Przewodnik prezentowy –
7 pomysłów na prezenty, dzięki którym spędzimy czas wspólnie

Niedawno sprawdzałam, jakie są najpopularniejsze posty na moim blogu. W ścisłej czołówce jest ten o prezentach, których nie trzeba kupować. Chcę wierzyć, że to zwrot w kierunku slowlajfowym, a nie nawał przypadkowych osób z wyszukiwarek, którym w połowie prezentowego szaleństwa skończyły się pieniądze. Postanowiłam więc pójść za ciosem i w tym roku przygotować poradnik z prezentami, które pozwalają nam spędzić czas razem. Czytaj dalej

9 moich ulubionych playlist do słuchania w tle podczas pracy, nauki czy relaksu

Jestem trochę dziwna, jeżeli chodzi o dźwięki. Takie “hałaśliwe” ciężko znoszę – telewizor grający w tle jest dla mnie koszmarem, podobnie impreza u sąsiadów. Zwłaszcza, jeśli jestem zdenerwowana albo zmęczona. Wtedy nawet rozładowywanie zmywarki sprawia, że mam ochotę schować się do szafy. Ostatnio stałam w kolejce w barze mlecznym i pani ekspedientka wrzucała akurat sztućce do odpowiednich przegródek – myślałam, że się popłaczę i ucieknę.

Za to przyjemne dla mnie dźwięki ogromnie mnie relaksują. Jestem wielką fanką ASMR (swoich ulubionych twórców polecałam tutaj), mam też spokojne playlisty na różne okazje. Co ciekawe, jak mam do zrobienia coś, na czy muszę się skupić, wolę włączyć ulubioną playlistę w kolejności, niż losowo – czyli wolę znać porządek, w jakim będą lecieć piosenki.

I dzisiaj postanowiłam nie być samolubem, tylko podzielić się z Wami kilkoma moimi ulubieńcami. Mocno liczę też na Wasze polecenia! Czytaj dalej

Praca w domu a ubranie – jak ubieram się wygodnie, ale jednak nie w dres

Pracuję z domu już kilka dobrych lat. I bardzo szybko się nauczyłam, że jak mój strój będzie rozmemłany, to ja też cały dzień będę rozmemłana. Piżamy (tu bym miała pole do popisu!) i dresy więc odpadły, ale nie decydowałam się też na własną firmę po to, by chodzić w garsonce. Szczęśliwie, udało mi się wypracować parę typów zestawów, w których dobrze się czuję, a przy tym są bardzo wygodne.

I dzisiaj Wam je pokażę. Jakby był 2008. Jedziemy!!!

Najpierw parę ogólnych zasad, którymi się kieruję:

Czytaj dalej

Produktywność – moich 7 zasad, z których żadna nie brzmi “przyciśnij bardziej!”

Ostatnio przeczytałam dobry artykuł. Jego autor krytykuje “struggle porn”, czyli gloryfikowanie przepracowywania się, połączone z wiarą w to, że jak tylko przyciśniemy jeszcze bardziej, będziemy zostawać w pracy jeszcze dłużej, to na pewno odniesiemy sukces w życiu. Co gorsza, z jakiegoś powodu tak rozumiana produktywność świetnie się w sieci klika, a jego zwolennicy zgarniają nie tylko mnóstwo lajków, ale też gromadzą rzesze naśladowców.

Niestety, w tych wszystkich udostępnianych na potęgę cytatach o sięganiu po marzenia i niepoddawaniu się, nikt nie mówi, że warto się czasem zatrzymać i zastanowić, czy to, co robimy, w ogóle ma sens. Zmierzyć, co działa, a co nie. Zastanowić się, na czym tak naprawdę powinniśmy się skupić w danym momencie. Trochę czasu regularnie poświęcanego na myślenie i analizowanie danych może nam oszczędzić mnóstwo pracy… no ale to już zupełnie nie jest sexy i wcale się tak dobrze nie klika, no i jak z tego zrobić cytat na Instagram?

Słuchałam też niedawno świetnego podcastu o błędach, jakie popełniamy w naszym podejściu do mierzenia czasu pracy. Za zmotywowane i oddane sprawie uważamy osoby, które przychodzą wcześniej i zostają po godzinach, nie biorąc pod uwagę, że dobrze zorganizowana osoba, która pracuje w skupieniu nad właściwymi rzeczami, może osiągnąć ten sam efekt dużo krótszym czasie i iść do domu, spędzać czas z bliskimi. A kolejnego dnia wrócić ze świeżym, wypoczętym umysłem i znów sprawnie zrobić to, co ma do zrobienia. Czytaj dalej

10 rzeczy, które wygrywają u mnie w konkursie na najlepiej wydane pieniądze w 2018 roku

Do końca roku mamy jeszcze trochę czasu, ale listopad zawsze skłania mnie do rozmyślań i podsumowań. I wpadł mi do głowy taki temat: najlepiej wydane pieniądze w 2018 roku. Mieliłam go sobie w głowie przez dłuższy czas i oto moje typy, które jeden po drugim wpadały mi do głowy:

Fizjoterapeuta, ok 140 zł za wizytę – kiedy bolą plecy, albo cokolwiek innego, jakość życia drastycznie spada. Nieważne, jak miły mieliśmy dzień i co udało nam się zrobić. Jedyne, o czym jest się w stanie myśleć, to jak by się tu ułożyć, żeby nie czuć tego tępego bólu. Kiedy zaczęło mi się to przydarzać częściej, wybrałam się do fizjoterapeuty i żałuję, że tak długo z tym zwlekałam. Nie dość, że mi przeszło i wiem, co mam robić, jak wróci, to jeszcze po każdej wizycie czuję się rozluźniona jak przedszkolak. Dowiedziałam się też wielu ciekawych rzeczy o swoim ciele – na przykład dlaczego zawsze tak kiepsko szły mi skłony i nigdy nie mogłam przerzucić nóg za głowę na jodze czy szkolnym wf-ie. Czytaj dalej