Niszowe perfumy i mini konkurs z Mood Scent Bar

Jeszcze nigdy w życiu nie byłam tak zajęta, jak teraz. Oprócz tego, że non stop wysyłamy piżamy (hurra!), przede wszystkim kończę właśnie bardzo duży projekt, którym na pewno się pochwalę, jak tylko będę mogła. W grudniu zrobiłam więc sobie mały urlop od bloga, ale strasznie tęsknię – mam dziesiątki pomysłów na posty i denerwuję się, że nie mam kiedy ich napisać. Cieszę się bardzo na styczeń, na pewno dużo się będzie działo – w końcu, sama bardzo nie lubię wchodzić na blogi i widzieć, że od dłuższego czasu wisi tam ten sam post.

Czytaj dalej

“Mniej” Marty Sapały – książka, którą każdy powinien w grudniu przeczytać

Jest jedna rzecz, która niesamowicie mnie irytuje w prasie, książkach czy na blogach, a trudno przed nią dziś uciec. To powierzchowność. Artykuły pisane po dziesięciominutowym researchu, internetowi eksperci od wszystkiego. Przyzwyczailiśmy się do tego, że natychmiastowo uzyskujemy odpowiedź na każde pytanie. Często ktoś mnie zagaduje o coś związanego z jakością ubrań, ja odpowiadam że jeszcze nie wiem, na co osoba pytająca reaguje zaskoczeniem. Jak to nie wie?! Na pewno wie, tylko nie chce powiedzieć!

Dlatego prawdziwą przyjemnością i bardzo wzbogacającym doświadczeniem była dla mnie lektura książki Marty Sapały, w której opisywała swój trwający okrągły rok eksperyment. Przez dwanaście miesięcy ograniczała konsumpcję do absolutnego minimum. I jeśli myślicie, że absolutne minimum trwało do momentu, w którym skończył się tusz do rzęs, to jesteście w błędzie. Marta i jej rodzina nauczyli się uprawiać własne warzywa, wymieniać przedmioty i usługi na potrzebne im dobra, korzystać z pomocy innych.

Czytaj dalej

Weekend w Polnej Zdrój

Jeden z listopadowych weekendów spędziłam w przepięknym miejscu, do tego w tej części kraju, której nigdy tak naprawdę porządnie nie zwiedziłam. Razem z mamą pojechałyśmy do Wlenia koło Jeleniej Góry, naszym celem była niesamowita Polna Zdrój. To odbudowane w pięknym stylu dwustuletnie gospodarstwo. Właściciele, ludzie z niezwykle dobrym gustem, mają własną zielarnię, sad, współpracują z okolicznymi gospodarzami. Dzięki temu na stół trafiają prawdziwe pyszności – miałyśmy okazję spróbować zupy, niby prostej, a jednak wyjątkowej. Jeden z budynków, dawna stodoła, z pięknym, skandynawskim wnętrzem, przeznaczony jest dla gości. To właśnie to miejsce wynajęłyśmy na potrzeby sesji zdjęciowej Lunaby – fotografowałyśmy zimową kolekcję piżam.

Czytaj dalej

Jesienny mundurek

Od dosyć dawna nie wrzucałam wpisów z serii “klasyka szafiarstwa”, pokazujących co mam na sobie. Zwyczajnie dlatego, że nie miałam na nie zupełnie ochoty i nie wydawały mi się mieć większego sensu – szerzej pisałam o tym tutaj. Do tego strasznie nudziły mnie ciągle takie same zdjęcia i pozy.

Ostatnio stwierdziłam jednak, że znów mam ochotę pokazywać zawartość swojej szafy w zestawach, które noszę na co dzień. Przekonały mnie do tego przeglądy garderoby na minimalistycznych blogach, które z zainteresowaniem oglądam. Doszłam do wniosku, że nie chcę już wałkować tego samego typu zdjęć i zamiast marudzić mamie czy Szymkowi, że te zdjęcia to są jakieś krzywe i ciągle takie same, skorzystam z usług kogoś, kto fotografuje profesjonalnie. W rezultacie dogadałam się z Tolą, która raz na jakiś czas będzie mnie wspierać swoim obiektywem. Bardzo się cieszę, mam wrażenie że wniesie to na bloga sporo świeżości.

Czytaj dalej

To lubię

Cześć! Wybaczcie małą przerwę, miałam ostatnio dużo pozablogowej pracy, nie tylko w piżamach, i mało czasu na Internet. Dobrze jest czasem trochę odetchnąć od sieci, mam wrażenie że w ciągłym mailowo-facebookowym kołowrotku i przy nieustannym ogarnianiu bieżących spraw trudno jest mi czasem znaleźć czas i chęci na zastanowienie się nad bardziej długofalowymi zmianami, kierunkiem, w którym chciałabym zmierzać, czy to z blogiem, czy z piżamami. Spodobało mi się też dawkowanie sobie czasu na Internet – genialnie wpływa na produktywność.

Czytaj dalej