Archiwa tagu: afiliacja

Dziewczyńskie kino: 6 powodów dla których powinnaś zobaczyć „Syreny”

Hej! Dzisiaj coś zupełnie innego – zastępstwo! Chodzi mi po głowie stworzenie miejsca w sieci, gdzie będę mogła się wypowiedzieć nie tylko ja, ale i inne dziewczyny. Takiego otwartego, nieidealnego i bez ściemy. Wzorem jest dla mnie Man Repeller.

Jeszcze nie wiem, czy to zrobię, ale postanowiłam dziś wykonać małą próbę i oddałam głos Marceli, która pracuje ze mną i przy blogu, i w Lunaby. Jeśli kiedyś do nas pisaliście w sprawie zamówienia, to na pewno ją kojarzycie. Tutaj możecie zobaczyć, jak wyglądamy, kiedy pilnie pracujemy nad nową kolekcją.

Marcela jest kinowym wymiataczem i ma niesamowity dar polecania filmów. Zakochałam się w każdym jednym tytule, który mi podsunęła. W Syrenach też! Jestem pewna, że Wy będziecie mieli podobnie. Oddaję głos, miłej lektury! Czytaj dalej

Najwyższa pora przestać chwalić się brakiem pieniędzy

na zdjęciu świetna ksiażka Finansowy Ninja, o której przeczytacie pod koniec posta

Mamy dziwne podejście do pieniędzy. Z jednej strony narzekamy na ich brak, z drugiej strony na ludzi, którzy je mają, patrzymy podejrzliwie. To chyba pokłosie tych wszystkich bajek o złym bogaczu i dobrym, ale biednym szewcu czy pastuszku.

Zupełnie nie umiemy też o nich rozmawiać. Wszystkie finansowe informacje są ściśle tajne, nawet w ogłoszeniach o pracę nie podaje się w Polsce widełek zarobków.

Mam w swoim otoczeniu sporo przedsiębiorców czy freelancerów i bardzo często od nich słyszę, że oni to nie lubią zajmować się pieniędzmi, nie nadają się do tych wszystkich tabelek i właściwie to nawet nie lubią brać pieniędzy od klientów – jakby się tego wstydzili. Czytaj dalej

Buty na jesień – moje kryteria i przewodnik zakupowy

buty-na-jesien-przewodnik zakupowy

Hej! Dzisiaj mam dla Was przewodnik zakupowy – opisuję w nim kryteria, którymi kieruję się, kupując buty na jesień i pokazuję sporo ciekawych par. Mam też w planie pokazanie Wam procesu przeglądu i ewentualnego uzupełniania jesiennej garderoby w mojej własnej szafie, ale to w przyszłym tygodniu, bo teraz zwiedzam Jelenią Górę i okolicę i jestem absolutnie zachwycona.

Kiedy kupuję buty na jesień, zwracam uwagę przede wszystkim na ich użyteczność i dostosowanie do moich potrzeb. Podejrzewam, że nie wybrałabym jasnych, zamszowych botków nawet, gdyby były najpiękniejszymi butami na świecie,­ bo wiem, że zniszczą mi się przy pierwszym deszczu. Ubrania i dodatki mam po to, żeby dobrze i komfortowo się w nich czuć, nie po to, żeby się o nie zamartwiać.

Czego w takim razie szukam w przypadku jesiennych butów? ­

Czytaj dalej

9 książek, które ostatnio przeczytałam (trochę oszustwo, bo cztery to cykl)

Na początku sierpnia polecałam Wam siedem ciekawych książek, a już mam dziewięć kolejnych – widać, że byłam ostatnio na wakacjach! Tym razem do niektórych tytułów mam stosunek zdecydowanie ambiwalentny, ale to zaraz Wam wszystko opowiem.

Czekam jak zawsze na Wasze polecenia – teraz czytam “What I know for sure” Oprah Winfrey (wiecie, że Oprah urodziła dziecko, kiedy miała 14 lat?), ale potem chętnie sięgnę po coś zupełnie świeżego, spoza mojej czytelniczej listy.

Jedziemy! Czytaj dalej

Gdzie kupić skórzaną torebkę? Polskie i zagraniczne marki

Kiedy byłam mała, nie mogłam się nadziwić, że moja mama, skoro ewidentnie ma w portfelu wystarczająco dużo banknotów, żeby co rusz kupować jakieś nudy typu proszek do prania albo biały ser, nie pójdzie do sklepu i nie kupi tych wszystkich pięknych torebek, które tam leżą i czekają. Potem, kiedy byłam starsza, ale najwidoczniej niewiele mądrzejsza, myślałam że jak tylko zacznę zarabiać pierwsze sensowne pieniądze, to kupię sobie te wszystkie drogie torebki, które mogłam wtedy tylko tęsknie oglądać w gazetach.

Myślę, że tamta ja byłaby bardzo rozczarowana, gdyby wiedziała, że w momencie, kiedy już mogłam sobie na nie pozwolić, zupełnie wyleciały z listy moich priorytetów. W dzisiejszym poście nie będę Wam więc opowiadać o torebkach od najbardziej znanych projektantów, bo nie mam z nimi żadnych doświadczeń.

Kiedy szukam torebki dla siebie, zwykle zaczynam poszukiwania od polskich marek, które dobrze znam i lubię. Nie dzieje się to zresztą zbyt często. Kiedyś wpadałam w pułapkę kupowania bardzo efektownych, często wielokolorowych torebek, które później do niczego mi nie pasowały, więc kupowałam kolejne i kolejne… i tak bez końca. Teraz mam dwa shopery, czarny i jasny, których używam zamiennie, letni koszyk i kilka małych, bardziej wieczorowych torebek. Wszystkie gładkie i pasujące do tego, co mam w szafie. Dla wielu osób to pewnie nuda, dla mnie super wygoda. Czytaj dalej