Przewodnik prezentowy –
7 pomysłów na prezenty, dzięki którym spędzimy czas wspólnie

Niedawno sprawdzałam, jakie są najpopularniejsze posty na moim blogu. W ścisłej czołówce jest ten o prezentach, których nie trzeba kupować. Chcę wierzyć, że to zwrot w kierunku slowlajfowym, a nie nawał przypadkowych osób z wyszukiwarek, którym w połowie prezentowego szaleństwa skończyły się pieniądze. Postanowiłam więc pójść za ciosem i w tym roku przygotować poradnik z prezentami, które pozwalają nam spędzić czas razem.


Gry planszowe/karciane


Prezentowy klasyk, który nigdy się nie nudzi! Takie najbardziej uniwersalne gry, w które może zagrać cała rodzina, to Taboo (uwielbiam), Pociągi, Carcassone, Dobble czy Osadnicy z Catanu. Zasady są proste, a rozgrywka ciekawa. Więcej poleceń fajnych gier znajdziecie w tym poście, koniecznie przeczytajcie też komentarze.


Moja książka “W to mi graj! 97 gier, dzięki którym wygrasz w życie towarzyskie”


Pracując nad “W to mi graj!” dokładnie to miałam na myśli – stworzenie pretekstu do fajnego spędzania czasu razem. Nie wszyscy lubią planszówki (wiem, że wiele osób ma awersję do czytania długich instrukcji), nie wszędzie można je ze sobą zabrać i w tę lukę super wpisują się gry towarzyskie, które są proste i nie potrzeba do nich żadnych skomplikowanych gadżetów. No i pozwalają nam dużo szybciej nawiązać kontakty, albo poznać od zupełnie nowej strony naszych bliskich – to lubię w nich zdecydowanie najbardziej.

Książka jest dostępna tylko na joanna.altenberg.pl, nie ma jej w księgarniach.


Bilety na koncert


Oczywiście dla wszystkich na ten sam. Spokojnie da się znaleźć wykonawcę, który spodoba się międzypokoleniowo – myślę, że dobrym przykładem jest Ed Sheeran. Rok temu kupiłam z kilkoma osobami bilety na jego koncert w te wakacje i nie dość, że świetnie się bawiłam, to jeszcze mogłam się dwa razy ucieszyć – kupując bilety i idąc na koncert rok później. Ed fantastycznie poprowadził cały show i mimo, że zapełnił Stadion Narodowy (i to dwa razy, dzień po dniu!), to czułam się jak na kameralnym występie w pubie.


Warsztaty gotowania/ceramiki/kiszenia warzyw/improwizacji


W zależności od zainteresowań naszych bliskich. Taki dzień spędzony wspólnie na warsztatach zamienia się w super wspomnienie, bo po pierwsze to duża frajda, po drugie coś zupełnie innego, niż nasze codzienne zajęcia. W wersji budżetowej, i być może jeszcze ciekawszej, możemy przygotować takie warsztaty samodzielnie i nauczyć rodzinę czy znajomych czegoś, co umiemy. To bardzo fajna alternatywa dla okołoświątecznego siedzenia przy stole!

zdjęcia robiłam w świetnej, lokalnej, grochowskiej kawiarni Androny Specialitesy przy Wąwolnickiej i przy okazji kupiłam prezent dla babć – mini lasy w… bombkach


Rodzinna sesja zdjęciowa


Zamiast kupować każdemu odrębny prezent, można zrzucić się na fotografa i zafundować sobie piękną pamiątkę na wiele lat. Profesjonalne zdjęcia robimy główne na ślubach, chrzcinach czy… pogrzebach (nie żartuję, liczba przerażających trumiennych zdjęć w albumie moich babć dorównuje tym ślubnym),  a przecież równie fajnie jest to zrobić bez okazji. A może nawet fajniej? Taka celebracja codzienności.

W okolicach Jeleniej Góry polecam Anitę Suchocką, w Warszawię z kolei Tolę z Tolala.


Zbliżające karty


Nie do końca wiedziałam, jak nazwać tę kategorię. Chodziło mi o zyskujące u nas ostatnio na popularności karty, które są pretekstem do ciekawych rozmów. Na przykład takie. Kładziemy je na stole, wyciągamy jedną przy kolacji czy śniadaniu i po kolei odpowiadamy na pytanie.

Może myślisz sobie teraz “pfff, przecież normalnie też można rozmawiać o ciekawych rzeczach!”. No można, ale często się jednak tego nie robi. Rzadko kiedy pytamy też kogoś znienacka o ulubiony przedmiot w szkole, zwłaszcza jeśli długo się znamy.

Ja jestem wielka fanką takich zestawów, w dowolnej formie, jeden z moich ulubionych to ten dla poznających się par z New York Timesa. Można oczywiście wykonać substytut samodzielnie, pisząc pytania na ładnych karteczkach i wrzucając je do słoika. Jest też aplikacja Conversation Starters/Talk With Me, ale moim zdaniem jest słabsza, a pytania mniej przemyślane.


Wspólny wyjazd


Od lat próbuję namówić moją rodzinę na porzucenie prezentów i wydanie tych pieniędzy na wspólny świąteczny wyjazd w jakieś piękne miejsce w Polsce – lub gdzieś indziej, ale to już opcja z większym budżetem. Udało mi się raz, w Wielkanoc, byłam z mamą i bratem na Malcie i było fantastycznie. Mam nadzieję to powtórzyć!


 

Dajcie znać, jakie zbliżające prezenty Wam przyszły do głowy. Mnie w ostatniej chwili przypomniał się jeszcze… mikroskop, który jakieś 25 lat temu dostał mój brat w prezencie od babci z Niemiec. Cała rodzina zbiegała się, by oglądać splątki mchu. U moich znajomych podobną funkcję pełnił teleskop. Takie gadżety mają jednak to do siebie, że dość szybko się nudzą i nie wiadomo, co z nimi później zrobić.

 

 

 

 

29 comments

+ Napisz odpowiedź
  1. Marta

    Ja próbuję namawiać mojego męża do wyjazdu na święta, szczególnie że mamy urlop do wykorzystania, ale on jest przywiązany do spędzania ich z rodziną przy stole. Już prędzej namówię teściową.:D Na Wielkanoc nie chciałabym wyjeżdżać, tylko właśnie na Boże Narodzenie. Raz, że więcej wolnych dni do wykorzystania, dwa – zdecydowanie bardziej mnie te święta męczą (ze względu na prezenty i zbyt duże szaleństwo wokół), mimo że lubię choinkę i rodzinne rozmowy.

    1. Joanna Glogaza Autor wpisu

      Właśnie u mnie też z Bożym Narodzeniem jest trudniej, ale udało mi się za to (chyba) przeforsować brak choinki na rzecz wieńca i ubranie w światełka choinki w ogrodzie:)

      1. Marta

        Łooo, choinka to ulubiony świąteczny element mojego męża.:D Dla mnie spoko, szczególnie że głównie on dba o przywiezienie i przystrojenie drzewka. A oświetlona choinka w ogrodzie musi być ekstra!

      2. Ania

        Ja akurat choinkę i inne dekoracje uwielbiam, więc organizuję w swoim domu zawsze, nawet jeśli wyjeżdżam na święta, a potem trzymam do oporu ;D Ale z kolei bardzo nie lubię ślepego przywiązania do „tradycji”, np. nagotowania 100 kilogramów jedzenia, bo „musi” być śledzik, 2 rodzaje: karpia, zup, pierogów, „jak to święta bez ciasta?!”—kompletne marnotrastwo. W ogóle denerwuje mnie, że w święta tak wiele rzeczy być „musi”… Od kilku lat na siłę wymyślam prezenty dla siebie, bo nawet jak niczego specjalnie nie potrzebuję, to jeśli nic nie wymyślę, to i tak coś dostanę i może to być już naprawdę kompletnie bezużyteczne. Bardzo bym chciała, żeby moi bliscy zamiast na odhaczeniu punktów z listy świątecznych tradycji skoncentrowali się nad spędzeniem ze sobą czasu w fajny sposób, choćby i przy mrożonej pizzy. Oczywiście przy choince, haha ;D (Żart, wiadomo, ale gwoli ścisłości—choinka jest dla mnie miłym akcentem estetycznym, który lubię w swoim domu, nie obruszyłabym się, gdybym była na święta u kogoś, gdzie nie ma choinki :) )

  2. Krysia

    A ja w zeszłym roku na rocznicę ślubu zrobiłam na każdy miesiąc kopertę i w kopercie są małe i większe aktywności, które można robić razem. W zeszłym było wywoływanie zdjęć z wakacji i wieczór przy winie, w wakacje wypad w góry czy wycieczka rowerowa. Teraz każda koperta to nawet dla mnie niespodzianka, bo nie pamiętam już co tam powymyslalam.

  3. Szyciownik

    Cześć,
    Ale się cieszę, ze nie ma w tym zestawieniu kosmetyków, ubrań i ładnych, ale bezużytecznych rzeczy. Taki wpisy są teraz wszędzie i są już bardzo męczące, dla dla mnie oversizowy sweter to nie jest dobry prezent, mimo że każdy próbuje mi to wmówić ;)
    Pozdrawiam,
    Kasia

  4. Julia

    U mnie co roku w ścisłej czołówce plasują się wyjścia do kina, teatru, bilety na koncert, koleżankom już od kilku lat funduję nasze wspólne grudniowe wyjście do escape roomu. Po pierwszej edycji dziewczyny tak ochoczo podłapały pomysł, że w tym roku zaliczamy aż 3 takie wyjścia, bo każda chce ufundować taki prezent! Świetnie się bawimy, po wszystkim idziemy na pyszny obiad do restauracji gdzie możemy porozmawiać. Myślę że sesja VR albo np. Laserowy paintball to też świetna opcja.

    1. Joanna Glogaza Autor wpisu

      Ale fajnie! Dobrze, że macie tyle escape roomów pod ręką! A laserowy paintball mi się marzy bardzo, muszę sobie wpisać na listę “do zrobienia w 2019”:)

  5. Askadasuna

    Ostatnio uczestniczę w różnych darmowych wydarzeniach i mam zamiar robić to jeszcze intensywniej, bo idąc w ciemno na coś, na co za pieniądze byśmy nie poszli, bo wypadałoby to jakoś wcześniej poznać, można się naprawdę świetnie bawić i pozytywnie zaskoczyć. Nie dalej jak kilka dni temu byłam na koncercie o dość tajemniczej nazwie i bez informacji, kto tam w ogóle wystąpi i co zaprezentuje. Po rozpoczęciu okazało się, że to nie kto inny, ale dziewczyna, którą kiedyś poznałam, ale z racji tego, że od pewnego czasu nie mam fb, nie miałam jak do niej dotrzeć, a jakoś tak ostatnio o niej myślałam i co? I proszę. Przyciąganie ;)) Super było mi z nią porozmawiać, choć nie ukrywam, że tak trochę się stresowałam i trochę żałowałam, że nie mogę tego zrobić przez fb, bo mogłabym to zrobić na luzie bez spiny, a tu trzeba podejść, przedstawić się, przypomnieć skąd się znamy. Ale było warto się przełamać :) Myślę, że dobrym sposobem na prezent nie tylko świąteczny, ale jako codzienna forma spędzania czasu z bliskimi, szczególnie seniorami, których często zaniedbujemy, są takie darmowe wydarzenia w okolicy bliższej i dalszej.

      1. Alicja

        Nie wiem, czy znasz stronę kulturadostepna.pl? Można na niej znaleźć informacje o darmowych/bardzo tanich wydarzeniach kulturalnych w okolicy (przy czym okolicę można zdefiniować w zakresie od 5 km do całej Polski ;).

  6. Karolina

    Dzień dobry :) bardzo mi się podobają te pomysły :) jeśli lubicie takie karty… to ja ostatnio odkryłam coś takiego: http://jupitajnia.pl/produkt/jupitajnia-autorska-gra-coachingowa-dla-par/

    :) Zaczęłam spełniać swoje marzenie i założyłam biznes, w którym pomagam Ludziom wyszukiwać prezenty! Niektórzy nie mają Czasu, ochoty lub pomysłu :) a ja uwielbiam przeszukiwać Sieć!
    I znalazłam takie oto cudeńko :) moim zdaniem brzmi świetnie! :)

  7. EllaThomas

    Kurczę, ale super wpis! Jestem w miarę zadowolona ze swoich prezentowych pomysłów, ale w tym roku robimy skromne Święta ze względu na zakup mieszkania i szukałam powiewu kreatywności :) i skusiłam się w końcu na Twoja ksiazke o grach – jedna dla mojej rodziny i jedna dla mojego męża – koniec z nudnymi rodzinnymi posiadówkami :D
    Dzięki!

  8. L.

    Ja od dwóch lat namawiałam bliskich aby robić prezenty jedynie dla dzieci. W tym roku dojrzeli do tej decyzji ;) Przez całe lata był to głównie kłopot bo każdy wszystko ma i trzeba było kupować prezenty “na siłę”. Także w tym roku nie ma wypytywania, wymyślania, chodzenia po sklepach, pakowania, przewożenia itd. Od razu luźniej w tym grudniu się zrobiło :) Od lat zresztą próbujemy robić święta bardziej minimalistycznie – od dawna olana jest tradycja 12 dań. Szkoda czasu i pieniędzy. Do wigilii siada 6 osób. W menu jest barszcz z uszkami, dwa rodzaje pierogów, dwie ryby i sałatka śledziowa. Na deser jedno ciasto. Naprawdę, po zjedzeniu zupy, sześciu pierogów, dwóch kawałków ryby i kawałku makowca każdy jest objedzony po kokardę. Nie ma też później natrętnego rozdawnictwa i wpychania jedzenia na siłę “bo się zmarnuje”. I nikt nie musi łykać rapacholinu ;) Nie ma tez wielkich porządków połączonych z myciem okien ani żadnego innego przymusu. Cieszę się, że omija mnie to całe szaleństwo a po świętach czuję się zdrowo zrelaksowana.

    1. Maga

      U nas też w tym roku po raz pierwszy prezenty tylko dla dzieci :) Co prawda teściowa skomentowała ten pomysł, że będzie “pusto pod choinką”, ale w końcu zaakceptowała (mam nadziej, że nie wyskoczy z niczym). A pusto i tak nie będzie, bo dzieci prezentów dostaną sporo, a i samych dzieci w rodzinie już trochę jest.

  9. Gosia

    Odkąd mieszkam z mężem, temat prezentów świątecznych zaczął być dla mnie istotny tylko z jednego względu – by namówić moją rodzinę do zarzucenia wymyślania i kupowania na siłę czegoś, co nie jest aż tak potrzebne, jak się wydaje. Teraz wszystko jest na wyciągnięcie ręki, przez co dajemy się namówić reklamom, że koniecznie musimy mieć nowszy chlebak, zestaw do wina albo jeszcze coś innego. Poza tym każdy pracuje, jeśli czegokolwiek chce, może sam zaoszczędzić na daną rzecz. Ustaliliśmy, że w tym roku nie kupujemy nic sobie nawzajem, a w ramach prezentów każdy przekaże symboliczną kwotę na wybrane przez siebie cel charytatywny/fundację, etc. To na pewno posłuży lepiej niż kolejne graty, o których zapomnimy za parę miesięcy. Moja matka próbowała przeforsować jeszcze pomysł zakupu rzeczy jedynie dla wnuczki, która pojawi się na świecie w styczniu (pierworodna ma już praktycznie całą wyprawkę), ale wybiłam jej to z głowy, nie chcę zagrać naszego mieszkania. Niestety trudno u niej zaszczepić ducha slow life i slow fashion, ale może to kwestia wychowania w dawnym ustroju.

  10. Anna

    Ja w tym roku postawiłam na prezenty do zjedzenia. Nie ma wymyślania na siłę ani wielkich wydatków, a dzieci dostają tradycyjne prezenty. Do takich jadalnych prezentów wchodzą: miód z pasieki w Maciejowie, piękne słoiczki idealne na prezent! Sok malinowy również w słoiczku robiony przez pana z lokalnego warzywniaka, który jest przepyszny i naturalny. Sporo osób lubi granolę od Nigelli ale nikomu nie chce się robić, więc ją zrobię i popakuję w słoiki. U mojego męża generalnie się nie piecze, więc domowe pierniczki i ciasteczka też stanowią dobry prezent. No i nie trzeba się zastanawiać co zrobić z takim prezentem :)

  11. Kinga

    W nawiązaniu do kart z pytaniami zachęcającymi do rozmowy polecam nową edycję herbaty Lipton ,,porozmawiajmy” chyba tak się nazywa, dokładnie nie pamiętam. Na karteczkach przyczepionych do herbaty są wypisane przeróżne pytania np.:1. Z czego jesteś najbardziej dumny? 2. Kogo cenisz w swoim życiu najbardziej?😉 W mojej pracy każdy pijacy herbatę czyta pytanie i każdy po kolei na nie odpowiada, naprawdę super zabawa! Polecam do świątecznych posiadówek i nie tylko 🙂

  12. Magda

    Asiu, najlepszy przewodnik ever!!!!!! Uwielbiam. W tym roku z moim chłopakiem jedziemy na święta do Mediolanu. I to jest nasz prezent dla siebie. Będzie fajna kolacja, może nawet ulicy, ale razem i trzymając się za rękę, w pierwszy i drugi dzień pójdziemy do kościoła. Nigdy nie miałam na to czasu aby doznać prawdziwie świat, zawsze w biegu, w przejedzeniu, w pocie czoła, miedzy jednymi rodzicami a drugimi… a teraz pooglądamy świąteczne dekoracje, pospacerujemy, pozwiedzamy a głowę nie będą zaprzątać nam myśli co zrobić z nieudanymi prezentami i czy ciocia Krysia zrozumie prezent, który jej kupiłam:)
    Pozdrawiam,
    m

  13. Gosia

    My w tym roku pierwszy raz wprowadzamy tradycję z domu mojej bratowej – robimy losowanie jak na szkolne mikołajki :) każdy kupuje symboliczny prezent tylko dla jednej osoby. Dodatkową zabawą przy rozdawaniu prezentów będzie zgadywanie kto przygotował prezent dla kogo :)

  14. Moni

    Moja mama i teściowa zawsze lubiły koncerty, wiec często dostawały bilety na te same wydarzenia i chodziły razem (albo z mężami, taka podwójna randka ;)). Ale jakieś 2 lata temu, organizując im kolejny wypad, zadzwoniłam do kuzynki, czy nie chciałaby biletu dla swojej mamy. Chciała. Potem doszły jeszcze 2 inne mamy i tak oto zebrało się grono 5 kobiet, które zostały przez swoje dzieci wysłane na koncert do innego miasta. Trzeba było jeszcze zorganizować nocleg i dojazd i cała wyprawa to było coś, na co podekscytowane czekały. Wszystko super się udało, a panie tak dobrze się bawiły, że rok później też dostały w prezencie bilety na koncert, znowu wyjazdowy. Teraz będzie 3 rok tej nowej świeckiej tradycji i kolejne bilety już czekają.. :))

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *