Produktywność – moich 7 zasad, z których żadna nie brzmi “przyciśnij bardziej!”

Ostatnio przeczytałam dobry artykuł. Jego autor krytykuje “struggle porn”, czyli gloryfikowanie przepracowywania się, połączone z wiarą w to, że jak tylko przyciśniemy jeszcze bardziej, będziemy zostawać w pracy jeszcze dłużej, to na pewno odniesiemy sukces w życiu. Co gorsza, z jakiegoś powodu tak rozumiana produktywność świetnie się w sieci klika, a jego zwolennicy zgarniają nie tylko mnóstwo lajków, ale też gromadzą rzesze naśladowców.

Niestety, w tych wszystkich udostępnianych na potęgę cytatach o sięganiu po marzenia i niepoddawaniu się, nikt nie mówi, że warto się czasem zatrzymać i zastanowić, czy to, co robimy, w ogóle ma sens. Zmierzyć, co działa, a co nie. Zastanowić się, na czym tak naprawdę powinniśmy się skupić w danym momencie. Trochę czasu regularnie poświęcanego na myślenie i analizowanie danych może nam oszczędzić mnóstwo pracy… no ale to już zupełnie nie jest sexy i wcale się tak dobrze nie klika, no i jak z tego zrobić cytat na Instagram?

Słuchałam też niedawno świetnego podcastu o błędach, jakie popełniamy w naszym podejściu do mierzenia czasu pracy. Za zmotywowane i oddane sprawie uważamy osoby, które przychodzą wcześniej i zostają po godzinach, nie biorąc pod uwagę, że dobrze zorganizowana osoba, która pracuje w skupieniu nad właściwymi rzeczami, może osiągnąć ten sam efekt dużo krótszym czasie i iść do domu, spędzać czas z bliskimi. A kolejnego dnia wrócić ze świeżym, wypoczętym umysłem i znów sprawnie zrobić to, co ma do zrobienia. Czytaj dalej

10 rzeczy, które wygrywają u mnie w konkursie na najlepiej wydane pieniądze w 2018 roku

Do końca roku mamy jeszcze trochę czasu, ale listopad zawsze skłania mnie do rozmyślań i podsumowań. I wpadł mi do głowy taki temat: najlepiej wydane pieniądze w 2018 roku. Mieliłam go sobie w głowie przez dłuższy czas i oto moje typy, które jeden po drugim wpadały mi do głowy:

Fizjoterapeuta, ok 140 zł za wizytę – kiedy bolą plecy, albo cokolwiek innego, jakość życia drastycznie spada. Nieważne, jak miły mieliśmy dzień i co udało nam się zrobić. Jedyne, o czym jest się w stanie myśleć, to jak by się tu ułożyć, żeby nie czuć tego tępego bólu. Kiedy zaczęło mi się to przydarzać częściej, wybrałam się do fizjoterapeuty i żałuję, że tak długo z tym zwlekałam. Nie dość, że mi przeszło i wiem, co mam robić, jak wróci, to jeszcze po każdej wizycie czuję się rozluźniona jak przedszkolak. Dowiedziałam się też wielu ciekawych rzeczy o swoim ciele – na przykład dlaczego zawsze tak kiepsko szły mi skłony i nigdy nie mogłam przerzucić nóg za głowę na jodze czy szkolnym wf-ie. Czytaj dalej

Zanim powiesz “tak!”

Ten post nie będzie o wychodzeniu za mąż. Jak już to mamy wyjaśnione, jedźmy dalej. Ostatnio, w związku ze zbliżającą się premierą mojego kursu “Pracuj sprytniej”, wszystkie moje myśli krążą wokół twórczej pracy, tworzenia mądrych systemów i umiejętności skupiania się. Piszę właśnie długi artykuł o produktywności, w którym poruszam masę aspektów i przyglądam się jej od każdej strony.

Jeden wątek postanowiłam wyciągnąć do osobnego artykułu, żeby nie zginął w tłumie. Ostatnio wysyłałam w newsletterze link do starego posta o zasadzie “twórz, zanim skonsumujesz” i spotkał się z bardzo ciepłym odbiorem po całym tym czasie. I to mi dało do myślenia. Czasem jedna, krótka myśl zostaje z nami dłużej, niż rozbudowany artykuł wypełniony treściami. Łatwiej jest ją przetrawić i wdrożyć w życie.

Oto więc moja myśl: zainspirowana kolejnym świetnym odcinkiem podcastu Jocelyn K. Glei o wiele mówiącym tytule “Can you maintain it?”, zaczęłam zastanawiać się nad procesem mówienia “tak” wszelkiego rodzaju projektom, propozycjom i pomysłom. Czytaj dalej

Jak urządziłam małą sypialnię + moja nietypowa szafa

Dzisiaj zapraszam do… sypialni, czyli mojej zen norki! Wycieczka będzie krótka, bo nie jest to największy pokój świata, ale za to całkiem ciekawa, bo pokażę Wam moją dziwną szafę. Tędy proszę!

Moja sypialnia ma jakieś 8-9 metrów kwadratowych i duże okno na środku jednej ściany. Na podłodze jest stara, dębowa klepka ułożona w jodełkę, którą pan parkieciarz pięknie odnowił – a ja na dzień dobry zrobiłam na niej wielką rysę, przesuwając łóżko. Czytaj dalej

Czego można się spodziewać w ciąży, jak tanio i efektownie ozdobić ścianę i jak robić lepsze selfie, czyli nowe Hatifnaty!

Hej! Dzisiaj przychodzę z Hatifnatami. Nie było ich długo, bo staram się nie spędzać przy komputerze więcej czasu, niż to konieczne. Do tego zablokowałam sobie ścianę na Facebooku (jeśli też macie ochotę to zrobić, zobaczcie na ostatni punkt, tam podlinkowałam przewodnik, który tłumaczy, jak się za to zabrać), więc nie trafiam już na tyle nowych inspiracji. Ale podsyłajcie mi śmiało swoje propozycje, to będę robić tego typu posty częściej, bo mój kubełek na Hatifnaty szybciej się zapełni.  Czytaj dalej