Jesienny mundurek

Od dosyć dawna nie wrzucałam wpisów z serii “klasyka szafiarstwa”, pokazujących co mam na sobie. Zwyczajnie dlatego, że nie miałam na nie zupełnie ochoty i nie wydawały mi się mieć większego sensu – szerzej pisałam o tym tutaj. Do tego strasznie nudziły mnie ciągle takie same zdjęcia i pozy.

Ostatnio stwierdziłam jednak, że znów mam ochotę pokazywać zawartość swojej szafy w zestawach, które noszę na co dzień. Przekonały mnie do tego przeglądy garderoby na minimalistycznych blogach, które z zainteresowaniem oglądam. Doszłam do wniosku, że nie chcę już wałkować tego samego typu zdjęć i zamiast marudzić mamie czy Szymkowi, że te zdjęcia to są jakieś krzywe i ciągle takie same, skorzystam z usług kogoś, kto fotografuje profesjonalnie. W rezultacie dogadałam się z Tolą, która raz na jakiś czas będzie mnie wspierać swoim obiektywem. Bardzo się cieszę, mam wrażenie że wniesie to na bloga sporo świeżości.

pola7

pola2

pola4

pola3

Na pierwszy ogień poszedł jeden z moich “mundurków” w tym sezonie, zestaw który zakładam na wiele różnych okazji – od wieczornych wyjść po huczne urodziny babci. Długo popełniałam głupi błąd i na szczególne okazje wybierałam ubrania, które same w sobie były ładne, ale nie czułam się w nich sobą. Zebrałam się więc w sobie i skompletowałam dwa czy trzy zestawy, w których czuję się naprawdę dobrze, ale jednocześnie nie mam wrażenia, że jestem przesadnie wystrojona czy ubrana nie w swoim stylu.

Koszula i marynarka są z Mango, sieciówki, w której większość rzeczy leży na mnie, jakbym uszyła je sobie na miarę – talia wypada tam, gdzie powinna, ramiona pasują idealnie. Totalnym przeciwieństwem jest dla mnie COS, gdzie we wszystkim wyglądam beznadziejnie. Spódnicę kupiłam w lecie, na wyprzedaży w Zarze, kiedy zorientowałam się, że mam w szafie tylko jedną jedyną spódniczkę, w dodatku mocno już zużytą. Bardzo szybko tego ruchu pożałowałam – spódnica jest ładna i dobrze się w niej czuję, ale przekręca mi się na biodrach i ciągle muszę jej pilnować. Ma z przodu widoczne kieszenie, więc mocno to widać. To równie wkurzająca sprawa, co skręcające się w t-shirtach szwy i głosy co do przyczyn są podobnie podzielone.

Buty dostałam od Answear.com. Szukałam czegoś, co zastąpi moje botki z Aldo, które dalej wyglądają świetnie, ale są bardzo eleganckie i można się w nich zabić na oblodzonym chodniku. Mocnego dodatku, który podkręci codzienny strój – to strasznie wyświechtana prawda, ale faktycznie jest tak, że buty i torebka często “robią” cały strój. Bez żadnych sugestii opowiedziałam o moich faworytach koleżance, która pracuje w Answearze i bum, kilka dni później buty były u mnie. Musiałam je co prawda wymienić (rozmiarówka jest bardzo mała, mam stopę 36,5 a tu ostatecznie wzięłam 38) i rozchodzić (to u mnie normalka, każde buty mnie na początku obcierają), ale teraz są idealne.

Ten strój to 100% mnie i zupełnie mi nie przeszkadza, że noszę go raz po raz, ciągle czuję się w nim tak samo dobrze.

pola9

pola5

pola6

pola8

 

bluzka i marynarka – Mango, spódnica – Zara, torebka – L.Credi, buty – Buffalo z Answear.com

zdjęcia – Tola La

94 comments

+ Napisz odpowiedź
        1. Marysia

          Jestem czytelniczką Aśki i nie mam pojęcia kim jest ten Szymek i co? Może jeszcze jakieś testy na czytelnika trzeba będzie przechodzić, żeby móc uzyskać odpowiedź na pytanie? Żenada.

          1. Majka

            Mi do zkompletowania ale i ograniczenia ubrań w szafie ( do tych w których rzeczywiście chodzę ) pomógł dobór kolorystyczny. Stanęłam przed lustrem poprzykładałam kilka ubrań do twarzy i zdałam sobie sprawę że np że czarny i biały to zupełnie nie moje kolory po czym bez sentymentu porozdawałam wszystkie ubrania buty i torebki w tych kolorach znajomym . Drugim krokiem było wybranie koloru bazy czyli takiego którego bèdę miała najwiecej . Mam urodę ponadprzeciętną ;) żeby nie ujàć jej jako mało klasyczną :))) wiec zajęło mi to trochę czasu ale dobrałam idealnie: zdradzę że jest nim kolor piasku . Do niego dobralam dodatki w innych kolorach ktore idealnie współgrają z sobą. Muszę przyznać że to mega zmieniło moje życie. Teraz gdy mówie że będę gotowa za 10 min mam na myśli zrobienie makijażu włącznie . Dodatkowo takie rozróżnienie jest wybitnie pomocne w ciucholandach ( szybko przyzwyczajam się do ubrań wiec lubię jak są trwałe, a w sieciówkach wiadomo) bo nie przeglądam każdej rzeczy tylko moje oczy poszukują określonego koloru ubrań i wśród nich szukam tych skrojonych na mnie. To skróciło czas poszukiwania przebywania w takich miejscach o jakieś 95 % . Polecam :)

    1. Pati

      Jeju a co Ci to przeszkadza? Musisz wszystko wiedzieć? Asia nie prowadzi bloga o swoich bliskich tylko o stylu życia a w wypadku tego posta o ubraniach. Wiec nic Ci do tego. Nie musi Ci się spowiadac ze wszystkiego. To jej życie i jej bliscy. Kompletnie nie rozumiem po co ten komentarza, już nie masz innego tematu do hejtu?

    2. zagubiony omułek

      no tak, koniecznie by się przydał cały album zdjęć Szymka, link do jego facebooka, twittera, goldenline i każdej innej strony, bo skoro Szymek nie istnieje w internetach, to tak jakby nie istniał w ogóle, nie warto więc o nim wspominać

      1. Monika

        Rzucanie “niby przypadkowo” imion osób, które nie są bezpośrednio powiązane z blogiem/tematem według mnie mija się z celem. Bloga Styledigger czytam od kilku lat i nigdy mnie nie interesowało jej życie prywatne, ale skoro nagle na początku postu pojawia się Szymek wymieniony konkretnie z imienia, to wydaje mi się, że przeoczyłam coś istotnego, stąd moje pytanie.
        Co do komentarza Pati:
        “Jeju a co Ci to przeszkadza?”
        Jeju, a co ci przeszkadza mój komentarz? To jeszcze mniej istotna rzecz, a mimo tego się do niego odniosłaś! Czyli okazuje się, że coś jest na rzeczy, wow.
        “Musisz wszystko wiedzieć?”
        Ja zapytałam o dosyć istotną rzecz blogerkę, której bloga czytam przez dobre pięć lat. Ty dociekasz umotywowania komentarza przypadkowej osoby. Która z nas jest bardziej ciekawska?
        “Asia nie prowadzi bloga o swoich bliskich tylko o stylu życia a w wypadku tego posta o ubraniach.”
        Co ma Szymek do tego stroju Asi? To trochę nielogiczne, najpierw o kimś wspominać, a potem być zdziwionym, że ta osoba zainteresuje czytelników.
        “Nie musi Ci się spowiadac ze wszystkiego.”
        Czy zapytałam o cokolwiek o czym Aśka nie wspomniała na swoim blogu? To ona dawkuje informacje i zwykle robiła to świetnie, więc nie wiem po co nagłe wprowadzanie prywaty.
        “Kompletnie nie rozumiem po co ten komentarza, już nie masz innego tematu do hejtu?”
        Czy byłam w moim komentarzu niegrzeczna? Czy zapytałam o coś, co nie jest związane z postem? Rzeczowo zapytałam o powód umieszczenia niejakiego Szymka w tym poście. Zachowujesz się jakbym napisała “stylepigger, jesteś gróbom śswiniom, pokasz chłopa”. To, że wszędzie trzeba wstawiać ikony, uśmieszki i języczki, żeby mniej inteligentny odbiorca zrozumiał różnicę między zwykłym pytaniem, a HEJTEM, to nie znaczy że ja mam ochotę się w ten nurt wpisywać.

        1. Style Digger Autor wpisu

          Monika, nie zapytałaś kto to jest, bo wydaje Ci się, że coś przeoczyłaś. Napisałaś “po co wspominasz o jakimś Szymku, skoro nie wiadomo kto to jest” – to duża różnica. Szymek to mój chłopak, pisałam kilkanaście postów temu, że nie chcę ciągle pisać “mój chłopak”, więc będę zwyczajnie używać imienia – nie wydaje mi się to jakimś specjalnym wywlekaniem prywaty i tak naprawdę totalnie nie rozumiem problemu, zwłaszcza tego fragmentu z “rzucaniem przypadkowo”. Mam nadzieję, że już wszystko jasne.

          1. Monika

            Dziękuję za odpowiedź. W sumie to cieszę się, że takie nieporozumienie wyszło, bo znów okazałaś się wiarygodną blogerką, która nie usuwa każdego komentarza, który brzmi inaczej niż “piękna sukienka”. Pozdrawiam!
            PS. Zobacz Pati, tak ewentualne problemy komunikacyjne rozwiązują rozsądni ludzie!

        2. Pati

          Po 1 Asia podała tylko powód dla którego nawiązała współprace z Tolą , więc musiała podac imie Szymka -.- Po 2 mi nie przeszkadza Twój komentarz, tylko po prostu nie rozumiem jak można tak pisac… z takim wyrzutem , jak bys zadała pytanie “Asiu a kto to jest Szymek?” to bym się nie czepiała, bo w końcu ciekawość to ludzka rzecz. Jeśli czytasz bloga 5 lat to najwidoczniej niedokładnie. Czytam bloga od 3 lat i wiem że to jej chłopak. Nie byłaś niegrzeczna, ale po prostu z bulwersem napisałas ten komentarz jak by to był grzech ze napisała imie “Szymek” .
          Owszem rozsadni ludzie rozwiązują tak problemy, ale Twoj komentarz do takich nie należy. Nastepnym razem jeśli chcesz być milej odebrana po prostu patrz w jaki sposoób wyrażasz swoje zdanie w internecie bo często może błednie zostać zinterpretowane. Ale o tym już zapewne wiesz.
          I już nie chce dyskutować, wszelkie watpliwosci jak widze juz zostały wyjaśnione.

      1. iwona

        przeczytałam wszystkie posty na tym blogu i też nie wiedziałam. Domyśliłam się że to chłopak Joanny z kontekstów w jakich jego imię się pojawiało.

  1. Jag

    Oj Asiu, nawet nie wiesz jak mi brakowało tych Twoich “szafiarskich” postów. Naprawdę niewiele jest w Polsce dziewczyn, które pokazują swoje ubrania i przy tym nie robią z tego kolejnej sesji do Vogue’a. Co do ubrań z sieciówek to u mnie Mango od bardzo dawna jest jedną z ulubionych. Razem z COSem :) Poproszę o więcej takich postów, albo chociaż częściej, od czasu do czasu. Po prostu fajnie się na Ciebie patrzy :)

    1. Karina

      Dokładnie! Myślę, że wiele Czytelniczek “dojrzewało” modowo razem z Tobą i bardzo nas (przynajmniej mnie) ciekawi, jak teraz wyglądasz, jak łączysz ubrania, jakie masz dodatki. Nie spodziewam się oczywiście “masthewów” :D Pozdrawiam!!

    2. Style Digger Autor wpisu

      Będę się starać je regularnie wrzucać, dziękuję:) Ja żałuję tego COSa bardzo, bo sporo rzeczy mi się podoba, ale nic jakoś na mnie dobrze nie wygląda – oprócz najprostszych t-shirtów.

      1. Ania Russell

        A probowalas przymierzac rozne rozmiary? Ja w COSie kupuje miedzy Ska a Lka w zaleznosci do kroju:) chociaz i tak niestety nie wszystkie rzeczy pasuja do mojej figury, ale jak juz,mi sie uda to kocham nieslychanie!

  2. FashionCake.pl

    Piękne, jasne zdjęcia! Ja też lubię Mango (i COS również, chociaż mam od nich tylko dwie sukienki i one nie mają talii – są takie oversize’owe, ale wyglądają fajnie i do tego świetna jakość:))

  3. Zuzanna

    Uwielbiam tę opaskę – jest przepiękna! Buty faktycznie ‘podkręcają’ całą stylizację i podobają mi się bardzo bardzo. Jedynie ta spódnica mi jakoś nie pasuje, ale to nieważne, bo całościowo wszystko wygląda świetnie.

  4. marta

    takie gotowe zestawy ubrań, które ładnie się ze sobą komponują i pasują do naszej figury i stylu życia to świetne rozwiązanie. Już wiele razy myślałam o tym, aby zacząć kupować nowe stroje właśnie takimi zestawami, gdyż zdarzało mi się czasem kupić coś zupełnie bez sensu, co nie pasowało do wielu rzeczy w mojej szafie. Ale juz kiedy.s o tym u Ciebie pisałam… W każdym razie ładna kurteczko-marynarka, kolor ożywia buzię i dodaje takiego “blasku”.

  5. zuska

    szukam podobnej opaski na włosy od strasznie długiego czasu, można wiedzieć, gdzie udało Ci się taką znaleźć? :)
    a Twój jesienny mundurek ma pięknie dobrane kolory! miło się ogląda jasne kolory, jak na dworzu tak szaroburo:)

    1. Style Digger Autor wpisu

      Miałam dokładnie tak samo:) Złamała mi się moja ukochana opaska, bardzo podobna, i nigdzie nie mogłam takiej znaleźć. Z dwa miesiące temu szłam na pociąg i na dworcu centralnym w Wwie wypatrzyłam przez witrynę właśnie tę opaskę – wydaje mi się, że to było Accessorize albo Claire’s, ale nie jestem na 100% pewna.

  6. holly

    dobra, ale skąd ta opaska? :) Jest prześliczna!
    Podobna kiedyś była w H&M, ale złota, błyszcząca, rzucająca się w oczy, ta jest zdecydowanie w moim stylu :)

  7. Marta

    Ja też poproszę o więcej stylizacji! :):):)

    Uwielbiam blogi mówiące o minimalistycznym podejściu do mody (dzięki Tobie trafiłam do Caroline z Un-fancy, którą kocham całym sercem ;) ) i zawsze zastanawia mnie w nich jedno. Podstawowym problemem, jaki miała każda blogerka przed zmianą podejścia na minimalistyczne, jest kupowanie rzeczy, których się później nie nosiło, bądź źle się w nich czuło. I tak sobie myślę – z czego to u diabła wynika?? Z ręką na sercu – NIGDY w życiu nie kupiłam czegoś, co by mi się później nie podobało. Czasem źle się czułam, bo wychodziły wady ukryte (np. koszulka koszmarnie się gniecie albo mechaci) ale nie wyobrażam sobie, by kupić coś, co mi się nie podoba, mimo, że nie biedzę się jakoś nad wybieraniem ciuchów. Nie chcę być złośliwa, ale po prostu ciężko mi zrozumieć, jak ktoś dorosły może kupić ciuch, w którym potem nie chodzi?? Dlaczego?? Gust się zmienia?

    Moim problemem jest jednak coś innego – strasznie ciężko jest mi znaleźć trwałe ciuchy. Patrzę na składy, unikam sieciówek, ale wciąż jedynym pewnym dla mnie źródłem ciuchów dobrej jakości są ciucholandy (skoro wygląda dobrze po 10 praniach, to i 20 następnych zniesie). Jak rozwiązujesz ten problem? Masz w zanadrzu jakieś sztuczki poza oglądaniem metki ze składem? :) Będę wdzięczna za wszelkie rady, bo to moja odwieczna bolączka ;)

    pozdrawiam Cię serdecznie i proszę o więcej szafiarskich postów!! :)

    1. Style Digger Autor wpisu

      No to jesteś w super sytuacji:) Myślę, że wiele osób kupuje ubrania, które nie do końca są “ich”, bo np. widzą jakiś trend w magazynach i na blogach i wydaje im się, że w takim razie muszą to mieć. Albo wydaje im się, że torebka LV czy inny tego typu gadżet jest obowiązkowy, jeżeli chcą wyglądać profesjonalnie. Albo przeczytały, że mała czarna i beżowy trencz są obowiązkowe w szafie każdej kobiety. Albo kupiły tak walący po oczach sezonowy trend, że po paru tygodniach nie mogą na daną rzecz patrzeć, bo jest wszędzie. No i chyba najważniejsze – przeciętna osoba ma jednak ograniczoną ilość okazji do wyjść, nie da rady “przerobić” wszystkich ubrań, jeżeli mamy ich trzy szafy, dlatego większość pozostaje nienoszona. O części zupełnie zapominamy, bo widzą gdzieś z tyłu czy leżą złożone pod stertą swetrów. Większość osób z mnóstwem ciuchów i tak chodzi w kilku-kilkunastu ulubionych na zmianę, idealnie działa tu reguła Pareto – więc na dobrą sprawę równie dobrze mogliby pozbyć się całej reszty:)

      Na pytanie o trwałość bardzo bym chciała mieć prostą odpowiedź, ale niestety nie mam. Second handy to super trop, bo jeżeli coś służyło komuś innemu i dalej wygląda dobrze, to prawdopodobnie będzie długo służyło nam – tak jak piszesz. Warto oglądać dokładnie rzeczy przed zakupem – czy nic się nie pruje, czy szwy nie są krzywe, czy materiał nie jest od razu zmechacony, czy całość sprawia solidne wrażenie. Sieciówkowe t-shirty z cieniuteńkiej bawełny czy bardzo cienkie płaszcze zwykle dobrze nie wróżą. Warto sprawdzić, czy spódnice, sukienki i płaszcza mają dobrze wszytą podszewkę (i czy w ogóle ją mają!), czy wszystkie suwaki lekko chodzą, jeżeli wkurza nas gniecenie się rzeczy, to możemy pomiąć w ręce kawałek materiału i zobaczyć jak będzie wyglądał po rozprostowaniu. Jest też kilka rzeczy, które możemy zrobić w przypadku konkretnych materiałów, napiszę o tym post, bo właśnie nad tym tematem pracuję. No i warto znać właściwości materiałów, żeby wiedzieć, na co się piszemy i uniknąć rozczarowań. W idealnym świecie powinna być zależność więcej płacę=automatycznie dostaję lepszą jakość, ale niestety nie zawsze to tak działa. Na pewno warto też znać prawa konsumentów i dochodzić swojego, jeżeli coś się psuje i nie spełnia swojej funkcji – w końcu wpadka może zdarzyć się i najlepszej marce, ale to nie klient powinien za nią płacić.

          1. katatek

            Też czekam, i na tekst o właściwościach materiałów. Ja z automatu skreślam zawsze poliester, a w takim COSie właśnie większość np. spódnic jest z niego. I może jest w tym jakiś sens (właśnie wynikający z właściwości poliestru), ale mam pewien zgryz z wydaniem sporej jednak kwoty na ten materiał. Słusznie?

      1. zakładnicy codziennośći

        o tak, w szmateksach można znaleźć rzeczy ze świetnych tkani. Przykład: dla mojego męża znalazłam ostatnio dwa płaszcze: zimowy i trencz, każdy ma 100% wełny w składzie. Nie wiem czemu ktoś je oddał, bo są w świetnym stanie no i świetnej jakości. Mam takie spostrzeżenie, że szczególnie dobre rzeczy można znaleźć w tych lumpeksach, które specjalizują się w odzieży skandynawskiej. Tam właśnie często znajduje proste, nieprzekombinowane rzeczy, ze szlachetnych tkanin jak wełna, jedwab a nawet kaszmir! także jak macie taki lumpeks w okolicy to koniecznie idźcie buszować :)

  8. panienkakac

    Obecnie poluję na białą ewntualnie szarą nie za elegancką koszule, ale na nic nie moge trafić odpowiedniego. Tak to już chyba jest z biustem 75E :/ Cudowna koronka przy staniku :)

    1. agnieszka zajac

      75 E to nie jest duży biust ;) Polecam zapoznać się z doborem rozmiaru biustonosza, zajrzeć na Lobby Biuściastych Ja całe życie miałam duży biust, rozmiar 75 D-E, a okazało się, że mój prawidłowy rozmiar to 65 GG – brytyjskie GG a polskie 65 L. Stąd wiem, że jesli ktos pisze, że ma 75E , i to duzy biust- wiem, że jest w błędzie Pozdrawiam, aga

  9. Bobek

    Mnie również, na pierwszy rzut oka zachwyciła koronka. Fantastyczny biustonoszowy twór:) Natomiast faworytem tego zestawu są dla mnie buty. Świetne! I jeśli mam być szczera, to pierwsze buty, które w 100% pasują do Twojego stylu. Do tej pory, oglądając Twoje stylizacje, wszystko doskonale ze sobą współgrało tylko nie buty. Kozaki na szpilce? Serio? Nie mogłam jakoś tego poskładać jeden spójny obraz. Teraz jest idealnie. Pięknie wyglądasz na tych zdjęciach. Odświeżyły bloga. I Twój wizerunek ;)

  10. Mysza

    Bardzo fajny ten jesienny mundurek. Świetne buty! Mam nadzieję, że nieco częściej będą pojawiać się takie posty, bo miło podejrzeć co nosisz :)

  11. niezapominajka

    Fajnie ze sobą współgra ten zestaw, ładnie w nim wyglądasz :)
    A ja chciałabym zapytać, czy i jeśli tak, to kiedy?) możemy się spodziewać kolejnej rundy testu t-shirtów? Chętnie poczytałabym o jakości ubrań, bo z tym coraz gorzej podczas zakupów i ciężko znaleźć coś, co nie rozpadnie lub nie powyciąga się po kilku praniach.

    Pozdrawiam!

    1. Style Digger Autor wpisu

      Dziękuję! Parę razy o tym już pisałam, że w tej formie, jak się okazało, test wydaje mi się bez sensu, bo linie w sklepach różnią się między sobą jakością, tak samo kolejne kolekcje. U mnie najlepiej sprawdził się pasiasty t-shirt z COSa, a Czytelniczki pisały, że u nich dokładnie ta sama koszulka zniszczyła się bardzo szybko. Nie chcę robić testów “żeby były”, tylko chciałabym, żeby faktycznie była w nich jakaś wartość. Jak wymyślę jakieś sensowne rozwiązanie tego problemu, to wrócę do postów testowych.

  12. ewa

    Sa plusy jak i minusy tego stroju:
    na początek +: bardzo ładna marynarka, najładniejsza z zestwu bluzka- bardzo do ciebie pasuje i układa się jakby spływała z ciała ;), torebka tez ok ale wygląda na ciężką, ladny makijaz
    teraz -: rajstopy sa kiepskiego gatunku mają nierówny kolor i wydaja się być pozaciągane i najgorsza z całego zestawu spódniczka wygląda jakby miała sto lat i walczyły o nia rozwścieczone koty wyciagajac ja we wszystkie możliwe strony(uda też nie prezentują się w niej korzystnie).
    Buty nie są złe.

  13. Olga

    Fajnie wyglądasz, bardzo ładnie Ci w różu, ale nie masz wrażenia, że odrobinę masakrujesz sobie sylwetkę taką spódnicą i botkami? Wyglądasz na jeszcze niższą i bardziej “przysadzistą”, a jesteś szczuplutka.

    COS to ubrania dla wysokich i “prostokątnych” osób, jak ja to mówię :) Minimum 175cm i max. 65 kilo wagi, inaczej wygląda się słabo. Chyba że mówimy o jakichś pojedynczych sukienkach. Poza tym ich materiały pozostawiają wiele do życzenia, to ja już wolę zainwestować w coś innego.

    1. Style Digger Autor wpisu

      Nie, ja po prostu tak normalnie wyglądam:) Mam dół masywniejszy niż górę. Ten strój wcale tego specjalnie nie podkreśla, po prostu tego nie ukrywa – i dla mnie to jak najbardziej okej, nie lubię lansowanego przez media przymusu dążenia do idealnej sylwetki, lubię swoją. Wiadomo, nie zakładam rajstop w kolorowe paski do płaskich butów, bo czułabym się źle, ale z drugiej strony nie noszę też rozkloszowanych spódnic do kolan, w których czuję się jakbym miała 50 lat, ani bluzek z łódkowym dekoltem, którego nie cierpię, tylko dlatego, żeby Trinny i Susannah przybiły mi piątkę:) Mam trochę ubrań, w których wyglądam na szczuplejszą niż jestem naprawdę, ale mam też sporo takich, w których wyglądam dokładnie tak, jak normalnie wyglądam.

      A z tymi materiałami COSa to ciekawa sprawa, bo zdania na temat jakości są strasznie podzielone. Ja mam stamtąd jeden t-shirt i jest super, no parę osób pisało, że ta sama koszulka im się szybko zniszczyła.

      1. Agata

        Bardzo nie wpasowuję się w ten model z COSa wysokiej i “prostokątnej” a wszystko, co tam mierzę leży jak mistrz. I nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek narzekała na jakość materiałów. Z kolei do Mango w ogóle nie zaglądam, bo nieważne czego bym nie przymierzyła, nic nie pasuje.

      2. Monika Le

        Chyba sobie wydrukuję Twój komentarz i powieszę przy szafie!!!! Chodzić w ubraniach, w których wyglada się tak jak się rzeczywiście wygląda – to rzecz, której jeszcze nie potrafię! Ale teraz przynajmniej określiłaś mój największy problem z ciuchami.. może teraz będzie z górki…

  14. Pola - Odpoczywalnia

    Asiu, ślicznie Ci w takich kolorach, i w takim makijażu. Co do Mango, to jedna z dwóch sieciówek (druga to Gap) w której ostatnio się zaopatruję. Rzeczy faktycznie dobrze leżą (ciekawe, bo mam inną budowę niż Ty, jestem tez chyba sporo wyższa…) i na jakość też nie narzekam.
    I ta koronka przy biustonoszu jest przepiękna, dodaje fajnego smaczku całości.
    Fajnie, że zdecydowałaś się na współpracę z Tolą, zdjęcia są bardzo ładne, i fajnie, że czasem będziesz tez wrzucać szafiarskie posty.

    1. Style Digger Autor wpisu

      Dziękuję! Ja właśnie w GAPie jakoś zawsze źle trafiam, chociaż dużo rzeczy mi się podoba. Kupiłam tam moje pierwsze rurki, w drugiej klasie liceum – pękł po tygodniu nad kolanami. Wymieniłam je na inną parę, stało się dokładnie to samo. W tym roku kupiłam sobie latem espadryle i połamała mi się podeszwa. Bardzo bym chciała, żeby GAP był dla mnie źródłem niezłej jakościowo bazy, tak jak jest zwykle postrzegany, ale jakoś ciągle trafiam na buble i chyba już się zniechęciłam.

  15. Magda

    Bardzo, ale to bardzo brakowało mi tego typu postów. Poproszę je częściej! Aż nawet sobie przypomniałam dzięki Twojemu postowi, że podobny “mundurek” sama posiadam, a dawno go nie nosiłam, a swego czasu był jednym z moich ulubionych outfitów na co dzień… Chyba jutro go ubiorę, jeśli pogoda dopisze :)
    Pozdrawiam!

  16. cammy

    Bardzo się cieszę, że wraca ta forma postów!
    I choć zawsze czytając Ciebie czułam się usatysfakcjonowana, po cichu liczyłam na mały powrót szafiarstwa. W końcu od tego wszystko się zaczęło :D
    Ściskam,
    kama

  17. Anna

    buty najpiekniejsze :) od razu weszlam na answear je obejrzec, ale jak to zwykle bywa, niestety zostal sam najwiekszy rozmiar.

  18. Alicjanu

    przyłączam się do głosów za, chętnie popatrzę na ciebie :) Bardzo podobają mi się dodatki w twym szkolnym mundurku, opaska, zegarek, koronka :) Nie do końca przekonuje mnie paleta kolorów,pastelowy różowy , czerń i granat.
    pozdrawiam serdecznie

  19. Pola

    Zdecydowanie znów powinnaś częściej pisać o ubraniach! Zdjęcia są naprawdę piękne i z przyjemnością je oglądałam :)
    Jako Twoja stała czytelniczka ciągle marzę o poście podobnym do tego, który pokazywał test t-shirtów… Myślę, że ja i inne maniaczki minimalizmu zachwycone by były wpisem o jakości ubrań i przykładami tych, które wytrzymają dłużej niż jeden sezon :)

    Serdecznie pozdrawiam
    Pola

  20. Ania

    Uwielbiam twoje wpisy, w odróżnieniu od wielu blogerów treść jest zawsze interesująca, uwielbiam czytać i oglądać twoje wpisy. Pozdrawiam ciepło

  21. Mil

    Wszystko mi się podoba oprócz spódnicy. Wygląda jakby była z sh, bardzo znoszona, te kieszenie… Jest ohydna nie bójmy się użyć tego określenia.

  22. Magda

    Asiu, od dawna śledzę twojego bloga i jak już nieraz pisałam w komenatarzach jestem fanką trendu, który na nim panuje. Poza tym mam bliźniaczo podobny styl do twojego i te same priorytety w kwestii ubraniowej. Oglądając te zdjęcia i czytając komentarze pomyślałam sobie, że może można by było zorganizować jakiś swap ubraniowy wśród Twoich czytelniczek?:) Ja zawsze mam kłopot co zrobić z ciuchami, które szkoda mi wyrzucić a w nich nie chodzę. Bo niby są fajne, dobrej jakości, a jakoś nie przeszły próby bojowej. Pozdrawiam
    PS. Super botki

  23. kornelia

    uwielbiam Twoje oczy… jak byś kiedyś potrzebowała kogoś od makijażu to daj znać. co ja gadam. to i tak zginie w czeluściach Internetu. (sic!)

  24. Paulina

    Uwielbiam Twoje normalne i zdrowe podejście do mody! Co prawda, nie odwiedzam Cię regularnie, tylko od czasu do czasu, ale naprawdę doceniam Twoją normalność i praktyczność, a czytanie raz na jakiś czas Twoich postów to przyjemność i miłe zaskoczenie, gdy porówna się blogi tych rozchwytywanych blogerek :)
    P.S. Bardzo podoba mi się Twój mundurek, rzeczywiście to jest taki zestaw w sam raz, wyglądasz świeżo i elegancko, ale bez przesady :)
    Trochę Ci posłodziłam, ale już od jakiegoś czasu Cię śledzę i w końcu postanowiłam wyrazić swoje uznanie :) Powodzenia!

  25. Dorota

    Mam pytanie dosc naiwne, ale od dawna mnie ono nurtuje. Czy blogerki maja obowiazek podpisywania ubran ktore kupily i ktore pokazuja w stylizacjach? Jesli kupilam sukienke za moje wlasne pieniadze to jest to moja wlasnosc (metki i tak czesto odpruwam, bo drapia) czy tez nadal wlasnosc producenta? Teoretyzuje, bo nie mam bloga, ale dla mnie nie do przejscia byloby pracowite opisywanie kazdej sztuki odziezy jaka mam na sobie, poniewaz nie przywiazuje do tego zupelnie wagi. Tzn przywiazuje wage do ubioru, ale nie do metki. Wiekszosc ubran mam z sh, tkmaxa lub ebaya, przynajmniej te najlepsze gatunkowo. Irytuja mnie pytania znajomych w stylu: o, gdzie kupilas? Mam ochote odpowiedziec, ze upolowalam, bo podchodze do takich zakupow jak do polowania na zwierzyne:) i co, podam namiary na sklep i tem znajomy zaraz tam poleci i kupi to samo czy to tylko niezdrowa ciekawosc. Dla mnie to troche naruszenie prywatnego terenu. Mozna pochwalic kogos za ladna sukienke, ale zeby od razu wypytywac gdzie i za ile, nietakt. Czasami kupie cos i podrasowuje po swojemu. Na przyklad kupilam cudny cardi hobbsa na ebayu, komus sie skurczyl w praniu, welna, wymienilam guziki na bardziej szlachetne. Czy to nadal sweter hobbsa? Czy prowadzac bloga modowego musialabym robic kryptoreklame firmom ktorym i tak nie jestem wierna, bo nie liczy sie dla mnie metka, tylko jakosc, fason i przystepna cena?
    Aha, nie czepiam sie ludzi ktorzy opisuja te ubrania, tudziez autorki tego bloga, tylko naprawde chce uslyszec opinie kogos kto wie jak to funkcjonuje. Gdybym nie opisala rzeczy ktore mam na sobie, poza sugestia ze je legalnie kupilam i ze sa moje, to mam do tego prawo? Bo rozumiem ze jesli chodzi o wzornictwo przemyslowe, meble itp to sa to pewnie rzeczy opatentowane, konkretny design jest czyjac wlasnoscia, ale ciuchy to jednak masowka, przynajmniej te spoza wybiegow.
    Pozdrawiam,
    D.

    1. Style Digger Autor wpisu

      Masz do tego prawo, oczywiście. Tak samo jak nosząc ubrania, nie masz obowiązku odpowiadania na pytania skąd są. Jest bardzo ciekawy Ted Talk o prawie autorskim w modzie – poszukaj sobie, jeżeli masz ochotę. Podpisuję ubrania, żeby nie odpowiadać po kilka razy na pytania Czytelniczek. Nie uważam pytania o źródło ubrania za nietakt, czasem tak robię, jeżeli chciałabym mieć, coś co ktoś ma na sobie – ale teraz już wiem, że są osoby, które tego nie lubią. A co do kryptoreklamy, to zupełnie inna kwestia – kryptoreklama to chyba opłacona reklama, która udaje że reklamą nie jest, dla mnie nie do przyjęcia, ale wydaje mi się że co innego miałaś na myśli.

  26. Dorota

    Lubie wyklady na TED Talk, niezwykle pouczajace i inspirujace. Dzieki za namiary, autorka prezentacji to Johanna Blakley, swietny i blyskotliwy wyklad. Wczesniej tego nie ogladalam. Przy okazji przypomnialam sobie, ze mam na polce ksiazke dotyczaca pokrewnych tematow i prosze, autor tez ma swoj TED Talk ( “Steal like an artist ” Austin Kleon). Koncepcje autorow bardzo pokrywaja sie z moimi odczuciami o prawie autorskim. “Nothing is complitly original”. Na przyklad kupilam niedawno bardzo podobna pizame do Lulaby, z bawelny, kraciasta, a przeciez wiadomo ze nie kopiowalas, ot klasyka plus dobry material:) Powodzenia.
    Ps. Powinnam raczej uzyc mimowolna lub niezamierzona reklama zamiast ‘kryptoreklama’, pomylka, sorry;)
    Pozdrawiam,
    D.

  27. Olfaktoria

    Bardzo fajne zdjęcia! Jestem za tym, żeby współpracować z profesjonalistami (oraz płacić im za ich pracę). W dłuższej perspektywie czasowej wszyscy na tym zyskują: autorka bloga (bo jej blog i prezentowane na nim treści są coraz lepsze jakościowo), współpracownicy (bo zarabiają na tym, co robią najlepiej) oraz reklamodawcy (bo otrzymują dobry materiał).

  28. Magdalena

    Identyczną koszulę kupiłam sobie kiedyś w Zarze – przeżyła już wszystko, łącznie z dziurą, którą w naprawdę oryginalny sposób zrobiła na niej moja Mama. Nie poddałam się – przyszyłam łatę i dalej w niej chodzę, bo jest po prostu idealna:)) Z ciekawości sprawdzę, czy w Mango jest jeszcze ta, którą masz na sobie na zdjęciach – po kilku latach czuję, że moja wymaga jednak w końcu jakiejś wymiany:)

  29. rachela

    post modowy w MHŻP wydaje się być nieco niesmaczny, zważywszy na kontekst tego miejsca, historię i to z czym jest związane

  30. Zuzanna

    Piękna stylizacja, najbardziej ujęła mnie ta cudowna opaska, mogłabyś zdradzić gdzie ją kupiłaś?

    Gorące pozdrowienia :* ♡

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *