27 lekcji z remontu i przeprowadzki

Hej! Dziś mam dla Was wpis z lekcjami, których nauczył mnie remont i kolejna już przeprowadzka – nie zliczę, ile razy się w życiu przeprowadzałam, ale na pewno kilkanaście. I o ile przenoszenie swojego dobytku mam w jednym palcu, to remont był dla mnie wielką emocjonalną sinusoidą. Dużo się nauczyłam i przy kolejnej takiej okazji na pewno sporo rzeczy zrobię inaczej. Z drugiej strony, remontujemy jednak swój dom, swoje własne miejsce – trudno, żeby nie wiązały się z tym emocje.

W każdym razie, oto czego się nauczyłam! We wpisie opowiem Wam też o moim pomocniku, automatycznym odkurzaczu Electrolux Purei9 – marka Electrolux jest partnerem dzisiejszego wpisu oraz sponsorem mojej względnej wewnętrznej równowagi podczas przeprowadzki.

1. Przed rozpoczęciem współpracy z ekipą remontową warto ustalić, co dokładnie jest w cenie. Mnie zaskoczyło, że po zapłaceniu całości ustalonej kwoty okazało się, że muszę jeszcze dopłacić za malowanie listew, montaż gniazdek i inne drobne rzeczy, które zsumowały się do sporej kwoty. Dobrze to wcześniej ustalić, żeby uniknąć niemiłych niespodzianek. 

Doświadczonym remontowiczom pewnie wydaje się to oczywiste, ja byłam przekonana, że kwota, na którą się umawiamy, to kwota za całość i nie muszę już za nic dopłacać – poza oczywiście umówionymi wcześniej farbami czy innymi materiałami, których nie zapewniała ekipa.


2. Wszystkie ustalenia warto jest potwierdzać mailem czy smsem – nawet jeśli ekipa mówi, że to niepotrzebne, nawet jeśli wydaje się nam że nie ma co wydziwiać. W razie problemów mamy o co się oprzeć. No i oczywiście koniecznie podpisujmy umowę, choćby najprostszą, nawet jeśli słyszymy, że “paaaani kierowniczko, kto tak robi?!”.


3. Dział przecen w IKEI to wspaniałe miejsce, można tam znaleźć meble i dodatki z jakimiś zupełnie nieistotnymi wadami, za to w bardzo atrakcyjnej cenie.


4. Urządzanie wnętrz jest trochę jak komponowanie stroju – w miarę prostej bazie dobrze robi jakiś “statement piece”, bardziej dekoracyjny element, który przyciąga wzrok i robi robotę. Wtedy pozostałe elementy przestają mieć aż tak wielkie znaczenie.

U mnie był to na przykład piękny, okrągły, drewniany stół, lampa z okrągłymi kloszami czy szafa w sypialni z żaluzjowymi drzwiami, pomalowanymi na burzowy niebieski. Dobrze jest takie rzeczy zamawiać na początku remontu, kiedy nie jest nam jeszcze wszystko jedno i nie funkcjonujemy w fazie “biorę cokolwiek, byle kosztowało nie więcej niż 49,90”.


5. Innogy na Pradze Południe ma najmniejsze kolejki. Jeśli wybierzemy się do Galerii Mokotów czy Arkadii, prawdopodobnie przyjdzie nam poczekać kilka godzin. Niezależnie od lokalizacji, załatwianie tam spraw nie należy do najłatwiejszych, więc warto się uzbroić w cierpliwość.


6. Dobrze wyglądający i niedrogi stolik kawowy ma IKEA, to model VITTSJO. Można go też łatwo pomalować sprayem na złoto, choć nawet w oryginalnej czerni prezentuje się super i wygląda na dużo droższy.


7. Z kategorii “rzeczy, o których nikt nie myśli przy wyborze mieszkania” – jeśli okna mamy od strony wejścia do klatki, a nad wejściem jest zamontowany daszek, to podczas nawet niewielkiego deszczu będziemy słyszeć dźwięki przypominające karabin maszynowy. Ja słyszę i choćbym nie wiem jak się starała pozytywnie nastawić, nie mogę nazwać tego dźwięku relaksującym.


8. Prysznic bez brodzika jest ekstra (ale ma wady) – wygląda świetnie, łazienka wydaje się większa, prościej jest utrzymać czystość. Ale muszę przyznać rację osobom, które mówiły “zobaczysz, będzie Ci się zalewać podłoga”. Faktycznie, przy dłuższych kąpielach się zalewa i trzeba przetrzeć kafelki. To oczywiście zależy od kąta nachylenia podłogi, rodzaju kabiny, czy nawet tego w którą stronę pod tym prysznicem stoimy, ale warto się z taką ewentualnością liczyć.


9. Warto podejmować odważne decyzje, inaczej wyjdzie nam nijakie wnętrze. Szare i w melażach, bo przecież nie widać na nich zabrudzeń. Nie mówię wcale o podążaniu za najnowszym trendem, ale o słuchaniu swojej intuicji.

Moja łazienka ma 2,5m2. Wszyscy mi mówili, że w takim małym pomieszczeniu to tylko duże, błyszczące, jasne kafle. Doszłam do wniosku, że od żadnych kafelków wnętrze magicznie się nie rozciągnie i nie ma co próbować udawać, że łazienka wcale nie jest malutka. Wybrałam wzorzyste płytki, ciemnozieloną farbę i… wygląda super!


10. I z tej samej beczki – nie słuchajmy żadnego “pani, tak teraz wszyscy robią!”, tylko zastanówmy się, czego rzeczywiście potrzebujemy. Ja na przykład nie potrzebuję okapu kuchennego. Miałam go prawie we wszystkich mieszkaniach, łącznie z moim domem rodzinnym, i w żadnym go nigdy nie uruchomiłam. Większość rzeczy można zresztą w każdym momencie dorobić, jeśli rzeczywiście będą nam potrzebne – no może poza wymianą instalacji elektrycznej czy innymi sprawami wymagającymi wielkiego kucia.


11. Kiedyś wydawało mi się, że współpraca z projektantem wnętrz oszczędza czas, ale odbiera trochę radości z wyszukiwania, planowania, wybierania. Dzisiaj uważam, że jest zupełnie inaczej – wszystkie przyjemne elementy zostają, a stresu jest nieporównywalnie mniej. Kafelki i krzesła wciąż można sobie wybierać, a nie przejmujemy się tym, czy szafki kuchenne zmieszczą się na ścianie i nie zastanawiamy się, czy kaloryfer przypadkiem nie wisi za wysoko. Wywiad z Magdą, która projektowała moje mieszkanie, pojawi się w najbliższym tygodniu.


12. A propos mało ciekawych remontowych drobiagów – zawsze może się zdarzyć jakaś sytuacja, której nie przewidzieliśmy w budżecie. U mnie było to przeniesienie wodomierzy, który może zrobić tylko jeden pan ze spółdzielni i u tego pana kosztuje to 600 zł. Nic się na to nie da poradzić, trzeba po prostu założyć, że takie sytuacje mogą się pojawić i rozpisywać budżet z zapasem.

Planując wydatki, zapomniałam też o dostawach kafelków, sprzętów do łazienki czy AGD – często są płatne i to niemało, w sumie potrafią kosztować kilkaset złotych albo i więcej. Jeśli nasz remont wypada w okolicach Dnia Darmowej Dostawy czy innej tego typu okazji, to bardzo warto je wykorzystać i zamówić wtedy jak najwięcej rzeczy z naszej listy czy arkusza w Excelu.


13. Jeśli kupujemy kuchnię z IKEA, a zmywarkę innej firmy, to weźmy pod uwagę, że IKEA jest jak Apple – tylko ich zmywarki pasują do ich kuchni. Co prawda istnieje rodzaj zawiasu, czy może bardziej szyny, która pozwala to obejść (nazywa się BEHJAPLIG), ale pojawia się on w ofercie IKEI i znika – o czym nikt nas przy zakupie kuchni nie informuje.

Jest do tego stopnia niedostępny, że pojawił się czarny rynek zawiasów, odsprzedawanych na OLXie czy Allegro po dużo wyższych cenach. Ja swój kupiłam, gorączkowo śledząc nowo pojawiające się ogłoszenia, i angażując w odbiór w innym mieście dwie osoby. Udało się, ale wolałabym po prostu od razu wiedzieć, jak wygląda sytuacja.


14. Najważniejsza lekcja, którą wyciągnęłam z kilkunastu przeprowadzek, jakie zaliczyłam w życiu, jest taka: żadne zaawansowane systemy pakowania, drogie kartony do zadań specjalnych ani organizacyjne tricki nie są potrzebne, jeśli nie gromadzimy nadmiernie rzeczy. Nie znam więc żadnych tajnych sztuczek. Po prostu staram się na co dzień nie gromadzić, a przy okazji przeprowadzki zrewidować, co siedzi w górnych szafkach i na dnie szafy. A potem rozdać albo sprzedać na OLX to, co niepotrzebne. Jestem z siebie dumna, bo nie miałam ani jednego momentu pod tytułem “co to jest i skąd się u mnie wzięło”.

Fajnie jest przeprowadzić “weryfikację dwuetapową”. Kiedy wydaje nam się, że pozbyliśmy się wszystkich zbędnych rzeczy, przy wypakowywaniu w nowym miejscu zapytajmy się jeszcze, czy dany przedmiot na pewno chcemy mieć w naszym nowym domu. Genialnie działa pytanie “gdybym tą rzecz zgubiła/zniszczyła/zostałaby mi skradziona, to czy kupiłabym sobie nową?”.


15. Kartony warto jest dorozpakować do końca, nie robić żadnych oszukańczych sekretnych wrzutek na górną półkę w szafie czy wynoszenia do piwnicy rzeczy, z którymi nie wiadomo co zrobić. W ogóle piwnica to straszna pułapka i trzeba uważać, żeby nie wrzucać tam przydasiów typu stary fotel czy kabel nie-wiadomo-do-czego.


16. Żeby funkcjonować w miarę sprawnie w przeprowadzkowym chaosie, spakujmy sobie torbę podręczną jak na weekendowy wyjazd – pasta, szczoteczka, soczewki, kilka zmian bielizny. No i środki czystości – też powinny być gdzieś na wierzchu, zwłaszcza jeśli wprowadzamy się do mieszkania, w którym właśnie skończył się remont.


17. Zdrowie psychiczne pozwala też zachować “oaza porządku”, czyli jeden pokój, który sprzątamy i pilnujemy, aby przeprowadzkowy huragan go nie dotykał – żadnych kartonów, toreb czy stosików ubrań. Ja wybrałam na swoją oazę sypialnię, bo wiedziałam że wyjeżdżam i nie zdążę wszystkiego rozpakować od razu, a miło jest jednak spać w porządku.


18. Ze stresującej przeprowadzki można zrobić całkiem przyjemne wydarzenie towarzyskie, jeśli zaprosimy do pomocy znajomych. Ja przeprowadzałam się z pomocą mojej przyjaciółki i spędziłyśmy naprawdę miły dzień.


19. Sprzątanie na bieżąco pomaga opanować chaos dużo szybciej. Zdecydowanie nie polecam zasady “wszystko albo nic” – czyli skoro i tak jest rozgardiasz, to jeszcze sobie dowalę, rozstawiając wszędzie brudne szklanki. Ja starałam się porządkować pomieszczeniami: sypialnia to oaza, kuchnia już rozpakowana, więc tam nie bałaganimy i tak dalej. Zadanie miałam ułatwione, bo odkurzanie załatwił za mnie mój Sokół Millenium, czyli odkurzacz automatyczny Electrolux Pure i9, partner dzisiejszego wpisu.


Odkurzacz automatyczny Electrolux Purei9


Jest jak z “Powrotu do przyszłości” – oprócz tego, że dociera do najdalszych kątów, zgrabnie omija przeszkody i wjeżdża pod meble (ktoś naprawdę dobrze obmyślił ten trójkątny kształt), to jeszcze jeśli w międzyczasie rozładuje mu się bateria, wraca do bazy, ładuje się i znów zabiera się do pracy, zaczynając od miejsca, w którym skończył. Odkurza zdecydowanie dokładniej ode mnie. Wyobrażałam sobie, że to takie szybkie szast prast, a tymczasem Purei9 metodycznie wędruje po mieszkaniu, zgodnie z planem który wytycza sobie dzięki skanowaniu kamerą. Nie pomija miejsc pod meblami (po prostu pod nie wjeżdża) ani kątów – ich sprzątanie umożliwia mu specjalna, okrągła szczotka. Radzi sobie też z dywanami. Odkurzanie trwa więc dłużej niż to tradycyjne, na szczęście jednak jest też znacznie bardziej ciche.

Odkurzacz dobrze radzi sobie też z chrupkową sierścią, a tej jest naprawdę dużo – na wiosnę i jesień muszę odkurzać co drugi dzień, a tak naprawdę powinnam codziennie, tylko mi się nie chce. Niestety, Chrupek nie jeździ na odkurzaczu jak koty z Youtube’a, na razie traktuje go z rezerwą i zdarza mu się obszczekać intruza, jeśli ten wykona jakiś nagły ruch. Dlatego funkcji uruchamiania odkurzacza na odległość póki co nie używaliśmy, bo dopóki Chrupek się nie przyzwyczai, nie chcemy zostawiać go z odkurzaczem samego. Nie mogę się tego jednak doczekać, bo to dla mnie najfajniejsza funkcja odkurzacza – wychodzę z psem na długi spacer, włączam go w międzyczasie i bach, wracam do posprzątanego. Jedziemy na wakacje i bach, przed powrotem zamawiamy sprzątanie. Magia! Aplikacja pozwala ustalać też harmonogram sprzątania i pobierać aktualizacje, zdecydowanie warto z niej więc korzystać. 

Podsumowując – czy odkurzacz się sprawdza? Tak! Czy jest zbędnym gadżetem? To zależy od tego, jakie są Wasze potrzeby i jak bardzo nie lubicie odkurzania. Gdybym miała malutkie mieszkanie bez zwierząt, które wymaga szybkiego, cotygodniowego przejechania odkurzaczem, pewnie bym się zastanowiła. Ponieważ przy Chrupku nie ma wyjścia, trzeba odkurzać częściej, to z przyjemnością korzystam z dobrodziejstw technologii. U nas wygląda to tak – raz w tygodniu klasyczne odkurzanie, z wciskaniem rury z lodówkę czy szafkę przy ścianie w kuchni, a pozostałe dwa razy Purei9.


20. Szuflady w kuchni biją półki na głowę, a szafki cargo są ekstra! U mnie fantastycznie sprawdza się też karuzela w narożnej szafce, na dwóch piętrach mieszczą się wszystkie kubki, miseczki, garnki, patelnie i pokrywki, jakie mam.


21. Wszystko można kupić używane, nawet panele podłogowe. Mebli-perełek najlepiej jest szukać w mniejszych miejscowościach. Mają zwykle lepsze ceny i maleje szansa, że znikną po trzech minutach. Mnie weszło już w krew sprawdzanie OLXa w miejscach, w które jadę na weekendowy wyjazd czy w odwiedziny do rodziny.

Staram się też zaglądać tam na targi staroci, warszawskie Koło ma kosmiczne ceny. Fajne rzeczy za niewielkie pieniądze często mają za to komisy meblowe. W Warszawie odkryłam Komis Sezam na Grochowie – jest tam absolutnie wszystko, ja wyszłam z pięknym sekretarzykiem. Po lewej stronie zdjęcia widać z kolei marmurowy stolik z żeliwną nogą, który kupiłam na Allegro za 170 zł.


22. Zanim coś kupimy, warto się zastanowić, czy przypadkiem nie możemy wykorzystać czegoś, co już mamy – może po przerobieniu czy przemalowaniu? Dwa mieszkania wstecz odnowiłam starą lodówkę, oklejając ją taśmą, pomalowałam też szafę, regał na książki i szafki kuchenne, razem z kafelkami. Moją dewizą jest “wszystko da się pomalować” – a nawet jeśli nie, to przynajmniej warto spróbować, to super zabawa.


23. Jak wszyscy dobrze wiedzą, prowizorka trzyma najdłużej. Dlatego kieruję się zasadą, którą sprzedała mi Magda Milejska, projektantka mojego mieszkania – jeśli coś mi się nie podoba, ale myślę sobie, że “to tylko na chwilę” i “dopóki nie kupię właściwych krzeseł”, tupię nogą i przypominam sobie, co powiedziała mi Magda o urządzaniu swojego krakowskiego poddasza.

Wprowadzając się, postanowiła, że nie wpuści za próg żadnego przedmiotu, który jej się nie podoba – choćby miała pić ze słoików po musztardzie do czasu znalezienia ładnych szklanek. Moi rodzice po 25 latach mieszkania w domu wciąż mają w jednym z pokoi “tymczasowe” meble, przywiezione z mieszkania w PRLowskim bloku.


24. Idealne playlisty do przeprowadzki to ta z Tigera i ta z piosenkami z lat 60.


25.  Koniecznie, koniecznie trzeba kupić filcowe kółeczka do podklejania nóżek mebli. Jak najszybciej, bez odwlekania tego w czasie. Nic tak nie boli jak głęboka rysa na środku nowego parkietu – ja zafundowałam sobie taką przestawiając łóżko, przy okazji rozbiłam też lampę. Z drugiej strony, mieszkanie to nie muzeum i jest po to, żeby w nim mieszkać, te wszystkie mniejsze i większe uszkodzenia z biegiem czasu stają się coraz mniejszą tragedią.


26. Zanim zacznie się wiercić w ścianie, warto jest sprawdzić czy pod spodem nie przechodzi przypadkiem jakiś przewód. Iskry lecące ze ściany wyglądają spektakularnie, ale kucie świeżo pomalowanej ściany to jednak nic przyjemnego.


27. Wszystkie nowe rzeczy kiedyś się zestarzeją, dlatego dobrze jest wybierać takie, które z wiekiem zyskują uroku. Zwykle oznacza to naturalne materiały. Ale warto – mój siedemdziesięcioletni dębowy parkiet po odnowieniu wygląda spektakularnie.


 

Dajcie znać, czego Was nauczyły remonty i przeprowadzki – choć niestety jestem zdania, że możemy czytać ile chcemy, ale w tym wypadku najlepiej działają lekcje na własnej skórze. Jeśli interesuje Was sam mój proces poszukiwania mieszkania, pisałam o nim tutaj.

PS Jutro o 10:00 będę robić książkowy live na Instagramie, wpadajcie jeśli macie ochotę!

81 comments

+ Napisz odpowiedź
  1. Ewa

    Proponowane przez Ciebie “gdybym tą rzecz zgubiła/zniszczyła/zostałaby mi skradziona, to czy kupiłabym sobie nową?” jest chyba dużo bardziej skuteczne, niż “does it spark joy?” Marie Kondo, dziękuję i będę stosować:))

  2. Ola

    Świetna lista! Żałuję tylko, że jestem już w trakcie remontu (za tydzień przeprowadzka!), bo niestety popełniłam kilka z wymienionych przez Ciebie błędów;)

    I jeszcze pytanie: skąd jest złota lampka, która stoi na sekretarzyku?

  3. Gosia

    Porada nr 1 zdecydowanie najważniejsza… niby fachowiec, którego chcemy wziąć do wykończenia mieszkania, wysłał dość szczegółowy cennik, ale sprawdzę to zakładanie kontaktów i gniazdek, bo chyba tego nie było… Dzięki!

    1. magda

      Ha ha, ja też od razu po przeczytaniu tego punktu otworzyłam maila z cennikiem ekipy :D problem polega na tym, że są rzeczy, o których przed remontem człowiek nie ma pojęcia :P Np. Gdzie mi tam przyszło do głowy, że ściany przed malowaniem muszą przejść jeszcze jakieś ‘gruntowanie’ a drzwiczki do wodomierza ma 10cm za małe i muszę powiększyć dziurę w ścianie…
      Prawdą jest, że każdy musi po prostu sam to przejść :)

  4. Gabi

    pro-tip do zalewającej się podłogi w łazience z prysznicem bez brodzika: ogrzewanie podłogowe, dzięki któremu woda sama szybciej “znika” ;)

  5. Marta

    Ciekawa lista, szkoda tylko że nie było jej już tydzień temu, bo właśnie mam problem z zawiasami do zmywarki przy montażu nowej kuchni :D Panowie odpowiedzialni za remont mówili, że nic specjalnego nie będzie potrzebne do montażu zmywarki, a tu psikus. Co gorsza parę dni wcześniej Behjaplig był dostępny w naszej Ikei, ale obecnie już nie jest… Ale znaleźliśmy w internecie sposób jak to obejść i oby zadziałał. Co do bezbrodzikowego prysznica – miałam w poprzednim mieszkaniu, i zawsze trzeba było wycierać zalaną podłogę po myciu. Wątpię, że to działa dobrze gdziekolwiek, korzystałam z takiego prysznica w innych miejscach i zawsze podłoga poza prysznicem mokra, tylko czasem mniej, a czasem bardziej.

    1. Marilla

      Generalnie jako człowiek z Ikei powiem że da się zamontowac zmywarkę bez Behjalpiga. Nie każdy monter to umie i potrzebna jest standardowa wysokość nóżek pod szafkami, w dodatku można sobie załatwić front przewiercajac go, ale jest to wykonalne. Behjalpig jest tak różnie dostępny z powodów technicznych fabryki, która to cudo robi. Jest to nieco słaby system, ale póki co nic mądrego nie wymyślono, oprócz najprostszego wyjścia zakupu zmywarki z szyna w komplecie, nie tylko ikea takie ma, są też na rynku ogólnym takowe :)
      Co do remontów to warto jeszcze pamiętać w kuchni o oproznieniu jej przed zaprojektowaniem, u nas wyszło w domu, że gaz nie jest przyłączony rurka elastyczna, tylko rura wystająca z podłogi na odleglosc 8 cm od sciany i w efekcie musieliśmy ciąć szafkę i robić w niej półki…

      1. Oo

        To nie wiem jakim cudem, ale 3 lata temu ekipa z Ikei zamontowała nam kuchnię i drzwiczki na zmywarce Boscha. Do tej pory wszystko jest ok :)

        1. Ewa

          U mnie też nie było żadnego problemu. 6 lat temu ekipa z Ikea zamontowała mi zmywarkę AEG i do tej pory wszystko działa.

    2. Edyta

      Ostatnio szukając zmywarki na stronie Mediamarktu zauważyłam, że przy niektórych modelach pojawia się informacja o tym, że sprzęt pasuje do kuchni ikea :)

  6. Ola

    To ja zacznę ten uprzykrzający proceder pt. A skąd maaaaasz? Asiu, a skąd masz ten piękny piaskowy dywan? Jeśli ta informacja pojawiła się już w jakimś poście, to przepraszam za zawracanie i tak już pewnie mocno zawróconej głowy!

  7. Nina

    Nie pamietam, która to rada, ale tez od 7 lat nie mam okapu i list przypodłogowych, niby nie było tego z braku kasy, ale kasa się pojawiła to panele tak ładnie wyglądały bez listew…

  8. Lula

    jestem z Włocławka i tam jest super pchli targ w każdą niedzielę, między 7 a 12, może będziesz kiedys przejeżdżać. Można tam zanaleźć dosłownie wszystko, mnóstwo odpustowego badziewia, albo dziwnych przedmiotów, ale także kupę pięknych rzeczy – pięknych starych mebli, wyjątkowych dodatków do domu, ubrań starych, ale świetnej jakości.Mój Ojciec -Chomik, kupił tam np model NOKIA 3310 rozmiarów człowieka, albo wielkoformatową (wielkość 4 pientrowego budynku) reklamę H&M ( nie mam pojęcia po co mu to było :D ). Spędziłam tam pól dzieciństwa i zdobyłam odznakę małej przekupki, łażąc tam z tatą i wyszukujac z nim perełek. Mieliśmy nawet wyuczone strategie typu. “no jaaaa nie wieeeem, tatuś jestem zmęczonaaa i chce już do doooomuu”, albo, że jeśli tacie ktoś mówił dużą cenę to ja szłam pytać jescze raz, bo dziecku zawsze sprzedawano taniej. W każdym razie polecam targ i sklep taty “Pchli magazyn” gdzie wyprzedaje swoje perełki upolowane przez lata w rozsądnych cenach ( często na OLX ). Mozna go znaleść na facebooku, ale przedmiotów typu delux nie wstawia na fejsa tylko można je obejrzeć osobiście we Włocławku.

  9. Kuba O.

    Co do punktu 13, to inne zmywarki pasują ale miszą być wyposażone w zawiasy ślizgowe. Również zamiast mitycznego adaptera Behjalhig (który ponoć się psuje) można wykorzystać prowadnice szuflad, jak to jest pokazane tutaj:
    https://www.drive2.ru/b/2892838/
    Strona jest po rosyjsku, ale ze zdjęć i filmiku można załapać jak to powinno działać. Sam czekam na montaż rozwiązania tego typu.

  10. Kamila

    Po przeprowadzce i remoncie mogę powiedzieć, że najważniejsze punkty to:
    1. wybór ekipy, której dzieła widzieliśmy, nie tylko z poleconego dobrego słowa (my mieliśmy poleconą ekipę od rodziny, zaufaliśmy na słowo, efektem była strata około 10 tys, bo całą łazienkę skuwaliśmy od nowa, czyli koszt materiału zniszczonego plus zakup nowego)
    2. umowa z ekipą remontową, nic na przysłowiową “gębę”, wszystko rozpisane.
    3. zaglądanie do mieszkania remontowanego, doglądanie robót, nie jakieś nachalne, ale to nasze mieszkanie, nasza kasa, i mamy prawo wiedzieć co zostało zrobione danego dnia
    4. zaplanowanie budżetu (tak jak piszesz transport zżera sporo kasy, np gdy chce się meble z Ikei a mieszka się 100 km za Warszawą to transport kosztuje w zależności od gabarytów nawet i 600 zł, ale za to mamy wszystko wniesione na które piętro chcemy)
    5. meble z Ikei są super, składałam je sama z mężem, mają na prawdę proste instrukcje, a opakowania kartonowe są idealne dla posiadaczy kotów, lub osób pracujących jak ja w szkole – z kartonów powstały makiety miast, plansze edukacyjne, itd) dzięki temu, że składaliśmy meble sami zaoszczędziliśmy sporo kasy; do innego pokoju meble składała nam ekipa remontowa i żałuję, że to zadanie zleciliśmy, bo myślę, że dalibyśmy radę sami.
    6. sporo kasy kosztują małe pierdółki, jakieś śrubki, gniazdka, listwy, karnisze, jak już człowiek myśli, że osiągnął zen wydając na konkret jakąś dużą sumę, to zaraz okazuje się, że jeszcze trzeba dokupić to tamto siamto i wychodzi spora suma.
    7. zlecenie projektu np łazienki i kuchni odejmuje sporo obowiązków

    Mieszkanie to mój azyl, warto w niego zainwestować. :D

  11. Natalia

    to ja powiem HA! ;) Mam bezbrodzikowy prysznic i nic sie nie wylewa. Na wszelki wypadek poprosiłam Pana Remontowego o mini-mini-murek, zasłania go kompakt a podłoga sucha. Gorąco polecam ten patent! :)
    Mam dokładnie ten sam szklany stolik kawowy z Ikei. Potwierdzam, że robi wrażenie.
    Warto sprawdzić, czy nie istnieje dla naszej okolicy fejsbukowa grupa ‘Uwaga jedzie śmieciarka’. Dzięki niej mam cudowne krzesła w jadalni. W Trójmieście coraz więcej ludzi poluje na tego typu okazje. Należy zatem pamiętać, że często liczy się każda miuta w wyścigu na konkretny śmietnik :)

  12. panna_panda

    Szykuję się do wykańczania mieszkania i wszystkim znajomym, którzy już to mają za sobą, zadaję jedno pytanie: jaka jest jedna rzecz, którą teraz zrobiliby inaczej?
    Masz może taką rzecz? Zawsze lepie nauczyć się na czyichś błędach, a samemu popełniać już swoje własne, nowe :D

    1. Joanna Glogaza

      Hm, oprócz tych rzeczy, które wymieniłam wyżej chyba nie, może wybrałabym mieszkanie, w którym da się zrobić walk in shower, taki prysznic otoczony z 3 stron ścianami, żeby nie było konieczności ani montowania kabiny, ani nie zalewałaby się podłoga, ale to raczej sfera “wydziwianki”. A, i zamówiłabym montaż kuchni z Ikei, bo było z tym dużo problemów.

  13. Ania

    Mój automatyczny odkurzacz to Mąż ;) jeśli jest w domu to odkurza codziennie (i myje podłogi). I nie, nie potrzebujemy tego, ale przecież chłopu zabraniać nie będę ;)

  14. Pola - Odpoczywalnia

    Nasza ostatnia przeprowadzka była dość chaosiasta jednak, bo z dwójką malutkich dzieci, z czego jedno z ospą, a drugie infekcją kaszlowo-katarową;) Ale za nic nie chciałam jej opóźniać;)
    Przepiękne perełki udało Ci się znaleźć, ten sekretarzyk jest super!
    Podoba mi się też ta zasada o nie wpuszczaniu niechcianych przedmiotów do domu. Generalnie udało nam się nie zagracić bardzo mieszkania (chociaż dzieciaki utrudniają sprawę), ale niestety wkurzam się na reklamowe kubki, ale przecież są dobre, działają, a są inne wydatki…
    Pozdrawiam, miłego mieszkania u siebie i czekam na więcej Twojego mieszkania, wydaje się przepiękne i inne!

  15. Aga

    Ja jestem tok po remoncie i mam kilka rzeczy ktore zmienilabym a niektore uwazam za moj przeblysk geniuszu albo raczej geniuszu z kilkugodzinnego przegladania pinteresta: mam tu na mysli tapete w lazience i ciemnozielonoturkusowa sciane w sypialni. Co do rad, co bym zmienila, to progi i zmniejszylabym kuchnie, bo mam wrazenie, ze jest to kuchnia z salonem a nie salon z kuchnia, ale mam juz pomysl jak to zmienic. A no i jeszcze jedno, jezeli chcecie kupic szklany zyrandol to zastanowcie sie piec razy, jest bardzo ciezko domyc go w taki sposob zeby po wlaczeniu swiatla nie bylo widac smug :/

  16. Aga

    AAA super post dla mnie, własnie jestem w remontowym szale :D pozwolę sobie dopisać kilka moich zasad:
    1. Śmiesznie bo faza “biorę cokolwiek, byle kosztowało nie więcej niż 49,90” to był u mnie początek, faza “biorę cokolwiek, cena nie gra roli, błagam chcę już wyjść z Castoramy” nadeszła potem :D
    2. To może wydawać się oczywiste, ale takie szkło do kabiny prysznicowej, która jest szklaną ścianą trzeba zawsze po kąpieli zetrzeć taką ściągaczką z Ikei bo inaczej będzie kamień bardzo szybko.
    3. Spływ liniowy przepychać regularnie :D nie wiem czemu, ale sadziłam że jak jest to tyle otworów to na bank się nie zatka, nie wiem głupie :D
    4. grzejnik do łazienki kosztuja jakieś 350 zł. dodatki do grzejnika jakieś 250 zł :D
    5. Malowanie no właśnie :D butelki po piwie trzeba było wynosić na 3 razy do śmietnika :D
    6. Sposób na wyłudzenie drzwi: rodzice przyjeżdżają pomóc, ja jestem w pracy bo przed majówką nie biorę wolnego. Zostawiam im zadania, mówie że będę za 4h. Tato ma za zadanie skrobać farbę ze straych drzwi. Nie mija nawet pół godziny: “Aga, zdecydowaliśmy, że Ci damy na nowe drzwi” ta-da. :D
    7. mierząc pomieszczenia, zwłaszcza łazienkę w starym budownictwie trzeba wziąć pod uwagę, że może być kilka cm różnicy – u mnie to kilka cm zlikwidowało opcje lustra, które było wymierzone na styk

    Pozdro :)

      1. Aga

        Jak na mój gust to wystarczy regularnie zdjąć tę górną część, oczyścić z włosów i piachu i powinno być git.

  17. Aga

    Już po raz któryś rozpływam się nad parkietem. Jest przepiękny!
    Co do prysznica – mój tata takie robił i pamiętam, że mówił ze odpowiedni spad da się uzyskać przy odpowiednio małych płytkach, które – nie wiem czy nadal, ale jeszcze kilka lat temu ciezko było znaleźć w polskich marketach budowlanych (prznajmniej te podłogowe). ‘Odpowiednio małe’ to kwadraty 8x8cm.

    1. Pstra Matrona

      No właśnie ja mam taki prysznic co jest zupełnie bez ścianki po prostu jakby w całej łazience i nie mam wody na podłodze ale mam takie płytki 1cm na 1cm

  18. a

    Jestem już po remoncie domu i tak świetnie się czytało.
    Wiem z ostatniego twojego wpisu że u ciebie intensywnie, ale brakuje twoich wpisów.

    A odkurzacz super! Najchętniej uruchamiam swoją roombę gdy wychodzę z domu :)

    1. Magdalena

      Ja też mam Rumbę, jest super, ale ma jedną wadę, trzeba pamiętać, żeby była zawsze naładowany, bo wiele razy zdarzyło się, że chciałam “wypuścić pieska”, a tu klops!

  19. Karo

    Po pierwsze, IKEA zawsze jest spoko. Mamy kuchnię od nich i można bez problemu wstawić sprzęty-zmywarka i pralka nie są z Ikei i wszystko sobie hula;) Uwielbiam ich wzornictwo.

    Podoba mi się rada Magdy i stosujemy ją do dziś- 5 lat od przeprowadzki ciągle nie kupiliśmy nowej komody bo nie jesteśmy na 100% zdecydowani. Bardzo długo mieszkanie stało pustawe, ale dziś to moja oaza. Kocham moje m3 w bloku z lat 70 na emeryckim, zielonym osiedlu;)

  20. Agnieszka

    To ja też dorzucę swoje trzy grosze :)
    1. Remont to sztuka odpuszczania i naprawdę nie wszystko będzie idealnie za pierwszym razem, ALE jesteśmy tylko ludźmi i mieszkanie jest do życia. Za kilka lat będzie lepiej.
    2. Nie do końca zgadzam się z odwagą, bo wnętrza mogą nam się znudzić, dlatego postawiliśmy z Mężem na dość neutralne kolory, a wymieniać będziemy ewentualnie dodatki.
    3. Płytek pokrytych szkliwem (gres szkliwiony) lepiej nie ciąć do ułożenia na rogach ścian pod kątem 45 stopni. Lepiej wykończyć ściany listwą ;-)
    4. Stare płytki ścienne na przykład w kuchni lepiej przykryć dobrej jakości tapetą winylową, niż malować :)
    A w ogóle remont mieszkania to mega stres, ale uczucie dumy, które rozpiera po jego zakończeniu, jest bezcenne.

    1. Joanna Glogaza

      Taaak! A zdania w sprawie kafelków też są podzielone, bo ja pomalowałam i byłam super zadowolona, myślę że to kwestia preferencji w dużym stopniu, tak jak z bazą:)

  21. Agata

    Najlepsza rada na generalny remont mieszkania w starej kamienicy – bądź w 9 miesiącu ciąży!;) Nikt, nigdzie, niczego mi nie odmówił (bo ciężarnej się nie odmawia ;) ), panowie z ekipy robili wszystko, żeby mnie nie zdenerwować i zrobić wszystko na czas. Załatwiając media nie stałam w kolejkach, wszyscy uprzejmie mnie przepuszczali. Nie wspominam już o tym ile rzeczy niby niemożliwych udało mi się załatwić (wymiana kaloryferów w sezonie grzewczym). Także polecam! A i mam jeszcze radę dotyczącą daszka i deszczu – miałam kiedys taką sytuację w jednym z wynajmowanych mieszkań. Sprawę załatwilo położenie na tym daszku gąbki, czegoś w tym rodzaju – https://www.bitmat.pl/Pianki-wygluszajace/Pianka-poliuretanowa/Pianka-akustyczna-fala-200x100cm-echo-poglos?gclid=Cj0KCQjw6J7YBRC4ARIsAJMXXscBJjWsCna3hPaElFlGt3DGhqMzPEz86SU1SeG6RS5SYNfevZKR6B8aAuVtEALw_wcB. Oczywiście zrobiłam to samowolnie, w nocy i tak żeby nikt nie zauważył;). Obserwowałam ją też potem i raz wymieniłam. Ale nerwy uratowane – nie mogłam znieść tego stukania!

  22. Monika

    Ojjjj… muszę zapytać… Czy kuchnia jest z Ikea? Zakochałam się w tym kolorze, stylu szafek i rączek. Nie widziałam nic takiego w Ikea.
    Dzięki

  23. Martyna

    Ale szybko się z tym wpisem uwinęłaś :)
    Nie miałam pojęcia o tych listwach z IKEI.
    Bardzo ciekawy wpis. Więcej takich wpisów!

  24. Natalia

    Och jak ja marze o takim odkurzaczu! I dziękuję za inspirację: od jakiegoś czasu szukam stolika kawowego i byłam na etapie kupna dwóch: jednego w pasującym kształcie a drugiego w pasującym kolorze… no logic, no sense. Jutro kupuję spray do mebli, ha!

  25. ania

    Też mamy taką szafkę obrotową w kuchni i uważam że to najlepszy na świecie pomysł na zagospodarowanie rogów!
    Twoje mieszkanie wydaje się piękne, szczególnie fronty kuchenne :)
    Co do rad, to my jeszcze wynajmujemy, ale już wiem na 100%, że nigdy nie kupię mieszkania nad śmietnikiem. Może to dla kogoś oczywiste, ale dla mnie nie było;) U nas jest śmietnik wbudowany w blok i mimo, że mieszkamy dwa piętra nad nim to 2x w tygodniu o świcie budzi mnie i moje malutkie dziecko (!) śmieciarka, huk spadających butelek i krzyczący do siebie faceci..

    Jeszcze z rzeczy które u nas się najlepiej sprawdzają to wanna z zasłoną prysznicową (brak konieczności szorowania drzwiczek prysznica, a zasłony można kupić bardzo ładne i wystarczy wrzucić do pralki) oraz kran w zlewie z taką wyciąganą rurą jak w prysznicu.

    1. Joanna Glogaza

      Noo, to jest mega ważne! Ja z kolei nie cierpię tych wyciąganych kranów (albo może miałam wyjątkowo kiepski egzemplarz, bo zawsze trzeba go było wciskać do środka), za to doceniam mój duży zlew i wysoki kran:)

  26. żona majstra

    A ja odniosę się do pierwszego punktu i napiszę coś od strony wykonawcy.
    Mój mąż wykonuje takie remonty kompleksowe. Najpierw jeździ do klienta, wymierza, robi wycenę (szczegółową, wylicza każdą rzecz do zrobienia) i przesyła klientowi. Ten kręci nosem, że za drogo (bo jak jego mama robiła remont 20 lat temu to taniej płaciła…). Ok mąż trochę schodzi z ceny. Zawierają umowę.
    W międzyczasie klientowi zmienia się koncepcja, chce malować drugi raz na inny kolor, raz przeniesione grzejniki chce znowu przenieśc gdzie indziej, dokłada kolejne prace do wykonania. Co ważne, prace, które wcześniej nie były zawarte w umowie. I na koniec w rozliczeniu jest płacz i tupanie nogami, bo jak to umawialiśmy się na tyle i tyle, a tu jest drożej do zapłaty? Ale nie ważne, że prace, które miały zająć 2 tygodnie rozciągają się do 4? Że pracuje 2 razy tyle ile zakładał. W tym czasie mój mąż powinien już robić kolejny remont innym ludziom. Ale klient ma pretensje, że wyszło drożej. Oczywiście jest targowanie, zejście z ceny (po raz kolejny, bo po wycenie też było za drogo), obrażanie się. Bardzo często płacenie z łaską, albo niepłacenie w ogóle!

    Moim zdaniem musimy wyjść z tych schematów o ekipach remontowych i nie generalizować tak. Jeśli ktoś chce oszczędzać na tak ważnych rzeczach jak remont i bierze majstra spod Żabki to musi się liczyć z “paaaani kierowniczko, kto tak robi?!”. Zbyt wiele jest teraz normalnych, młodych ekip i ludzi, którzy znają się na swojej pracy i chcą godnie zarabiać. Wiadomo patrzmy sobie wszyscy na ręce ale nie oczekujmy, że ktoś nam coś zrobi za darmo.

    Pozdrawiam

    1. Natalia

      A mi brakuje jawności cen. Remontu nie robię co miesiąc, nie mam pojęcia ile powinno co kosztować i porównując jakoś wychodzi mi to zawsze za drogo, bo się psychicznie nie nastawiłam? nie wiem. Ale mam poczucie, że jak bym poszła do restauracji z nieistniejącym cennikiem, to na koniec miałabym wrażenie, że za drogo. A jak zamawiam i widzę co za ile, to pretensji mieć nie mogę.
      Dlaczego na stronie firmy remontowej po prostu nie może być cennika, gdzie klient widzi, że metr podłogi tyle a metr listew tyle?

      1. żona majstra

        Wiesz bo są podłogi i są podlogi. Są ściany prostr i krzywe, są z dziurami, które trzeba zagipsować i wygładzić.
        Wszystko trzeba wycenić po zobaczeniu. Nie da się zrobić ogólnego cennika

  27. Marta

    Dzięki za ten post ☺️ my dopiero przymierzamy się do remontu, będzie on robiony etapami, bo chcemy odświeżyć lokum, które zamieszkujemy, zatem wszelkie rady biorę sobie do serca 💕 😉

  28. Izabela

    Dla mnie nieoceniony jest punkt 14 – ograniczanie ilości rzeczy do tego, co niezbędne. Mój minimalizm wynika w dużej mierze z ilości przeprowadzek w ciągu ostatnich 8 lat (około 30 razy, na szczęście ostatnia już dwa lata temu). Może dla niektórych nie jest to wystarczająco dobry powód do ograniczenia, ale mnie daje niesamowitą wolność i poczucie sprawczości. Mogę przenieść się w dowolne miejsce kiedy tylko pojawia się taka potrzeba/chęć i wszystkie posiadane rzeczy załadować na raz do samochodu. Niestety, widzę że często ludzie są bardzo ograniczeni otaczającymi przedmiotami i tracą przez to wiele możliwości.
    Co do systemów pakowania, zawsze staram się wykorzystać jak najlepiej wszelkie posiadane walizki i torby. Karton organizuję tylko dla szkła i talerzy – wystarcza jeden. Ogranicza to fatygę wynikającą z pozyskiwania kartonów, pakowania, klejenia, oznaczania i na końcu – pozbywania się ich. “Miękkie” torby łatwiej też upchać w samochodzie :D
    Przeprowadzkę staram się zawsze przeprowadzić w ciągu jednego dnia – łącznie ze sprzątaniem starego i nowego mieszkania, pakowaniem i rozpakowywaniem na miejscu. Nadal jednak pomocne jest trzymanie “niezbędników” w podręcznej torbie. W przeciwnym razie potrzebna rzecz zawsze znajduje się, dziwnym trafem, na dnie największej walizki :)

  29. Agnieszka

    Z tym, że Chrupek nie toleruje odkurzacza to może być zbawienie, bo one niestety nie potrafią rozpoznać kału. Kolega z pracy zostawił włączony odkurzacz z psem, który niefortunnie dostał rozwolnienia i po powrocie kupa była rozsmarowana na całej powietrzni podłogi :D. Chrypek wie co robi ;)

    Bardzo fajny wpis!

  30. Ola

    A ja bym z kolei chciala zapytac o farbę na scianie za sekretarzykiem. Kolor jest mega! Poluję na coś podobnego ale zawsze znajduje albo za ciemną albo za jasną. Mogłabyś zdradzić co to za farba? :)

  31. Beata

    Nie mam insta, więc odpiszę tutaj :) Pytasz o super wygodny fotel do czytania – mniej więcej od roku jestem przeszczęśliwą posiadaczką fotela George z wysokim oparciem z fabryki Meble Bydgoskie i bardzo go polecam :). Długo szukałam czegoś odpowiedniego, te Ikeowe uszaki fajnie wyglądają, ale dla mnie nie były wygodne, podobnie jak wiele modeli, które wyglądem mnie urzekały. George ma bardzo wygodne wysokie oparcie, jest dość szeroki w siedzisku, więc można się fajnie zwinąć w nim, można oczywiście wybrać sobie dowolne obicie i jeśli mnie pamięć nie myli jest dostępny nie tylko w salonach firmowych BM, ale też w Agacie i innych miejscach. To chyba mój ulubiony mebel w nowym mieszkaniu :)

      1. Beata

        Asiu są dwa modele tego Georga – jeden z niższym, drugi z wyższym oparciem. Mam to wysoki i może na zdjęciach wygląda jak niskie, ale nie jest. I dla mnie jest odpowiednie (1,60 m w kapeluszu) i sprawdzone na wysokim (1,88 m), wybrednym co do oparć ludziu – plecy opierają się miło i stabilnie. Oczywiście to nie znaczy, że Tobie musi odpowiadać :) My z mężem naszukaliśmy się długo wygodnego fotela i mogę z serca poradzić, że niezależnie od tego, jaki wybierzesz, to posiedź na nim w sklepie dłużej niż chwilkę – nawet dwa bardzo podobne do siebie wizualnie fotele z różnych firm różnią się wygodą i komfortem siedzenia. Ale czegobyś nie wybrała, niech Ci dobrze służy :)

  32. Maatilda

    Mam ta karuzele do szafki narożnej i po 10 latach padła. Złamala się na pół ;-( Piękny parkiet i kolory we wnętrzu. Pozdr

  33. Grażyna

    Mam pytanie o kolor Twoich frontów Fropt. Chciałabym pomalować drzwi na taki właśnie odcień, mogłabyś zdradzić, co to za kolor (pewnie coś z NCS, ale ja się w tym ich wzorniku gubię)? :) Z góry wielkie dzięki!

  34. Magdalena

    Rada łazienkowa – drewno na podłodze! Miałam już zamówione super hiper modne ceramiczne płytki i nagle w noc przed płatnością olśniło mnie, że jakie płytki, chcę drewno! W ostatniej chwili znaleźliśmy jakieś dostępne deski teakowe i okazało się to absolutnym strzałem w dziesiątkę, jest to nieprawdopodobnie przyjemne, choć niestety dość drogie (ale łazienka mała, na szczęście :)

  35. Ania

    Przepiękne wnętrza <3 Może napiszesz post o tym jak znajdujesz takie piękne rzeczy na allegro/olx (o hasłach kluczach i innych trikach)? Bo ten stolik w kuchni jest przepiękny, nawet nie wpadłabym na to, że tak świetnie może wyglądać!

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *