Vanilla and raspberry.

Dzisiaj trochę jak lody waniliowo-malinowe, ewentualnie jak serek homogenizowany (z tą różnicą że lodów ani serka nie przepasuje się paskiem z metalowych płytek). Rolę bitej śmietany pełni jasny sweterek z pierzastymi rękawami. Kupiłam go podczas imprezy otwarciakrakowskiego vintage shopu Mulholland Drive. Można go już odwiedzać na ul. Św. Katarzyny 4/9 od wtorku do soboty w godzinach 14-19. Więcej info o sklepie przekażę Wam już niebawem, bo będzie ku temu bardziej stosowna okazja:) Dzisiaj ograniczę się tylko do zapewnienia, że naprawdę warto tam wpaść.

  Czytaj dalej

A wolf in sheep’s skin.

Folkowy kożuch, który aż się prosi o stylizację inspirowaną carską Rosją albo przynajmniej latami siedemdziesiątymi, tym razem przedstawiam Wam w prostym miejskim zestawieniu. Strój postanowił jednak sam się urozmaicić- w ciągu dnia zahaczyłam o coś ostrego i na zdjęciach możecie podziwiać oczko w rajstopach z samej góry na sam dół. Idealnie wpasowuje się w trend na “slutty look’;) Czytaj dalej

Who’s the girl wearing my dress?

Jak nie piżama to dresik- ostatnio chodzę w ubraniach pozornie mocno niewyjściowych. Szare bawełniane spodnie okazały się zakupem roku- są niesamowicie wygodne i idą niemal ze wszystkim. Dzięki nim wyciągnęłam z szafy moją smokingową marynarkę, w której wcześniej czułam się tak jakoś sztywno. Mnóstwo dresowych inspiracji serwują m.in. Helmut Lang, Alexander Wang i Boy by Band of Outsiders, podobnie jak blogi street fashion. Czytaj dalej

Base

Dzisiaj moja wielofunkcyjna bluza z Reserved- można ją nosić na wiele różnych sposobów, obawiam się że jeszcze wszystkich nie odkryłam. Uwielbiam ubrania-hybrydy, im więcej możliwych kombinacji tym lepiej. Mogę już teraz spokojne powiedzieć że buty zdają egzamin- są może odrobinę niestabilne, ale wczoraj chodziłam i tańczyłam w nich przez pół nocy i obyło się bez tragedii, także dają radę:) Czytaj dalej

In the morning

Jest jakaś perwersyjna przyjemność w chodzeniu w piżamie w ciągu dnia. Ludzie dookoła patrzą i myślą “o, obcasy, futro, ale się odstawiła”, a ja mam świadomość tego, że bazą mojego stroju jest nic innego jak najzwyklejsza w świecie piżama. Może nie do końca taka zwykła, bo wcześniej należała do mojej mamy i jest naprawdę piękna- wygląda bardziej jak sukienka niż koszula nocna. Jej delikatność w połączeniu z grubym splotem swetra i męskim zegarkiem tworzy kontrast, który sprawia że czuję się w tym zestawie tak dobrze, jak już dawno nie czułam się w żadnym ubraniu. Czytaj dalej