Moja książka – recenzje, podziękowania i konkurs

z Aife i Radzką, fot. Ida Krzyżyk

W dzisiejszym poście chciałam Wam przede wszystkim podziękować. Za wszystkie słowa wsparcia i entuzjastyczne przyjęcie wieści o książce. Za obecność na spotkaniach autorskich – w sumie pojawiło się jakieś 400-500 osób! Za wszystkie zdjęcia, maile, komentarze, które do mnie spływają – nawet nie wiecie, jak miło jest mi czytać, że książka Wam pomogła, że zainspirowała Was do zmian. Okazało się, że prosty, konkretny poradnik, przeprowadzający przez cały proces od A do Z to dokładnie to, czego wiele osób potrzebowało.

Książka sprzedaje się bardzo dobrze, wydawnictwo zleciło właśnie kolejny, drugi już dodruk. Została bestsellerem Empiku i internetowej księgarni Znaku – to naprawdę niesamowite uczucie. Mam nadzieję, że przynajmniej część kupujących, to osoby, które nigdy wcześniej o slow fashion nie słyszały i udało mi się popchnąć komunikat o rozsądny spojrzeniu na ubrania dalej, niż na blogu.

Spływa do mnie mnóstwo fantastycznych sygnałów od osób, które zmobilizowały się do zmian w swojej szafie. Okazało się, że udało mi się przełamać w tekście wiele barier, które wcześniej hamowały dziewczyny na drodze do dobrze funkcjonującej szafy. Poniżej parę zdjęć, które pojawiły się na Instagramie.

kolaz

Oczywiście, są też osoby, które miały zastrzeżenie do lektury. Najczęstsze zarzuty dotyczyły braku konkretnych nazw marek, które polecam. Nie wymieniałam ich przede wszystkim z powodu ograniczeń prawnych wydawnictwa. Po drugie, jakość nawet w lubianych przeze mnie sklepach zmienia się często z kolekcji za kolekcję, różni między różnymi produktami i niestety nie mogę nikomu powiedzieć “idź tam, a wszystko co kupisz na pewno będzie super”. Dlatego opisałam w książce zestaw umiejętności, które pozwolą nam samodzielnie rozpoznać ubrania, z których będziemy zadowoleni. Na pewno nie jest to też książka dla osób, które nie mają żadnych problemów ze swoją szafą – jeśli jesteście w 100% zadowolone ze swojej garderoby, to jedyne co mogę zrobić, to serdecznie pogratulować!

IMG_2693

zdjęcia, którymi zilustrowałam wpis, zrobiła na moim we Wrocławiu utalentowana Ida Krzyżyk


 

Gdzie kupić?

Jeśli jeszcze nie macie książki, możecie kupić ją na stronie wydawnictwa Znak z 40% zniżką, używając kodu rabatowego “SlowFashion” – działa już tylko do jutra i co najlepsze, obowiązuje też na wszystkie inne książki Znaku. Jeśli wolicie wersję elektroniczną, ebook dostępny jest na Woblinku.

 


 

Recenzje książki, które pojawiły się w sieci

Poniżej recenzje, które udało mi się znaleźć. Jeśli zrecenzowaliście u siebie książkę, koniecznie podeślijcie link, z przyjemnością go tu wkleję.

Ubieraj się klasycznie

Kameralna

Simplicite

Dr. Lifestyle

Joulenka

Kapuczina

Co czyta Malita

Nowe Horyzonty

Koralowa Mama

Claudine

Make Happy Day

Le Ratajczak

Haniako

Niewidy

Dzień później

Świeczek

Anwen

Zapytaj położną

Maria Grzybek

Annqu

 

Recenzje w formie video

Spotkanie autorskie online

W ostatnim poście pisałam o spotkaniu książkowym online, które planowałam zrobić na Periscope, żeby dotrzeć do tych wszystkich osób, które nie mogły pojawić się na moich spotkaniach. Niestety, mój telefon nie dał rady się połączyć, za co bardzo Was przepraszam.

Nie poddaję się jednak i z pożyczonym telefonem będę na Periscope jutro o 19 – link do nagrania na żywo wrzucę u mnie na FB.

Konkurs – książki do wygrania

Na koniec mam dla Was konkurs. Specjalnie dla Czytelników mojego bloga mam zachomikowane trzy egzemplarze książki, w których z przyjemnością napiszę Wam zagrzewającą do działania dedykację.   Jeden z nich będzie można wygrać w kolejnym newsletterze, który wyjdzie w tym tygodniu (możecie zapisać się tutaj, będą do Was wtedy trafiać również archiwalne newslettery), dwa rozdam dziś na blogu. Jeśli macie ochotę otrzymać książkę z autografem, napiszcie mi w komentarzu do północy w piątek, kto jest Waszą ikoną stylu, wraz z krótkim uzasadnieniem. Wybiorę dwie najciekawsze odpowiedzi, a książki trafią do ich autorów.

Rozwiązanie: Pięknie Wam dziękuję za wszystkie odpowiedzi, były świetne! Książki trafią do Natalii, która pisała o swojej nauczycielce muzyki i Skwaryni. Dzięki jeszcze raz!

PS A już na zupełnym końcu chciałabym bardzo podziękować Wydawnictwu Znak za fantastyczną opiekę, są naprawdę super!

136 comments

+ Napisz odpowiedź
    1. Hezekiah

      Nie wiem, o Periscope wcześniej nie słyszałem; ale to nie jedyna aplikacja/platforma do self-broadcastingu.

  1. Monika Gabas

    Powinnaś przy okazji do druku dopisać we wstępie, że przed rozpoczęciem czytania warto zrobić zdjęcie swojej szafie. Po wprowadzeniu w życie zmian i zrobieniu zdjęcia porównawczego, efekty byłyby bardziej spektakularne, niż niejedno 10 kg mniej ;).

  2. warpaint

    Moją ikoną stylu jest Charlotte Gainsbourg w filmie “L’effrontée”. W tymże filmie można by powiedzieć, że Charlotte kieruje się zasadą slow fashion i generalnie ubieraniem się zdroworozsądkowo. Przez cały film Charlotte ma na sobie 3 zestawy ubrań, na które składa się zaledwie kilka rzeczy: jeansy z wysokim stanem, jeansowa krótka spódniczka, biała męska koszula, koszulka w paski i jedna sukienka w kwiaty, którą otrzymuje na specjalną okazję. Przez cały film Charlotte miesza między sobą te zestawy i wygląda najpiękniej w świecie. To prostota, ale niezwykła, chociaż mała Charlotte poci się, brudzi i siedzi zasmarkana i tak nic nie jest w stanie odebrać uroku ani jej ani jej ubraniom. Oczywiście to nie żadne slow fashion, a dziecięce ubrania, traktowane z namaszczeniem i noszone aż do chwili, kiedy naprawdę nic się z nimi nie da zrobić. Ale w prostocie tkwi siła i to właśnie ta postać filmowa jest dla mnie ikoną stylu, choć miałam okazję oglądać ją raptem przez półtorej godziny :)

  3. MM

    Kto jest moją ikoną stylu? Bardzo trudne pytanie, ale jest nią mama. Moja własna, osobista ;) Dochodziłam do tego bardzo długo, przeglądałam tysiące stylizacji gwiazd, projektantów, także blogerów, żeby skłonić głowę i potulnie wrócić do mamy. Moja mama ubiera się klasycznie, stawia na jakość a nie ilość, a czasem w swoich codziennych ubraniach przemyca “coś, co w modzie” piszczy. :)
    Pozdrawiam,
    MM

  4. Pyza Wędrowniczka

    Już gratulowałam, ale jeszcze raz pogratuluję (podczytywałam egzemplarz kupiony na prezent, więc może nie wypowiem się póki co o całości, ale przy podczytaniu wypada zacnie).

    I w takim razie może spróbuję z konkursem. Bo jeśli chodzi o ikonę stylu, to trochę przewrotnie bym powiedziała, że Zofia Stryjeńska. I to nawet nie sama (chociaż była przepiękną kobietą — przypomina mi zawsze trochę retro Lizzy Caplan — a do tego ta specyficzna międzwojenna moda podkreśla jeszcze tylko tę urodę na jej zdjęciach z młodości), ale ponieważ mam ogromną słabość do strojów ludowych bądź z ludowymi elementami, z radością zawsze do dzieł Stryjeńskiej wracam: te podkreślone talie, rozłożyste spódnice, powycinane bluzki, a wszystko uchwycone w pół ruchu, w obrocie, w biegu. Poza tym to nie jest taka “ludowość” przaśna i zadowolona z siebie, ale zawsze z pewnym przekąsem, w kontrapunkcie — w końcu z zaplątanym tu i ówdzie artdecowym (hm, istnieje taki przymiotnik?) elementem, wydobywającym to, co w tym najciekawsze. Bardzo, moim zdaniem, współczesny pomysł na wykorzystywanie łowickich czy kujawskich spódnic, chust i tych charakterystycznych bufiastych koszul. Jest się czym inspirować!

  5. Natalia M.

    Moją ikoną stylu jest kobieta bliska nam- zwykłym dziewczynom. Nie wielka gwiazda, którą ubierają styliści, ale kobieta z krwi i kości, taka, która sama wybiera z mody to, co lubi najbardziej i nosi na sobie w sposób niebanalny, jednocześnie zachęcając te z nas, które nie mają odwagi, aby ją w sobie odnalazły. Mój wybór padł więc nie na celebrytkę z pierwszych stron gazet, ale w moim odczuciu prawdziwą gwiazdę w internetowym szumie- Sarę, blogerkę prowadzącą blog http://misscferreira.blogspot.com//.

    Sara, której wielką fanką i wierną czytelniczką jestem już od dawna, jest dla mnie ikoną nie tylko pod względem mody. Ta młoda, piękna mama, którą miałam okazję poznać jest przesympatyczną osobą z ogromnym dystansem do siebie i tego co robi. Z pasją opowiada o swoim maleńkim synku, przedszkolnych przygodach dzieci i żartobliwie radzi jak zostać blogerką. Wykreowane przeze mnie wyobrażenia nie legły w gruzach- moja idolka jest tą, za którą ją uważałam, czyli kobietą z problemami dnia codziennego, małymi dziećmi na głowie i gotowaniem obiadu. Ale jednocześnie jest optymistką, która nie przejmuje się, gdy jej wspaniałe ubranie mlekiem zachlapie synek. Sara jest jest dla mnie ogromną ikoną- zgrabna, piękna, o niezwykłym wyczuciu stylu.

    Z własnego doświadczenia wiem, że celebrytki z pierwszych stron gazet czy portali plotkarskich, nie są dla nas, zwykłych kobiet, żadną możliwością porównania. One mają sztab stylistek i fryzjerek- my nie. One ubierają się w drogich butikach- my zwykłych sieciówkach. One mogę pozwolić sobie na drogie diety, siłownię, osobistych trenerów- my nie zawsze mamy na to czas i pieniądze. Podziwiamy za to często internetowe szafiarki- kobiety, które pokazują nam jak w second handach czy w galerii kupić ubrania niedrogie, ale interesujące i jak nosić je, łączyć, aby wyglądać modnie i intrygująco. Właśnie dlatego mój wybór padł na Sarę z misscferriera, która jest dla mnie prekursorką wśród blogerek pokazującą, że pięknie można wyglądać zawsze, nawet przy wielu innych obowiązkach, a gdy mamy gorszy dzień, nie załamywać się- jesteśmy przecież kobietami i zawsze dajemy radę.
    Uwielbiam jej czasem surowe, innym razem bajkowe stylizacje, które zawsze sprawiają, że nagle wiem co zdjąć z wieszaka. Odkąd zaczęłam stosować jej zasadę, że- “nie warto na siłę upiększać tego, co jest ładne”- zawsze wiem, w czym wyglądam dobrze i stawiam na prostotę, zamiast na przekombinowane zestawy, które zachwyciłyby co najwyżej klauna, a które kiedyś z upodobaniem nosiłam.

  6. Gosia

    Moją osobistą ikoną stylu jest Babcia Krysia. Uwielbiam jej historie jak pruła swoje spódnice / trencze i zanosiła do krawcowej żeby jej córka a moja ciocia mogła wyglądać modnie podczas uroczystości. Większość ubrań mojej Babci miało kilka żyć:) i ktoś mógłby zarzucić, że takie były czasy ale nie! Babcia do tej pory wie w którym szmateksie można upolować coś za 1zł i przerobić pod nią, żeby razem z szyciem nie przepłacić. Kiedy coś jest zniszczone Babcia nigdy się nie rozczula i nie wymyśla sytuacji “kiedy może jeszcze to założy”, nie miała tego na sobie od roku to do beki! Dobre buty? Tylko skórzane- minimalistyczne, tak by pasowały podczas wielu okazji. Najbardziej lubię jak Babcia wygląda w lecie- krótkie siwe (zawsze perfekcyjnie ułożone) włosy, jednokolorowy t-shirt i długaaa kolorowa spódnica a na ręce bransoletka- jedyna biżuteria a zarazem znak rozpoznawczy jaki babcia nosi. Dlaczego jest dla mnie ikoną? Bo się nie przebiera…. w tym całym ubieraniu pozostaje sobą……. kobietą- indywidualną jednostką specjalną :-)

  7. almondcake

    Moją ikoną stylu jest Audrey Hepburn, która przeciwnie do świecącej biustem czy nogami Marilyn Monroe wyglądała i skromnie i olśniewająco zarazem. Chyba nikt nie miał takiej “iskry” jak ona, która zamieniała baletki i cygaretki w najbardziej kobiece i eleganckie ubranie na świecie.

  8. Karierownia

    Moją ikoną całkiem niedawno została bohaterka filmu “Age of Adaline” :) Jest to historia kobiety urodzonej na początku XX wieku, która po wypadku samochodowym przestaje się starzeć.
    Szafa Adaline jest dla mnie cudowną mieszanką różnych epok i nieraz sprzecznych trendów i mód. Jej ubrania są z jednej strony niedzisiejsze, z drugiej pełne stylu i uroku. Niepowtarzalne. Każda rzecz była dobierana tak, żeby opowiadać historię głównej bohaterki. I to chyba właśnie ta koncepcja historii, którą opowiadają nasze ubrania o nas samych zauroczyła mnie najbardziej. A historia samej Adaline została opowiedziana tak stylowo, że z miejsca trafiła do mojej loży ikon :)

  9. yumekko

    Mam kilka ikon stylu – różne osoby, które imponują mi swoją osobowością, ubiorem, charakterem i wybranie jednej nie jest łatwym zadaniem. Inspiruję się różnymi osobami, od Lady Gagi, przez drag queens, po dziewczyny z zespołu The Runaways. Stawiam jednak na Marianne Faithfull, która zupełnie już nie przypomina delikatnej dziewczyny Micka Jaggera sprzed pięćdziesięciu lat.
    Debiutowała ona w wielkim świecie jako dziewczyna z dobrego domu, a skończyła na ulicy – uzależniona od narkotyków, z depresją i anoreksją.
    W latach sześćdziesiątych po prostu była ładna, wyglądała i ubierała się dość standardowo jak na tamte czasy, nic dziwnego więc, że została ikoną stylu tamtego okresu. Nosiła płaszcze, kapelusze, sukienki z kołnierzykami, skórzane botki, bluzki z żabotami i bufiastymi rękawami, w filmie The Girl on a Motorcycle ubrała się w skórę. Zawsze była elegancka, ale z drugiej strony niemiła i bardzo autodestrukcyjna. Nawet teraz, choć często nieświadomie, mnóstwo dziewczyn naśladuje jej styl.
    W roku 1979 wydała album Broken English, z kultową już niebieską okładką. To był właśnie czas, kiedy naprawdę zaczęła wyrażać siebie – niepokorną, pyskatą brytyjską elegantkę. Nieźle namieszała zwłaszcza utworem “Why’d Ya Do It” – rockowym, drapieżnym, idealnie pasującym do jej ostrego głosu. Zacytuję fragment tekstu: “Why’d ya do it, she said, why’d you let that trash get a hold of your cock, get stoned on my hash?” – niby przekleństwa i potoczny język, ale brzmi tu jak poezja. Marianne sprawia, że bycie buntownikiem jest stylowe i eleganckie, ona nigdy nie traci kontroli nad sobą, za to w jej głosie wyraźnie czuć pogardę dla “wyższych sfer”. To właśnie połączenie tego wszystkiego – siły jej charakteru (w końcu pokonała i depresję, i anoreksję, i uzależnienie), pracowitości (wystarczy spojrzeć na liczbę jej albumów i filmów, w których wystąpiła), buntowniczości, podejścia i elegancji sprawia, że jest moją ikoną stylu.

  10. Weronika

    Moją ikoną stylu jest moja Babcia. Od dziecka buszowałam w Jej szafie, przymierzałam kapelusze, eleganckie pantofle, czy podkradałam ukradkiem piękne skórzane torebki. Uwielbiam oglądać zdjęcia z Jej młodości. Zawsze ubierała elegancko. Mam wrażenie, że to nie strój zdobił Ją, lecz ona była tą Ozdobą. Ten Jej zadziorny usmiech i iskierki w oczach. Większość ubrań szyła sama. Sukienki w stylu Audrey Hepburn, rozkloszowane spódnice do kolan. Kilka z nich miałam zaszczyt odziedziczyć.Jednak największym skarbem jaki mi po sobie pozostawiła jest czerwona suknia wieczorowa, z długimi rękawami i delikatnie wyciętymi plecami. Nigdy nie widziałam czegoś równie pięknego. Do późnej starości prezentowała się wytwornie, niezależnie od okazji. Jej znakiem rozpoznawczym były “fale” we włosach. Czesała się tak codziennie. Babcia Janina była i będzie moim (niedoścignionym) wzorem. Mogłabym pisać o Niej godzinami, gdyż była niezwykłą kobietą, ale tyle wystarczy.

  11. lotaria

    Moją ikoną stylu jest: NIE MAM KOGOŚ TAKIEGO :)
    Już od małego nie potrafiłam się zdecydować na coś ulubionego w jakiejkolwiek kategorii. Zawsze czułam się wtedy zbyt ograniczona i zamknięta w ramki. Wydaje mi się, że to trochę nudne, mieć tylko jedną inspirację modową.
    Od lat jednak podglądam styl wielu osób: od mojej mamy zaczynając, która ma jeszcze spódnice ze studiów i lubi w nich chodzić, a kończąc na Serenie van der Woodsen z “Gossip Girl” i jej stylizacjach w stylu boho.

  12. Ola | Mikmok blog

    Zdecydowanie Kate Moss.

    Może to niezbyt oryginalny wybór, ale najwyraźniej coś w tym jest, że tyle osób na całym świecie podziela moje zdanie ;)

    Uwielbiam w niej tę nonszalancję, której nie ma nikt inny. Jak świetnie radzi sobie z warstwami i fakturami ubrań i jak umiejętnie dopasowuje je do sylwetki. Pamiętam jak kilka lat temu przeszukałam pół Monachium w poszukiwaniu “butów jak Kate Moss”, a rok później nosiły je prawie wszystkie polskie dziewczyny ;) A co najlepsze, “rozbierając” Kate na części, wszystkie jej ubrania z osobna są na maksa zwykłe – dopiero ich połączenie stanowi tę zachwycającą całość.

  13. Kasia

    Moją ikoną stylu jest moja ciocia. Uwielbiam to jak klasycznie się ubiera. Uwielbiam jej białe koszule zawieszone na stojaku i spodnie 7/8. Uwielbiam jej minimalistyczną i dlatego tak piękną biżuterię i jak umie rozpoznawać jaka rzecz jest dobrej jakości. Zawsze podziwiałam jej garderobę i sama powoli staram się zmieniać moją na bardziej klasyczną i minimalistyczną.

  14. Anna

    Moja ikona stylu jest Victoria Beckham. Podoba mi sie nie tylko prostota strojow ktore ona sama nosi, ale takze konsekwencja z jaka tworzy autorskie kolekcje ubran. Mialam okazje obejrzec kilka wywiadow w ktorych podkresla istote cech charakterystycznych dla slow fashion. Zdecydowanie popiera minimalizm i podaje przyklady niezbednych elementow kobiecej garderoby. Dzieki takim osobom, nawet jesli sami nie znamy sie na modzie, mozemy z duzo wieksza latwoscia skompletowac wlasna garderobe, ktora bedzie ponadczasowa, uniwersalna i sluzaca nam przez dlugi czas.
    Ostatnio sama zaczelam stopniowa przemiane wlasnej garderoby, zakupy robie bardzo rzadko i przestalo mi przeszkadzac to ze nie mam kilkunastu par butow, tylko kilka ale porzadnej jakosci. Wybieram klasyczne kolory i zwracam uwage na materialy z prostej przyczyny – aby nie tracic czasu na zakupy, poniewaz stroj nie jest celem samym w sobie; stroj ma jedynie sprawic ze bedziemy czuly sie dobrze, komfortowo i pewne siebie, bo tylko z takim samopoczuciem mozemy zdobywac swiat :)

  15. Maja

    Moją ikoną stylu jest Lucy Lu, ale nie „prywatnie” tylko w roli Watson w serialu Elementary o Sherloku Holmesie. Generalnie oglądając filmy czy seriale zwracam dużą uwagę na szczegóły nie związane bezpośrednio z wiodącym tematem – meble, aranżację mieszkania, fajne ubrania.
    Podoba mi się styl Watson – rzeczy eleganckie, ale niebanalne, o fajnych fasonach. Jeśli wzorzyste, to raczej ornamenty i maziaki niż kwiatki, zestawione z jednobarwnymi elementami. Zawsze czarne rajstopy + czarne botki, ewentualnie gołe nogi. Zdecydowanie spódnice i sukienki. Szeroka gama kolorów, ale wszystko zgrane. No i mimo, że to serial, widać dobrą jakość materiałów. Ta konsekwencja wywołuje u mnie wrażenie „dobrze funkcjonującej szafy”.
    Styl Watson cenię też dlatego, że opisując zawartość swojej szafy użyłabym podobnych określeń, doszłaby do tego tylko oryginalna biżuteria. Idąc trochę za radą Marii z „Ubieraj się klasycznie” zaczęłam nawet stosować zasadę „Wyobraź sobie, że jesteś podziwianą przez siebie w zakresie stylu osobą i dokonuj takich wyborów, jakich ona by dokonała”. Nie tyle do „przejęcia” stylu, ale do utrzymania konsekwencji.
    Inspiracje modowe są wszędzie! :)

  16. Annn

    Ikon stylu?
    Dla mnie każdy jest ikoną stylu. Pod pojęciem każdy kryje się osoba dbająca o swój wizerunek, łącząca standardowo i niestandardowo kolory, faktury, style. Ikoną są blogerki, postacie historyczne, osoby, które mijam idąc do pracy. Styl ma każdy, ale nie każdy ma smak własnego stylu.
    Każdy z nas jest ikoną dla kogoś obcego lub bliższego, każdy z nas może nią zostać.

  17. Amarylis

    Super, że zorganizowałaś konkurs.
    Dla mnie ikoną stylu jest moja ciocia. Zawsze podziwiałam jej umiejętność łączenia rzeczy, biżuterii oraz jej sposobu dbania o siebie, a ma już ponad 60 lat. Mimo, że miała lekką nadwagę, zawsze wygląda dobrze, jej stroje są eleganckie, ale nie przesadnie, pasują dosłownie wszędzie, są spójne, wygląda jakby w swój wizerunek nie wkładała dużo wysiłku, ale po przyjrzeniu się jej wyglądowi dostrzega się, że ma zawsze ładnie zrobione paznokcie, makijaż podkreśla oko i zawsze ma umalowane usta na kolor ciemnego zgaszonego różu :)
    Podoba mi się jak nosi biżuterię: ma jej dużo i to dużej! :D ale nie wygląda jak choinka – nosi duże kolczyki w kompletach z wisiorkiem, kilka pierścionków i bransoletkowy zegarek.
    I jeszcze jedno przykuwa uwagę – nie boi się wybierać oprawek do okularów, ma te, które są modne w danej chwili ale dopasowane do swojego kształtu twarzy.
    Cały jej ubiór bardzo do niej pasuje i podkreśla jej charakter. Również chciałabym umieć osiągnąć takie efekt. Moja ciocia jest z gatunku kobiet, którym ” nigdy nie brudzą się buty”

  18. Natalia

    Ja po lekturze Twojej ksiazki wyrzucilam 11 worków z ubraniami a kolejne 3 oddałam przyjaciółce. Dokladnie tak jak pisalas, w ogole mi tych ubran nie brakuje i codziennie proces wyboru ubrań trwa maksymalnie 3-4 minuty, dziękuję!

  19. Magdalena Ł-K

    Przede wszystkim jest mi bardzo przykro, że dziś spotkanie się nie odbyło, bo chciałam je śledzić na żywo i dzisiejszy termin bardzo mi pasował. Chciałabym również zawalczyć o książkę, także wskażę swoją ikonę stylu.
    Moją ikoną stylu, choć pewnie zabrzmi to głupio i infantylnie, jest Blair Waldorf z serialu “Gossip Girl”. Choć jej styl zmieniał się na przestrzeni kolejnych sezonów serialu, to niezmiennie była ona elegancka, stylowa, a przede wszystkim w każdych ciuchach w 100% pewna siebie. To właśnie ta jej pewność siebie i charyzma sprawiły, że zapragnęłam może nie tyle ubierać się jak ona, bo na ciuchy od projektantów pewnie nigdy nie będę mogła sobie pozwolić, ale ubierać się z takim wyczuciem jak ona, a przede wszystkim nie “przebierać się”, a w 100% pokazywać swoją osobowość.

  20. Magdara

    Dla mnie ikoną stylu zawsze była i będzie Audrey Hepburn. Skromna, nie ekscytująca się specjalnie modą, ale jednocześnie zawsze piękna i hipnotyzująca. Nie nosiła niebotycznych szpilek, nie eksponowała biustu – w ciemnym golfie i legginsach, prostych baletkach i włosach związanych w kucyk przyciągała wzrok mężczyzn i kobiet. Zawsze z klasą – bez względu na to, czy miała na sobie piękną suknię od projektanta, czy spodnie i baleriny na rower. Dla mnie to ideał, do którego ciągle dążę :)

  21. littlejockey98

    Krótko. Zwięźle. Na temat. MODOWA TRÓJCA Moją ikoną stylu jest Gośka Jamroży (nie lubię słowa Margaret, nie wiem czemu). To od niej się wszystko zaczęło. Na początku znałam ją tylko z tego, że śpiewa. Później dowiedziałam się, że zajmuje się modą. Zaczęłam śledzić jej wpisy na blogu. Zaczęłam dostrzegać to jak się ubiera. Później odkryłam Radzkę. Obejrzałam jeden z najnowszych wtedy filmików. Matkoo… od razu zamówiłam jej książkę. Przeczytałam ją jednym tchem! Teraz wiedziałam jak się ubierać … pewnego dnia Radzka postanowiła opowiedzieć o Twojej książce. Zaczęłam zaglądać na bloga, czytać posty, obserwować na IG. Modowy zawrót głowy w moim życiu pojawił się od postrzegania tego jak ubierają się celebryci, poprzez wprowadzenie zasad modowych w swoje życie, dzięki Radzce, po modową rewolucję w mojej szafie, która mam nadzieję, wydarzy się po przeczytaniu Twojej książki. Pozdrawiam

  22. Gosia

    Tilda Swinton! Jestem pod ogromny wrażeniem tego w jaki sposób swoją nietypową urodę przekuła w wielki atut. Podziwiam i uwielbiam jej styl, który jest bardzo wyrazisty i charakterystyczny, a jednocześnie skromy. Nie do podrobienia. Jest w nim klasa i elegancja a nie ma epatowania i narzucania. Osobiście sama dążę do porównywalnej spójności, ale jeszcze pewno kilka lat pracy przede mną ;)

  23. Basia

    Moją niekwestionowaną ikoną stylu jest Olivia Palermo! Jej styl śledzę od wielu, wielu lat i zawsze zachwyca mnie prostota oraz szyk jej stylizacji. Nawet kiedy ubierze zwykłe jeansy, biały t-shirt wygląda szałowo. I zastanawiam się jak ona to robi ? Czy to przez te charakterystyczne dla niej dodatki ? Klasyczne torby, duże okulary zakrywające połowę twarzy ? Uwielbiam także jej lekkie, dziewczęce makijaże. I jest coś jeszcze-uśmiech. Ale wydaje mi się, że akurat w tym atrybucie jest każdej kobiecie “do twarzy” i zawsze powinien on się pojawiać. Potrafi naprawdę wiele zmienić :) Pozdrawiam serdecznie.

  24. Kawa z cytryną

    Gdy myślę “ikona” widzę… Niesamowicie narysowane obrazy ze świętymi o gładkich, pobożnych obliczach, migdałowych oczach i wąskich dłoniach. Ale także obrazy, przed którymi zatrzymujemy się oczarowani – nie złotem, nie oryginalnością ale tym czymś nieopisanym, co się w nich kryje.

    Gdy myślę o stylu, myślę o czymś, co jest możliwe do określenia, opisania, o czymś sformalizowanym. Styl, to coś co się da zaklasyfikować – zestaw cech, które określają daną rzecz lub osobę, przyporządkowują ją do określonego czasu, emocji, estetyki.

    A jednak moja ikona stylu nie jest już tak prosta do zdefiniowania. Nie ma imienia, adresu i jednego oblicza. Wszystkie osoby, które przywołuję w pamięci, wszystkie zdjęcia – te papierowe i te przypięte do wirtualnej korkowej tablicy mają jednak jakieś cechy wspólne.

    Moja ikona stylu, to siła i odwaga do bycia w zgodzie ze sobą. W ubraniach klasycznych lub boho, z rudymi włosami lub szarymi warkoczami – zawsze zachwyca mnie prawdziwość. Zgoda na siebie – takich jakimi jesteśmy – daje piorunujący efekt. Zaczynamy być ubrani w siebie, a nie przebrani. I wiem, że to jest trudne… Ale gdy przywołuję w pamięci moje “ikony stylu” – wiem, że to jest możliwe.

  25. M.

    Moja babcia. Nie jestem pełna podziwu dla jej ubrań, ale dla jej konsekwencji i uporu w ich wyborze. Kiedy byłam młodsza, wspólne zakupy wydawały mi się koszmarem, wcale nie dlatego, że miałyśmy i nadal mamy zupełnie odmienny gust. Był to proces monotonny i zabierający sporo czasu, bowiem wystarczył jeden mankament, a babcia odrzucała ciuch jako nienadający się do noszenia. Wydawało mi się, że jest marudna, wymagająca i kręci nosem bez sensu, a przecież te obcisłe spodnie z poliestru były idealne na lato! Były seledynowe, dlaczego zatem babcia nie chciała mi ich kupić? Zajęło mi trochę czasu dojście do tej prostej odpowiedzi :) Od niej nauczyłam się zwracać uwagę na materiał, na szwy, na to czy dana rzecz ma perfekcyjnie dopasowaną talię i czy sukienka czasem nie jest dłuższa z jednej czy drugiej strony. Poza tym w dobie ‘kup-wyrzuć -kup następną rzecz’, zwróciłam uwagę do tego z jakim szacunkiem można podchodzić do ubrań. Babcia, kiedy dostanie w prezencie ciuch jednak nieidealny, nie rzuci go w kąt, ale wyciągnie maszynę do szycia i spróbuje zrobić z niego coś, co będzie pasowało dużo lepiej. Przez babcię właśnie, nauczyłam się, że noszenie porządnych ubrań, w których czujemy się fantastycznie może być swoistą celebracją. Dlatego właśnie określam ją ikoną stylu, bo nauczyła mnie, że ubranie to nie tylko fajny kolor czy deseń. Ubranie to ja plus kawałek porządnego materiału i stworzymy udaną całość dopiero wtedy, kiedy przy jego wyborze pokieruje się nie tylko sercem, ale przede wszystkim rozsądkiem.
    Pozdrawiam :)

  26. Pola

    Moją ikoną stylu jest Anna Karina (moje ulubione filmy z nią: Szalony Piotruś, Kobieta jest kobietą). Jest delikatna, dziewczęca, a przy okazji seksowna i intrygująca. Uwielbiam jej styl, ale również fryzurę, gesty. Jest dla mnie uosobieniem francuskiego szyku. Jej kreacje są nienaganne, ale przy okazji nie wymuszone, idealnie pasują do jej urody. Ponadto urzeka mnie jej makijaż – delikatny, naturalny, ale świetnie podkreślający jej piękno. Może moje uwielbienie wynika też z faktu, że sama jestem za mało odważna, by wychodzić z domu pięknie ubrana, bojąc się zwrócenia na siebie uwagi przechodniów, kryję się więc za jeansami i t-shirtami…

  27. Aga Kaczmarek

    Zdecydowanie Mira Duma. Za to, że cokolwiek ma sobie ma, to zawsze tryska miłością do mody. Czuć w tym zawsze olbrzymią swobodę oraz poczucie smaku. Całość zawsze jest przyprawiona odrobiną ekstrawagancji. A co najważniejsze filigranowa postura Miry zawsze każdą stylizację udźwignie, bo to niezwykle charakterna kobieta :)

  28. Natalia.

    Mnie inspiruje wiele znanych kobiet i postaci z filmów, jednak największy wpływ na mój styl miała moja nauczycielka pianina, u której uczyłam się gry, gdy byłam nastolatką. Zawsze zachwycały mnie jej długie, gęste włosy i prosto ścięta grzywka. Nosiła delikatną biżuterię ze złota i czasami perły. Często chodziła w sukienkach i butach na obcasie. Nosiła zawsze te samą brązową aktówkę w której trzymała nuty. Jest styl był prosty, bardzo kobiecy i elegancki. Zawsze miała zadbane dłonie, delikatne bransoletki i co lekcję inny kolor paznokci :) Jej styl odzwierciedlał jej osobowość i wrażliwość. Niestety miałam z nią lekcje tylko przez rok, ale często ją wspominam. Nauczyła mnie wielu pięknych utworów i miała duży wpływ na mój dzisiejszy styl ubierania :)

  29. Asiokracja

    Iris Apfel – bo dopracowała do perfekcji swój własny niepowtarzalny styl, który idealnie odzwierciedla jej kolorową osobowość, nie boi się wyzwań. Swoim ubiorem puszcza do nas oko i mówi “Nie bierz siebie tak na serio, ciesz się życiem i baw się, ale rób to stylowo. A wszystkim którym się Twój wygląd nie podoba pokaż język – ważne żebyś to Ty czuła się w swoich ubraniach jak królowa” :) Mam w szafie sporo “stonowanych” ubrań na różne okazje (pracuję w biurze, w korporacji), ale są tam też szalone perełki – przy zakupie każdej z nich karmię moją wewnętrzną Iris, a gdy ona rośnie w siłę, ja uczę się swojego stylu :)

  30. Rokki

    A dla mnie ikoną stylu jest Helena Bonham Carter :)
    Cudowna, piękna kobieta. Nie ubiera tego co modne, tylko to co jej się podoba. Czasem patrząc na nią odnoszę wrażenie że urwała się z innej epoki co mnie się niesamowicie podoba. I dodatkowo nie ubiera się typowo jak większość gwiazdek, raz założone- wyrzucone. Ma swoje ulubione rzeczy w których paraduje na okrągło. Czasem też wygląda jakby wzięła z szafy pierwsze lepsze rzeczy i narzuciła na siebie, a i tak wygląda genialnie.

  31. karolina karp

    Nie wskażę konkretnej osoby jako ikony stylu. Żałuję że nie urodziłam się w czasach kiedy panie nosiły tylko i wyłącznie sukienki a panowie marynarki, koszule i spodnie w kant. Kiedy krawiectwo było sztuką. Szanowało się ubrania i obuwie. Z radia sączył się jazz.

  32. marzi

    Cate Blanchett. Za nietuzinkową urodę w nietuzinkowej oprawie. Ubrana zawsze oryginalnie, choć prosto. Liliowa suknia Givenchy z Gali Oskarowej 2011 czy kimonowa suknia z różowej satyny Alexandra McQueena to najlepsze kreacje z czerwonego dywanu, jakie widziałam. Cate Blanchett to kobieta o niezwykle magicznym, baśniowym wdzięku, dojrzała, ale starzejąca się z godnością. Jako jedna z niewielu znanych kobiet potrafi wykorzystywać zalety dojrzałości. Od dawna rozważam, co sprawia, że tak przyciąga uwagę i sprawia wrażenie jednocześnie doświadczonej i świeżej, kobiecej i dziewczęcej, ubranej klasycznie i w bardzo indywidualnym stylu. Wydaje mi się, że to balans pomiędzy tymi skrajnościami, indywidualnie wypracowana równowaga stylów ubioru, makijażu i fryzury, składa się na jej klasę.

  33. Nieomal

    Ikona stylu? Dita von Teese :D Jak widać w samej bieliźnie, a nawet i bez wygląda ona BARDZO kobieco :) Uwielbiam jej klasyczne zestawienia oparte na stylu retro. Być może wiele kobiet uważa ją za przerysowaną i wulgarną. Dla mnie jest jednak autorytetem- pielęgnowanie kobiecości przez stroje,makijaż i samą bieliznę jest ważne.Chociaż tak wiele kobiet w obecnym czasie nie dba o tę stronę swojego życia. Pozdrawiam !

  34. Marta

    Gratulacje z wydania książki :) Na pewno przyda się niejednej zakupowiczce, nawet jeśli już jest zadowolona ze swojej garderoby, to jakieś wskazówki wyłowi, które sprawią, że będzie zadowolona jeszcze bardziej. Nie udało mi się trafić na spotkanie we Wro, inne obowiązki… Może innym razem – może przy następnej ksiażce? ;)

  35. Adrianna

    Moją ikoną jest Mama. I od zawsze nią była. Nie ma zbyt obszernej szafy, jedynymi jej kosmetykami od lat jest karminowa szminka i tusz do rzęs. Jest mistrzynią rozplanowania czasu. Potrafi przygotować się do wyjścia w 5 minut, a pomimo to wygląda świetnie. Długo się zastanawiałam jak ona to robi. Doszłam do wniosku, że to głównie dzięki temu, że dobrze się czuje w swoim ciele. Myślę, że to jest cecha ikon. Poczucie komfortu we własnym ciele. Wtedy już niewiele trzeba więcej.

  36. blondynizm

    Moją ikoną stylu jest księżna Kate. Uważam, że styl to przede wszystkim sposób zachowania, dobre maniery i to, co Jane Austen nazwałaby “cnotą” czyli ogólne obycie. Swoim strojem księżna łączy powagę swojego stanu oraz dziewczęcość. Dla mnie moda to przede wszystkim odpowiednie dobranie stroju do pogody i okazji. Gdy ktoś opanuje tą sztukę nie popełni gafy swoim strojem. Od kogo się tego uczyć jak nie od samej rodziny królewskiej? :)

  37. joly_fh

    Ja również popełniłam recenzję Twojej książki: http://dzienpozniej.blogspot.com/2015/07/jak-sprzataam-swoja-szafe.html
    Do konkursu nie startuję, bo książkę już mam, ale jak się zastanawiam kto jest moją ikoną stylu, to są dwie panie: Olivia Palermo oraz Małgorzata Kożuchowska. To trudno nawet uzasadnić – po prostu albo się komuś podoba dany styl, albo nie. Ja lubię klasykę, prostotę, ale czasem z odrobiną szaleństwa i tak właśnie ubiera się Palermo. Kożuchowska to z kolei styl i elegancja. Bardzo podoba mi się też filmowy styl Agaty z Prawa Agaty (znowu klasyka) i Amy Adams w American Hustle (tu jest po prostu zawrót głowy)

  38. Agata

    Ok, przekonałaś mnie do kupna książki :) Jestem coraz bardziej ciekawa, a recenzje ma rewelacyjne. Pozdrawiam!

  39. Dona

    Moją ikoną stylu jest MAMA. W jej szafie królują soczyste kolory,kwiaty i niebanalne wzory! Zawsze pełna pozytywnej energii,pomysłowa i uśmiechnięta. Najpiękniej jej właśnie w tym uśmiechu! Strój to tylko dodatek do jej pogodnego usposobienia :)
    Od zawsze zazdroszczę MAMIE lekkości w dobieraniu ubrań i tego,że idealnie pasują do jej osobowości! Ja jeszcze trochę się gubię we własnym stylu,ale wciąż nad tym pracuję ;)

  40. Zuzanna Anna

    Moją ikoną stylu jest youtuberka Helen Anderson (niegdyś Helen Melonlady).
    Ona sama o swoim stylu mówi, że walczą w niej dwie osobowości : rockowej laski i bardzo słodkiego ‘kawaii’ kociaka. I dokładnie to sobą reprezentuje !
    Zanim zaczęłam oglądać jej kanał, myślałam, że ciuchy, które ona nosi zarezerwowane są tylko dla szczupłych wysokich dziewczyn o nienagannej urodzie. Ona się nie przejmuje tym, dla kogo są te ubrania i wygląda w nich niesamowicie !
    Na razie tylko ją podpatruję, gdy ubera crop topy do dżinsów z wysokim stanem, ale może kiedyś też się odważę !

  41. Gosia

    Moją ikoną stylu jest blogerka Cammy https://www.facebook.com/pages/Cammy/377399985653342?fref=ts. Przykuła moją uwagę niepowtarzalnym stylem, który idealnie podkreśla jej kobiecość. Cammy pomimo swojego minimalizmu przyciąga uwagę i robi to w najlepszy sposób jaki może być :) Uwielbiam kobiety z klasą. Jest to kobieta, która dobrze czuję się w swojej skórze i to widać w jej pewności siebie. Jest to osoba, która pokochała siebie i zachęca resztę do budowania poczucia własnej wartości . Kobieta, która oprócz pięknego stylu ma jeszcze piękniejsze wnętrze. bardzo się cieszę, że są takie osoby ja Ty i Cammy, które dzielą się z nami czytelniczkami swoimi wartościami i pięknym wnętrzem.

  42. Alicja

    Dla mnie ikoną stylu jest Annie Clark (St.Vincent). Uwielbiam z jakim spokojem i wyczuciem nosi swoje ubrania, jest w niej ta pewność siebie, która według mnie jest kluczowa dla zostania w moich oczach ikoną. Niezależnie od tego czy jest w swoim codziennym stroju, czy w scenicznym, wygląda bardzo swobodnie, strój jej nie ogranicza. Podoba mi się również jak łączy ciekawe materiały, desenie i kroje z, czasem dziwnymi, nakryciami głowy. Widać w jej odzieżowych wyborach zamiłowanie do klasyki i prostoty.

  43. Szo

    Moja ikoną stylu jest Laura Makabresku. Styl, według mnie, to nie tylko to co mamy na sobie, ale także to jaka aura roztacza się wokół naszej osoby. Czym się otaczamy, wydaje mi się, że to widać kto jest świadomy tej swojej aury a co za tym idzie świadomy swojej osoby, tym kim jest.
    Laura Makabresku to dla mnie uosobienie mrocznego romantyzmu.
    Zdaje sobie sprawę, że ktoś może pomyśleć, że to wszystko tylko do zdjęcia, ustawione ale dla mnie Laura to nie tylko jej zdjęcia ale także jej słowa, poezja, listy, którymi się dzieli , to wszystko co łączy się na jej całą, prawdziwą (jak pragnę myśleć) osobę.
    Wydaje mi się, że przez swoje fotografie Laura pokazuje samą siebie.
    Subtelność podszytą kolorami melancholii.
    Może się wydawać bardzo dziewczęca ale ja widzę w tym jeszcze coś więcej. Ta dziewczęcość nie jest naiwna, nie jest taka czysta, nieskazitelna… jest tu smutek, siła, łzy i krew. Jest także tajemnica i przygoda, ta cięższa do przebrnięcia, bo w głąb siebie.

    Nie chodzi o to, że ubrałabym na siebie wszystko co Laura pokazuje. Natomiast chciałabym dojść do takiego momentu, że potrafiłabym świadomie kreować spójny obraz swojej osoby, swojej aury a więc być bardziej świadoma tego kim jestem. Nie nachalnie oczywiście, nie całkowicie wyuczenie ale delikatnie i właśnie świadomie.
    Chyba to pokrętne ale mam nadzieję, że jakoś jednak udało mi się określić to co chciałam przekazać  Może moja odpowiedź jest zbyt dziwna, nieistotne. Będę się cieszyć jak ktoś, kto jeszcze się nie spotkał z twórczością Laury, zauroczy się nią podobnie jak ja.

    https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/736x/ac/1f/13/ac1f130ad28155e4121acfdf1560f9aa.jpg
    http://1.bp.blogspot.com/-qLafCuhujCQ/U2-KlI1NLEI/AAAAAAAAFdo/O7EYKU5Eek4/s1600/tumblr_n4svanbQtX1qbloa9o1_r1_1280.jpg
    http://25.media.tumblr.com/9d1b9d5d03eeb3f38dd1600d381d0afd/tumblr_mxqmjt8lQA1qbloa9o1_1280.jpg
    http://2.bp.blogspot.com/-PbO4odN3FTo/UhTWDoWJ1II/AAAAAAAAEs4/remEx4SYc78/s1600/laura3.jpg
    http://2.bp.blogspot.com/-gFn_vEL5T9c/UfFMuXWwQwI/AAAAAAAAEnM/HfALn1AQOxQ/s1600/red2.jpg
    http://1.bp.blogspot.com/-kCUo3e4niRI/UZCpmMVVLLI/AAAAAAAAEQk/U-H2_PkQRVQ/s1600/fairytale2.jpg
    http://3.bp.blogspot.com/-ch2nA2ReHLk/Tzl97uhNKqI/AAAAAAAABVQ/_4Oj0jb0dEE/s1600/1.jpg
    https://lh5.googleusercontent.com/-KPLzAknSu5E/TXfPgCNt18I/AAAAAAAAAac/BZW7xgSBz34/s640/our+cold+hills.jpg

    http://lauramakabresku.blogspot.com/2013/06/from-my-private-diary_18.html
    “- excuse me, can I ask for a sweater in a color of veins?
    – this one should suit you, miss”

    1. elf

      Niesamowita fotografia. Dziewczyna ma talent!!! udalo jej się oddac atmosfere miejsc, tak sie skalda ze okolice Krakowa znam i nie raz probowalam oddac ich magie za pomoca zdjec ale nigdy mi sie to nie udało, ale tej osobie tak.

    2. M.

      Niestety, to wszystko to zwykła poza. Nawet jej stare modelki nie mają o niej dobrego zdania. http://montdepiete.deviantart.com/gallery/ – oto stare zdjęcia Laury “Makabresku”.

      Zresztą samo to, że czytasz jej chore, kłamliwe listy, w których oskarża ojca, dzięki którym chce się wybić i lawirować, to gratuluję. Nikt, kto jest tajemniczy nie wypisuje podobnych pierdół.

  44. AnkaTelefonistka

    Jeżeli byłabym zmuszona do wskazania jednej ikony stylu, to wybrałabym Radzke. dlaczego? bo jest świetna w pakowaniu minimalnej ilości ubrań na wyjazd i zawsze wygląda świeżo i rewelacyjnie – po prostu widać, że dobrze czuje się w swoich ubraniach! Poza tym inspiruje się “dziewczynami, które mają zawsze czyste buty” :) ich poranki wyobrażam sobie tak: otwierają niedużą szafę, bez zastanowienia wyciągają dwa wieszaki, szybko się ubierają, biorą ulubiony dodatek np. zegarek, i nieważne które buty i torebkę wybiorą na ulicy zawsze będą wywierały wrażenie świetniej ubranej, stylowej dziewczyny. Ja chcę się tego nauczyć.

  45. daywithcoffee

    Kto jest moją ikoną stylu? Pierwszą osobą, która przyszła mi na myśl jest MOJA MAMA. Postrzegam ją jako osobę bardzo gustowną, potrafiącą wyczarować elegancki stylizacje na każdą okazję, bez potrzeby wydawania na nie fortuny czy ciągłym kupowaniem czegoś nowego. Od dziecka to właśnie od niej uczę się stylu i cieszę się, że mam mamę dbającą o siebie, gustowną, kochającą elegancję, a jednocześnie nie pozostającą w tyle odnośnie najnowszych trendów. Zawsze była i będzie moją ikoną stylu, którą naśladuję od najmłodszych lat, a wszelkie rady typu “zielony nie pasuje do niebieskiego” czy “nie łącz czerwieni z różem” uważam za bezcenne, zwłaszcza jak mijam ubrane w ten sposób osoby na ulicy ;)

  46. Dominika

    Moją ikona stylu jest Cersei Lannister z Gry o tron, serialowa i książkowa oczywiście. Zawsze wygląda olśniewająco, potrafi pięknie wydobyć swą kobiecość, zwłaszcza stawianiem akcentu na dekolt! Zwiewne suknie w mocnych kolorach, z rozszerzanymi rękawami – dużo klimatu retro i vintage, trochę boho i hippie… Jest też fryzurową trendsetterką: poprzednio jej misterne loki i wysoki upięcia naśladowały wszystkie podążające za modą dziewczyny w Westeros. Jestem przekonana, że po ścięciu złotych pukli, Cersei wykreuje modę na pixi cut :)
    Pozdrawiam i gratuluje sukcesu książki!

  47. Martyna

    Przeczytałam pytanie i pierwsza osoba która przyszła mi na myśl to mama. Być może dlatego, że nigdy nie interesowałam się aż nazbyt moda, a może dlatego że choć mimowolnie zna się z ekranu trochę “ikon” to żadna nie zadeklasowala mi mamy. Mama, choć wstydzi się tego faktu, ukończyła szkole krawiecka. Nigdy poza czterema kątami domu nie rozwinęła swojego talentu. A ma go, możecie mi wierzyć ;) jej popisowe plisowane mini szyte dla mnie i ulubionej sąsiadki oceniła z podziwem co najwyżej pani Gienia z warzywniaka obok bloku albo wychowawczyni na akademii szkolej. Projekty zaczerpnięte z wyobraźni lub czasami z Burdy najczesciej nocami rodziły się spod igły łócznika. A rano miałam nowa kiecke. Dzis Zara może się schować ;)
    Teraz kiedy mama poszła w zupełnie inna stronę niż krawiectwo, a ja muszę kupić coś do ubrania to zaczyna się istny koszmar. To przez zboczenie wpojone przez mamę. Materiał musi być świetny gatunkowo. Wszystko musi być wszyte idealnie, nic nie może się ciągnąć. Ubranie ma służyć dłużej niż jeden wieczór, nie może się stać szmata po pierwszym praniu. To sprawia że koleżanki niezbyt często chodzą ze mną na zakupy :P Po drugie w sklepach jakby wszystko to samo, nie ma już nigdzie tej maminej oryginalności…
    Bo moja ikona stylu, jak każda matka, w przeciwieństwie to tych “oryginalnych” jest nie do podrobienia :)

  48. Ania

    Decyzja z dnia 30.07.2015 r.
    W sprawie: Ikona stylu
    Orzekam: Moja Mama
    Uzasadnienie: Po rozpatrzeniu wniosku w sprawie ikony stylu stwierdzam, iż moją ikoną stylu jest moja mama, ponieważ od najmłodszych lat inspirowała swoim stylem ubierania się, (zwłaszcza w czasach kiedy nic nie można było kupić, ewentualnie uszyć), nie narzucała mi swojego zdania tylko zachęcała do poszukiwań. Dziś śmiało mogę napisać, że wiem w czym wyglądam dobrze oraz czego unikać. Moda to jest to co mija, a styl pozostaje.
    Pouczenie: Stronie przysługuje odwołanie (ale nie przewiduje :-).

  49. Sandra

    Nie mam jednej ikony stylu. Lubię natomiast postaci z filmów czy seriali – jak Cosimę z Orphan Black czy Audrey Horne z Twin Peaks. Jednak to nie one stoją za własnym sukcesem, a tak na prawdę na wpół anonimowi ludzie, którzy odpowiadają za ich kreacje. Sztab niedotkniętych blaskiem sławy osób, które pracują nad cudownym, spójnym wizerunkiem każdej postaci – tak by pasował do jej osobowości, życia, całego klimatu serialu, nie kłócił się ze scenografią. Wybranie samej serialowej czy filmowej postaci byłoby maksymalnym uproszczeniem, doceniam proces który kryje się za końcowym efektem i mam nadzieję, że kiedyś będę miała podobne wyczucie, co kostiumograf. Bo chyba każda dziewczyna marzy o życiu jak z filmu, a odpowiednia garderoba jest dobrym jego początkiem.

  50. Asia

    Hmmm… moją ikoną stylu jest…
    …. ciągle poszukuję tej jednej, jedynej inspiracji, z którą będę szła dumnie przez życie, czując się tak jak dziewczyna z wiecznie czystymi butami, czyli fantastycznie w swojej skórze.

    Sądząc po mojej przepełnionej szafie to wszyscy, którzy się nawiną, coś mi podpowiadają. nie zawsze źle, ale… Dlatego stojąc na skraju załamania nerwowego podczas poszukiwania czegoś sensownego do ubrania, potrzebuję wskazówek. Do tego najlepiej nadawała by się Pani książka… Mam nadzieję, ze uchroni mnie Pani przed depresją gangstera i książkę wygram.

  51. Ilona

    Moją IKONĄ STYLU jest Gosia. (No tak, ale przecież Wy nie znacie mojej, “tej Gosi” prawda? :)) W kilku słowach wyjaśnienia zatem: Gosia jest moją współlokatorką, pracuje przy produkcjach telewizyjnych jako kierownik produkcji, ma 33 lata. Do Warszawy przyjechała 5 lat temu, z jedną walizką i laptopem.
    Więc dlaczego akurat niepopularna Gosia, a nie np. znana wszystkim aktorka?
    Po pierwsze.
    Z Gosią przebywam niemal na co dzień. Wiem, że Jej styl nie jest tylko na ścianki, do zdjęć, na wyjścia itp, itd.. “W domu trzeba odpoczywać, ma być czysto.” – to zdanie usłyszałam nie raz od niej. Mija już kilka lat i nic się w tej kwestii nie zmienia. Jest cz-y-s-t-o. Ona po prostu tak ma, zatem śmiało można uznać jej sposób bycia za styl.
    Po drugie.
    Gosia ma połowę ubrań mniej niż ja. No dobra… Czas się przyznać… Od czasu wprowadzenia się ma ich dwa razy więcej, niż miała, ale i tak jest to Minimum 4x mniej ubrań niż mam ja(!). Dodam: Gosia zawsze ma co założyć i wygląda przy tym elegancko, niebanalnie. Jak to jest możliwe?
    Po trzecie.
    Każde jej ubranie, dodatek, traktowane jest z szacunkiem. Bluzki mają swoje wieszaki i to nie tak, jak u mnie: 3 koszule na jednym:]. Co więcej! Sporą część ciuchów Gosia pierze ręcznie, a później, zanim one trafią na półkę, są starannie wyprasowane żelazkiem z zapachową wodą destylowaną. I pomyśleć, że jeszcze jakiś czas temu śmiałam się z tego… O zgrozo!
    Po czwarte i ostatnie.
    Gosia nie jest nadczłowiekiem. Jest po prostu moją ikoną stylu, wzorem do którego ja dążę. Podziwiam ją szczególnie w momentach, gdy pada z moich ust słynne poranne “nie mam się w co ubrać”, a z szafy wypada stos ubrań, z którymi nie umiem się rozstać… Mija czas, a ja się uczę. Może za 10 lat zacznę Gosi dorastać do pięt:)

  52. Agnieszka

    Na pewno każdy kojarzy takie osoby, na które wystarczy spojrzeć, żeby wiedzieć, że mają w sobie pełno klasy i stylu. I takie, na które patrzymy i myślimy ‘jak ona/on to robi, że w zwykłym t-shircie i jeansach wygląda tak wspaniale?! Dla mnie to są właśnie ikony stylu. Osoby, które wyglądają jakby w zasadzie nie wkładały żadnego wysiłku w to, żeby wyglądać olśniewająco, a tak właśnie wyglądają. To osoby, które potrafią sprawić, że najprostsze, czasem najbanalniejsze zestawienia wyglądają świeżo i rodzą w nas nutkę zazdrości. Less is more, it’s all about the details. Czasem wystarczy złoty pierścionek na palcu, inaczej związany kitek, dobrej jakości skórzane buty czy pasek. Moje ikony nie biegną dziko za nieustannie zmieniającymi się trendami, a pozostają wierne klasyce. No, i przede wszystkim sobie. To chyba najważniejsze.

  53. Skwarynia

    Hej Asiu! Jesli chodzi o ikonę stylu to najbardziej inspirująca dla mnie jest moja babcia. W kwiecistej sukience, z kołnieżykiem, krótkim rękawem, paskiem w talli i rozkloszowanym dołem za kolano. I koniecznie wstążka we włosach z tego samego materiału. Zawsze kobieca i delikatna. I idealnia gospodyni.
    Nie wiem czy to będzie dobra odpowiedź na Twoje pytanie bo nie jest to żadna sławna czy znana osoba (“ikona”), ale dla mnie jest to ideał do naśladowania.
    Babcia jest z zawodu krawcową i to bardzo utalentowaną – sama umie skroić odpowiednio materiał bez używania gotowych szablonów (np. tych z Burdastyle) lub stworzyć odpowiedni szablon. Zawsze w ładnej dopasowanej sukience, z paskiem w talii i rozkloszowanym dołem za kolano. Takich zdjęć babci jest najwięcej – z okresu młodości. Ubrań było mało, ale wszystkie własnoręcznie uszyte i skrojone. I idealnie dopasowane do sylwetki. Jak to możliwe że w czasach gdy nie było gdzie kupić gotowych ubrań, był problem z dostępnością wielu rzeczy babci zawsze udawało się załatwić odpowiedni materiał i wyczarować z niego coś fajnego? Nie wiem. Zadaję to pytanie wiele razy i słyszę że jakoś trzeba było, wszystkimi sposobami. Teraz gdy babcia ma 80 lat, nosząc podomki i fartuchy po domu wciąż ma dla mnie swój unikalny styl. I podziwiam to wyczucie, umiejętność szycia i dopasowania odpowiedniego materiału. Babcia zawsze wiedziała w czym wygląda dobrze, w jakim kroju i jaki materiał będzie odpowiedni. A ja wciąż się gubię w wielkiej galerii handlowej szukając jakiejs znośnej koszulki.
    Naprawdę chciałabym kiedyś być taka jak moja babcia. Chodzi mi o styl, umiejętności, mądrość życiową i wszystko.

  54. Untouchable-X

    Gratuluję sukcesu! :*
    Jeżeli chodzi o mnie to nigdy szczególnie nie interesowałam się modą. Jestem typem indywidualistki i moja garderoba jest po prostu wyrazem mojej osobowości. Tak postrzegam “styl”. Jednakże postacią, która mnie zainspirowała do odważniejszego wyrażania siebie jest jedna z bohaterek serialu “Girls” – Jessa, którą gra Jemima Kirke. Dla mnie właśnie ta postać jest ikoną stylu. Jessa ubiera się niepowtarzalnie i eklektycznie, co sprawia, że wygląda ona jak wiecznie rozmarzona artystka. Ekstrawagancja, piękne długie włosy, czerwona szminka na ustach tworzą obraz niezwykłej kobiecości. Romantyzmu dodają niezwykłe dodatki, takie jak kapelusz, biżuteria boho, czy skórzana torba. Poprzez odważne, niebanalne zestawy wyraża ona swą wyjątkowość. Co najważniejsze, Jessa w
    każdej sytuacji emanuje niezłomną pewnością siebie. Uważam, że to właśnie siła charakteru jest najważniejsza, aby we wszystkim czuć się piękną i niezależną kobietą ;)

  55. Zuzanna

    Nie wiem czy tę postać można nazwać ikoną stylu, ale jest ona z pewnością moją największą modową inspiracją – Cassie ze Skinsów. Uwielbiam każdą każdą jej stylizację i te wiecznie w nieładzie włosy. Sukienki, buty, kapelusze w połączeniu z jej nieobecnym wzrokiem i marzycielskim charakterem, tworzą tak magiczną postać, że chociaż na chwilę chcę być jak Cassie. Zwłaszcza, że Cassie w tych wszystkich stylizacjach jest taka lekka, zwiewna, bez wymuszonej oryginalności i przesady, i jeszcze zawsze mam wrażenie, że jest jej po prostu wygodnie w tych ubraniach, w przeciwieństwie do np. Blair Waldorf :D.

    Tak, tak, Cassie to zdecydowanie moja ikona stylu [no może jeszcze troszkę Luna Lovegood z tymi swoimi kolczykami z rzodkiewek, ale Cassie jednak ten pojedynek wygrywa].

  56. Pola

    Witaj! Dla mnie ikoną stylu,a może nawet więcej, kimś w rodzaju autorytetu jest SHAKIRA! Od zawsze wygląda zniewalająco, mimo upływu czasu. Jest bardzo naturalna i zawsze uśmiechnięta. Mimo iż jest gwiazdą wielkiego formatu, rzadko korzysta z porad stylistów, zazwyczaj sama kreuje swój look – a zawsze wygląda nieziemsko. Jej makijaż jest skromny, prawie saute, a ubrania wyważone, podkreślające znakomitą sylwetkę artystki, w stonowanych kolorach, ale za to z pazurem! Największą ozdobą Shakiry są jej włosy i uśmiech, ubrania są na drugim planie. Powiedziałabym nawet, że są swego rodzaju tłem dla jej charyzmy i właśnie dlatego całość wygląda tak genialnie, bo Shakira potrafi zachować umiar. Wie co podkreślić (choć mogła by naprawdę wszystko!), a jednak tego nie robi, po to by zachować swego rodzaju spokój, ponieważ zawsze mniej znaczy więcej.

  57. Justyna

    Najbardziej urzeka mnie styl nieżyjącej już Carolyn Bessette Kennedy. Jest prosty, ponadczasowy – z powodzeniem można się ubrać tak dzisiaj jak ona kilkanaście lat temu i być na czasie. Po prosty klasyczny i uniwersalny z zastosowanie niewielu dodatków czyli czysty, wyrazisty z dobry gatunkowo materiałów, o prostej formie kroju.
    Chociaż muszę zaznaczyć, że nie naśladuję jest sposobu ubierania się w 100 % , wybieram to co mi odpowiada.

  58. J

    Moją ikoną stylu jest Audrey Hepburn , ponieważ jej stroje z dawnych fotografii wydają się wciąż niezwykle aktualne pomimo upływu lat i zmiany trendów. Gwiazda “Śniadania u Tiffany’ego” była wierna klasyce, a stroje dopasowywała zawsze tak, aby ukryć mankamenty i wyeksponować swoje zalety. Jej garderoba składała się z elementów, które idealnie do siebie pasowały i pozwalały na tworzenie klasycznych i eleganckich stylizacji. “Dzisiejsza kobieta traktuje rzeczy, które nosi, jako oczywistość, ale gdyby nie Audrey Hepburn, wcale by ich nie znała” – Michael Kors, 1993 rok.

  59. Nan.

    Moja ikona mody? POSZUKIWANA! Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie… Ciężko mi wybrać bowiem jest we mnie wiele sprzeczności. Z jednej strony fascynuje mnie chłodny, czarny minimalizm np. w wydaniu Ellin Kling, która zawsze ma świetne buty i skórzane ramoneski. Bardzo lubię też połączenie klasyki i stylu retro jak na blogu The Northern Light. Z drugiej strony ciągnie mnie też do luzu i nonszalancji oraz odważnych połączeń Natalie Suarez z bloga Natalie off duty. Czy gdzieś po świecie chodzi moja ikona stylu, która umiejętnie przełamuje chłód minimalistycznych outfitów jakimiś ciekawymi kolorami, pojedynczym wzorem albo dodatkiem? Pewnie tak, a ja po prostu jestem niedoinformowana w kwestii mody :D W każdym bądź razie jak już mówiłam moja ikona stylu umiejętnie łączy w swojej szafie minimalizm formy (och te piękne płaszcze), klasykę i umiłowanie dla detalu np. haftów jak u Valentino, oryginalnych wzorów np. przypominających egzotyczne rośliny , ciekawych faktur oraz intrygujących ażurów. Do tego szczypta kołnierzyków, wełnianych płaszczy i swetrów, jeansu i zamszu, koszul i rozmaitych boskich butów (np. prostych sztybletów i skórzanych loafersów). Taki mix inspiracji z wybiegów Chloe, Balmain, YSL, koszule i architektoniczne płaszcze COSa, trochę oryginalności ACNE Studios, wdzięku Celine, do tego jakaś genialna w swej prostocie torba i e voila! Tak wygląda moja ikona stylu. Na głowie kapelusz. Do takiej syntezy stylów od jakiegoś czasu dążę, może dzięki Twojemu poradnikowi udałoby mi się usprawnić poszukiwania i zabiegi budowania mojej garderoby ^^

  60. Koszka

    Gratulacje! Trawiłam na Twojego dzięki książce i teraz z ciekawością wracam codziennie :) Mam nadzieję, że sukces książki okaże się kopem motywującym Cię do coraz odważniejszych kroków! :)

  61. asiasok

    ikona stylu – Monica Belucci.Klasa sama w sobie.Zawsze taktownie ubrana,skromnie,szykownie,elegancko.
    Prostota,ktora uwielbiam.

  62. Agnieszka

    Moja ikona stylu jest moja Mama. Dlaczego, bo nauczyła mnie i moja siostrę świetnego wyczucia stylu i pokazała nam co to moda. Moja mama jest krawcowa i jak dzis pamietam jak zdobywała świetne materiały dla nas i po nocach szyła piękne sukieneczki i spodeneczki inspirując sie gazetami i droższymi sklepami :)

  63. Alina

    Blair Waldorf jest chodzącym “moim” stylem (z drobnymi zmianami), bo jest klasyczna, ale z drugiej strony nowoczesna i bezkompromisowa.

  64. Kasia G.

    Moją ikoną stylu niezmiennie od kilku lat jest ALEXA CHUNG. Uwielbiam ją jako osobę/osobowość, jej styl bycia oraz sposób, w jaki traktuje modę. Miałam okazję osobiście poznać Alexę i zamienić z nią kilka słów na spotkaniu autorskim jej książki w Londynie i to był jeden z najlepszych dni mego życia. Alexa jest cudowną, naturalną, otwartą i przede wszystkim normalną osobą, z którą bardzo chętnie bym się zaprzyjaźniła, taka równa babka z niej. Podoba mi się w niej to jak potrafi łączyć kobiecy styl z męskim charakterem, sama lubię “Tomboy style” i bliżej mi do rockowego looku niż do “rozważnej i romantycznej”, ale połaczenie np. sukienki w kwiatki i ramoneski? Dla mnie bomba.

  65. Eve

    Cześć , przeczytałam Twoją książkę ,zrobiłam porządki w szafie i zainteresowałam się tematem szybkiej mody . Właśnie jestem świeżo po obejrzeniu filmu “Ofiary mody” jestem przerażona ,.. Czy oglądałaś ten film ? Co o tym myślisz? Fajny pomysł z tym spotkaniem internetowym dzisiaj :) Pozdrawiam Cię serdecznie .

  66. herbaciarka

    Ostatnio odkryłam swoją ikonę stylu, do której jestem przekonana. Przeglądałam z Babcią zdjęcia z rodzinnych albumów i stwierdziłam, że to właśnie Ona, a może kobiety z naszej rodziny z jej pokolenia są moimi ikonami! Styl, prostota i zastosowanie tych samych ubrań w wielu stylizacjach aż wycieka z każdego zdjęcia. Oglądając zdjęcia kobiet z naszej rodziny, które na zdjęciach są w zbliżonym wieku do mojego, zauważam, że ubieram się bardzo podobnie. Jestem fanką golfów i zauważyłam je również na fotografiach. Och jaka ja byłam uradowana jak to odkryłam! W moim odkryciu utwierdził mnie fakt, że Babcia często chwali moje ubrania i co może być też trochę niepokojące chce mi je podkradać ;) Strasznie żałuję, że nie zachowały się ubrania Babci, które tak dumnie prezentuje w rodzinnym albumie.

  67. Paulina

    Styl który podziwiam nie utożsamia sie bezposrednio z garderoba, a z klasą, kulturą, naturalnoscia, seksapilem, sensualnością i kryjącą sie pod tym pewnością siebie. Samoswiadomosc swoich mocnych stron. W ubiorze podziwiam prostotę choć gdy kobieta ma powyższe cechy nie ma dla mnie znaczenia czy trafia w mój gust modowy. Urzeka mnie jak i co mówi, sposób w jaki gestykuluje. Świetnym przykładem jest Audrey Tatum. I choć o samej aktorce wiele powiedzieć nie moge bo widziałam kilka filmów z jej udziałem to postacia w ktora sie wcieliła w “delikatności” jestem oczarowana. Gdybym miała opisać film to nie wiem czy bym zaciekawila. Jednak kobieta, ktora gra jest niesamowita!! Jest nienachalna, elegancka i podziwiana przez wielu ludzi wokół niej.

    Dla mnie styl, który podziwiam i chce odtwarzać to jest właśnie ten sposób bycia. Polska kwintesecja tego jest dla mnie Pani Beata Tyszkiewicz.

    PS: Ty też pasujesz do mojego opisu :)

    Pozdrawiam,
    Paulina

  68. Kokijaże

    To my dziękujemy za świetną książkę! :)
    I mi zdarzyło się napisać o niej parę słów: http://kokijaze.blogspot.com/2015/07/slow-fashion.html
    Dla mnie ikoną stylu nr 1 jest Jane Birkin, określiłabym go niewymuszonym, nienachalnym, odzwierciedlającym jej swobodę, nietłamszący jej artystycznej duszy. Jej styl nie przejawiał się tylko w tym co nosiła, ale w całokształcie związanym z jej osobą.

  69. Agata

    Moją ikoną stylu jest Miroslava Duma. Jej stylizacje zawszą są bardzo spójne, podziwiam jej niebanalny sposób łączenia marek, materiałów i kolorów. Jej styl jest bardzo różnorodny, dlatego może się wydawać, że to po prostu ładna kobieta, która dobrze wygląda, natomiast dla mnie to ‘ta dziewczyna, która posiada zawsze czyste buty’. Zawsze wygląda olśniewająco, myślę że wynika to z tego, że bardzo dobrze zna swoje proporcje, wie które mankamenty sylwetki ukryć, a które atuty podkreślić. Ma bardzo dobre wyczucie stylu i każda jej stylizacja ogromnie trafia w moją estetykę. Chciałabym nauczyć się takiego wyrażania swojej osobowości po przez ubiór. Wydaje mi się, że długa droga przede mną do takiej konsekwencji jaką prezentuje Miroslava.

  70. inkaniekawa

    Moją ikoną stylu jest Gwen Stefani. Nie wiem, czy byłabym na tyle odważna, by nosić jej wszystkie stylizacje czy projekty, ale jest niezmienna: kobieta romantyczna, zawsze spójna i wciąż rockowa. Czy z dziećmi na zakupy, czy na czerwony dywan, wygląda zawsze tak, że wiesz, że nie jest przebraną/ ubraną celebrytką, która coś nosi, bo ją stać, promuje bo zapłacili. Ona po prostu tak ma. Niezmienny blond i czerwona szminka to element stały, jej wizytówka, a reszta to zabawa na tyle spójna, że może podobać się lub nie, ale nigdy nie będzie obojętna. No mama- rockers!

  71. Julka

    Moją ikoną stylu jest Merilyn Monroe, czytając to pomyślałabym ,że Merilyn to bardzo bezpieczna odpowiedź w temacie “Ikona stylu” i ktoś po prostu chce wygrać książkę i napisał komentarz bo ” Może się uda”. Ale wybrałam tą postać bez zastanowienia, ponieważ towarzyszy mi od dzieciństwa, a dokładniej plakat, który od 12 lat wisi na mojej pomarańczowej ścianie. Plakat był pomysłem mojej mamy, w wieku 4 lat myślałam, że to po prostu zdjęcie bardzo ładnej pani i zrobione jest po to ,aby ludzie wieszali je w domu by ładnie wyglądało. Lecz z czasem zaczęłam się interesować kim jest blondynka z plakatu. Właśnie wtedy zachwycił mnie jej styl, bardzo kobiecy, Merilyn potrafiła eksponować to co miała najlepsze i tuszować niedoskonałości, których nie miała zbyt wiele. Nosiła sukienki pokazujące dekolt i podkreślające talie, obcisłe spódnice uwydatniające pośladki albo krótkie szorty odsłaniające całe nogi i do tego krótkie sweterki pokazujące brzuch. W filmie “Let’s Make Love” wyglądało oszałamiająco w za dużym szarym swetrze i rajstopach. Swoje wyczucie stylu pokazała też w filmach “Niagara”, “Słomiany wdowiec” i “Mężczyźni wolą blondynki”. Jej styl inspiruje mnie do teraz.

  72. WiecznieZaciekawiona

    Witaj! :) Odpowiedź na to pytanie nie jest dla mnie prosta. Dlaczego? Bo nie mam jednej, ulubionej ikony stylu. Jest wiele ciekawych postaci, z których stylu czerpię. Sama mam bardzo skrystalizowany gust, dlatego na pierwszy rzut oka widzę i wiem, jaki element garderoby “wypożyczyłabym” od danej gwiazdy/ osoby z otoczenia. Czasem bywają to buty (koniecznie dobrej jakości, choć nie oznacza ona wcale zawrotnych kwot!- trzeba umieć szukać i uważnie oceniać jakość), czasem ładnie skonstruowana sukienka, czasem zaś piękny sweterek, w który aż chciałoby się wtulić. Bywa, że kusi mnie, by spytać obcą osobę na ulicy, gdzie wynalazła cudo, które ma na sobie ;) Nie oddaję modłów do przedmiotów materialnych, traktuję je praktycznie, choć oczywistym jest, że lubię dobrze wyglądać- to dla mnie również jest część tego pragmatyzmu. Znane postaci zaś, na zdjęcia których zazwyczaj lubię spojrzeć- Olivia Palermo i Joanna Przetakiewicz w strojach swojej marki la Mania- za nowoczesną prostotę, przełamaną nieoczywistym elementem a jednak wciąż pełną kobiecości. Klasyk w postaci Audrey Hepburn- wdzięk w 100 % stężeniu. Nieżyjąca prezydentowa Maria Kaczyńska (proszę nie łączyć tego z poparciem dla jakiejkolwiek partii politycznej, politykę zostawmy na boku ;) )- za szyk i klasę w każdej sytuacji, garsonki idealnie skrojone na jej figurę, niewymuszoną elegancję w sytuacjach mniej oficjalnych. Claire Marshall z popularnego kanału youtubowego – za nonszalancję i grunge’owy sznyt w kobiecej formie.
    Jednakże, najważniejsza jest radość życia, pogodzenie ze sobą i pewność siebie- wtedy każde, naprawdę KAŻDE ubranie nabiera charakteru!

  73. erwu

    Mam dwie ikony styulu:
    – Audrey Hepburn, czego nawet nie trzeba chyba tłumaczyć. Elegancja, lekkość, ciemna kolorystyka i ogrom kobiecości
    – moja mama, bo mimo, że mamy zupełnie odmienny gust, zawsze potrafi zestawiać ze sobą różne rzeczy tak, że wyglądają o niebo lepiej. bo jest przykładem kobiety, której nie brudzą się buty. bo potrafi zrobić taki makijaż, że wiele profesjonalistów się nie umywa. bo ma ubrania z lat 80-tych, które nadal są w świetnym stanie, bo już wtedy wiedziała, że skład to podstawa ;)

  74. Klaudia

    Kim jest dziś ikona stylu?
    Jej make up stanowi jej własny uśmiech oraz błysk w oku, określający jej nastrój: szczęście, zakochanie, smutek, spełnienie.
    Ubiera się w kreację, składającą się z dużej dawki jej osobowości, a dodatki stanowi jej charakter. Jej osobowość określa ambicja, pracowitość, pewność siebie z dodatkiem wiary w siebie. Dążenie do celu, realizowanie swoich marzeń stanowi jej charakter. Ikona stylu ma swoją pasję, marzenia, realizuje swoje cele. Jest silną kobietą, która często napotyka na swojej drodze sytuacje, z których wyciąga wnioski. Na koncie ma same nauczki, a zatem zero porażek.
    Jej styl określa także jej stosunek do drugiego człowieka: uczciwość, tolerancja, dobroć, sympatia, szczerość, życzliwość.
    ! Nie potrzebujemy ustawiać przed naszymi oczami ikon stylu takich jak Audrey Hepburn, Grace Kelly, Victoria Beckham czy Michelle Obama.
    ! Powinnyśmy postawić przed sobą lepszą wersję siebie, którą chcemy się stać. Która będzie nas motywować do spełniania swoich marzeń, osiągnięcia szczęścia z codziennego życia, dążenia do dumy z bycia sobą.

  75. Paulina

    Moją ikoną stylu jest dla mnie moja mama. Jako młoda dziewczyna skończyła technikum dziewiarskie i choć później wybrała studia pedagogiczne, zamiłowanie do mody, a właściwie ubioru, wciąż w niej pozostało. Nie jest może typową ikoną stylu, nie zawsze wygląda nienagannie. Bo dla niej nie liczy się ,,look” jako idealny zestaw, ale ubiór jako ona, to, co jej się podoba i w czym dobrze się czuje. Często na zakupach mówi: ,,dotknij tego”, ,,dotknij tamtego”, ,,zobacz to”, ,,sprawdź ten materiał”. Chociaż często popełnia błędy (jej figura jest trudna do ubrania: duży biust, mały wzrost) to cenię sobie wytrwałość w dążeniu do wierności ideałom.

  76. Monika

    Moją ikoną stylu jest moja koleżanka z pracy, bo zawsze trafnie wybiera stonowane kolory i proste formy. Jest moja Mama, bo zawsze (!) chodzi na obcasach i mówi, że to wygodne (!) buty. Jest także moja przyjaciółka Marta, bo jak nakładam swoją “skajkę”, to mój mąż mówi: “Marta-style”. Ikoną jest na pewno moja starsza siostra Anka, bo z miliona ubrań, które ma, zawsze wybiera te, w których wygląda na stylowo ubraną, a nie przebraną. Oczywiście siostra bliźniaczka Magda, bo zaskakuje mnie nowymi połączeniami i zestawami tych samych ubrań, które między sobą wymieniamy. Jeszcze moja przyjaciółka Asia, bo jej piękne rozpuszczone włosy zawsze dodają klasy dopasowanym sukienkom, których jej tak zazdroszczę. Z całą pewnością dziewczyna, która siedziała obok mnie w tramwaju, bo niby banalne połączenie prostej białej bawełnianej sukienki i skórzanych sandałków pozostało mi w głowie na dłużej. I wreszcie kobieta, którą codziennie widuję w lustrze, bo podziwiam jak wspaniale pasuje jej energetycznie koralowa pomadka do niemal każdej jej stylizacji.

    1. Monika

      Ps. Książka z dedykacją byłaby dla starszej siostry Anki, bo ja swoją już dawno przeczytałam i puściłam w obieg, a ona nie może się doczekać swojej kolejki.

  77. Aśka

    Trochę nie w temacie… zauważyłam na twojej stronie reklamę firmy obuwniczej Noevision.
    Mam pytanie Czy miałaś kiedyż buty tej firmy i i czy byłaś zadowolona?
    Niestety zawiodłam się na niej, dowiedziałam się zresztą o niej z komentarzy pod jednym z Twoich wpisów. Zamówiłam u nich buty, czekałam na przesyłkę aż 3 tyg. (niby na stronie był komunikat o wydłużonym czasie oczekiwania na zamówiony towar, ale nie było podane jak bardzo ten czas się wydłuży). Okazało się, że mimo, że mierzyłam stopę wg. instrukcji na ich stronie internetowej, a i tak zamówiłam rozmiar mniejszy niż powinnam, jednak i tak były za duże. Na wymianę na mniejszy rozmiar czekałam kolejne 4 tygodnie. Z tłumaczeń firmy wynika, że tak długi czas oczekiwania nie jest odosobnionym przypadkiem… Aż żal, bo będę musiała odesłać buty, nadal rozmiar jest za duży, mimo, że rozmiarówka wg. opisu na stronie jest standardowa. Czekanie na kolejną wymianę 4 tygodni w przypadku letnich baletek raczej nie ma sensu. Pozdrawiam Aśka

  78. Natalia

    Moją ikoną stylu jest malarka Frida Kahlo. Na jej styl i klasę składa się nie tylko aparycja, ale również niezwykle silny charakter, nieporównywalny do dzisiejszych sław.
    Zapisała się w historii jako kobieta postępowa i rewolucyjna, przy czym jej styl jednoznacznie wskazywał na miłość do rodzimego folkloru. Wiadome jest, że Kahlo była kobietą bardzo schorowaną i upośledzoną fizycznie, przede wszystkim za sprawą jej młodzieńczej choroby (polio), jednak wszystkie defekty cielesne potrafiła zatuszować długimi, kolorowymi i zwiewnymi strojami. Patrząc na fotografie przedstawiające tę artystkę, trudno zdać sobie sprawę, że jej życie było przeniknięte cierpieniem, chorobą i problemami. To wszystko potrafiła przekuć w swoją siłę.

  79. Marie Velte

    Dla mnie ikoną stylu jest moja Mama. To Ona czesała mi pierwsze warkoczyki i kupowała sukienki. Nauczyła mnie, że nie tylko w modzie liczy się przede wszystkim jakość, a nigdy ilość.

  80. Meg

    Ikona stylu to wg mnie ktoś kto potrafi połączyć nowoczesność z elementami retro, taka współczesna klasyka podkreślająca indywidualność osoby która ją nosi, a przy tym, ikona stylu zaraża swoją pewnością oraz motywuje do działania. Według mnie ikona stylu wpisuje się w Twoją filozofię ‘slow fashion’ ale jednocześnie unika ryzyka narzucenia sobie sztucznego minimalizmu, na który również zaczyna być moda. Jest osobą zmotywowaną do życia i do rozwijania się przez co udaje się jej uniknąć rutyny. Mnie ostatnio spodobał się styl i podejście do życia Taylor Swift, jest młoda, a ubiera się dosyć niekonwencjonalnie łącząc z klasą prostotę z elegancją. Dołączam się też do głosów innych dziewczyn, że drugą ikoną stylu jest moja mama , która po paru dniach leżenia na szpitalnym łóżku po ciężkiej operacji, gdy przypadkowo zobaczyła się w lustrze, poprosiła mnie o nową piżamę, bo w szpitalnym wdzianku wygląda strasznie :D

  81. Zuzanna

    Jenna Lyons. Bo jest dojrzała, charyzmatyczna, ukształtowana. Reprezentuje określone wartości i pokolenie kobiet, które osiągnęły zawodowy sukces, potrafią dążyć do wyznaczonego celu, kierować zespołem i podejmować decyzje. Jest nie tylko elegancka, ale też szykowna, czego niestety nie można w dzisiejszych czasach powiedzieć o wielu osobach. Ubiorem podkreśla to kim jest, pokazuje, że nie trzeba nosić obcisłej sukienki żeby wyglądać pięknie i kobieco. Jest niezaprzeczalną ikoną stylu. Jeśli ktoś nie jest jeszcze co do tego przekonany, powiem tylko jedno – Jenna Lyons na ślubie Solange Knowles. Tak.

  82. Ophelios

    Ikona stylu? Emmanuelle Alt! Czy jest zdjęcie, na którym nie wygląda doskonale? Jeszcze nie znalazłam, nawet bez makijażu i w potarganych włosach wygląda perfekcyjnie, choć sądzę, że ubierała się minutę. Minimalna ilość dodatków, spodnie, koszula lub marynarka, obcasy i już. Dałabym się pokroić za jej szafę, wyczucie i te piękne płaszcze. Emmanuelle to mój ulubiony minimalizm. Jest jeszcze jeden element garderoby, który uwielbiam u jednej celebrytki – obcisła sukienka do połowy łydki Kim Kardashian – West. Ostatnio jej styl jest bardzo ciekawy, oprócz wielkodywanowych wpadek.

  83. Wioleta

    Meryl Streep jako Karen Blixen w filmie “Pożegnanie z Afryką”
    moja ikona stylu, urody, swobody, minimalizmu, wygody, koloru , elegancji, prostoty, pasji, marzeń…..

  84. betelgeza

    Pojawiło się już tu wiele świetnych wypowiedzi opisujących co dla nas tak właściwie znaczy “ikona stylu” – dla mnie funkcje takiej ikony są czysto estetyczne, to taka kotwica, która pomaga mi nie zdryfować z obranego kursu w tworzeniu garderoby, a której wygląd odzwierciedla to co chcę wyrazić swoim ubiorem. I dopiero niedawno taką ikonę znalazłam.
    W postaci Josie Packard z serialu Twin Peaks.
    Serial oglądałam bardzo bardzo dawno temu, więc nie zachowały mi się wspomnienia o charakterze Josie, więc może tworzę w głowie mylny jej obraz, jednak zafascynował mnie jej wygląd. To co widzę w jej zdjęciach to siła, ale bez agresji, delikatność, cisza i spokój, ale też jakaś pewność i odwaga. Chodzenie własnymi ścieżkami. I tajemnica. A przy tym duża doza komfortu w ubiorze.
    Nie jest to wygląd, który mogłabym (czy też nawet chciałabym) skopiować jeden do jednego, ale stanowi punkt wyjściowy, inspirację, którą później przepuszczam przez szereg filtrów (co pasuje do mojej sylwetki, urody, stylu życia, jakie kolory i elementy lubię, i tak od włosów aż po buty) i to co otrzymuję daje mi +100 punktów do dobrego samopoczucia :)

  85. Monia

    Moją ikoną mody jest Miranda Kerr zawsze prezentuje się świetnie . Opiera się na prostej zasadzie, z której czerpią także Paryżanki: mniej znaczy więcej . W jej stylizacjach z trudem dopatrzysz się ciężkiej biżuterii, stawia raczej na ponadczasowe kroje, szykowne torebki i eleganckie buty.

  86. Sara

    Ikoną stylu jest dla mnie kobieta, która wierzy w siebie, nie boi się spełniać marzeń i ciągle pracuje nad swoim ciałem i nad swoją psychiką. Ewa Chodakowska. Zmotywowała tysiące Polek, w tym mnie. Jej dawka optymizmu jest bardzo stylowa! Ewa dba o siebie, o swoją kondycję, swój wygląd. Myślę, że to suma tych wszystkich czynników jest wyznacznikiem stylu. Nie tylko ładne ubranie, lecz także zgrabna sylwetka i zdrowe ciało.

  87. dobiezka

    Moja ikoną stylu jest moja babcia, która nigdy mnie nie zawiedzie, ponieważ zawsze mogę liczyć na wełniane sweterki, modne szaliki i ciepłe czapki – to ona narzuca trendy w moim domu !:)

  88. Ala

    Ikona stylu? Moja pierwsza myśl: Audrey Hepburn.
    Oglądając filmy, w których grała zawsze zwracałam uwagę (świadomie lub nie) na jej stroje. I odkrywałam, że niezależnie, czy założyłaby czarną długa suknię od Huberta de Givenchy`ego, czy dopasowane spodnie, a do nich czarną bluzkę, zawsze wyglądała bardzo świeżo, kobieco i elegancko. Ubrania dopełniały jej naturalnego piękna, a nie przykrywały go. Była uosobieniem klasy i szyku, bez względu na ubiór. Zawsze w oczy rzucał się blask jej oczu, uśmiech i niewymuszony urok.
    Podsumuję swój wybór wypowiedzią Audrey: “Piękno kobiety nie przejawia się w ubraniach, które nosi, w jej figurze lub sposobie w jaki układa włosy. Piękno kobiety musi być widoczne w oczach, ponieważ są one drzwiami do jej serca – miejsca gdzie mieszka miłość.”
    Dzięki niej wiem, że styl to często coś nieuchwytnego i decyduje o nim coś więcej, niż tylko noszone przez nas ubrania.

  89. Martina

    Ikona stylu?Anne Hathaway, za klasykę i prosty styl na codzień i piękne kreacje na wieczór. Za odwagę ;). Zawsze z sentymentem wracam do filmu “Diab ubiera się u Prady :)

  90. Marta

    Moja odpowiedź być może nie będzie jednoznaczna…Ja jednak nie potrafie określić, kto mógłby być dla mnie ikoną stylu, ponieważ uważam, że każdy posiada swój własny niepowtarzalny ;) I tym sposobem ,być może mało skromnie, stwierdzam, że moją ikoną jestem JA. Od innych czerpię inspiracje…I to pełnymi garściami! Jednak staram się podążać za swoim wewnętrznym głosem :D

  91. Ewelina

    Moja ikona stylu jest Emma Watson :) Nie wiem jak ona to robi,ale potrafi według mnie w każdym stroju wyglądać kobieco i jednoczesne dziewczęco. Sprawia wrażenie,ze naprawdę dobrze czuje się w wybranych zestawach i to do tylko dodaje jej atrakcyjności i uroku. Ubiera się,a nie przebiera , ale od czasu do czasu potrafi także zaskoczyć (jak np. na gali Golden Globes 2014 :) Przyznaje,ze moja słabość i sympatia dla tej aktorki może wiązać się po części do sentymentu do Herminy Granger :P W końcu książki i filmy o Harrym Potterze to cale moje dzieciństwo i nastoletnie lata :D
    Pozdrawiam!

  92. Dorota [Catastrophe Waitress]

    Aż trudno uwierzyć, że nikt nie wymienił jeszcze tak popularnej ostatnio Cary Delevingne. W takim razie, ja to zrobię!
    Cara jest jedną z moich ikon stylu, ponieważ niezależnie od tego, czy ubierze się jak chłopczyca, czy też wbije się w elegancką i bardzo kobiecą sukienkę, wygląda świetnie i nigdy nie sprawia wrażenia przebranej, czy przesadnie wystylizowanej. Myślę, że niewiele jest osób, które potrafią z taką łatwością “żonglować” różnymi stylami, a Cara Delevingne zdecydowanie do nich należy.
    A poza tym, uważam, że aby być ikoną stylu nie należy tylko dobrze się ubierać – trzeba też umieć zachować się z klasą niezależnie od sytuacji. A tego chyba nikt Carze nie odmówi po ostatnim wywiadzie dla Good Day Sacramento, prawda? :)

  93. Gosia

    Moją ikoną stylu jest bezdyskusyjnie moja Babcia Danuta. Jest niesamowitą osobą, której ubiór i klasę podziwiam od dzieciństwa. Ale nie chodzi tylko o ponadczasową elegancję- Babcia przez całe życie pracowała w zakładach włókienniczych na kierowniczym stanowisku (zresztą razem z Dziadkiem- inżynierem włokiennikiem). Jest znawcą tkanin jakich mało- dlatego zawsze, gdy doradza mi na zakupach, udaje mi się nabyć same perełki świetnej jakości. Babcia zawsze wspomina z nostalgią sklepy Mody Polskiej i Telimeny i powtarza, że “dziś już się tak nie szyje”. Mam też kilka ubrań po Babci- jednym z nich jest koszulka w biało-czerwoną karteczkę gingham. Już w mojej szafie jest ponad 8 lat, a jej historia sięga lat 60-tych. (Dziadek przywiózł ją z podróży do Paryża). Babcine ubrania i biżuteria są szykowne, ponadczasowe, ale też bardzo wygodne i praktyczne. Babcia pochodzi z Kresów, dlatego zaszczepiła we mnie słabość do lnianych ubrań (być może kiedyś dojrzeję też do jej ulubionego bursztynu). Z jej stylu zaczerpnęłam miłość do luźnych koszul (w mojej szafie są dwie, które Babcia mi oddała mimo tego, że uwielbiała w nich chodzić- jedną z nich dosłownie zdjęła sobie z pleców), kolorowych chust/apaszek i nakryć głowy (mój ulubiony kapelusz też jest rzecz jasna babciny). Ale muszę przyznać, że Danuta idzie z duchem czasu- ostatnio kupiła sobie jeansowe rurki (jagginsy?) ;) A że ma nienaganną figurę, wygląda w nich świetnie.
    Warto dodać, że Babci zasługą jest też moja obsesja na punkcie porządku w szafie- kiedyś mój Tata stwierdził, że “tylko Babcia umie składać ubrania tak jak ty”. Wniosek jest taki, że zupełnie nieświadomie Babcia stała się moim pierwszym przewodnikiem po slow fashion ;)

  94. Katrinka

    Od kiedy ukształtował się mój gust muzyczny (szczęśliwie, dzięki rodzicom, dość wcześnie – słuchali namiętnie, m.in. The Queen i M. Jacksona :-)), ikoną stylu byłą dla mnie Janis Joplin. Mimo swej słabości do używek wszelakich (cóż żyła w takich, a nie innych czasach) i zmiennych nastrojów, była silną kobietą, która nie kryła się ze swoimi ideami, miłościami i szaleństwami. Słowem śpiewanym (nierzadko krzyczanym ;-)), walczyła na swój sposób o pokój na świecie. Dzięki niej byłam wesołą, kolorową nastolatką, z mnóstwem koralików przy ciele. Teraz jestem już dużo starsza. Przyszedł czas, by złagodnieć i uspokoić się, jednak nadal do codziennego stroju przemycam kolorowe i kwieciste dodatki. Od czasu do czasu ktoś ze znajomych jeszcze nazywa mnie chipiskiem ;-)
    Od kilku lat moja fascynacja objęła styl Florence Welch. Inspiruje mnie to, co ta oryginalna kobieta tworzy, pisze, wyśpiewuje, a także to, jak ‘się nosi’, zarówno podczas swych, zapierających dech w piersiach koncertów, jak i na co dzień. Nic dziwnego, że światowi projektanci uznają ją za swoją muzę. Tajemnicze, magiczne i nieuchwytne piękno – to czuję, kiedy patrzę na tę artystkę.
    Zarówno Janis, jak i Florence były i są niezwykle silnymi kobietami, które w imponujący dla mnie sposób sprawiły, że ludzie na całym świecie, utożsamiają się z ich sztuką oraz inspirują ich charakterystycznym stylem.

  95. Halszka

    Jeśli pod hasłem “ikona stylu” odnajdujemy takie cechy jak konsekwencja, niekonwencjonalność i chęć wyrażenia siebie, to rzeczywiście mam idealnego kandydata (tak, kandydata!) do tego tytułu. Once upon a time. Killian Jones. Kto może pozostać obojętnym wobec tych idealnych stylizacji? Mrok, spójność, tajemniczość (jeszcze trochę, a przebiłby niekwestionowanego króla kategorii – Lorda Vadera). Trzy znaki rozpoznawcze Hooka? Ciemny płaszcz, eyeliner i oczywiście hak. Do tego bordowa kamizelka, skórzane spodnie i nienaganna broda. Na tym właśnie polega wielkość jego stylu – czy siedzi grzecznie w kawiarni, czy walczy z w błocie z łotrami na miarę przybyszów z Gwiazdy Śmierci, zawsze wygląda tak samo dobrze (a ja, i pewnie nie tylko ja, zazdroszczę mu idealnej kreski na oku, która przetrzyma chyba wszystko – od tsunami, przez PMS, do przyjazdu teściowej włącznie. A jak jego outfit różni się od propozycji współczesnej mody! Zupełnie, jakby był z innej bajki. ;) I chyba właśnie dlatego tak bardzo przemawia do mnie kreacja tej postaci (wyżej w hierarchii jest tylko filmowy William Wallace i jego firmowy kilt, ale opisanie jego byłoby już chyba lekkim przegięciem z mojej strony).
    Mój pierwszy komentarz na Twoim podwórku. Świetny blog, niezmiernie inspirujący. Stale czytam i czytać będę, choć pewnie po cichu. :)

  96. Antek Osiejuk

    Wiele razy, oglądając z moją dziewczyną niektóre amerykańskie komedie, zdarzyło mi się pokazać palcem na aktora odgrywającego rolę głównego bohatera i rozzłościć moją drugą połówkę słowami: chciałbym być taki jak on. Zazwyczaj sprawiało to, że moja dziewczyna przestawała się do mnie odzywać przynajmniej do momentu, kiedy zapewniam, że to tylko żart, a w rzeczywistości nie chciałbym w najmniejszym stopniu przypominać Setha Rogena. Nie wystarczyło jednak, że tak powiedziałem – musiałem przy tym brzmieć przekonywujaco, ponieważ nikt nie chce mieć ćpajacego, leniwego i otyłego chłopaka, a takie są właśnie z reguły postacie grane przez Rogena.
    Jest jednak odrobina prawdy w moich słowach “chciałbym być taki jak on”. Wystarczy bowiem spojrzeć na dowolne zdjęcie Kanadyjczyka zrobione podczas którejś z hollywoodzkich gali i ceremonii, żeby zobaczyć zgoła odmienny obraz. Poza planem filmowym, Rogen ma na sobie zawsze idealnie skrojony garnitur, doskonale dobrany krawat, a przy tym zachowuje się w sposób w najmniejszym stopniu nieprzypominający zachowania odgrywanych przez niego postaci. Może to właśnie przez ten kontrast (który tak naprawdę ukazuje kunszt aktorski gwiazdora), ale to Seth Rogen od lat jest moją osobistą ikoną stylu.
    Ale co ja tam wiem? W końcu jestem tu jedynym facetem.

  97. Pixie

    Twoje pytanie, droga Joanno, jest trudne i łatwe zarazem. Moją ikoną stylu dla samej siebie jestem… ja sama. Nie piszę tego bynajmniej kierowana samouwielbieniem, narcyzmem czy egocentryzmem :) Rzecz w tym, że na przestrzeni lat nauczyłam się, że nie powinnam gonić za niedoścignionymi ideałami, ale za poczuciem pewności siebie i zadowolenia z bycia we własnej skórze. Nie sztuką jest kopiować cudzy styl- czy to styl ubierania się, czy styl bycia lub całego życia- sztuką jest stworzyć swój własny styl, żyć z nim w zgodzie i poczuciem wewnętrznego spokoju. Moją ambicją przestało być posiadanie tego czy innego przedmiotu czy ubrania- bo to nie przedmioty dają nam szczęście, ale my sobie sami. Uważnie obserwuję samą siebie- od wewnątrz i na zewnątrz, wiem co daje mi szczęście, a co nie. Co z tego, że kupię identyczne spodnie, jakie ma na sobie jakaś gwiazda, skoro ja nie będę wyglądać w nich tak samo, a dyskomfort z tego co widzę w lustrze zakłóci mój spokój? Na pewno odbije się to na moim samopoczuciu, a to zaś- na wyglądzie. Szkoda zatem i pieniędzy, i dobrego humoru :) Z biegiem lat sama nauczyłam się, w czym wyglądam korzystnie- moimi sprzymierzeńcami jest prostota i umiar. Na pewno nie jednosezonowe, szalone ubrania. I ostatni “morał” z moich refleksji- na pewno nie będę dobrze wyglądać w supermodnej, niepasującej do mojego stylu sukience i smutną miną, ale będę za to wyglądać rewelacyjnie w prostym, klasycznym ubraniu i z szerokim, szczerym uśmiechem na twarzy. Bo to nie ubrania dają duszę nam, ale my ubraniom! :)

  98. KasiaL

    Ikoną dla mnie jest niewątpliwie Diane Keaton, zwłaszcza w świetnym filmie “Annie Hall” Allena. Wykreowała tam niezwykle interesujący styl o nieco męskim, stanowczym charakterze. Z nonszalancją i lekkością nosiła kapelusze, męskie koszule, kamizelki czy krawaty. Co ciekawe, sylwetka z filmu odzwierciedla prywatny styl aktorki. Ogromna inspiracja.

  99. Karolina

    Książkę pochłonęłam na wyjeździe, a gdy tylko wróciłam do domu, to od razu zabrałam się za porządki. Zajęły mi cały dzień, bo ciągle tysiące innych rzeczy odrywało mnie od sprzątania, ale dobrnęłam do finału. Teraz co chwilę zaglądam do szafy żeby popodziwiać swoje dzieło :) Jak na razie spisałam na blogu tylko krótką relację ze spotkania autorskiego, ale na pewno zabiorę się także za recenzję, bo uważam, że naprawdę warto promować tę książkę, mocno inspirująca :) A TAK PO ZA KONKURSEM, bo swój egzemplarz już mam, ale nie mogę się powstrzymać, by napisać, że dla mnie ikoną stylu jest m.in. Baby z Dirty Dancing, bo któż z nas nie kojarzy tych słynnych, białych tenisówek? ;)

  100. Magdalena

    Twoja książka tak jak ” Lekcje Madame Chic” zainspirowały mnie do mody jeszcze bardziej. Zaczęłam od dodania 3 ogromnie dużych półek do garderoby. Teraz zamierzam uzupełnić zapasy kolejnymi książkami o modzie, poniekąd co chwile kupując nowe ubrania.
    Szkoda tylko że w większości sieciówek nie mogę znaleźć odpowiednich dla siebie rzeczy, jak zwykły biały bawełniany T-shirt.

  101. Joulenka

    Jak miło, że dokopałaś się do mojej recenzji! Książka jest godna polecenia, niech leci dalej w świat. Swój egzemplarz już przekazałam kolejnym osobom, niech czytają i zmieniają swoje nastawienie do ubierania :)

  102. Angelika Dąbek

    Ja swój egzemplarz już zamówiłam i jutro, mam nadzieję, będę mogła go odebrać :)) Gratuluję publikacji i cieszę się, że książka jest tak świetnie przyjęta. Pozdrawiam ;)))

  103. ulka

    Hej! Znalezienie odpowiedzi na pytanie o moją ikonę stylu zajęło mi trochę czasu. Pewnie dlatego, ze jestem na etapie po wysprzątaniu szafy, w trakcie detoksu zakupowego i tworzeniu moodboardu na Pinterescie (wszystko wedle zaleceń książki ;P).
    Ale właśnie przeglądając Pinteresta zdałam sobie sprawę kogo mogłabym nazwać moją ikoną stylu. Keira Knightley inspiruję mój styl z kilku powodów. Lubię dobrze wyglądać, ale męczy mnie wkładanie w wygląd za dużo pracy. Keira swoim stylem reprezentuje coś w rodzaju effortless look – zawsze wygląda świeżo, stylowo a przy tym mega wygodnie , komfortowo – nie ważne czy na wyjściu po kawę czy na czerwonym dywanie. Bije z niej pewność siebie na zasadzie ‘ patrzcie na mnie, nie potrzebuję wielu dodatków/wcale żeby dobrze wyglądać. Ogólnie mam to w nosie i się tym wszystkim bawię. No stress’. Zresztą udowodniła to dobitnie kiedy na swój ślub włożyła sukienkę którą miała na sobie parę lat wcześniej. Prasa kolorowa zwariowała ze jak to tak można? A ja sobie wtedy pomyślałam ‘ jaka fajna, wyluzowana dziewczyna’. Mało tego , tą samą sukienkę Keira ubrała ponownie na premierę jednych z jej filmów. Taka figę nam pokazała znowu – jeśli lubisz swoją sukienkę ślubna dlaczego nie miałabyś jej włożyć ponownie? I ponownie? I ponownie! To dopiero manifest slow fashion!
    Chcę tak jak Keira mieć luźne podejście do stylu i mody. Chcę cieszyć się tym co mam na sobie, bez względu na okoliczności. Keira nie przebiera się za nikogo, jest sobą w swoich ubraniach. Marzy mi się to samo. Także lecę ją Pintesterowac ? pozdrawiam!

  104. Agnieszka

    Tak jak nigdy nigdzie nie piszę komentarzy, to tutaj u Ciebie musiałam :) Książka jest MEGA! I chociaż już jakiś czas temu zrobiłam porządny rekonesans szafy i powystawiałam ubrania na sprzedaż, to po przeczytaniu Twojej książki w mojej szafie zrobiło się jeszcze przestronniej. Teraz zmuszam mamę do lektury, jej naprawdę się ona przyda. Już się nie mogę doczekać aż zacznie czytać i będzie wołała mnie do pomocy w sprzątaniu szafy :D

  105. Monika

    A ja wczoraj zeszłam z dobrej drogi slow fashion… Kupiłam aż 3 (!) letnie sukienki, co prawda szyte w Polsce i dobre gatunko i tkaninowo i w ogóle tanie, ale pasujące na codzienny, a nie pracowy elegancki uniform (a z takim mam trudności i w tym zakresie od miesiąca szukam bezskutecznie ubrań!). Więc dzisiaj mam lekiego moralnego kaca. Tym bardziej, że jestem w jednej z sukienek i widzę, że leciutko jest za ciasna nawet na moją klepsydrową sylwetkę.. A kupiłam po 24 godzinach zastanowienia! Asiu, czy Tobie po postanowieniu zmiany nawyków fashionowych zdarzały się modowe grzeszki i wpadki? Proszę, powiedz, że tak!

    A właściwie zajrzałam, żeby sprawdzić, jaka ikona stylu “wygrała” i choć jestem trochę rozczarowana, że moja nie, to jednak babcia z idealnymi spódnicami z koła i nauczycielka muzyki wymiatają! Dlatego uwielbiam Twojego bloga:)

    Pozdrawiam wakacyjnie!

  106. Patrycja

    Cześć, kiedy przeczytałam o zadaniu konkursowym od razu uśmiechnęłam się pod nosem zastanawiając się kim była osoba, która wywarła na mnie największy wpływ jeśli chodzi o moje modowe rewolucje. Skłamałabym pisząc, że z wielkim zacięciem wzoruję się na Audrey Hepburn czy Marilyn Monroe. Owszem, są to kobiety, które zmieniły ubraniowy światopogląd milionów kobiet. Ja jednak pozostaję wierna swoim korzeniom i napiszę, że moim modowym guru zawsze była moja mama. To wyjątkowa kobieta, która posiadając niewielki budżet potrafiła ubrać się lepiej od nie jednej pani posiadającej markowe ubrania. Ona nauczyła łączyć mnie kolory, fasony oraz wykorzystywać używane ubrania w taki sposób by wyglądały niebanalnie. Dlaczego jest moją ikoną stylu? Bo potrafi zrobić to, czego wszystkie chciałybyśmy nauczyć się już teraz. Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości tak jak ona wykorzystam minimalną ilość ubrań do maksimum.

  107. Ala

    “Na pewno nie jest to też książka dla osób, które nie mają żadnych problemów ze swoją szafą – jeśli jesteście w 100% zadowolone ze swojej garderoby, to jedyne co mogę zrobić, to serdecznie pogratulować!”. To nie do końca prawda. Kupiłam książkę z wielkiej sympatii do bloga i nie żałuję. Jestem w 100% zadowolona z mojej niewielkiej szafy, wypracowałam ją na własną rękę, chociaż metody są właściwie zawsze te same. A jednak przeczytałam książkę jednym tchem z wielkim zainteresowaniem. To poradnik dobrze napisany, w dodatku przez osobę znającą się na rzeczy. Mnie pomogła przede wszystkim zwerbalizować niektóre problemy i zasady związane z organizacją idealnej szafy – coś, czego byłam świadoma, co stosowałam, zostało powiedziane wprost. A to tylko utwierdza w przekonaniu, że jesteśmy na dobrej drodze. Dla mnie ogromną zaletą było również to, że piszesz sporo, Joanno, o swoich doświadczeniach, o swojej szafie, po prostu o sobie. Taki styl poradnika podnosi jego wartość. Z wielką radością (i z przekonaniem!) polecam go teraz wszystkim dookoła. Piszesz, że jest prosty. A wiesz, że najtrudniej wpaść na najprostsze pomysły? Gratuluję i pozdrawiam:)

  108. Iwona

    Droga Joasiu,

    Twoją książkę rekomendowała mi przyjaciółka. Kupiłam tego samego dnia…
    I przeczytałam ją od deski do deski.

    Chcę ci pogratulować mądrości życiowej, świetnego sposobu pisania – pięknym językiem i w sposób, że czyta się Twoja książkę jak powieść niemalże.
    Jestem od Ciebie przypuszczalnie dużo starsza, tak więc tym bardziej doceniam Twój obiektywizm, szczerość w tym co robisz i co piszesz.
    Oczywiście dokonałam zmian w mojej szafie…niemal drastycznych, jak mi się wydawało i choć muszę przyznać, że z niektórymi rzeczami wciąż nie mogę się rozstać, wiem, że kiedyś to zrobię.
    Po tych przemianach “szafowych” poczułam się lekka i niesamowicie oczyszczona z niedobrych emocji, jakie mi towarzyszyły ostatnio w życiu osobistym…
    I rzeczywiści kilka dobranych rzeczy pozwala ubrać się na wiele sposobów (trochę Ci nie wierzyłam).
    Nie mam już takich dylematów jak ostatnio, że nie mam się w co ubrać rano przed wyjściem do pracy ;)

    I powiem coś więcej – najważniejsze jest to, że nie biegam już po sklepach jak histeryczka w poszukiwaniu tej absolutnie koniecznej rzeczy ma już, nie ciągnie mnie do kompulsywnych zakupów (i to nie tylko ubraniowych) i bardzo rozważnie planuję uzupełnianie garderoby. To wszystko dzięki Tobie i Twojej książce!
    A najważniejsze, że ten “zespół odstawienny” wcale mnie jakoś dużo nie kosztuje….to się dzieje samo!

    Dziękuję Ci raz jeszcze i życzę dalszych publikacji i mnóstwo szczerości ,odwagi i nowych pomysłów!

    Powodzenia!!

    Iwona

  109. Wiola

    Hej, kilka dni temu kupiłam książkę i mówiąc w skrócie myślę, że jest niesamowita. Bardzo się cieszę że zdecydowałam się ją kupić na własność (a książki tylko wypożyczam, kupuję średnio jedną na rok;p ) Przeczytałam dwa razy, drugi raz podkreślając i przyklejając zakładki :)
    Uświadomiła mi dużo co sama podejrzewałam, nie jest ze mną jeszcze tak źle, ale sama bym sobie oczu nie otworzyła i faktycznie ciągle bym myślała, że jeszcze kilka zakupów i szafa będzie idealna… Z rok temu czytałam książkę o bałaganie i sprzątaniu i miałam już dużo dużo szmat, butów itp powyrzucanach, ale jednak ciągle dużo. Ostatnio nawet zaczęłam robić taką listę na zimno co mi potrzeba, ale wykupiłam ją w 1/2 a resztę przeznaczonych pieniędzy przepuściłam w lumpeksach… Z tym mam chyba największy problem. Po lekturze Twojej książki lepiej mi się wszystko w głowie poukładało, ciągle dalej ją “przetrawiam” i zbieram inspirację na pineterest. Myślę, że z tym uniformem będzie najcięższe zadanie. Jest dla mnie bardzo ważne i pomocne że umieściłaś strategię nie dawania się podejść markom w punktach i szybkim modom… Niby wiedziałam co lubię a czego nie, ale niektóre rzeczy w mojej szafie to były pomyłki, były modne, ale nie specjalnie moje… Dawałam się podejść. Jak mam takie konkrety to będzie łatwo patrzeć na to wszystko zimnym okiem. Poza tym odkryłam, że sądziłam, że ja jakby nie zasługuję na porządne rzeczy, drogie. A także, że jak kupię coś drogiego, to będzie to bez sensu bo po sezonie mi się znudzi…Teraz myślę, że wolę zaoszczędzić i zrobić sobie taki przemyślany zakup, który będę długo używać z przyjemnością.
    No ale do rzeczy. Komentuję, bo mam jedną maleńką uwagę/spostrzeżenie. Książka jest tak przemyślanie i świadomie napisana, że myślę iż chciałabyś to wiedzieć. Znalazłam jeden błąd rzeczowy mianowicie napisałaś o fakturach materiałów i później o strukturze, tak jakby były to synonimy, a nie są i są to często mylone pojęcia. Materiał może mieć tylko fakturę, chyba że jest to jakaś mega wielka przestrzenna spódnica z siatki, wtedy jako obiekt można nazwać to strukturą :) chciałam znaleźć na której stronie to było, ale niestety za długo mi to szukanie już zajęło. Gorące pozdrowienia, a ta wspomniana książka o oszczędzaniu była by na pewno tak samo ciekawa. Jak tylko coś napiszesz, to będę z niecierpliwością zamawiać :)Bardzo podoba mi się Twoje rozsądne myślenie, pozdrawiam jeszcze raz :) :) Wiola

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *