Polskie marki odzieżowe, które polecam + kod zniżkowy na kurs

Parę lat temu pisałam o polskich markach odzieżowych, które polecam – tutaj i tutaj. Od tego czasu uzbierało mi się kilka nowych, więc pomyślałam że się z Wami podzielę.

Kilka marek, o których dzisiaj wspominam, to marki kursantów z mojego kursu “Jak założyć własną markę odzieżową”. Między innymi Lovlin – ich sukienkę mam na sobie na zdjęciach. Podglądałam przygody założycieli i założycielek marek w kursowej grupie na FB, wspierałam w trudnościach, przez które parę lat wcześniej przechodziłam (i czułam się z tym strasznie samotnie) i czuję się jak dumna mama kwoka, kiedy widzę ile świetnych marek powstało dzięki ciężkiej i mądrej pracy tych osób.

I pomyślałam sobie, że jest jesień, okres w którym zawsze mam najwięcej zapału do pracy, a wiele osób pewnie dodatkowo odzyskuje trochę wolnego czasu, wysyłając dzieci do szkoły czy przedszkola. I pomyślałam, że zrobię szybką promocję mojego kursu “Jak założyć własną markę odzieżową”, właśnie z okazji tej jesiennej energii – z kodem “kasztan” kupicie kurs o 50 zł taniej, promocja jest aktywna do niedzieli do końca dnia. 

Wystarczy, że wpiszecie kod w koszyku przy zamówieniu, o tutaj:

Okej, jedziemy!

 


Polskie marki odzieżowe, które warto znać


Lovlin – na pierwszy ogień idzie marka, która mnie zachwyciła piękną estetyką, świetnym wykonaniem ubrań i atmosferą leniwego lata we Włoszech. Lovlin szyje sukienki z lnu – oddychającego, naturalnego, w pięknych kolorach. Z resztek powstają opaski do włosów.

Jeśli denerwuje Was, że w sieciówkach dostępna jest głównie długość mini, jest duża szansa, że w Lovlin znajdziecie coś dla siebie. Widziałam też, że jesienna kolekcja już się szykuje – jestem jej bardzo ciekawa, ubrania z lnu na chłodniejsze pory roku to niezłe wyzwanie!

Ja mam na sobie tę sukienkę w rozmiarze XS. Czuję się w niej jak wyciągnięta z planu “Call me by your name”. I uwielbiam ten regulowany pasek z materiałową, prostokątną klamrą – kiedy byłam mała, moja mama miała białą sukienkę w groszki z dokładnie takim samym!

mam na sobie sukienkę Lovlin, buty Mint&Berry, bransoletkę Umiar i torebkę z &Other Stories

Madelle – tu z kolei przenosimy się do Paryża. Madelle to nie tylko francuski styl i dziewczęce kroje, ale też świetne materiały. Mam wełnianą sukienkę i płaszcz z wełny z alpaką i obie rzeczy sprawują się znakomicie. Jeśli jesteście z Warszawy, albo czasem tu bywacie, możecie przejść się do butiku marki na Górnośląskiej. Pamiętam, że w trakcie trwania mojego postu zakupowego w ubiegłym roku myślałam sobie “no, jak się skończy, to kupię sobie coś ładnego w Madelle”. Nie kupiłam, ale lubię i podziwiam i Wam też polecam.

Bodymaps – Bodymaps odwiedziłam rok temu przy okazji wywiadu z Ewą Stepnowską, założycielką marki (znajdziecie go tutaj, opowiada o budowaniu marki od kuchni) i… przepadłam. To tak wysmakowana estetycznie marka, że nie kupujemy tam kostiumów kąpielowych, tylko nadzieję, że będziemy choć po części tak stylowe jak dziewczyny z sesji zdjęciowych czy sama właścicielka. Wyszłam z klasycznym granatowo-czarnym modelem Dinah i od tamtej pory z radością moczę go w basenach, morzach, rzekach i jeziorach.

Paterns – znów marka mojej kursantki, Kasi Lamik. Z rozmachem stworzyła kolekcję odzieży dla całej rodziny, wykonaną z niesamowitej wełny merino. Z zakupem czegoś dla siebie czekam, aż pojawi się coś bardziej w mojej kolorystyce, ale dotykałam tych ubrań w katowickim Geszefcie i miałam ochotę się w nie zawinąć i już nigdy nie odwijać. Przy okazji, czytając o kolejnych krokach Kasi na facebookowej grupie dla kursantów, dowiedziałam się sporo o wełnie merino – poczytajcie o niej na stronie Paterns, to bardzo ciekawa wełna!

Umiar – odkryłam ich, szukając dla siebie złotej bransoletki, w zastępstwie mojej ulubionej starej, która się popsuła. I zanim przepadłam, oglądając kolekcję (dajcie mi cokolwiek w kształcie muszelek, a będę rzucać w Was banknotami), zachwyciłam się samą nazwą. To jest przecież przebłysk geniuszu! Pięknie brzmi, idealnie pasuje, nie ma polskich znaków i z powodzeniem może funkcjonować za granicą, brzmiąc jeszcze bardziej intrygująco. Mój zachwyt udzielił się mojej mamie i zamówiła sobie tę samą bransoletkę co ja – złotą muszelkową, mam ją na sobie na dzisiejszych zdjęciach.

 

Matylda Zielińska – jeszcze jedna polska marka biżuteryjna, która właściwie…. przyszła do mnie do domu. Było tak: o zdjęcia do letniej sesji Lunaby poprosiłam Tolę. Tola zarekomendowała piegowatą Matyldę (vel Karolinę) jako modelkę, a Matylda nie tylko się zgodziła, ale też przyniosła ze sobą biżuterię swojej marki. I nagle zamiast myśleć o zdjęciach, wszystkie, łącznie z moją mamą, rzuciłyśmy się oglądać, przymierzać i słuchać opowieści o powstaniu marki. Fragmenty tych wydarzeń możecie zobaczyć na tym filmiku, którym nagrałam na Youtube.

Biżuteria Matyldy jest delikatna, oryginalna i naprawdę bardzo piękna. I ponownie – możecie przekonać się o tym na żywo, odwiedzając Matyldę w jej butiku na Saskiej Kępie, przy Zwycięzców 22. Ja zrobiłam to w zeszły weekend i dowiedziałam się, że… była tam też Asia, która ze mną pracuje, a nigdy wcześniej nie widziałam jej w jakiejkolwiek biżuterii! Matylda ma moc!

 


 

Dajcie znać, czy Wy macie jakieś sprawdzone polskie marki odzieżowe. Chętnie przyjmę polecenia, w Polsce powstaje tyle pięknych rzeczy! A jak chodzi Wam po głowie stworzenie własnej marki, to pamiętajcie że do niedzieli możecie kupić mój kurs “Jak założyć własną markę odzieżową” o 50 zł taniej z kodem “kasztan”. 

PS Skoro już o polskich markach i o wyprzedażach mowa, to w Lunaby mamy letnią przecenę!

 

 

101 comments

+ Napisz odpowiedź
  1. Joanna

    To jest niesamowite, że przy Twojej pomocy powstały tak wspaniałe marki. I mimo, że marki odzieżowej nie planuję to cały czas się zastanawiam, czy nie powinnam kupić kursu i się nad tym poważnie zastanowić.
    Ach! ten niemarketing jest lepszy od marketingu!

    1. Maria

      A ja bardzo nie polecam i uważam, że jest to firma przed którą należy ostrzegać. Mam od nich dwie sukienki, z których jestem w miarę zadowolona (chociaż niedoróbki w nich są), ale więcej niestety nic tam nie kupię. Wszystko jest dobrze, póki nie chcesz czegoś zwrócić. Wtedy okazuje się, że firma łamie prawo przetrzymując miesiąc twoje pieniądze (brak odpowiedzi na maile) i nie zwracając kosztów wysyłki. Do tego powalająca arogancja właścicielki, która zjechała na facebooku dziewczynę, która napisała, że nie może doczekać się zwrotu pieniędzy (a nie są to małe sumy). Pomijam już absurdalnie długie czekanie na przesyłkę, co firma traktuje jako przejaw slow fashion.

    2. Marta

      Trochę rzeczy mi się uzbierało z Aeterie. Za każdym razem paczki przychodziły bardzo szybko; gdy ze względu na urlop chciałam opóźnić wysyłkę, również nie było z tym problemu. Nie podobało mi się, że nie dostałam odpowiedzi na prośbę o zmianę adresu dostawy – raz nie mogłam dogadać się z kurierem i firma kurierska powiedziała mi, że ja mam opcję zmiany adresu zablokowaną i tylko nadawca może wydać taką dyspozycję na stronie internetowej. Nie wydaje mi się, by to było coś wielkiego i czasochłonnego…
      Mam różowy płaszcz Oleander, dwie sukienki Rosy, bluzkę Abelię, spódnice Lilia Mare, Rosalia Atramentum, Stellaria Bordeaux i sukienkę Gardenię. Zastrzeżenia mam do granatowej Rosalii – w miejscu gdzie noszę torebkę materiał nieładnie wyblakł; sukienki Rosy mają piękny dekolt na plecach, ale materiał lubi wystawać i trzeba to poprawiać (nie wiem, jak to wytłumaczyć ;)); bluzka Abelia miała maleńką dziurkę – zaszyłam ją, bo nie chce mi się tracić czasu i nerwów na reklamacje, czekanie na zwrot pieniędzy itd. Poza tym to wszystkie ubrania noszę z ogromną przyjemnością, czuję się w nich jak księżniczka i na pewno będę kupować dalej w Aeterie.

  2. Simona

    Krakowska marka A2 szyje super jakościowo rzeczy i ma świetne kroje. Mam od nich kilka rzeczy i jestem mega zadowolona, tez bardzo cenie sobie obsługę – zamawiałam rok temu wełniany płaszcz, ale nie byłam do końca zadowolona jak leży… Wszystkie poprawki były w cenie i teraz nie wyobrażam sobie życia bez niego i bez tej firmy!

    A biżuteria na większe wyjścia – Pola Zag, zawsze robi efekt wow!

  3. Karolina

    Ja polecam Karolinę Garczyńską, jej ubrania można znaleźć na Da Wanda. Mam od niej dwie sukienki i są to moje najwygodniejsze sukienki, czuję się w nich rewelacyjnie. Ubrania są szyte w Polsce i na dodatek przychodzą pięknie zapakowane. Miodzio :)

      1. Nalevka

        Dziękuję za to polecenie! Właśnie zamówiłam melanżową sukienkę Anielę, czyli coś w sam raz dla mnie – gruszki. Widzę tu sporo opcji na różne figury, w wielu kolorach i przystępnych cenach. Jeśli się sprawdzi to chętnie skorzystam ponownie – bo akurat szukałam takich basicowych sukienek do pracy.

  4. nw

    Polecam Elementy. Bardzo transparentna marka, piękne minimalistyczne kroje, produkuja w Warszawie i do tego mogą dopasować ubranie na indywidualne życzenie.

  5. ileduszazapragnie

    Żadnej z powyższych nie znam i to jest totalnie super, że dzielisz się odkryciami. Osobiście przetestowałam Tyszert – jeszcze nigdy nie miałam białej koszulki tak długo w tak dobrym stanie!

    1. Kundelek Na Biegunie

      Zobaczyłam w Feedly zwiastun tego wpisu, i pomyślałam: WOW. To jest klasa. Wspierać inne polskie marki, a nie tylko promować swoją. Nie bać się o to, że pieniądze z portfela zakupowego klienta przepadną nieodwracalnie u kogoś innego. Jesteś wielka, choć taka malutka ;) Piękny przykład dajesz dla każdego polskiego przedsiębiorcy.

      Aż żałuje że kompletnie się nie znam na modzie, pod Twoją batutą otworzyłabym markę i zrobiła miliony <3 :D

  6. M.

    Dziewczyny,moze wy w takim razie pomozecie: szukam i szukam- plisowanej spodnicy midi,ale nie z poliestru,ktorych pelno w kazdym sklepie,tylko naprawde dobrej jakosci przewiewnej spodnicy. Nigdzie naprawde nie moge znalezc!:(

    1. Dominika

      gdzieś czytałam, że ciężko jest plisować np. bawełnę czy wiskozę i dlatego większość jest z poliestru – ale może da się to jakoś obejść, trzymam kciuki :)

    2. Magda

      Ja ustrzeliłam bardzo fajną z lekkiego poliamidu bodajże, szytą w Poslce, na targach ‘modne targi’. Sprawdzę w domu markę i dam znać :)

    3. Pati

      Chyba faktycznie tylko poliester wchodzi w grę przy plisach, ale może nie trafiłam jeszcze na inny materiał.
      A co do marki, to niedawno słyszałam o Plis Pliz :)

  7. Kinia

    Torebki Fabiola, piękne ( w środku wow, aż mi się chce grzebać szukając czegoś) No i cena za tą jakość, a i jeszcze Magosha ( torebki z materiałów tapicerskich nie do zajechania, a i łopatki dzieci w nich miewam).

    1. amariae

      Niestety Fabiole są tylko ładne i tanie. Mój worek zestarzał się wyjątkowo brzydko a logo odpadło już po tygodniu.

      1. Magda

        Ja mam fabiolę już kilka lat, nic się z nią nie dzieje..ale wzięłam wersję mini, wizytową, nie noszę jej codziennie. Jestem z niej bardzo zadowolona.

  8. lavendermeiss

    Z pewnością kupię kurs i skorzystam z promocji :) marzę o założeniu własnej marki już od dłuższego czasu, mam pomysl i budżet, jedyne co mnie blokuje, to myśl że nie znam się na szyciu, kojarzę tylko podstawy. :( Czy taka wiedza jest konieczna, aby stworzyć prosperującą markę? Czy Twoje wszystkie kursantki potrafią szyć? Czy bez tego nie warto nawet zaczynać?

    1. Joanna Glogaza Autor wpisu

      Absolutnie nie trzeba umieć szyć, ja nie umiem, obstawiam że zdecydowana większość kursantek też nie. Po to jest konstruktor i krawcowa/szwalnia, żeby Twój pomysł przełożyć na wykrój, prototyp i gotowy produkt. Więc o to się zupełnie nie martw:)

  9. magda

    Wspaniale! Wreszcie post o fatałaszkach 😊 jeszcze jakiś przewodnik zakupowy i będę calkowicie usatysfakcjonowana 😊

  10. Natalia

    Polecam Marfa Fashion, markę rodem z Poznania z pięknymi jedwabnymi sukienkami, świetnymi bawełnianymi bluzkami i ultra wygodnymi i efektownymi dresowymi kompletami!

    1. tattwa

      Ludzi, którzy kupują rzadko, ale tylko porządne rzeczy, produkowane z szacunkiem do ludzkiej pracy. Sieciówki nauczyły nas niestety, że ubrania są tanie i że trzeba mieć ich mnóstwo, w każdym sezonie nowe. Efektem jest pogarszająca się jakość ubrań oraz potworne warunki pracy w krajach trzeciego świata. A w praktyce nikt nie potrzebuje mieć w szafie 10 spódnic, 15 par butów i 4 płaszczy na zimę albo 10 torebek. To zachcianki, nie potrzeby.

      Te ubrania nie są drogie, jeśli uwzględnia się, ilu osobom trzeba zapłacić za pracę, zanim produkt trafi do sklepu. Przeciwnie, to ubrania z sieciówek są skandalicznie tanie. A i tak często niewarte swoich cen.

      1. Weronika

        Tylko, żeby kupić przedmiot za taką kwotę musiałabym to przemyśleć 88 razy i nie wiem czy w końcu bym sie odważyła bo balabym sie, że za szybko mi sie znudzi albo jednak coś będzie niegrać. Zbyt duża odpowiedzialność na mój oszczędny rozumek ;)

        1. Aleksandra

          Zgadzam sie. Na blogu Mercarrie byl kiedys fajny post o sieciowkach, taki pod prad.
          Wydaje mi sie ze to mit ze jak ktos kupuje w sieciowkach to od razu gora jednorazowych szmatek. Sa osoby ktore nie kupuja duzych ilosci ubran i nie chca wydawac na nie duzych kwot.

        2. Askadasuna

          Dlatego ja wybieram lumpeksy. Nie stać mnie niestety na tak drogie rzeczy. Naście godzin dziennie jestem poza domem. Muszę miec trochę tych ubrań, żeby nie myśleć co chwila o praniu i czy aby mam się jutro w co ubrać czy wszystko jest suche.

      2. Asua

        Ale jednak sukienka z wiskozy za 900 zł? Dokładam 100 i mam wełnianą od Moniki Kamińskiej. To też dużo, ale przynajmniej szlachetny materiał.

      3. Patrycja

        Zastanawiają mnie dwie rzeczy: jedna to to, że Polacy muszą zaraz wylać, że “omg, kogo na to stać?!”, a dwa, że ludzie zapomnieli, że ubrania nigdy nie były tanie. Spytajcie swoich mam, ile wydawały na spódnice, jaka to była relacja do pensji i od razu jasne będzie, dlaczego te spódnice często są z nimi do dzisiaj. Tanie ubrania to są teraz, a co za tym idzie a) są fatalnej, jednorazowej jakości, b) wszyscy chodzą w tym samym. W moim domu mówiono zawsze, że nie stać nas na tanie rzeczy i jako dzieciak nigdy tego nie rozumiałam, a teraz, rozumiem świetnie, że nie mam potrzeby mieć po 20 koszul i t-shirtów, które po trzech praniach wylądują w koszu, bo na wyrzucanie w ogóle nie mam pieniędzy, ale za to chętnie wydaję pieniądze na dosłownie kilka, które będę nosiła co najmniej kilka sezonów. Do tego dochodzi myślenie o tym, że nie chciałabym pracować za miskę ryżu i kilka centów. No za nic w życiu. Dlaczego więc miałabym komuś to fundować? Jak chcę przyoszczędzić, ale głównie zaspokoić głód łowcy idę do lumpeksu i TK Maxxa. Butów poza Tikejem nie kupiłam od lat. No dobra, sportowe kupiłam. Ale takie normalne tylko tam i chodzę w samych super butach, co prawda jest to polowanie i wieczna niewiadoma, za to w cenach jakie zastaję od Deichmanna do Kazara. W piątek kupiłam sandały Polo – jesień, wiadomo, sandały mi się nie przydadzą, ale będą super na przyszły rok. No i 130 zł. A teraz najlepszy hit: piękne złote sandały Bally kupione za 28 zł w ciucholandzie i oryginalna sukienka Very Wang za 80 zł są moimi najpiękniejszymi łupami ciuchowymi. Z sukienki obecnie “wyrosłam”, ale wisi dumnie w szafie, planuję się jeszcze z nią spotkać. Czyli można nie mieć niesamowitych pieniędzy i ubrać się naprawdę dobrze.

        1. Patrycja

          I jeszcze: doskonale pamiętam jak H&M wchodził do Polski. Każda ich rzecz, to była jakość, jakiej prawie u nich teraz nie ma. Ale też korelacja ceny do zarobków była inna. Ceny jakoś drastycznie się nie zmieniły w porównaniu z dniem dzisiejszym, choć nie było ultra tanich, bawełnianych t-shirtów za 19,90, to na dodatek pensja minimalna wynosiła mniej niż połowę obecnej.

  11. Dominika

    Może któraś z Was mi w takim razie pomoże – szukam długiej, jasnej sukienki na ślub – czy w którymś z polskich sklepów coś znajdę?

      1. Dominika

        Jestem świadkową i sama Panna Młoda stwierdziła, że “widzi” mnie w czymś jasnym – więc o to się nie martwię ;) Bez konsultacji z nią też miałabym opory!

    1. Małgosia

      Natalia Siebuła? Same piękności tam, też plisowane, a wcześniej ktoś o plisowania pytał :) ceny też odpowiednie, cóż – jak za sztukę, bo te ubrania plisowane tak wyglądają. Jak kawałki sztuki.

      Polecam Miszkomaszko: bawełna, 100% made in Poland, cenowo przystępne. Od razu się uśmiecham, jak mam ich kolory na sobie :)

      Piątka, dziewczyny!

  12. Ola

    Edyta Byrska robi taką biżuterię , że ilekroć pojawi coś nowego muszę się na oglądać nawet jeśli nie wszytko, to moje klimaty. Szalenie mnie ujmuje, jak jej własne zainteresowania czy fascynacje znajdują odzwierciedlenie w tym, co tworzy.

  13. KatKa

    Fajne marki dziewczyny polecacie :) O niektórych w ogóle nie słyszałam!
    Ze swojej strony dorzucam do listy sprawdzonych poniższe:

    Mako – piękna skóra, fajne wzory, dla mnie ideał, uwielbiam torbę od nich
    Risk made in warsaw – w moim przypadku głównie stara dresówka od nich super się sprawdza – odkryłam ich w początkach działalności, kiedy kupiłam świetnie przemyślaną niby-zwykłą szarą bluzę z kapturem. Niezniszczalny element mojej garderoby od tych wielu już lat. Mam też sukienki z tego czasu i wszystko nadal świetne.
    Mims studio – biżuteria z naprawdę prawdziwych kamieni szlachetnych i półszlachetnych, a nie wszędobylskich podróbek. Całe wszechświaty do wypatrzenia w maleńkich kamieniach. Uwielbiam.

    w tym roku odkryłam też:
    Noska – sakwa jako alternatywa dla szmacianych worków-zwyklaków.

    I nieco inny kaliber:
    Sylwia Kopczyńska – miałam od niej suknię ślubną i jestem przeszczęśliwa, że się na nią zdecydowałam. Wygoda, elegancja i mega-kobiecość za jednym zamachem <3

  14. Julita

    Ja polecam moje lokalne marki z Wrocławia:
    ♡ SKĄDMASZ http://www.skadmasz.pl to plecaki szyte przez Basię Gabrysiak po wzornictwie z ASP. Basia szyje jeden wzór, ale w tęczy kolorów i z materiałów o różnej strukturze i właściwościach. Mam 4 plecaki i muszę się hamować przed zakupem kolejnych.
    ♡ OTTAVIANO http://www.ottaviano.com.pl to odzież projektowana przez Dominikę Młyńczak. Zaczynała od “dresowych” luźnych ciuchów dla Mam i dzieci. Teraz szyje także, a może przede wszystkim, przepiękne kobiece sukienki ze świetnych, jakościowych materiałów. Ja w swojej wrzosowej sukience Marilyn z modalu, czuję się dokładnie, jak boska Monroe.

    1. Paulina

      Taaaak! SkądMasz jest świetne :) ja kupiłam swój worek w Turkawce (klimatyczna mini knajpka w prześciu tramwajowym pod ziemią ♥️ I ma jedzenie vege 🥧)

      1. Asia

        O rany, serio takie zachwyty nad zwykłym workiem? Za 80 zł? To już nawet ja 2 lewe ręce bym sobie potrafiła taki uszyć…

  15. Anna

    Cześć, to cudownie, że dzielisz się sprawdzonymi adresami :) Korzystając z tego wpisu, chciałabym zapytać o pewną rzecz (bo może jest tutaj właściciel marki, który taką strategię stosuje) i podzielić się moją opinią (o którą nikt nie pytał ;P).

    Dlaczego, drodzy twórcy rzeczy, właściciele marek, decydujecie się na niepodawanie cen przy Waszych produktach? Odwiedziłam instagram wspomnianej w poście Pani Matyldy Zielińskiej – pod każdym postem kilkadziesiąt zapytań o cenę, pod każdym z nich odpowiedź “napisałam na priv”. To znaczy, że cena dla każdego jest inna? Albo w ogóle tajna? Jeśli jest tu ktoś, kto mógłby mi to wytłumaczyć, będę wdzięczna :)

    Mnie osobiście to zniechęca od razu i zamykam stronę.

    1. Magda

      Mam tak samo, nie rozumiem z czego to wynika. Przeciez normalne, że każdy chce znać cenę, zanim zdecyduje się na zakup, lub chociaż na odwiedziny w stacjonarnym sklepie. A tu tajemnica.

      1. Joanna Glogaza Autor wpisu

        Ja mam taką teorię, że wielu małych twórców nie ma zarejestrowanej działalności albo nawet mają, ale sprzedają online bez sklepu zgodnego z przepisami, należycie chroniącego danego osobowe itp. i wydaje im się, że niepodawanie cen ich uratuje w razie kontroli z US czy Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Teoria nr 2 – że obawiają się, że mają za wysokie ceny i podając je, zniechęcą obserwujących, co jest kompletnie bez sensu, bo po co marce obserwujący, którzy nie są potencjalnymi klientami. Teoria nr 3 – dużo osób tak robi, więc początkującym wydaje się, że oni też powinni. Jak będę miała okazję, to zapytam:)

  16. Emilia

    Asiu, czy Twój płaszcz z Madelle jest odpowiedni na zimę? Jest piękny. Takiego właśnie szukam. I świetny skład. Na razie dla mnie za drogi, ale może kiedyś

  17. Luiza

    Moze troche nie w temacie, ale ja chętnie dowiedziałabym się, jak założyć własną marke bizuteryjna. Czy myślisz, że Twój kurs, mimo innego typu produktu mógłby mi w tym pomóc? Z góry dziękuję za odpowiedź.

    1. Joanna Glogaza Autor wpisu

      Tak, jak najbardziej, musisz się tylko nastawić, że lekcje o materiałach (czyli jakieś 15% całości) nie będą dla Ciebie w 100% przydatne, no i na własną rękę będziesz musiała ogarnąć szukanie dostawców – ale baza jako taka będzie na pewno pomocna.

  18. Basia

    Świetne zestawienie, z chęcią poobserwuje te marki. A ze swojej strony polecam tegoroczne odkrycie markę MillaMi, mam dwie sukienki od nich i super się prezentują oraz noszą:-)

  19. cat cat cat

    Czytałem twój wpis o skarpetach z bambusa, rzeczywiście wydaję mi się to pic na wodę.
    Może zrobisz jakiś wpis o szyciu? jak się do tego zabrać idt.
    Jeśli cię interesuje to może jakiś wpis o sztucznych włóknach , dopiero niedawno nabrałem większej świadomości,
    że te tkaniny są niezdrowe.
    Pozdrawiam i powodzenia :)

  20. Janina W.

    Przepraszam że tutaj. Na instagramie mówiłaś troszeczkę o terapii. Chciałam zapytac czy polecasz kogos w Warszawie? Albo Twoj psycholog mógłby kogoś polecic?

  21. Marta M

    Rest Factory (fajne płaszczo-kurtki), Kokoworld (co prawda nic nie kupiłam tam, ale słyszałam, że dobra jakość) i Filimoniuk (biżuteria). A z rzeczy do domu, to polecam So-Linen. Mam narzutę, uwielbiam ją :) Pozdrawiam i dzięki za posta oraz za te komentarze, dobrze się dowiedzieć!

  22. Magda (matka skaut)

    Długo mnie u Ciebie nie było, nadrabiam zaległości. Cudowny wypis, nawet nie dlatego, że fajne ciuchy czy biżuteria, ale dlatego, że czuję tutaj taką “siłę sióstr”. Chwalisz i polecasz te dziewczyny i jest w tym taki szczery zachwyt dla cudzej pracy i wyobraźni. Bardzo, bardzo miło się to czyta. Pozdrawiam Cię serdecznie!

  23. Life in Balance

    Dziewczyny, a czy macie jakies doświadczenia z ubraniami od Kasi Zapały? Co o nich sądzicie? Chodzi mi przede wszystkim o zimowe płaszcze. A może doradzicie mi, gdzie mogę kupić płaszcz z dobrym składem (najlepiej niegryząca wełna), ciepły i o “kobiecym” kroju (np. z wiązaniem w talii, fajnym kołnierzem itp.)? Najlepiej, gdyby cenowo mieścił się w 1000zł.

    1. Patrycja

      Lata temu pracowałam w butiku z młodymi projektantami, gdzie ściągnęłam kilka rzeczy Kasi do nas. Nie wiem jak teraz, choć nie sądzę, by wiele się zmieniło, ale to były bardzo porządnie odszyte ubrania. Jedyna rzecz, jeżeli jesteś zainteresowana, to poproś o gramaturę wełny. Bo widzę, że Kasia nie podaje tego na stronie i w sumie ciężko na odległość, ze zdjęć dowiedzieć się, czy zimy do -8 wytrzymamy. Jeden płaszcz na podszewce z dobrym swetrem załatwi sprawę i przy -15, a w drugim umrzemy z zimna. Możesz jeszcze dopytać jaka to wełna.

    2. Karolina

      Ja co prawda nie z własnego doświadczenia, ale przez rekomendację od Marii z ubuersjsieklasycznie znam polską markę ProBe. W tym roku czaję się na zimowy płaszcz od nich. W zeszłym mieli piękne klasyczne płaszcze z wełny w cenie poniżej 1000zł (nie pamiętam ile dokładnie, chyba między 600 a 800zł).

    3. Life in Balance

      Dzięki dziewczyny! Chyba zdecyduję się w tym roku na płaszcz ProBe, a nie znałam wcześniej tej marki. Bardzo podoba mi się ich pomysł ze zróżnicowaniem stopnia ocieplenia. Jako straszny zmarzluch wybiorę sobie taki najcieplejszy:)
      A od Kasi Zapały kupiłam właśnie komin i jestem zachwycona. Piękny, ciepły, z bardzo dobrym składem i na dodatek ładnie, minimalistycznie zapakowany. Wybrałam chyba najtańsztą wersję, za 70 zł, i jest super. W sieciówkach “podobne” są za 60 – produkowane w Bangladeszu z 100% akrylu. Niebo a ziemia.

  24. L.

    Dzięki dziewczyny za tyle poleceń fajnych polskich marek :) Ja od siebie dodaje: Dose Label, Cat Cat Studio, Eleven Story, Freeshion, Gego, Patchouli, Grubą nicią szyte (bielizna), Pro-be (świetne płaszcze), Akardo (buty) no i wspaniałe torebki od Aleksandra K ( drogie ale przysięgam, że warte swojej ceny!)

  25. Magda

    dzieki,zapisałam sobie kilka marek,chyba skorzystam :) ja polecam tshirt marki Motz, przypadkowo trafiłam na nich na fb, ale chyba dopiero zaczynaja bo nie ma wyboru. zamówiłam i fajna jakość, cos nowego.zobaczymy co pokaza dalej

  26. Asia

    Markę Lovlin wyczaiłam już kiedyś i tak jak ty zakochałam się bez opamiętania. Jedne z najbardziej prostych a zarazem zachwycających ubrań. Mam już kilka w swojej kolekcji :D

  27. Alicja

    Super tekst! Dziękuję za wszystkie inspiracje :”)
    Od siebie mogę dodać jeszcze Anacomito? (szyją torebki popularnie nazywane nerkami; ja ma jedną – czarną, skórzaną z wymiennymi paskami – i bardzo, bardzo ją lubię!), Samodobro – fairytailor (znam poprzez polecenie koleżanki, ale sama jeszcze nie przetestowałam) oraz NALU (obserwuję profil na FB i czaję się na jesienną kolekcję ;)).
    Odnośnie RISK made in Warsaw: posiadam od kilku miesięcy 3 sukienki tej marki i jestem z nich jak do tej pory bardzo zadowolona. Materiał (wiskoza) jest przyjemny w dotyku, przyjemnie się go nosi, nie rozciąga się, nie zdefasonował się po praniu (co zdarzyło mi się już z koszulkami z wiskozy marki Promod). Tylko w przypadku jednej z sukienek zaczął odpruwać się pasek przytrzymujący rękaw po podwinięciu, ale nie uznałam tego za dużą wadę czy niedociągnięcie. Nosiłam tę sukienkę dość często i możliwe, że sama go zbyt mocno naprężałam :D

  28. Gosia

    Ja też uwielbiam biżuterię z muszelkami, strasznie podobają mi się stare srebrne bransoletki z Warmetu, jednak trudno jest je gdzieś upolować. Ta z Umiaru jest nowoczesna i piękna, wielkie dzięki za to polecenie!

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *