Czerwona sukienka, czyli czy poliester zawsze jest zły?

Dziś szafiarsko! Chciałam Wam pokazać na przykładzie mojej nowej sukienki, że nie ma dobrych i złych tkanin – są tylko tkaniny dobrze albo źle dopasowane do naszych potrzeb.

Wiedziałam, że mam przed sobą sporo publicznych wystąpień i potrzebowałam sukienki. Chciałam coś bardziej kobiecego niż worki, których mam już kilka w szafie, ale z drugiej strony nie chciałam martwić się o odznaczającą się bieliznę, wygoda była dla mnie bardzo ważna. No i kluczowa kwestia – wiedziałam, że sukienka będzie ze mną sporo jeździć, więc nie powinna się gnieść.

Celowałam w bawełnę albo wiskozę z dużą domieszką syntetyku. W Topshopie natknęłam się jednak na zakładaną sukienkę w kolorze pięknej, pomidorowej czerwieni, przymierzyłam i od razu wiedziałam, że to jest to. Jest zrobiona z poliestru z elastanem, ale w tym przypadku idealnie mi to pasuje. Mój podstawowy wymóg jest spełniony – mogę ją zrolować i wrzucić do walizki, a po wyjęciu jest gotowa do włożenia.

czerwona-sukienka-2s

sukienka – Topshop

sandały – Mint&Berry

Jednocześnie nie dotyczą mnie minusy syntetyku. Sukienka jest luźna i ma szerokie rękawy, więc nie martwię się o przewiewność. Zupełnie nie dotyczy jej też problem elektryzowania się o rajstopy – to typowo letni model.

czerwona-sukienka-4s

Sukienkę można kupić na Zalando, ale została tylko czarna wersja – też piękna! Jest też oczywiście w warszawskim Topshopie, ale o dziwo w wyższej cenie. Sandały to moje srebrne Mint&Berry, są tak świetne, że niedawno zamówiłam sobie drugą parę. Podnoszenie nóg przy chodzeniu nie jest moją najmocniejszą stroną i ciągle o coś zahaczam, więc każde sandały niszczę w ekspresowym tempie. Chciałabym je więc mieć w zapasie.


A teraz Was zostawiam, idę się ubrać w moją nową czerwoną sukienkę i ruszam na moje warszawskie spotkanie autorskie – bardzo Was oczywiście zapraszam!

PS Więcej o demonizacji poliestru pisałam w poście o 5 mitach związanych z jakością ubrań.

 

69 comments

+ Napisz odpowiedź
  1. bju

    hmm… no tak, tutaj poliester daje radę:) chociaż ja bym się pewnie nie skusiła, bo mega się pocę w letnie miesiące, więc staram się znajdywać ubrania minimalnie to powodujące. nawet w takiej przewiewnej sukience jak twoja mogłby być trudno. ja właśnie kupiłam sukienkę na wakacje w tk maxx zrobioną z rayonu, jestem bardzo zadowolona z tego składu, gniecenie mnie nie przeraża, ważniejsza jest przewiewność.
    miałam się ciebie kiedyś spytać z jakiego materiału mogłaby być zrobiona lejąca się koszula, żeby nie był to poliester… nic oprócz jedawabiu nie przychodzi mi do głowy. chodzi o coś takiego mniej więcej: http://www.winserlondon.com/media/catalog/product/cache/1/image/0dc2d03fe217f8c83829496872af24a0/w/3/w304a008_w303a021_037-f1.jpg
    pytam, bo poliestrowe się u mnie nie sprawdzają…

    1. Madlen

      Ze swojej strony mogę polecić wiskozę, która prezentuje się naprawdę elegancko, a do tego jest miękka i przewiewna. Przy zakupach w internecie trzeba jednak uważać, ponieważ jest kilka wersji wiskozy, a np. na Zalando nie ma rozróżnienia na podtypy tego materiału – po prostu w składzie widnieje “wiskoza”. Na pewno na taką elegancką koszulę nie nada się dzianina wiskozowa, w której po przyjrzeniu się widać oczka, przez co nie jest tak elegancka, jak ta koszulowa wersja wiskozy, za to jest ona bardziej elastyczna.
      Wrzucę kilka przykładów koszul z tą wersji wiskozy, o którą mi chodzi ;)
      https://www.zalando.pl/jdy-jdyflossie-koszula-jy121e00e-q11.html
      https://www.zalando.pl/gap-koszula-pacific-mist-gp021e027-k11.html
      https://www.zalando.pl/only-onlcharlotte-bluzka-grape-leaf-on321e0eh-c11.html

    2. Derekcja

      Z moich doświadczeń wieloletnich wynika, że jedwab, wbrew obiegowej opinii, grzeje. Nie grzeje natomiast surówka jedwabna i szantung, który w sumie też jest surówką.

  2. Kinga

    Hej ☺ mam pytanie o buty? Czy są raczej na wąską stopę, czy na szerszą też będą ok? Bo strasznie spodobał mi się ten fason. Można je dostać stacjonarnie? I czy ten pasek nie zsuwa się z pięty? Bardzo ładny kolor sukienki, też lubię taki odcień ale nie mam jakoś odwagi nosić ubrań w tym kolorze, stawiam raczej na paznokcie ☺ pozdrawiam

    1. agnes

      No prosze Cie, skoro kupiła drugie na zapas bo tak je uwielbia to chyba logiczne, ze nie zsuwają sie z pięty. Czy kupowalaby drugie buty, nie tanie z resztą gdyby chodzac mordowala sie ze zsuwającym paskiem? Dziewczyny, nie chce byc wredna ale pomyslcie czasem…. :) A to czy są dostepne stacjonarnie to tez mozesz sobie sprawdzic w sieci sama lub chociazby napisac do sklepu/producenta. Czemu Wy te wszystkie blogerki traktujecie jako zastępstwo google?

      1. Lola

        a czemu Ty tak plujesz jadem? :) dziewczyna poprosiła o radę, dostała odpowiedź, gorzkie żale zostaw dla siebie :)

  3. Ewka

    Poliester nie jest zły, ale właśnie zależy o jakie ubranie chodzi, wiele ubrań z tego materiału wygląda naprawdę ładnie.
    Ja jednak z powodów, że jakoś ten materiał ze mną nie współpracuje (czyt. po prostu się w nim dziwnie czuję jak dotyka skóry – może to jakaś niezbadana fobia ;D) jestem “team wiskoza/bawełna” :)

    1. Ewka

      A co do sandałków piękne – widzę, że są też w innej wersji kolorystycznej, muszę się zastanowić nad zakupem (choć pewnie szybko, skoro o nich napisałaś to pewnie szybko się rozejdą :) )

  4. natalia

    Ostatnio znalazłam w second handzie lnianą sukienkę z poliestrową poszewką, ale musiałam ją oddać do przeróbki do krawcowej i jeszcze jej nie miałam na sobie. Powiedz mi czy to się sprawdzi czy lepiej może wypruć tę poszewkę i zamiast tego zakładać pod spód np. halkę z bawełny?

    1. Madlen

      To zależy czy sukienka jest obcisła. Jeśli tak, możesz się przez ten poliester bardziej pocić, ale tak czy inaczej wszystko trzeba wypróbować w akcji ;) Zawsze, tak jak mówisz, można wywalić podszewkę albo zamienić ją na podszewkę wiskozową, która jest bardziej przewiewna.

    2. Olga Cecylia

      Załóż i przetestuj :-) Moja sukienka ślubna (kupiona w Promodzie) miała podszewkę z poliestru, wierzch z wiskozy i bawełniane koronkowe rękawy. Obawiałam się pocenia, ale dzięki temu, że fason był raczej luźny, a temperatura ok. 15 stopni, problem nie występował. Tak że wszystko warto sprawdzić na własnej skórze ☺

      Aha, ale wiskozowych sukienek ślubnych nie polecam ludziom z fobią żelazkową ? Wygniotła się bardzo już w samochodzie, poliester nie byłby tak problematyczny.

      1. Style Digger Autor wpisu

        Tak jak Olga mówi, spróbuj po prostu:) Ja czasem wypruwałam poliestrowe podszewki w spódnicach, ale mam też jedną sukienkę, w której działa bez zarzutu.

  5. shiu

    Mam głupie pytanie, z góry przepraszam:) czemu nie nosisz naturalnych loków? Stylizujesz jakoś włosy, czy skręt rozluźnił Ci się sam z siebie? Pytam, bo mam podobne włosy do Twoich i od jakiegoś czasu właśnie tracę mocny skręt, nie chcą mi się układać w loki. Jestem ciekawa, czy to normalne zjawisko:)

    1. Style Digger Autor wpisu

      Po pierwsze są za długie, żeby się mocno kręcić same z siebie, a nie chcę ich męczyć pianką i suszarką, bo i tak i wypadają, po drugie miałam je wcześniej spięte:)

  6. Zuza

    Oryginalne podejście do poliestru, to na pewno. Mam pytanie do Ciebie w tej tematyce akurat:
    Rozważam kupienie płaszcza wełnianego ciepłego na zimę (bo przeceny, oczywiście) i zastanawiam się nad Patrizią Aryton. Tylko mam wahania co do składu właśnie – 48% wełny, 36% moheru, reszta poliester. I pytania brzmią – czy taka domieszka moheru to dobry pomysł na wielosezonowy płaszcz? czy nie będzie się mechacił jak jakiś akryl ? i czy te 16% poliestru to nie hańba dla płaszcza?
    Jak myślisz?

    1. Ja może odpowiem jako producentka skarpet wełnianych. Wg mnie jeśli myślimy o wielosezonowości – to żadna ujma dla płaszcza mieć trochę poliestru. Wydłuża on życie wełny.
      Pozdrawiam

    2. Style Digger Autor wpisu

      Wydaje mi się w porządku, masz możliwość zobaczyć na żywo? Z drugiej strony, jest pewnie super drogi, a za taką cenę można zrobić płaszcz z porządnej wełny, która nie potrzebuje domieszek. Średnio pomogłam, wiem:(

  7. Marta

    Osobiście uwielbiam poliester. Jestem bardzo przeczulona na punkcie mechacenia się i gniecenia, a nie mam żadnych problemów z nadmierną potliwością, więc jest dla mnie idealny. Grunt to patrzeć na szwy. Jeśli bluzeczka/sukienka z poliestru jest porządnie uszyta – będzie wiecznotrwała :) jedyne ciuchy, po których nie widać śladów użytkowania po latach to te z poliestru lub jeansu ;)

    1. Catty

      Nie jestem pewna, czy trzeba mieć aż nadmierną potliwość ;) Trzydzieści kilka stopni jest dla mnie jak najbardziej komfortową temperaturą – jeśli mam na sobie bluzkę z bawełny lub wiskozy. Jeśli z np. 50% domieszką poliestru, to już po chwili jestem spocona – nawet jeśli jest mi zimno, bo na zewnątrz kilkanaście stopni.
      I też to nieprawda z tą wytrzymałością poliestru – poliestrowa dzianina niemal natychmiast (tylko chyba akryl jest w tym szybszy) zaczyna się mechacić, kulkować i wyglądać nieestetycznie. A dla mnie ubranie czegoś parę razy, żeby potem wyglądało na mocno zużyte, jest nieakceptowalne, choćby z ekonomicznego punktu widzenia ;)
      Jeans jest wytrzymały, ale jeśli nosi się spodnie dżinsowe codziennie, to wytrzymają ok. rok, może dwa, więc nie przesadzałabym z tym, że po latach nie widać śladów użytkowania ;) I żeby nie było – wciąż mam dżinsy z gimnazjum, które z pewnością nie wyglądają na swój wiek, ale ja dżinsy zakładam parę razy w roku, więc nie mają kiedy się zużyć ;)

      1. Style Digger Autor wpisu

        To zależy Catty, dzianiny z poliestrem w składzie, zwłaszcza mieszanki, lubią się mechacić, ale to jeszcze nie świadczy o ich wytrzymałości – tylko o skłonności do mechacenia.

      2. A

        Nie zgodzę się , poliester nie mechaci się (przynajmniej nie każdy). Mam wiele bluzek na lato z poliestru i są świetnej jakości, mają po 5 lat i więcej, chodzę w nich często i nic się nie dziej wręcz wygląda materiał jak nowy.

      3. Marta

        Dzianiny poliestrowa to faktycznie mechacący się koszmarek :) moim wiecznotrwałym ulubieńcem są cienkie, poliestrowe bluzki takie jak ta: http://www2.hm.com/pl_pl/productpage.0369185010.html

        Nie mówię też, że jest tak samo przewiewna i dobra na upały jak bawełna – oczywiście, że nie. Po prostu dla mnie priorytetem jest to, by odzież się nie gniotła i wyglądała schludnie, brak przewiewności wybaczam z pocałowaniem ręki ;)

  8. Nina Wum

    Fajna kiecka, taka bezpretensjonalna. :)
    Tak, poliester jest jak najbardziej w porządku, jeśli tylko nie okleja ciała zbyt ściśle (zwłaszcza pach – nie ma to jak wypasiona kreacja z dwoma uroczymi jeziorkami potu po bokach.) Jestem patologicznym leniwcem, wobec czego mam w szafie może ze dwie rzeczy, które koniecznie trzeba prasować. Przymieszki poliestru ułatwiają mi tkwienie w tej dezynwolturze.

  9. Ania Liść jarmużu

    Ja odkąd zaczęłam sprawdzać składy ciuchów, zauważyłam o ile lepiej się czuję w naturalnych materiałach i teraz poliester trochę mnie odstrasza, zwłaszcza latem ;) Aczkolwiek niegniecenie się jest ogromną zaletą :)

  10. Pola - Odpoczywalnia

    Pięknie wyglądasz w tej sukience.
    I podoba mi się to Twoje zdroworozsądkowe podejście, bo często jak ktoś się “nawróci” na slow fashion, to nie zaszczyca nawet spojrzeniem materiałów innych niż naturalny jedwab, kaszmir i bawełna egipska;)
    A tymczasem wszystko jest dla ludzi, tylko trzeba mieć świadomość co z czym się wiąże.

    Pozdrawiam serdecznie!

  11. Anna

    Rozumiem przesłanki do kupienia tej sukienki (super kolor i krój), ale sama bym się na nią nie zdecydowała. Mam jeszcze 3 poliestrowe sukienki na lato, są piękne, to prawda, ale ten materiał mnie naprawdę zniechęca. To nawet nie chodzi o pocenie się (chociaż jak przyjdą upały, to sukienki są nie do noszenia), tylko moja skóra w poliestrze dziwnie pachnie. Tak dziwnie-niefajnie. To nie jest wyraźny zapach, ale ja go czuję i mi przeszkadza. Niestety w poszukiwaniu letnich sukienek z naturalnych materiałów doszłam do wniosku, że sukienki poliestrowe są zazwyczaj dużo ciekawsze – mają ciekawsze wzory i kolory. Ale wiem też, że nie kupię więcej sukienki z poliestru, bo nie czuję się w nich komfortowo.

    1. Marta

      Zgadzam się w 100%!! Tak ciężko znaleźć ciekawe wzornictwo wśród porządniejszych surowców :)

      Wybór jest dużo węższy, a większość fasonów i kolorów mocno konserwatywna.

  12. S

    Ja też mam kilka rzeczy z poliestru, kupione całkiem świadomie na wyprzedażach w New Yorker kilka lat temu (do dziś wyglądają jak nowe). Są to luźne spodnie we wzorek i spódnica z koła z gumką w pasie. Nie toleruję poliestru w ‘górach’, ale ‘doły’ mi nie przeszkadzają. Wręcz działają czasem chłodząco w upały ;) Ciekawe, że wspominasz o przyciąganiu się sztucznych materiałów do rajstop, ta spódnica nigdy mi się nie elektryzowała ani nie lepiła – dobry model trafiłam! Pozdrawiam

    1. Catty

      Dokładnie!
      Mam takie samo podejście do poliestrowych gór i dołów, z tym że u mnie spodnie z choćby niedużą domieszką poliestru też się nie sprawdzają, za to spódnice mogą już być 100% poliester (tylko, że ja noszę krótkie i rozkloszowane, może to mieć znaczenie).
      Też mam spódnicę z koła z gumką w pasie (i z kieszeniami :D) z New Yorkera, szukałam takiej parę lat :P I też jest poliestrowa – i jest idealna, poza minusem, o którym wspominałam już wyżej – noszę ją od paru miesięcy, nie codziennie, ale dość często, i coraz bardziej widoczne jest jej mechacenie i kulkowanie :(
      I właśnie miałam napisać, że mam zupełnie odwrotne doświadczenia ze spódnicami i rajstopami – kleją i elektryzują mi się właśnie te bawełniane (oraz te z mega badziewną poliestrową podszewką, ale wtedy się staram pozbyć tej podszewki, bo z reguły do tego jest krzywo zszyta i się pruje :P). Poliestrowe spódnice (bez podszewek wyglądających jak by wyszły spod ręki pijanego rzemieślnika) jeszcze nie sprawiały mi takich problemów ;)

    1. A.

      Mnie też się wydaje, że paleta letnia, jak na zdjęciu po lewej stronie u góry, zdecydowanie lepiej podkreśla urodę Joanny :) Ale jestem za tym, żeby nosić dowolne kolory, tak długo, jak “nosiciel” sam dobrze się w nich czuje.

  13. The Natural Minimalism

    Odkąd zaczęłam ponownie czytać Twojego bloga, to dużo się dowiedziałam na temat różnych materiałów. I jednak zaczęłam się też bardziej przyglądać temu, co kupuję. I bardzo dobrze, bo niektóre rzeczy nie nadają się do noszenia. Mam swój „kodeks” i tylko na jego podstawie kupuję ubrania, a tak naprawdę wiele zawdzięczam Twoim wpisom, bo uświadomiłaś mi sprawy, nad którymi nigdy się nie zastanawiałam. Co do poliestru to on nie zawsze jest zły, a jeśli chodzi o lato, to dla mnie jak najbardziej jest ok. Niegniecenie się ubrań to w moim przypadku podstawa :)

  14. buerliniii

    Hej. Z jakiego materiału Twoim zdaniem powinien być wykonany kapelusz plażowy, aby dobrze chronił przed słońcem? Nie wiem na jaki się zdecydować..

  15. buerliniii

    Chciałabym zapytać też czy znasz jakieś ładne okulary przeciwsłoneczne, które zapewniają solidną ochronę (konkretny model/marka)?

  16. lukka

    chciałam kupić książkę o pięknym spokojnym życiu ale przedtem dowiedzieć się czegoś o autorce. I niemiły zaskok….. zaniedbane piety…. już książki nie kupie, ktoś kto nie dba o siebie nie może dawać pięknych rad…..

    1. Paulina

      Ciągle się zastanawiam jaki jest sens pisania negatywnych komentarzy, czy to dla poprawy humoru? dla poprawy własnego ego? żeby poczuć się lepiej trzeba koniecznie kogos skrytykować? Naprawdę ogarnia mnie smutek gdy czytam takie komentarze…..
      Jeżeli nie ma się nic pozytywnego do powiedzenia autorce po prostu lepiej nic nie pisać i swoje przemyslenia zostawic dla siebie.
      Asia, bardzo podobają mi się Twoje szafiarskie wpisy, uwielbiam Twojego bloga i zapewniam Cię, ze jest gro osób, które docenia Twoją pracę i pasję, jaką wkładasz w blog. I byłaby to niepowetowana strata gdybyś nagle przestała pisać w tak naturalny sposób jak to robisz….
      Pozdrawiam i czekam na kolejne wpisy ;-)

    2. Wiosna

      A slyszalas moze, ze w sandalach piety sie brudza? Ja mam normalne, zadbane piety , a po spacerze w sandalach sa po prostu ubrudzone – ale dalej sa zadbane. Co to w ogole za pomysl, zeby sie czepiac takich rzeczy? Asia to normalna, fajna, ladna i bardzo madra dziewczyna, a ty masz chyba jakis problem ze soba.

  17. Simona

    Buty same w sobie bardzo ładne, ale takie bardzo płaskie sandałki mają zasadniczą wadę – po przejściu przez miasto pięty są czarne, więc wydaje mi się, że to nie jest zaniedbanie Asi, ale po prostu niedopatrzenie przed sesją :) Ja mam hopla na tym punkcie i zawsze staram się wybierać klapki, w których stopa jest “zanurzona” i moim zdaniem takie modele są zdecydowanie wygodniejsze na lato (chociażby Birkenstocki) czy sandały na grubszej podeszwie (Vagabond ma zawsze świetną pod tym względem ofertę).
    Sukienki poliestrowe to temat rzeka. Ja nie lubię, ale mam jedną, ponieważ jest w kształcie litery A, ma rękawki i jest prosta, całkiem elegancka, we wzorki – służy mi na letnie, bardziej oficjalne okazje, szczególnie na uczelni. Chociaż przyznaję, że kupiłam ją raczej z konieczności, żeby zakryć tatuaże na ramionach i po kilku godzinach muszę ją wrzucać do prania. Plus jest taki, że po tylu praniach wciąż wygląda dobrze. Kupiłam ją w Mango w zeszłym roku.
    I Asiu niestety, ale muszę się zgodzić z resztą użytkowniczek – to nie do końca jest Twój kolor. Chociaż biorę poprawkę, że pewnie nieco przerabiałaś zdjęcie, dlatego ten czerwony tak daje po oczach. Krój też nie w moim stylu, ale na Tobie wygląda świetnie, bardzo kobieco.
    A, i jestem już po lekturze “Slow life” – gratulacje! Co prawda, “Slow fashion” bardziej mi się podobało, jednak książkę przyjemnie się czyta i na pewno można z niej sporo wynieść (ja nic nowego nie odkryłam, bo większość polecanych przez Ciebie książek w biblioteczce znam, ale miło mieć to wszystko w Twojej trafnej interpretacji). Jedynym zgrzytem był dla mnie wywiad z Kasią Czajką, bo nie pasował do całości materiału.

    Pozdrawiam serdecznie Ciebie i Chrupka :)

  18. Uchodzbanka

    Sukienka ładna ale sandały wyglądają kiepsko. Średnie wykonanie t.j. wyściółka podeszwy zaginająca się w miejscach wszycia pasków, brudzący się materiał i ścierające obcasy a do tego ta cieniutka podeszwa. But bez wyprofilowania, bez amortyzacji.
    One nadają się najwyżej do przechodzenia z domu do samochodu i z samochodu na pięciominutowy spacer, bo po pierwszych wyjściach na miasto albo kilkugodzinne zwiedzanie będą wyglądały na stare i zużyte.
    Dziwię się, że przy podejściu ‘slow’ kupujesz takie buble i to w dwóch egzemplarzach.

  19. paulina

    Nie kupuje poliestru nigdy, czuje się w nim jak owinięta plastikowa folia. Ostatnio zrobilam wyjątek w outlecie Reserved i za 30 zl kupilam sliczna bluzke z poliestru.
    Założyłam raz i juz wiem, że straciłam 30 zl. Komfortu noszenia poliestru nie można porównać z np. bawelna.

    1. Paulina

      Chciałabym abyś rozwinęła myśl. Dlaczego szkodliwy ? Jestem po prostu ciekawa co jest w nim takiego szkodliwego… tak normalnie ciekawa ……

  20. Magda

    Dziewczyny- litości!.
    Czy nie dlatego tutaj zaglądamy że Autorka jest normalna? nieprzestylizowana, nie idealna – no po prostu taka jak my.
    Czy naprawdę wszystkie macie non stop zrobione stopy? jeśli tak, to naprawdę gratuluję.

    Ma jednak rację Uchodzbanka – jak buty nie wytrzymują naszych oczekiwań, to raczej nie jest celowe kupowanie drugiej pary. To się marnie wpisuje w tutejszy minimializm odzieżowy.

    Pozdrawiam:-)
    Magda

  21. Klaudia

    Wyglądasz w tej sukience mega kobieco i wyraziście, wow! Niestety, mi pozostaje wiskoza i bawełna oraz wieczna walka z żelazkiem właśnie przez pocenie się z poliestrze. Pokusiłam się kiedyś na poliestrową sukienkę w H&M, niestety materiał po kilku praniach zmechacił się i zagniecenia na sukience są niemożliwe do rozprasowania :///

  22. ;)

    Joanno! Gdzie znajdę wpis sklepów odzieżowych, sieciówek, które szyją ubrania w Bangladeszu itp (wiadomo chyba o co chodzi)? Może ty poświęcisz temu wpis? Ostatnio się dowiedziałam, że zwykła sieciówka, w której czasem kupowałam i moim zdaniem wcale nie ma niskich cen, szyje ubrania właśnie tam. Ponieważ ubrania tanie nie były, to się tego nie spodziewałam. W internecie znalazłam tylko listy sklepów polskich (zazwyczaj internetowych, a ja w ten sposób nie kupuję ubrań), a chciałabym wiedzieć czy któreś sieciówki są wolne od wyzyskiwania ludzi i czy mogę gdzieś kupować stacjonarnie z czystym sumieniem. Od jakiegoś czasu zastanawiam się też skąd pochodzą w większości ubrania, które znajdziemy na różnych targach w Polsce i które kupujemy od naszych braci “rumunów” :D Zazwyczaj są śmiesznie tanie, więc historia pewnie podobna. Mylę się? (bo tak się składa, że zawsze najwygodniejsze buty znajdowałam na targu… true story!)

    1. Style Digger Autor wpisu

      Nie znam niestety takiego spisu, ale tak, można założyć, że większość sieciowych ubrań jest szyta na dalekim wschodzie. Jeśli ktoś szyje lokalnie, to często się tym chwali:)

  23. Daria

    Czy mogę prosić o informację jaki rozmiar zamówiłaś? Czy rozmiarówka wypada standardowo? Sukienka tak mi się spodobała, że chciałabym zamówić. Z góry dziękuję!

  24. Magda

    Poeta napisał: ” lepiej być skrzypieniem podłogi niż przeraźliwie przeźroczystą doskonałością ” . Bezsensowna krytyka zawsze jest bolesna, ale nigdy nie zniknie, wiec trzeba sie na nią uodpornić i dalej robić swoje. Ciebie Asiu czytamy i oglądamy bo jesteś wlasnie taka jaka jesteś – domyślam sie, ze podobna do nas- twoich czytelniczek. Ciesze sie ze są takie blogi jak twój, które nawet kwestie związane z wyglądem ujmują tak bezpretensjonalnie i zwyczajnie, bo ja rzygam ( sorki za określenie) idealnymi klonami ” modelek” w mediach. Paradoksalnie coraz bardziej podobają mi sie zwykli, niedoskonali ludzie. To trochę jak z jedzeniem – super jest wziąć gryza ślicznej kremowej babeczki, ale jak przesadzisz to cię zemdli i i tak pod koniec posiłku będziesz marzyła tylko o pomidorowej u mamy;)

  25. Angelika

    Niestety, ale poliester jest nie tylko niekomfortowy w noszeniu, ale też po prostu szkodliwy dla środowiska. Kiedy go pierzemy, małe cząsteczki dostają się do wody (filtry ich nie wyłapują) i trafiają do rzek i jezior, jedzą to ryby, a my jemy te ryby, więc łańcuch pokarmowy się zamyka. Poliester nie jest slow fashion.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *