Archiwa kategorii: Organizacja codzienności

Jak zhakowałam aktywność fizyczną,
czyli magia małych kroków

Ponad 5 lat temu przeprowadziłam się do Warszawy. Choć trudno mi to sobie teraz wyobrazić, cała aktywność fizyczna, która towarzyszyła mi w tamtym momencie, to spacer na przystanek tramwajowy czy po zakupy do sklepu.

Po kilku miesiącach przeniosłam się z dalekiego Bemowa bliżej centrum, na Muranów i kupiłam sobie rower. I zaczęłam tym rowerem jeździć na biznesowe spotkania, do znajomych, na zakupy. Nagle poczułam się jakaś taka bardziej rozruszana i zaczęło mi się więcej chcieć.

Czytaj dalej

Jak poradziłam sobie z twórczym kryzysem.

Przez ostatnie kilka miesięcy nie miałam ochoty w ogóle włączać komputera. Całymi dniami nie zaglądałam na własnego bloga. Instagram mógłby dla mnie nie istnieć. Nie przychodziły mi do głowy żadne nowe pomysły, a jeśli już jakiś się pojawił, to od razu zabijały go myśli, że to bez sensu i że w sumie to mi się nie chce. Wiadomości ze świata blogosfery spływały po mnie jak po kaczce. Krótko mówiąc – dopadł mnie kryzys, wypalenie, jak zwał tak zwał.

Przyznam Wam się, że myślałam, że już się z niego nie wygrzebię. Za każdym razem, kiedy miałam wrażenie, że już jest lepiej, nagle robiło się dwa razy gorzej. Nie miałam ochoty robić nic związanego z Internetem. Wydawało mi się, że nie mam kompletnie nic do powiedzenia. Mogłabym spędzać całe dnie na czytaniu książek, gotowaniu (nic tak nie relaksuje, jak siekanie szczypiorku!) spacerowaniu z psem i chodzeniu na kettle czy jogę. Rzeczy, które musiałam w pracy robić, jako tako robiłam, ale te nieobowiązkowe, kreatywne – zupełnie nie.

Czytaj dalej

9 moich ulubionych playlist do słuchania w tle podczas pracy, nauki czy relaksu

Jestem trochę dziwna, jeżeli chodzi o dźwięki. Takie “hałaśliwe” ciężko znoszę – telewizor grający w tle jest dla mnie koszmarem, podobnie impreza u sąsiadów. Zwłaszcza, jeśli jestem zdenerwowana albo zmęczona. Wtedy nawet rozładowywanie zmywarki sprawia, że mam ochotę schować się do szafy. Ostatnio stałam w kolejce w barze mlecznym i pani ekspedientka wrzucała akurat sztućce do odpowiednich przegródek – myślałam, że się popłaczę i ucieknę.

Za to przyjemne dla mnie dźwięki ogromnie mnie relaksują. Jestem wielką fanką ASMR (swoich ulubionych twórców polecałam tutaj), mam też spokojne playlisty na różne okazje. Co ciekawe, jak mam do zrobienia coś, na czy muszę się skupić, wolę włączyć ulubioną playlistę w kolejności, niż losowo – czyli wolę znać porządek, w jakim będą lecieć piosenki.

I dzisiaj postanowiłam nie być samolubem, tylko podzielić się z Wami kilkoma moimi ulubieńcami. Mocno liczę też na Wasze polecenia! Czytaj dalej

Zanim powiesz “tak!”

Ten post nie będzie o wychodzeniu za mąż. Jak już to mamy wyjaśnione, jedźmy dalej. Ostatnio, w związku ze zbliżającą się premierą mojego kursu “Pracuj sprytniej”, wszystkie moje myśli krążą wokół twórczej pracy, tworzenia mądrych systemów i umiejętności skupiania się. Piszę właśnie długi artykuł o produktywności, w którym poruszam masę aspektów i przyglądam się jej od każdej strony.

Jeden wątek postanowiłam wyciągnąć do osobnego artykułu, żeby nie zginął w tłumie. Ostatnio wysyłałam w newsletterze link do starego posta o zasadzie “twórz, zanim skonsumujesz” i spotkał się z bardzo ciepłym odbiorem po całym tym czasie. I to mi dało do myślenia. Czasem jedna, krótka myśl zostaje z nami dłużej, niż rozbudowany artykuł wypełniony treściami. Łatwiej jest ją przetrawić i wdrożyć w życie.

Oto więc moja myśl: zainspirowana kolejnym świetnym odcinkiem podcastu Jocelyn K. Glei o wiele mówiącym tytule “Can you maintain it?”, zaczęłam zastanawiać się nad procesem mówienia “tak” wszelkiego rodzaju projektom, propozycjom i pomysłom. Czytaj dalej

Jak urządziłam małą sypialnię + moja nietypowa szafa

Dzisiaj zapraszam do… sypialni, czyli mojej zen norki! Wycieczka będzie krótka, bo nie jest to największy pokój świata, ale za to całkiem ciekawa, bo pokażę Wam moją dziwną szafę. Tędy proszę!

Moja sypialnia ma jakieś 8-9 metrów kwadratowych i duże okno na środku jednej ściany. Na podłodze jest stara, dębowa klepka ułożona w jodełkę, którą pan parkieciarz pięknie odnowił – a ja na dzień dobry zrobiłam na niej wielką rysę, przesuwając łóżko. Czytaj dalej