Joanna Glogaza

strona główna > artykuły

Hej! To moja nowa strona. 

Od miesięcy czułam, że najwyższa pora na zmianę. Mój blog powstał wiele lat temu. A było tak.

Jest 2008 rok. Wczesna wiosna. Siedzę przy biurku, jest już ciemno, a ja nadal nawet nie ruszyłam tematu rozmieszczenia polskich wojsk stacjonujących za granicą. Mówię sobie, że na pewno tego na maturze nie będzie (było!) i klikam w linki na kolejnych blogach.

 

Dziewczyny pokazują na nich szalone sukienki, znalezione w second handach i łupy z sieciówek, które niewiele wcześniej weszły do Polski.

 

W końcu nuda tak bardzo mnie dojeżdża, że wpadam na pomysł: założę swój blog. 

 

Nie wiedziałam jeszcze wtedy, że zdjęcia najlepiej robić w dziennym świetle. Tego samego wieczoru wyciągnęłam aparat rodziców i poprosiłam mamę o pomoc. Włożyłam starą bawełnianą koszulę w drobną krateczkę, wygrzebaną właśnie w szafie mamy. I do tego najnowszy krzyk mody – szare rurki. 

 

Kilka tygodni wcześniej zwężałam je u krawcowej z “normalnych” spodni. Do dziś pamiętam, jak prosiłam panią Zosię, żeby przesuwała szpilki w dole nogawki węziej i węziej. W efekcie spodnie ledwo przechodziły mi przez stopę. 

 

Nie udało mi tych zdjęć odnaleźć, ale znalazłam takie, które zrobiłam kilka tygodni później, na boisku mojego liceum.

 

Aż żałuję, że pozbyłam się tych butów, były super. No i tęsknię za grzywką!

Ale od tego czasu wiele się zmieniło.

 

Nie pokazuję już swoich strojów w Internecie. Czasem wrzucę na Instagram, jaką super kurtkę dostałam od babci albo ekstra torebkę, którą znalazłam w second handzie.

 

Generalnie, ubrania mnie za bardzo nie zajmują. Wszystko, co miałam do powiedzenia na ten temat, zebrałam w książce Wychodząc z mody. Bo dość szybko zorientowałam się, że ciągłe kupowanie moich rzeczy wcale nie polepsza mojego życia i odkryłam uroki minimalizmu. A potem zaczęłam dzielić się tym, czego się nauczyłam, z czytelnikami mojego bloga.

 

Jak czasem najdzie mnie jakaś około-odzieżowa refleksja, to dzielę się nią w formie artykułu. Ale są to przede wszystkim słowa, a nie zdjęcia opatrzone krótkim opisem.

 

To, co aktualnie mnie fascynuje, to człowiek konta wyzwania XXI wieku, które czyhają na nas w Internecie. Słowem – jak dobrze żyć, kiedy wokół dzieje się Internet. 

 

Nadal interesuje mnie konsumpcjonizm i to, jak możemy się przed nim bronić.

 

Ale sporo czasu poświęcam też układaniu się z mediami społecznościowymi, kończę właśnie książkę na ten temat. Wierzę, że umiejętność skupienia się, kiedy z każdej strony czyhają na nas rozproszenia, to supermoc XXI wieku. I w najbliższym czasie chcę ten temat mocno poeksplorować. 

 

Mówiąc krótko – formuła mojego bloga przestała odpowiadać treściom które chcę na nim zamieszczać. 

 

 

Postanowiłam przeprojektować stronę, bo:

  • w poprzedniej wersji musiałam załączać zdjęcia do każdego artykułu – czy były potrzebne, czy nie, szablon to na mnie wymuszał. W efekcie często musiałam na siłę szukać jakiegoś zdjęcia do artykułu, który wcale go nie wymagał.
  • chciałam, żeby wygodniej czytało się dłuższe treści.
  • co jakiś czas robiłam poprawki na blogu, ale wciąż było to pudrowanie strony mającej wiele, wiele lat. Chciałam też mieć większą kontrolę nad tym, co na tej stronie jest. Chciałabym, żeby czytelnik trafiał na moje artykuły, w których dzielę się tym, co dla mnie aktualnie ważne, a nie na post z 2009 roku o tym, że kupiłam sobie buty. Dlatego ręcznie wybrałam artykuły, które chciałam przenieść na nową stronę. Ale jak macie ochotę poczytać o tych butach z 2009, to tutaj zostawiam link do sekretnego archiwum.
  • zależało mi na wyeksponowaniu zapisu na newsletter, tak by łatwo można było do niego dołączyć. W ten sposób można być na bieżąco niezależnie od social mediów. I ja też się od nich dzięki temu uniezależniam – bo nie wiem czy w przyszłości będę chciała ich nadal używać.

Nie było łatwo to wszystko posprzątać! Od momentu w którym usiadłam, żeby napisać brief, do przenosin, minęło 5 miesięcy. 

 

Oczywiście wydawało mi się, że uwinę się w 2 tygodnie, ale strona z 14-letnią historią okazała się być jak hydra. Co naprawiliśmy jeden problem, pojawił się kolejny.

 

Za projekt odpowiada Aga Naplocha z Miso Studio. Aga ma wspaniały gust, działa super sprawnie i jestem bardzo wdzięczna losowi że parę lat temu postawił ją na mojej drodze. I to zupełnie dosłownie – poznałyśmy się, bo byłyśmy sąsiadkami.

 

Wdrożeniem zajęła się ekipa Hash Magnet, z którą współpracuję od lat i niezmiennie polecam. Są solidni, kontaktowi, znają blogową specyfikę i mają cierpliwość nie z tej ziemi.

 

Strona na pewno będzie ewoluować. Chciałam mieć prostą bazę, do której będe mogła w razie potrzeby dodawać. Na przykład jakbym chciała ruszyć z podcastem. Lub odejmować – jeśli odpadnie mi jakaś odnoga mojej działalności.

 

Cieszę się bardzo, że udało się domknąć ten temat. Dodało mi to świeżej energii. Powoli kończę moją książkę o social mediach. Mam też w planach kilka innych tematów związanych z tworzeniem. O wszystkim będę pisać, najprędzej w newsletterze, do którego możecie dołączyć tutaj – w końcu mogę Was zaprosić na ładną podstronę!

 

Do napisania!

Dzięki za lekturę!

Jeśli nie chcesz przegapić moich nowych artykułów, odcinków podcastu czy książek, zostaw swój adres e-mail:

32 thoughts on “Hej! To moja nowa strona. ”

  1. Hej, czytam wpis z przeglądarki na telefonie i widzę, że formatowanie się rozjechało:
    – czcionka jest za duża,
    – przerwy między akapitami bywają za duże,
    – akapity na ogół zaczynają się od lewej, ale bywają też wyśrodkowane,
    – czasem jedno zdanie jest rozbite na kilka akapitów, np. zależało / mi na wyeksponowaniu…

    Ale sama nowa szata graficzna jest super, bardzo przyjemna w odbiorze.

  2. „ń”, „ą” i „ę” w wersji przeglądarkowej dziwnie wyglądają :( Generalnie font troche wygląda jakby różne litery były w różnej stylistyce, co utrudnia czytanie tekstu.

    Ale sama minimalistyczna forma bloga – fajna!

  3. Wow! Super! Jestem podekscytowana bo właśnie sama przeszłam ten proces (i zapoznałam się z chłopakami z HashMagnet), mój odświeżony blog miał premierę w tym tygodniu! Przy okazji podzieliłam się moimi przemyśleniami na temat, czy blogi umarły? Zapytałam czytelniczki o polecajki i pojawiło się Twoje imię (choć oczywiście bloga znałam wcześniej). Dodaję do blogrolki.

  4. Hmm, mam wrażenie, że coś to za bardzo poszło w stronę minimalizmu – jak dla mnie strona jest ZBYT prosta, kojarzy mi się ze stronami z początków Internetu. No i czcionka nie ma polskich znaków. W niektórych zdaniach ich w ogóle nie ma, np. „Dzieki za lekture!”

      1. U mnie w „Dzieki za lekture” nie ma polskich znaków, ale wszędzie indziej są, więc może to wypadek w nagłówku?

        Mam nadzieję, że będziesz teraz częściej pisać! :D

  5. Ja jestem właśnie po lekturze „Obsesji piękna” i stwierdzam, że pogoń za modą jest właśnie młodszą siostrą Obsesji Piękna. Dopóki będziemy oceniane i postrzegane przez pryzmat naszego wyglądu, nie będziemy zupełnie wolne.

  6. Hej ! Bardzo, bardzo brakuje mi szukajki – czy jest w planach?

    Super szata, wygląda fantastycznie i bardzo pasuje do Ciebie!

  7. Hej, podoba mi się Twoja transformacja, nowa strona, ten minimalizm, ale.. chciałabym poprosić o ten link do archiwum, bo napisałaś „to tutaj zostawiam link do sekretnego archiwum”, ale to „tutaj” jest nieaktywne.

    Pozdrawiam ;)

  8. dołączam się do uwagi, że polskie znaki nie działają tak, jak powinny – wyglądają jak z jakiegoś innego fontu. I nie ma linku do tajnego archiwum.

          1. kurczę, też używam Chrome, dziwne! A podeślesz zrzut ekranu i info na jakim urządzeniu, jak masz chwilę? Żebym wiedziała co powiedzieć przy prośbie o naprawienie problemu.

  9. Asia, gratuluję zmian.
    Bardzo mnie cieszy ten kierunek, po cichu liczę, że inwestycja oznacza, że będzie więcej artykułów. Tak bardzo brakuje mi treści, które nie są wyłącznie wypełniaczem czy tagami do zdjęć.

    U mnie polskie znaku wyświetlają się poprawnie ale font bezszeryfowy do dłuższych treści jednak męczy, wiem że wygląda fancy i jest tak nowocześnie ale przy tekstach dłuższych niż 500 znaków jest to utrapienie.

  10. Ale tu przyjemnie. Aż wzrok odpoczął przy czytaniu. Bez przesytu i rozpraszaczy. U mnie polskie znaki się dobrze wyświetlają (Chrome na Androidzie). Pozdrawiam cieplutko.

    1. Dziękuję! Nie planuję, raczej staram się klikać mniej niż więcej, a to wymagało spędzania masy czasu na scrollowaniu przed ekranem. Ani nie chcę tego robić sobie, ani komuś kto czyta :)

  11. Jaki cudowny layout! Odpoczęły mi oczy, jest estetycznie i pięknie, czuję się jak przy czytaniu książki. Cieszę się również, że kończysz nową książkę!
    Też pamiętam początki internetu i mam do nich ogromny sentyment.
    Ps u mnie wszystkie fonty działają poprawnie. :)
    Pozdrawiam,
    Marta

  12. Hej!
    Wyglada super, nie mogę się doczekać czytania dłuższych tekstów, te krótkie instagramowe opisy odmóżdżają ;)

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.