Archiwa kategorii: Celebrowanie codzienności

Moda na zero waste – fajne czy naciągane?

Nie ma tygodnia, żebym nie dostała maila o warsztatach, kolekcji czy targach w duchu świadomej konsumpcji. Zero waste, ruch dążący do minimalizowania produkowanych przez nas śmieci, atakuje z okładki każdej gazety. Czy to dobrze? A może to nadmuchana bańka, która zaraz pęknie, chwilowy trend, który przeminie, a my jak głupi zostaniemy z tymi bawełnianymi torbami? Najpierw cała polska tańczyła, potem interesowała się modą, potem fitnessem, a teraz jest eko? Nawet jeśli tak jest, to ja za Taco Hemingwayem mówię: bardzo proszę!

To trochę jak z pomocą charytatywną. Jakiś czas temu mignęło mi na Facebooku, jak znana blogerka zbierała krytykę za wrzucenie w social media informacji, że pomogła chorej osobie charytatywnie i zachęca do tego samego. Pewnie się nie spodziewała, że przeczyta, że robi to na pokaz, że się chwali, że lans na bycie dobrą panią. Nie sądzę, żeby to był to ten przypadek, ale nawet jeśli ktoś pomaga na pokaz, to…wciąż pomaga. Osobie, która pomoc otrzymała z pewnością pomogła bardziej, niż krytykujący, którzy nie zrobili nic. Czytaj dalej

Założyłam kanał na Youtube

Hej! Mam takie tajne hobby. Nagrywam filmiki z zamysłem wrzucenia ich na Youtube i… wcale ich potem nie publikuję, bo ciągle coś mi przeszkadza. Ale dziś w końcu zebrałam się do kupy i opublikowałam kilka pierwszych filmów – możecie je zobaczyć tutaj. Od razu zachęcę Was do subskrypcji kanału, bo filmów na pewno będzie więcej, a pewnie nie wszystkie będą lądować na blogu.

Już parę dobrych lat temu pomyślałam sobie, że fajnie byłoby pokazać swoje treści w innej formie i że wiele rzeczy łatwiej jest pokazać na video. Tym bardziej, że Youtube był wtedy świątynią konsumpcji, królowały relacje z wielkich zakupów czy wycieczki po garderobach i toaletkach z takim zapasem kosmetyków, jakich jeden człowiek nie ma szans zużyć do końca życia. Wydaje mi się, że teraz nieco się to zmieniło – i bardzo dobrze! Czytaj dalej

Czasem wystarczy zapytać

Kiedy wpadłam na pomysł stworzenia serii postów, w których kobiety opowiadają o codziennej, praktycznej stronie swojej pracy, byłam bardzo rozentuzjazmowana. Nowe pomysły zawsze mnie ekscytują. Jestem najszczęśliwsza, jak coś sobie wymyślę, a potem to sobie zrobię.

Jedyne, co mnie stresowało, to przekonanie, że znalezienie dziewczyn chętnych do udzielenia mi wywiadu nie będzie łatwe. I że pewnie nie raz przyjdzie mi spotkać się z odmową, bo jednak nie każdy lubi się wywnętrzać w Internecie.

Wydarzyło się to dokładnie zero razy.

Czytaj dalej