Pamiątkowe rupiecie, czyli piękny prezent na koniec roku

Po grudniu najczęściej niewiele się spodziewamy. Owszem, czeka się na święta i Sylwestra, ale ja zwykle łapałam się na wstrzymywaniu oddechu do stycznia, do nowego początku. Bo po co teraz coś zaczynać? Nie opłaca już się starać. Lepiej zabrać się za to na świeżo, w nowym roku.

Nie będę się teraz rozwodzić nad bezsensem tego rozumowania. Doskonalenie umiejętności życia tu i teraz, dawania z siebie wszystkiego w obecnym momencie, zamiast zamartwiania się o przyszłość albo snucia śmiałych planów, jak to wspaniale będzie wyglądało moje życie gdy tylko spełniony zostanie warunek X czy Y, to jedno z moich postanowień noworocznych. Czytaj dalej

Hatifnaty, czyli inspirujące linki z sieci

zdjęcie z mojego Instagrama

Cześć! Ale mnie dawno nie było, aż musiałam się zalogować na własnym blogu. Miałam mnóstwo pracy, ale przede wszystkim spadło na mnie trochę nieprzewidzianych zdarzeń – awaria laptopa i ostatnia noc spędzona na kocim pogotowiu to tylko te mniej poważne. Ale Pulp ma się już lepiej (w przeciwieństwie do moich przedramion i dekoltu mojej mamy – to mały tygrys, Tarantino z miejsca mógłby nas teraz zatrudnić jako statystki), a ja nie mogę się doczekać, aż napiszę te wszystkie posty, które czekają w kolejce. Mam nadzieję, że Wasze przygotowania do Świąt mijają dużo spokojniej! Czytaj dalej

Emerycki list do Mikołaja + pomysły na prezenty + kod do Lunaby

Cześć! Moja rodzina od kilku dni bombarduje mnie mailami z prośbą o podesłanie listu do Mikołaja (a właściwie do Aniołka, u mnie w domu prezenty pod choinkę przynosi bliżej niesprecyzowany Aniołek), więc pomyślałam że podzielę się nim na blogu – może Was zainspiruje do tworzenia własnego. Jest trochę oszukany, bo nie kupuje się u nas bardzo drogich prezentów, ale znalazłam bluzkę idealną i nie mogłam się powstrzymać, żeby jej nie pokazać.

Oprócz tego mam małą świąteczną niespodziankę – kod zniżkowy na -10% na cały asortyment Lunaby, działa do środy, hasło “zima”. A właśnie pojawiły się u nas dwie nowości – urocze kosmetyczki z wzorem inspirowanym polskim lasem, autorstwa Agi Kobylińskiej. Jestem w nich absolutnie zakochana i uśmiecham się do mojej sarny za każdym razem, kiedy wyciągam z niej Kindla. Czytaj dalej

Cyfrowe porządki

Grudzień to czas podsumowań. Odkąd Maja z Celapiu opowiedziała mi kilka lat temu o japońskim rytuale osoji, który pozwala wkroczyć w nowy rok z czystym kontem, to dla mnie również czas porządków. Zamykania niedokończonych spraw albo jasnego rezygnowania z tych, których nigdy nie dokończę, oczyszczania przestrzeni wokół siebie. Kiedy inni kupują na potęgę, ja oddaję i wyrzucam. Zwieńczeniem są sylwestrowe porządki w mieszkaniu, ale już wcześniej porządkuję różne aspekty mojej codzienności. To naprawdę kojący rytuał.

Dzisiaj rozpoczynam cyfrowe porządki. Mój komputer jest prawie pusty (o tym, jak go organizuję i porządkuję, pisałam tutaj), za to z przestrzenią internetową jest dużo gorzej. Gmail niedawno poinformował mnie, że kończy mi się miejsce, Dropbox ledwie zipie, czytnikowi RSS też przydałoby się odświeżenie. Są ludzie, których rozpraszają najmniejsze oznaki bałaganu w pomieszczeniu, w którym się znajdują. Jeśli o mnie chodzi, na podłodze mogą leżeć skórki z mandarynek pomieszane z niesparowanymi skarpetkami, ale internetowy bałagan odciąga mnie od tego, co w danym momencie powinnam robić i doprowadza mnie do szału. Ruszam więc z sezonowym przeglądem i przy okazji opowiem Wam, jak go robię – mam nadzieję, że Wam się przyda. Czytaj dalej

Jak robię zdjęcia telefonem?

Jestem wyjątkowo dziwną blogerką, bo nie używam telefonu zbyt często. Często zdarza mi się go zostawić w kieszeni płaszcza czy w torebce i zapomnieć o nim na cały dzień. Rzadko wyciągam go nawet czekając w kolejce czy jadąc tramwajem, bo zwykle mam przy sobie Kindla. Jest mi więc potrzebny głównie do kilku rzeczy. Oczywiście, dzwonienia czy pisania sms-ów, używania kilku ulubionych aplikacji (Noom Walk! Librivox! Flipboard!), nawigacji i robienia zdjęć.

I to o zdjęciach właśnie będzie dzisiejszy post. Od miesiąca testuję nowy smartfon, Huawei Honor 7, który pojawił się u mnie w idealnym momencie – tydzień wcześniej trzasnęłam moim starym telefonem o kamienną posadzkę, wyciągając klucze z torebki. Pokażę Wam dzisiaj kilka zdjęć, które nim zrobiłam i podzielę się paroma moimi fotograficznymi wskazówkami. Czytaj dalej