13 mniej więcej darmowych sposobów, dzięki którym mam najlepszą cerę w życiu

zdjęcie po lewej jest z czerwca zeszłego roku, zdjęcie po prawej – aktualne. Nie mam jakiejś szczególnie problematycznej cery, bardziej kategoria “niby spoko, ale zawsze coś”. Teraz nie tylko nie muszę walczyć z ciągłymi niespodziankami, ale też skóra jest bardziej sprężysta, lepiej nawilżona, ma mniej przebarwień i nie świeci się tak w ciągu dnia.

Nie od dziś wiadomo, że przemysł kosmetyczny żeruje na niskim poczuciu wartości kobiet. Mężczyzn zresztą też, choć może na mniejsza skalę. Wytyka nam wyimaginowane problemy, żeby zaraz później podsunąć rozwiązanie. Oczywiście odpowiednio wycenione.

Tymczasem jeśli coś faktycznie nam przeszkadza, często mamy cały szereg darmowych środków, które mogą pomóc. Ale jakoś łatwiej nam dodać ten jeden, jedyny, cudowny krem do koszyka niż zastanowić się, czy nie skuteczniej byłoby zmienić coś w naszych nawykach. Życie uczy, że to w nich leży klucz do sukcesu, nie w magicznych kremach, zabiegach ujędrniających czy sokowych detoksach.

Na kwarantannie wciągnął mnie twarzing i włosing, czyli świadoma pielęgnacja skóry i włosów. Wcześniej niby coś tam wiedziałam, ale działałam trochę z przypadku. Nagromadziłam trochę dobrych nawyków, ale dopiero poskładanie ich wszystkich do kupy dało mi cerę, jakiej nigdy w życiu u siebie nie widziałam.  Czytaj dalej

Spraw, by centrum Twojego świata
nie było handlowe

Powyższy cytat użyczyłam od Loesje. Otwiera moja książkę. Od razu mi się spodobał, ale im dłużej siedzę w temacie slow fashion, tym częściej o tym myślę. Śledzę afery związane z markami modowymi, czytam Wasze maile, zwracam uwagę na to, jakie myśli mnie czasem przychodzą do głowy. I mam jedną refleksję, którą chciałabym się podzielić, ale zanim to zrobię, mały wstęp, żebyście mnie źle nie zrozumieli. Czytaj dalej

Jak ogarnąć szafę, kiedy nasz rozmiar często się zmienia? 9 wskazówek

Zorganizowanie sobie spójnej szafy bywa frustrującym zadaniem, ale poprzeczka podnosi się jeszcze wyżej, jeśli często przybieramy czy tracimy na wadze. Powody są różne, więc i rozwiązania będą się różnić. Ale postarałam się zebrać takie najbardziej praktyczne sposoby, które sprawdzą się, jeśli chcemy czuć się w swoich ubraniach dobrze, ale nie mamy ochoty wymieniać całej szafy przy każdym wahnięciu wagi. 

Nie miałam w tym temacie do tej pory zbyt wiele doświadczeń z pierwszej ręki, więc chętnie posłucham o Waszych sposobach. Na pewno są rzeczy, o których nie pomyślałam, więc jeśli macie swoje tricki czy polecenia konkretnych ubrań, podzielcie się proszę w komentarzu. Czytaj dalej

Ruszyła przedsprzedaż mojej nowej książki “Wychodząc z mody”!

Cześć! Powinnam mieć napisany jakiś wspaniały tekst sprzedażowy, ale jestem tak wykończona półtorarocznym dłubaniem nad książką, że zwyczajnie nie mam dziś na to siły. Do tego nałożyły się wielkie emocje, bo choć to moja czwarta książka (jak to się stało???), to stres jest ten sam, jak nie większy. Po raz pierwszy wydaję książkę zupełnie samodzielnie i to bardzo ciekawa przygoda, ale i masa roboty. 

Rozpisałam się o szczegółach na stronie sprzedażowej książki i tam Was zapraszam, a na blogu dziś ograniczę się do najważniejszych konkretów.

 

Zamów książkę z darmową dostawą!

 

Czytaj dalej

Porządne bluzy, wygodne majtki czyli moje odzieżowe odkrycia z kwarantanny

Przez kilka tygodni kwarantanny wkręciłam się w pielęgnację, czyli tak zwany WŁOSING i TWARZING. Swoją drogą, uwielbiam te nazwy i systematyzowanie podejścia do ubrań nazywam sobie teraz w głowie ODZIEŻING. Wracając do tematu – nie testowałam nawet jakiejś niesamowitej liczby nowości, bardziej o przyjrzałam się temu, co się u mnie sprawdza, a co nie i starałam się dowiedzieć dlaczego.

Pomyślałam, że dla wielu osób podobnie mogło się stać z ubraniami. Zamknięci w domach, ograniczeni do kręgu najbliższych osób, ubieramy się pewnie bardziej dla siebie i dla wygody. A jeśli do tego ze względu na niepewność dochodów ograniczyliśmy zakupy, to robi nam się taki detoks z automatu – czyli coś, co zawsze polecam na początek przygody ze slow fashion.

Warto to wykorzystać i przyjrzeć się temu, co wisi nam w szafie nienoszone. Jeśli to na przykład materiałowe spodnie na gumce, które teoretycznie idealnie by się sprawdziły, to co sprawia, że nigdy po nie nie sięgamy? Gumka wpija się w ciało? Rozcięcia na dole nogawek sprawiają, że nie da się ich podwinąć, a tak najbardziej lubimy nosić spodnie? A może materiał jest stuprocentowym poliestrem, z którego aż lecą iskry, kiedy przesuwamy się na kanapie? Albo wiskozą, która po praniu wygląda jak psu z gardła wyjęta, a nam nie chce się siłować z deską do prasowania? Czytaj dalej