Co daje terapia? I dlaczego się nie wstydzę, że na nią chodzę?

Jakiś czas temu spotkałam się z dawno niewidzianym kolegą. W przypadkowym zdaniu powiedziałam “a moja pani terapeutka mówi, że…” i wtedy zapadła cisza. Po chwili usłyszałam “Asia, tak dawno się nie widzieliśmy, bądź ostrożniejsza, skąd wiesz, że ja tego komuś nie rozgadam? To znaczy ja nie, ale ktoś inny mógłby!”.

I wtedy pomyślałam sobie, że jednak wiele osób wciąż postrzega psychoterapię jakoś coś wstydliwego.

Coś dla ludzi z problemami. Ludzi, z którymi jest coś nie tak.

Dla słabiaków, którzy nie radzą sobie sami.  

Od czasu do czasu wspomnę gdzieś na blogu czy Instagramie, że chodziłam i chodzę na terapię i za każdym razem dostaję od Was wtedy wiadomości w tonie “super, że o tym piszesz, ja też chodzę i wstydzę się powiedzieć znajomym, a  moja rodzina myśli że jestem dziwna”.

Myślę, że najwyższa pora odczarować terapię. Czytaj dalej

Moje 3 sposoby na nudę w podróży

Kiedyś nie znosiłam prowadzenia samochodu. Potem pojawiły się nawigacje w telefonach i to był pierwszy przełom – wcześniej ciągle się gubiłam i doprowadzało mnie to do szału. Drugi punkt zwrotny w mojej karierze kierowcy nastąpił całkiem niedawno. Kupiłam samochód z możliwością podłączenia telefonu do radia przez Bluetooth i nagle jeżdżenie samochodem z totalnej nudy stało się miłym czasem dla siebie. I dzisiaj chciałam się z Wami podzielić moimi ulubionymi sposobami na zabicie nudy w samochodzie. A właściwie w ogóle w podróży! Bo choć nie pałam już do prowadzenia samochodu taką nienawiścią, to jeśli mogę, to wybieram pociąg i tam też z powodzeniem te sposoby stosuję. Czytaj dalej

Jak poznawać nowych ludzi w dorosłym życiu?

W lipcu miałam urodziny. Postanowiłam urządzić przyjęcie w moim, pachnącym jeszcze wtedy farbą, mieszkaniu. Szybko okazało się, że mój salon nie jest taki duży, jak mi się wydawało i gdyby przyszła jeszcze jedna osoba, to musiałaby stać na korytarzu. I że zbieranie krzeseł po śmietnikach to jednak przydatne hobby – można szybko wyskoczyć do piwnicy i zażegnać kryzys związany z miejscami siedzącymi. Niektóre śmietnikowe krzesła się zresztą moim gościom spodobały i wrócili z nimi do domu.

Kiedy wszyscy goście już przyszli, jedna z moich koleżanek, Arlena, powiedziała że jest ciekawa, gdzie poznałam resztę ludzi – bo rzeczywiście wiele osób wcześniej się nie znało. Zaczęłam więc po kolei opowiadać.

Że Michała poznałam na warsztatach impro, byliśmy razem w grupie dla zupełnie początkujących. A drugiego Michała na studiach podyplomowych z prognozowania trendów.

Że Aga była moją sąsiadką na Mokotowie, a doszłyśmy do tego dzięki Instagramowi (szczegóły w filmie poniżej!). A Marysia napisała mi maila, że adoptowała psa ze schroniska zainspirowana Chrupkiem i umówiłyśmy się na psią randkę. Czytaj dalej

Wraca mój podcast! 7 rzeczy, które chciałabym wiedzieć, zakładając swoją markę odzieżową.

Kocham podcasty. Słucham ich w samochodzie, na spacerach z psem, przy gotowaniu, no wszędzie! Dlatego zamarzył mi się własny podcast, bo czułam że mam sporo do opowiedzenia o biznesie online. Nagrałam pierwsze odcinki rok temu, a potem wciągnął mnie niespodziewany wir wydarzeń w życiu prywatnym i przerwałam. Teraz wracam z drugim/trzecim odcinkiem (zerowy dotyczył przemyśleń dotyczących własnego biznesu, pierwszy jest o tworzeniu kursów online, które się sprzedają) o tym, co chciałabym wiedzieć, zanim ruszyłam z własną marką odzieżową.

Podcastu możecie posłuchać, klikając w player na samym początku posta. Nowe odcinki będę wrzucać na bieżąco, więc polecam Wam zasubskrybować podcast w iTunes, Podcast Addict czy innej aplikacji do podcastów, której używacie. Nazywa się po prostu “Podcast – Joanna Glogaza”. Kolejność tych słów miała być odwrotna, więc mam nadzieję że uda mi się to poprawić, ale na razie figuruje pod taką nazwą. Czytaj dalej

Polskie marki odzieżowe, które polecam + kod zniżkowy na kurs

Parę lat temu pisałam o polskich markach odzieżowych, które polecam – tutaj i tutaj. Od tego czasu uzbierało mi się kilka nowych, więc pomyślałam że się z Wami podzielę.

Kilka marek, o których dzisiaj wspominam, to marki kursantów z mojego kursu “Jak założyć własną markę odzieżową”. Między innymi Lovlin – ich sukienkę mam na sobie na zdjęciach. Podglądałam przygody założycieli i założycielek marek w kursowej grupie na FB, wspierałam w trudnościach, przez które parę lat wcześniej przechodziłam (i czułam się z tym strasznie samotnie) i czuję się jak dumna mama kwoka, kiedy widzę ile świetnych marek powstało dzięki ciężkiej i mądrej pracy tych osób. Czytaj dalej