Co byście robili, gdybyście nie robili tego, co robicie?

Lifetramp

Kilka dni temu jechałam samochodem z Bielska do Warszawy i drogę umilało mi słuchanie radiowej Trójki. Trafiłam na reportaż o LifeTramp*, raczkującym portalu polskiego autorstwa, który pozwala nam przez jeden dzień towarzyszyć komuś w jego codziennej pracy. Jeśli zawsze marzyliście o byciu reżyserem, szefem kuchni czy pasterzem kóz, teraz macie szansę za darmo przetestować swoje marzenie.

Słyszałam o portalu już wcześniej, ale dopiero teraz dotarł do mnie geniusz tego rozwiązania. Z jednej strony, mamy szanse przekonać się, czy profesja, która wydaje nam się tak bardzo fascynująca, na pewno jest aż tak fajna, jak myślimy – tu pewnie sporo osób przeżywa rozczarowanie odkrywając, że praca muzyka to nie tylko rzucanie się ze sceny, ale i godziny prób i podróży, a projektant niekoniecznie szkicuje w przypływie weny sukienkę, a później siada i czeka na spływające zamówienia. Z drugiej, to może być zwyczajnie świetna zabawa – może nie planuję zostać zawodową baletnicą, ale z przyjemnością przekonam się, jak wygląda praca takiej osoby, z czystej ciekawości.

Bycie mentorem, czyli osobą oprowadzającą przez jeden dzień po swoim świecie, to pewnie też ciekawa sprawa. Podejrzewam, że pozwala nie tylko docenić to, co robimy, poukładać sobie w głowie związane z pracą przemyślenia, na które w bieżącej gonitwie często brakuje czasu, ale i przypomnieć sobie dlaczego tak właściwie zaczęliśmy.

Zresztą, taka zamiana wcale nie wymaga udziału nowoczesnych technologii, równie dobrze możemy  potowarzyszyć w pracy cioci, która projektuje ogrody czy tacie koleżanki, który jest stolarzem. Ja zawsze zadaję milion pytań osobom z zawodami, które wydają mi się szczególnie ciekawe, w ten sposób dowiedziałam się na przykład całkiem sporo o giełdzie czy produkcji ozembuchów (to jest ozembuch), a dosłownie kilka dni temu miałam okazję porozmawiać z dziewczyną, która oprowadza po Warszawie obcokrajowców, których chcą ściągnąć do siebie polskie korporacje. Jej zadaniem jest sprawienie, by miasto spodobało im się na tyle, że będą chcieli spędzić tu kilkuletni kontrakt. Mam wrażenie, że mnóstwo ludzi naprawdę lubi mówić o tym co robi i jest im miło, że kogoś to interesuje.

Rozmawiałam też niedawno z Mają z Celapiu o tym, kim chciałybyśmy być, gdybyśmy nie robiły tego, co robimy. Rzuciłam jedną czy dwie propozycje, ale solidnie się nad tym zastanowiłam prowadząc samochód i skonstruowałam całą listę. Oto ona:

1. Konsjerż w luksusowym hotelu – kilka tygodni temu miałam okazję spędzić weekend w warszawskim Bristolu, zjeść tam wystawną kolację i posłuchać opowieści o barwnej historii hotelu. Najbardziej zafascynował mnie spełniający najdziwniejsze nawet życzenia gości, zawsze elegancki konsjerż. Dostarczenie kwiatów dziewczynie w kawiarni w Tokio? Nie ma problemu. Odnalezienie dawno zapomnianej rodziny, szczeniak rzadkiej rasy o szóstej rano w niedzielę? Już się robi. Panuje tam zasada “rzeczy niemożliwe załatwiamy od ręki, na cuda trzeba trochę poczekać”. Byłam też zachwycona faktem, że tak samo jak w Grand Budapest Hotel, konsjerżowie luksusowych hoteli na całym świecie są zrzeszeni w specjalnej organizacji i pozostają ze sobą w kontakcie, co pozwala im szybko spełniać nawet najbardziej egzotyczne zachcianki gości. Wątpię, żeby jakiś hotelowy konsjerż szybko ogłosił się na LifeTrampie, bo ich działania są najczęściej objęte tajemnicą, ale jeśli tak się stanie, będę pierwsza w kolejce.

2. Trener psich gwiazd – jako dziecko uwielbiałam filmy z udziałem zwierząt, “Babe – świnkę z klasą” oglądałam dziesiątki razy, do całkowitego zamordowania kasety. Teraz ogromną satysfakcję daje mi ćwiczenie z Chrupkiem najróżniejszych sztuczek (ostatnio nauczyłam go “wstydzić się” łapką) i na tych dość naiwnych podstawach wydaje mi się, że doskonale bym się odnalazła. Brak ciągłej konieczności używania komputera w pracy to też bardzo kuszący aspekt.

3. Ekspedientka w sklepie papierniczym – kiedy byłam w podstawówce, wyprawa po zeszyty i kredki na początku roku szkolnego była dla mnie niesamowicie ekscytująca. Uwielbiałam przerzucać kolorowe arkusze, testować flamastry i zawsze marzyłam, że to właśnie tam będę pracować, jak już dorosnę.

4. Szpieg – obracanie się wśród wpływowych postaci, zaawansowane technologicznie gadżety, intrygi i manipulacje. Brzmi absolutnie fascynująco i myślę, że nawet miałabym szansę całkiem nieźle się sprawdzić. Jestem taką sierotą, jeśli chodzi o ukrywanie niewygodnych informacji czy próby zatuszowania czegoś, że pewnie nikt by nie pomyślał że ktoś w ogóle rozważył zwerbowanie mnie do wywiadu.

5. Bibliotekarka – zawsze zachwycały mnie kartoniki równo poukładane w drewnianych szufladkach, spokój i charakterystyczny zapach bibliotek. No i te nieskończone rzędy książek czekających na przeczytanie! Najchętniej objęłabym tę posadę w którejś z monumentalnych, starych bibliotek, ale mała wiejska placówka, jak ta, w której jako dziecko wypożyczałam książki, też brzmi bardzo kusząco.

6.Tancerka/aktorka w musicalu – kocham musicale, od Grease po Glee. Nie umiem ani trochę śpiewać, ale za to całkiem nieźle wychodzi mi tańczenie, myślę więc, że świetnie odnalazłabym się w którymś z tylnych rzędów. I mimo, że słyszałam, że to bardzo ciężka, nie najlepiej płatna praca (przynajmniej jeśli chodzi o teatry), to i tak chętnie bym spróbowała.

7. Ekoprzewodniczka/opiekunka lasu – kiedy byłam w Peru, niesamowicie zazdrościłam Katherinie, naszej przewodniczce po amazońskim lesie deszczowym. Pracowała w organizacji zajmującej się ochroną lasu i promowaniem ekoturystyki. Oprowadzała ludzi po lesie zwykłych turystów, dziennikarzy, fotografów czy badaczy, opowiadając im o roślinach i zwierzętach. Dbała o mini-ogródek z ziołami dla miejscowego szamana. Obserwowała papugi, krokodyle i jaguary. Pływała kajakiem i wspinała się na olbrzymie drzewa. Do tego wszystkiego mieszkała w przepięknej chatce nad rzeką i miała do dyspozycji nie tylko mnóstwo świeżych owoców i orzechów, ale i pyszności gotowane dla gości. Myślę, że mogłabym spędzić tak przynajmniej kilka miesięcy i wcale nie tęskniłabym za cywilizacją.

 


 

Takich mniej i bardziej nietypowych profesji znalazłabym jeszcze przynajmniej kilkanaście. Na szczęście żyjemy w takich czasach, że raz wybrany zawód czy kierunek studiów wcale nie przesądza o tym, jak będzie wyglądała nasz przyszłość. Coraz więcej moich znajomych zapisuje się na kursy stolarstwa, programowania czy zbiera się na odwagę i rzuca pracę w biurze, by zająć się czymś znacznie bliżej natury. Zresztą, jedno drugiego nie wyklucza – doskonale udowadnia to Zygmunt Kukla, znany i doceniany dyrygent, który przez parę miesięcy w roku oddaje się swojej wielkiej pasji, czyli… kierowaniu autobusami, zarówno wycieczkowymi, jak i miejskimi.

Mnie sporo takich możliwości daje blog. Mam okazję być trochę fotografem, trochę twórcą treści (chciałam napisać dziennikarz, ale to jednak zupełnie inna sprawa), trochę specem od Internetu, a trochę ogarniaczem piżam. Do tego od czasu do czasu spotykają mnie takie okazje, jak profesjonalnie warsztaty gotowania z włoskim szefem kuchni, praca na planie serialu czy poznawanie pracy bieszczadzkiego browaru. Ta różnorodność to chyba jedna z najważniejszych rzeczy, które kocham w swojej pracy.

Co myślicie o takim dniu w pracy kogoś innego? Macie jakieś swoje wymarzone profesje, niespełnione marzenia z dzieciństwa? A może udało Wam się odkryć w sobie miłość do zupełnie czegoś nowego? Z niecierpliwością czekam na Wasze komentarze, czuję że znajdę tam sporo zawodów, o których istnieniu nie miałam nawet pojęcia!

*gdyby był to post sponsorowany, to na pewno bym to oznaczyła

98 comments

+ Napisz odpowiedź
  1. Alicja

    Asiu, nie mam kogo zapytać, a wiem, że Ty masz duże doświadczenie. Chcę uszyć sobie sukienkę (jeżeli ktoś ma namiary na dobrą krawcową w Poznaniu, proszę o komentarze! :)), ale nie mam pojęcia gdzie zaopatrzyć się w dobrej jakości materiał, ani jak ocenić czy dany materiał jest dobry czy niskiej jakości. Czy masz jakieś wskazówki? Czy są jakieś dobre sklepy z tkaninami, np. intenetowe, które mogłabyś polecić?

    1. Style Digger Autor wpisu

      A jaką tkaninę chcesz kupić, albo na jaką sukienkę? Letnią/zimową/wieczorową? W Poznaniu kojarzę Bemax z dość dużym wyborem, a jak będziesz zamawiać materiał online to zamów sobie najpierw próbkę i zobacz czy Ci odpowiada faktura, grubość itp., możesz ten kawałek wrzucić do pralki i zobaczyć czy nic się z nim nie stanie.

      1. Alicja

        Elegancką, na różne specjalne okazje, np. ślub. Nie nazwałabym jej raczej wieczorową, bo myślę o czymś prostym i klasycznym, a wieczorowa brzmi bardziej ekstrawagancko. Myślę, że dobrej jakości bawełna byłaby w tym wypadku najlepsza? Dziękuję za wskazówki! :)

        1. Style Digger Autor wpisu

          To może satyna bawełniana, można znaleźć dość cienką, ma ładny, delikatny połysk. Albo jakaś wiskoza? Bo trudno mi sobie wyobrazić wieczorową sukienkę z takiej “normalnej” bawełny, o płóciennym splocie. Nie przejmuj się kilkuprocentową domieszką elastanu, tkanina będzie się lepiej układać, no i zawsze warto pomiąć kawałek w ręku i zobaczyć czy się nie gniecie jakoś dramatycznie.

      1. Kasia

        Majka, a dokładna ta Twoja krawcowa? Chodzi mi o to, czy szwy są zawsze proste, podłożenia dokładnie odszyte, wszystko równe itp? Niestety bardzo ciężko z tym u krawcowych – robią wszystko szybko i byle jak. Sama przetestowałam dwie w Poznaniu i niestety kiepsko z tym. Z góry dzięki za odpowiedź.

    2. Miastomaniaczka

      Ja ze swej strony polecam INFINI4YOU,ul. Nowina 36 w Poznaniu. Szyją naprawdę dobrze, pomagają w doborze materiałów. Szyłam u nich swoją suknię ślubną z autorskiego projektu i w połączeniu z ich doświadczeniem wyszło obłędnie.

  2. Pat

    Myślę, że byłby to piekarz. Zapach chleba, chałek, maślanych bułeczek, croissantow… mhm, tak …
    Ma jeden dzień wystarczyło by mi determinacji, by wstać na długo przed świtem;)

  3. Joanna eSz

    Chciałabym być UXem :)) ale u mnie sytuacja wygląda tak, że mam prawdziwy najprawdziwszy plan się przekwalifikować i tak pracować :) A poza tym, parę lat temu wydawało mi się, że byłabym świetnym portierem – tylko że w zasadzie nie z powodu samego zawodu, ale z powodu czasu jaki można tam poświęcić na bezkarne czytanie książek :) Poza tym – zgadzam się, fajnie byłoby sprzedawać w sklepie papierniczym :) a co jakiś czas po prostu zazdroszczę pracy aktorkom… tym hollywoodzkim :)

      1. Style Digger Autor wpisu

        Joanna pewnie odpowie lepiej, ale ja szybciej;) Ekspert od user experience, czyli ktoś kto dba o to, żeby strony internetowe, aplikacje itd. były przyjazne użytkownikom

  4. Aisha

    Lista byłaby zapewne dłuższa, ale tak na szybko to co mi przychodzi do głowy :
    1. Archeolog
    2. Aktorka
    3. Piosenkarka
    4. Architekt wnętrz
    5. Detektyw
    6. Astronauta

    1. PJM

      Ad1. Ale taki prawdziwy które robi przy wykopaliskach tygodniami czy taki Indiana Jones?
      Ad5. Gdzieś czytałem że w Polsce większość zleceń dla detektywów to śledzenie żon i mężów w celu sprawdzenia czy mają kochanków/kochanki. Dla mnie brzmi to strasznie nudno.

      1. Aisha

        AD.1 Taki prawdziwy najprawdziwszy :) Jak byłam młodsza to miałam prawdziwą fazę – czytałam dużo na ten temat, oglądałam różne rzeczy , a nawet kolekcjonowałam jakiś taki dwutygodnik, do którego były dołączone figurki ze Starożytnego Egiptu :D do tej pory mam ogromny segregator, ważący nie wiem ile, stworzony właśnie z kolekcjonowania tej serii. Figurki powędrowały do chrześnicy.. wiadomo minimalizm i te sprawy ;) Przez chwilę zastanawiałam się nawet nad studiowaniem Archeologii, ale ostatecznie wygrał pociąg do języków obcych i skończyłam Filologię Angielską :)
        Ad.2. Ależ ja bym się takim pierdołami nie zajmowała! Miałabym poważne zlecenia.. gangi, narkotyki, morderstwa, porwania… hahaha :D
        PS. Zapomniałam do listy dopisać :
        7. Patomorfolog… no comment.. kiedyś chciałam kimś takim zostać, a to wszystko przez “Z Archiwum X”
        8. Agentem Specjalny ds. UFO.. powód? Patrz wyżej.. hehehe

  5. kobieta lemur

    Chciałabym zostać motorniczą. Poza tym zastanawiałam się kiedyś, jaki rodzaj przestępczości mogłabym uprawiać (choć ogólnie jestem osobą praworządną i nie zamierzam tego zmieniać) i doszłam do wniosku, że najbardziej pasowałoby mi fałszerstwo.

  6. Weronika

    Zawsze chciałam być stewardessą! Wiem, że ta praca polega głównie na roznoszeniu ludziom posiłków, a do tego wymaga miliona szkoleń bezpieczeństwa i tak dalej, ale perspektywa znajdowania się co weekend w innej części świata zawsze była dla mnie urzekająca! Nawet kompletnie nieelastyczne godziny pracy prawdopodobnie by mi nie przeszkadzały. Jedynym problemem jest to, że bardzo często trzeba zachować spokój przy upierdliwych pasażerach, płaczących dzieciach i odpowiadać na głupie pytania ;)

    1. AniaK

      to samo marzenie mam :) od zawsze patrzylam na samoloty i marzylam zeby latac. Bylam nawet na castingu dla stewardes i rozsylalam CV, ale jednyna opcja ktora się trafila to przez pol roku bycie uwiezionym przy lotnisku w Katowicach i pelnej gotowsci aby zastapic kogos chorego i zrezzygnowalam. Zazdroszcze stewardesom z Emirates, one maja życie :) Niestety juz sie robie za stara i chyba nie uda mi sie spelnic mojego marzenia. Czasem stroje stewardes sa strasznie brzydkie, wtedy wcale im nie zazdroszcze :P

      1. AniaK

        yyy napisalam to powyzej w lutym 2016. w styczniu 2016 zaczynam prace jako stewardessa ;-) dzieki Asia za przypomnienie mi mojego marzenia :-)

  7. JEMdas

    Po przeczytaniu tego postu nasunęło mi się kilka pytań:
    1. Czy ty Joanno zamierzasz skorzystać z oferty z tej strony ;>?
    2. Jakieś ograniczenia? Wiek? Doświadczenie?
    3. Czy jest to praca wymienna? Typu: ty u mnie jeden dzień, a ja u Ciebie?
    Według mnie jest to ogólnie idealny sposób na podjęcie decyzji dotyczących naszej przyszłości (kariery zawodowe). Jeśli czas pozwoli na pewno skorzystam z oferty tego portalu :)

    1. Style Digger Autor wpisu

      Z tego, co wyczytałam, to nie praca wymienna, chętnie kiedyś skorzystam albo pokażę komuś jak pracuję, ograniczeń co do doświadczenia nie powinno być, a jeśli chodzi o wiek, to musisz zerknąć do regulaminu:) Też mi się tak wydaje, to naprawdę super pomysł!

  8. Thoughts Blender

    Ale zagwostka! Myślę, że chciałabym zobaczyć baletnica przed premierą. Albo jakiegoś polityka przed dużym wystąpieniem (np. expose). Generalnie podejrzeć jak od kulis wyglądają przygotowania do ważnych wydarzeń.

  9. tuulikki

    Brat mojego męża pracuje w małej winnicy w Oregonie (sami uprawiają winogrona i sami produkują wino – w towarzystwie kur, kóz i pszczół) i w najbliższe wakacje planuję u niego polifetrampować. Wiem, że to ciężka fizyczna praca, ale na samą myśl o spędzeniu w ten sposób kilku tygodni mój wysiedziany przed komputerem tyłek podskakuje z radości.

    Miałam kiedyś okazję robić wakacyjny staż w dziale dziecięcym powiatowej biblioteki – oprócz czytania nie miałam tam w zasadzie nic do roboty :) Perfekcyjna nuda! :)

  10. Beata13

    Ostatnio widzialam w ogrodzie botanocznym strażników na koniach i pomyślalam, że całkiem fajna praca:) nawet zerknełam na ogłoszenia, czy czasami nie ma jakiegoś szkolenia:)

  11. Paulina

    Myślę, że to dobry pomysł również pod nieco innym względem – czasem wydaje nam się, że codzienność osób uprawiających te interesujące zawody jest usłana różami. Takie typowe: “Wszędzie dobrze tam, gdzie nas nie ma”. Przez taki dzień w cudzej pracy można sobie uświadomić, że to nie zawsze tylko wykonywanie przyjemnych obowiązków, ale również tych typowo rutynowych, obecnych przecież w każdej pracy. To może być świetny sposób na na docenienie tego, co się ma.

  12. [in]visible

    Pierwsze co mi wpadło do głowy to fizyk od czarnych dziur! Pewnie dlatego, że fizyki za nic nie mogłam zrozumieć i dlatego wydaje mi się bardzo tajemnicza i fascynująca, a wrażenie to potęgują różne artykuły popularnonaukowe. Problem w tym, że pewnie w jeden dzień zobaczyłabym głównie dużo liczenia, co już aż tak ekscytujące się nie wydaje…

  13. Alina

    Obecnie pracuję w jednym z zawodów moich marzeń – jako aktorka. I masz rację, że marzenie i rzeczywistość to dwa różne światy. Godziny pracy w niezależnym teatrze kłócą się mocno z prawami człowieka. I nie do końca jest to żart. Mimo to są jeszcze dwa zawody, które sprawiają, że aż przebieram nogami – szpieg oraz astronauta. Oba (tak samo jak aktorstwo) mocno wbiły mi się w serce i umysł – nie chcą mnie opuścić. Na szczęście obecnie werbują do wyprawy kolonizacyjnej na Marsa. Jeśli tylko uda mi się przekonać mojego Niemca, to oboje możemy być aktorami na innej planecie. Super, nie?

  14. Ampa

    W tym roku mam dziesięciolecie mojej pracy zawodowej, od jakiegoś czasu przyglądam się pracy innych ludzi myśląc czy to dla mnie? Wykonuje zawód swoich dziecięcych marzeń, jestem nauczycielem. W moich pamiętnikach pojawia się dylemat czego uczyć? nigdy zaś co robić? Uwielbiam swoją pracę, ale zaczęło się pojawiać ‘ale’ . Pracuję w bardzo dobrej szkole, ale zaczynam zauważać niekompetencję moich kolegów, jesteśmy dobrą szkołą, ale czy to nasza zasługa czy raczej uczniów. Jestem jedynym nauczycielem swojego przedmiotu, brakuje mi możliwości wymiany doświadczeń, gdy spotykam się z tymi z innych szkół czuć rywalizację, nikt nie chce merytorycznie pomóc, bo każdy jest potencjalnym kandydatem na nasz etat. Do tego ten ciągły brak kasy, nie ma na papier, nie ma na ksero, na nic nie ma… a kupuje się sztandar za ciężkie pieniądze, a po raz kolejny wymienia się płytki, urwane klamki czy uchwyty. Wszystko tanio, tanio, tanio, a po roku potrzeba nowych, bo tysiąc uczniów to jednak spora liczba i się zużywa. Do tego dorzucę jątrzenie pani ministry od oświaty, słabe reformy i zaczyna mnie ta robota zniechęcać. Nadal uwielbiam mieć lekcje, przygotowywać się do nich, robić z uczniami różne ciekawe akcje, ale ta druga strona zawodu sprawiła, że szukam nowego pomysłu na siebie.
    I nie ma, nic, a nic nie wydaje mi się lepsze niż uczenie.
    Wykonywanie zawodu marzeń sucks nie ma alternatywy.
    Dobra nie będę

  15. Marta

    Ja zawsze chciałam być tajna agentka, potem aktorką, teraz chce szyć ciuchy i mam nadzieje ze to uda mi się w końcu zrealizować:)

    bymadameem.blogspot.com

  16. nowa

    Mam podobnie ze sklepem papierniczym! Ja zwykle chodziłam do tych z artykułami dla plastyków i zapach kredek, farb oraz ilości przeróżnych papierów, zeszytów i akcesoriów mnie zadziwiały! Marzyłam nawet o perfumach o podobnym zapachu ;)
    A poza ekspedientką sklepu z artykułami plastycznymi moja top lista zawodów, które mogłabym/chciałabym wykonywać to:
    Pilot- nigdy nie próbowałam, ale wydaje mi się, że byłaby to niezła zabawa!
    Baletnica- marzenie z dzieciństwa
    Szewc/projektant butów- gdybym potrafiła zrobić buty to nie wychodziłabym z pracowni!
    Hostel/pensjonat- nie ważne gdzie, czy w miejskiej kamienicy, czy w chatce na wsi. Mogłabym taki mieć i go po prostu prowadzić :)
    Nie wiem, czy jest taki zawód, ale zawsze lubiłam oglądać mieszkania, domy. Przed wejściem do jakiegoś nowego, nieznanego mi mieszkania wyobrażałam sobie jak może wyglądać. Próbowałam w myślach dopasować wnętrza do osoby, która tam mieszka. Może jakiś sprzedawca nieruchomości? I to najlepiej taki, który pokazuje potencjalnym kupcom te piękne, przestronne mieszkania w kamienicach, domach z historią…

  17. Miastomaniaczka

    Ja zawsze chciałam zostać archeologiem jako dziecko :) może chociaż na 1 dzień udałoby się spełnić to marzenie? I chciałabym poprowadzić cukiernie/ piekarnię. Od kiedy zakochałam się w gotowaniu o niczym innym nie myślę. Sprawdzenie, czy rzeczywiście taka praca jest moją wymarzoną byłoby cudowne :)

  18. Alicjanu

    Każdego dnia staram się odkryć miłość do tego co mnie otacza i co robię. Moja codziennośc wypełniona jest wieloma gorejącymi uczuciami, ale tego najważniejszego wciąż szukam. Dzieciństwo spędziłam na zabawie i czytaniu, a sprawa profesji jakoś umykała pomiędzy trzepakiem czy jeżyckimi spotkaniami z klubem esd … Pomimo upływających lat nie odnalazłam w sobie zdolności do samokreslenia zawodowego. Teraz staram odgrodzic sie od paniki, która przypomina o sobie, w momentach takich jak te, kiedy próbuję odpowiedzieć na pytania , które postawiłaś czytelnikom :). Uśmiech i pogodzenie się z sytuacją, to mój sposób na spokój wobec ciągłego szukania profesji :)
    Portal, o którym piszesz wydaje się być bardzo ciekawym pomysłem, również dla tych którzy ciagle nie wiedzą, kim chcą być. . Pozdrawiam serdecznie

  19. jag

    O tej platformie wiem już od jakiegoś czasu. Jak tylko wystartowała, to się na nią zapisałam i miałam nadzieję skorzystać z takiej wymiany (np. w San Francisco ;)). Twój wpis dał mi do myślenia, akurat w przededniu moich urodzin. Jeśli chodzi o wymarzone zawody, to pierwszy zawsze był archeolog (którego namiastkę udało mi się wykonywać, dzięki skończonym studiom na tym kierunku). Potem historyk sztuki, taki muzealniczy – tego też miałam okazję “skosztować”. Potem lista przedstawiałaby się następująco: kryminolog/detektyw, aktor, malarz, grafik (to w sumie mogłabym jeszcze spełnić, kto wie, na razie bawię się tym na blogu, od czasu do czasu:)), kierowca autobusu linii E2 w Warszawie, kierowca rajdowy, pisarz/scenarzysta kryminałów, piekarz. To chyba tyle :)

      1. jag

        Bo to najfajniejsza trasa (Wilanów bardzo lubię, chociaż mieszkam na Pradze Północ) i najszybszy autobus :D Ewentualnie mogłabym się jeszcze zgodzić na 163 (Sadyba – Wilanów przez Zawodzie;))

  20. Ola

    Ja chyba chciałabym spróbować swoich sił jako urzędnik celny, komandor marynarki wojennej :D
    Oprócz tego kuszące zawody to florystka, organizatorka ślubów i coś związanego z moim hobby – sortowacz poczty!

    Ale naaaaaajbardziej kuszącą pracą byłaby dla mnie praca przy aukcjach dzieł sztuki albo nieodebranych bagaży, nieopłaconych schowków (jak w wojnach magazynowych czy wojnie o bagaż :D)

  21. Dorota

    U mnie takie rozmyślania szybko kończą się na aspekcie finansowym – bo co z tego, że mogłabym wykonywać zawód swoich marzeń, jeżeli nie byłabym w stanie się z niego utrzymać? Wykonując inny zawód czuję się szanowana (normalne godziny pracy), doceniana i mogę przy tym uczciwie zarobić dobre pieniądze.

  22. Maiko

    1. Fixer – coś w stylu zespołu Olivii Pope ze “Skandalu” – połączenie detektywa, lobbysty, szantażysty, PR-owca i polityka;)
    2. Pracownik międzynarodowej organizacji pomocy humanitarnej/rozwojowej
    3. Pisarka / ewentualnie limeryczka
    4. Antropolog w trakcie badań terenowych
    5. Kryminolog

  23. ewa

    chciałabym byś szewcem(uwielbiam zapach skor pomieszany z tymi mazidłami których oni używają), kolejny zawód to odnawianie fresków w kościołach zawsze o tym marzyłam:)- w półmroku w ogrodniczkach dobierać powoli odpowiedni kolor farb i malować małym pędzelkiem na rusztowaniu

    1. Style Digger Autor wpisu

      Szewc dla mnie też brzmi kusząco, a co do odnawiania fresków, moi rodzice mają znajomego, który jest konserwatorem zabytków (głównie rzeźby, ale może i freski?), mieszka w chatce na szczycie góry, podróżuje po całej Europie starym jeepem i dłubie w tych kamieniach – zawsze mu zazdrościłam:)

  24. Foster Marine

    Zawsze marzyłam skrycie o pracy jako śledczy, taki detektyw w policji czy w wywiadzie, który musi rozwikłać jakąś skomplikowaną zbrodnię, kurde, to jest to! ;) Szukanie tropów, motywów i łączenie poszlak w spójną historię zawsze wydawało mi się mega-ciekawe.

    Kolejny zawód, który mnie kręci, to bycie organizatorką imprez typu wesela itp. Wykonywanie masy telefonów, stres, czuwanie nad każdym nawet najmniejszym szczegółem, a później ulga, że wszystko się udało i każdy jest zadowolony – wydaje mi się to bardzo wdzięcznym tematem.

    Projektowanie wnętrz też brzmi dobrze, miałam okazję pomagać przy urządzaniu kilka mieszkań i domów, nno i oczywiście ciągle robię to w swoim własnym – uwielbiam to.

    A na koniec zawsze marzyła mi się własna knajpa, z przytulnym wystrojem i niepowtarzalnym klimatem, a do tego zdrową i przepyszną kuchnią. Niestety sama nie lubię gotować, więc musiałabym znaleźć jakiegoś ekstra kucharza do współpracy i tylko próbować tych jego cudeniek;)

  25. Lukasz z Lifetramp.com

    Cześć!
    Sprawiłaś nam wielką radość swoim wpisem! Dzięki Tobie, uśmiechamy się jeszcze bardziej, wprawiając przechodniów w zakłopotanie tak szerokim uśmiechem! Zachęcam do zostania naszym mentorem i pokazania nie tylko swoim czytelnikom, na czym polega bycie blogerem!

  26. Pola - Odpoczywalnia

    Z moich, trochę odjechanych marzeń, raczej nie do spełnienia…
    Archeolog – ach ten Indiana… ;) Marzyło mi się kiedyś grzebanie w jakiejś egzotycznej ziemi i odkrycia na miarę Troi.
    Później przekształciło mi się w antropologa, a jeszcze później w mediewistę. Spory wpływ na to miał jeden profesor na pierwszym roku studiów (romanistyka) opowiadający o znajdywaniu starodruków w okładkach młodszych książek, i w ogóle o tajemniczej literaturze średniowiecza, pełnej symboli.

    Z innej beczki… neurolog :D Jakoś mi biologia nie wchodziła nigdy w szkole, nad czym ubolewałam, bo zawsze wydawała mi się arcyciekawa. A już ludzi mózg szczególnie:)

    Astronom. Oczy na kosmos otworzył mi mój mąż (fizyk), choć od zawsze z hipnotyczną ciekawością wpatrywałam się w gwiazdy. TA SKALA!

    Nurek/surfer w Nowej Zelandii. Muszę tłumaczyć dlaczego?;)

    Właściciel kina studyjnego. Smakowicie musi być mając dostęp do wszystkich najlepszych filmów, organizowanie pokazów, minifestiwali…

    No to się rozmarzyłam, ja, Kura Domowa ;-P

  27. Magda

    O matulu !Jakiego mi ćwieka zabiłaś!!! Zwłaszcza, że nie ma dnia abym nie myślała o tym jak by wyglądało moje życie gdybym miała inną pracę. Chyba najbardziej tęsknię za muzyką – skończyłam średnią szkołę muzyczną, a potem zostałam…chirurgiem. Miałam być efemeryczną flecistką w filharmonii a wyszło jak wyszło. A najbardziej zazdroszczę takim osobom jak ty, które mają wolny zawód, realizują swoje pasje i jeszcze na tym zarabiają…żyć nie umierać!

    1. Style Digger Autor wpisu

      A nie dasz rady przemycić tego fletu w wolnej chwili? Może są jakieś hobbystyczne zespoły, w Londynie widziałam takich mnóstwo:) Chociaż domyślam się, że jako chirurg pewnie nie masz tego wolnego czasu zbyt dużo:)

  28. Angelika Dąbek

    aaa ja chciałabym zostać kierowcą ciężarówki! (taką, co jeździ po całej Europie), chciałabym też zostać podróżnikiem kulinarnym, chciałabym także robić obojętnie co, byle w Nowej Zelandii :))) fajny post, teraz się rozmarzyłam…

  29. Alicja

    Jak fajnie móc napisać, że wreszcie robię to, co lubię: zajmuję się tkaniem na krosnach :)
    To właśnie dzięki postom “materiałowym” trafiłam na Twoją stronę – i już zostałam ;) Pozdrowienia z Poznania.

      1. Alicja

        Jestem historykiem, pasjonują mnie początki naszego państwa i materialne świadectwa odkrywane przez archeologów. Wśród nich są skrawki tkanin, które setki lat temu wytwarzano całkowicie ręcznie. Od tego się zaczęło, a skończyło (póki co;)) na własnej pracowni z kilkoma krosnami, nawojami z przędzą ustawionymi niemalże po sam sufit i masą pomysłów – tych zrealizowanych i w przygotowaniu – na ręcznie tkane tkaniny, które można nosić na codzień i otaczać się nimi w domu. O tkaniu mogę opowiadać długo, więc jeśli masz ochotę dowiedzieć się więcej, daj proszę znać. Pozdrawiam :)

  30. K-P

    Ja bym chciala podpatrzec kobiete w wojsku. Mimo, ze nigdy bym sie nie zdecydowala na ten zawod, to zawsze mnie jakos pociagalo wojsko :D

  31. Pat

    Do piszących o archeologu, kiedyś też o tym myslalam. Spełnienie przyszło wraz z kocią kuwetą i łopatką, jeśli wiecie co mam na myśli… często się z tego w domu śmiejemy, że tak się spełnia marzenia;)

  32. exkonsumpcja

    Ja bym chciała popracować przy brytyjskiej wersji Top Gear. Mogę nawet kawę podawać i czyścić kask Stiga. Uwielbiam ten program – piękne samochody i piękne ujęcia – chociaż sama nie mam prawka, a za kierownicą siedziałam raz :P

      1. Dominika

        O rany, (teraz pradwopodobnie jeden z najbardziej wkurzających tekstów), jak można nie znać brytyjskiego Top Gear? :D Jeden z mocich ulubionych programów telewizyjnych (o ile nie ulubiony), mimo, że absolutnie na samochodach się nei znam (tylko tyle, że mam i jeźdżę). Prowadzący są tak idealnie śmieszni i potrafią w ciekawy sposób sprawić, że ja, laik, oglądam najnowsze wersje samochodów i słucham co tam mają pod maską, i jeszcze dyskutuję o nich z moim chłopakiem ;). Koniecznie musisz nadrobić, polecam dłuższe odcinki “podróżnicze”, gdzie przemierzają przez pół Afryki prześcigając się w głupich pomysłach i dokuczaniu sobie ;)

        1. Marta

          Tak, tak. Że też na to wcześniej nie wpadłam! Mam prawko i chętnie zostałabym damską wersją Stiga! Ale najchętniej to wybrałabym się w podróż razem z prowadzącymi, choć bałabym się, że umrę ze śmiechu :P jestem pewna, że realizacja odcinków jest o wiele bardziej zabawna niż to, co prezentują w tv, choć ciężko sobie wyobrazić, że może być coś bardziej zabawnego :) a do tego świecę wiedzą motoryzacyjną w towarzystwie :P a oprócz tego bardzo chciałabym sprawdzić, jak to jest być antropologiem w stylu dr Temperance z “Kości”, ewentualnie spróbowałabym swoich sił jako patolog lub lekarz medycyny sądowej. Dodam, że osobiście nie nudzę się w pracy – jestem logopedą, pracuję z dorosłymi osobami z upośledzeniami umysłowymi, niepełnosprawnościami ruchowymi i chorymi psychicznie :) jednak jeśli wygram kiedyś w totka, to wybuduję wielką salę weselną z pokojami gościnnymi, która będzie zapewniać organizację wesel i innych imprez od początku do końca – połączę wtedy odwieczną chęć posiadania własnej restauracji i hotelu oraz bycia dekoratorką wnętrz – spełniłabym się w każdej interesującej mnie dziedzinie.

  33. Rosa

    Ja chciałam zostać reżyserem, nawet zastanawiałam się czy nie składać papierów na ten kierunek. Jak to zwykle bywa, oczywiście nie złożyłam. Teraz marzy mi się przede wszystkim zdalna praca. W bibliotece czy innym zwykłym zawodzie, gdzie trzeba siedzieć w biurze po 8 h w ogóle siebie nie widzę.
    Z zawodów już nieosiągalnych mogłabym jeszcze być astronautą lub pracownicą NASA, kosmos i fizyka to coś co mnie bardzo ciekawi. Szczególną zajawkę na kosmiczno-fizyczne tematy mam po obejrzeniu niektórych filmów jak np: Interstellar :)

    1. Style Digger Autor wpisu

      Ja się zajawiłam na kosmos po Grawitacji, nawet sprawdziłam, że rzutem na taśmę mieszczę się w widełkach wzrostu dla astronautek. Gdyby nie wada wzroku, brak odpowiedniego wykształcenia i setek wylatanych godzin, już bym była w kosmosie;)

      1. Rosa

        W zasadzie to marzenie i tak mogło się w pewnym stopniu spełnić. Mogłyśmy się zgłosić na ochotniczki chcące polecieć na Marsa. Tylko gdyby to nie była podróż w jedną stronę…. :)

  34. pstra matrona

    Ja się koniecznie zapiszę! Widzę, że sprzedawczyni w sklepie papierniczym jest popularna. Pracowałam tak przez wszystkie wakacje mojego życia od kiedy byłam dość duża aż do ostatnich, które w końcu przepracowałm w swoim zawodzie. Nienawidziłam tej pracy serio w sezonie wakacyjnym jest strasznie nudna a jednocześnie stresująca, bo jest cały czas kolejka ludzie krzyczą denerwują się a sprzedawania tych wszystkich maleńkich rzeczy zza lady nie da się przyspieszyć. Ja najbardziej chciałabym być:
    1. Zakonnicą, ale takiej propozycji na pewno nie będzie. Bardzo pociąga mnie ten spokój, absolutna rutyna, brak kontaktu ze światem i nie podejmowanie zupełnie żadnych decyzji. Posłuszeństwo zakonnej regule i skupienie na duchowości.
    2. Kierowcą tira, też bardzo popularne tutaj.
    3. Tancerką erotyczną w klubie, na codzień w ogóle nie jestem seksowna, nawet nie myślę o sobie w tych kategoriach i fajne by było sprawdzić taką stronę siebie. Może coś nowego odkryć?
    4. Kwiaciarką to niezrealizowane marzenie z dzieciństwa.
    5. Instruktorką narciarstwa w Szwajcarii- zapewne po miesiącu umarłabym z nudów, ale w moim zawodzie często mam ochotę w końcu się wynudzić.
    Jestem reżyserką. Są tu jakieś zakonnice, tancerki albo kwiaciarki na wymianę. Ten papierniczy też mogę załatwić.

  35. Agata

    Ja chciałabym być:
    1) pilotem samolotu wojskowego
    2) pisarką zaszytą w górskiej chacie w odcięciu od cywilizacji
    3) ekspedientką w piekarni w małym miasteczku (miejscowość trochę jak w “Czekoladzie”)
    4) asystentką w wielkim magazynie o modzie (tak, tak, “Diabeł ubiera się u Prady”)
    5) artystką śpiewającą w małych, ciemnych restauracjach (klimat lat 20 i artystycznej bohemy)
    6) architektem z teczką pełną futurystycznych projektów
    7) podróżnikiem, cały dobytek mieścić w plecaku i żyć z dorywczych prac wykonywanych w różnych zakątkach świata
    A na razie jestem tegoroczną maturzystką ;) Teoretycznie wszystko przede mną…

  36. Smart Blonde

    Mam mnóstwo takich zawodów, do których mnie ciągnie: psychiatra, instruktor fitnessu/jogi, szpieg, detektyw… Ale najgorsze, że w obrębie zawodów związanych (przynajmniej częściowo) z moim wykształceniem też jestem rozdarta: webdesigner/ grafik, malarz, twórca animacji, architekt wnętrz, projektant (czegokolwiek) , reżyser i wiele, wiele innych.
    Na szczęście powoli się uczę (na błędach), że nie da się robić tak wielu rzeczy na raz, przynajmniej nie perfekcyjnie – dlatego, z bólem serca, trzeba nauczyć się rezygnować. Ale masz rację co do tego, że warto próbować nowych rzeczy :)

  37. Ola

    To jest wspaniała inicjatywa, szczególnie dla osób, które nie znalazły jeszcze swojej drogi. Muszę się temu przyjrzeć bliżej.

  38. Arachne

    A ja mam trochę inne pytanie. Pamiętam, że miałaś torbę z Maroka. Jak pozbyłaś się tego wielbłądziego zapachu? Ja już próbowałam wszystkiego i nadal nie mogę się tego pozbyć.

  39. Monika

    Gdybym miała taką możliwość chciałabym przez jeden dzień pracować w:
    1) Radio, oczywiście przy mikrofonie
    2) Laboratorium kryminalistycznym – choć wiem, że nie wygląda jak w CSI :P
    3) Cukierni, choć moje wypieki zwykle nie nadają się na wystawę
    4) Szpitalu jako psychiatra – którym przez pewien etap w życiu chciałam zostać
    5) Na platformie wiertniczej gdzieś daleko na morzu
    W czasie sesji natomiast zawsze myślałam sobie, że jak nie zdam egzaminów zrobię kurs na motorniczego i będę jeździć tramwajem, taki plan B, którego nie musiałam realizować.

  40. Alicja

    Swietny post! Uwielbiam kiedy zglebiasz takie ciekawe i nieoklepane zagadnienia a przy okazji informujesz o takich nowinkach jak np wspomnianym portalu (o ktorym do tej pory nie slyszalam):) Jesli chodzi o mnie to tak wyglada moja lista:
    1. Lekarzem chirurgiem specjalizujacym sie w neurologii. Szkoda, ze nie wpadlam na ten pomysl w liceum, kiedy to nie chcialo mi sie specjalnie zglebiac biologii.
    2. Psychologiem kryminalnym
    3. Nauczycielka angielskiego w misji humanitarnej w odleglym zakatku swiata
    4. Astronautka- to moj pierwszy wymarzony zawod z dziecinstwa. Niestety pozniejsza rzeczywistosc sprowadzila mnie na ziemie i zrozumialam, ze ta praca nie polega tylko na “unoszeniu sie w powietrzu”, a moje zdolnosci scisle tez nie korespondowaly z wymaganiami;p
    5. Baletnica- tu juz zupelnie dalam puscic wodze fantazji:D

  41. Ania

    Moje zawody marzeń to:
    1. pojektantka wnętrz – tak sobie myślę, że to ciągle do zrealizowania
    2. architekt – raz chciałam urządzać wnętrza, raz projektować domy, ale ostatecznie z matematyką mi nie po drodze
    3. bibliotekarka – z tych samych powodów, o których napisałaś. Układanie książek i teraz sprawia mi mnóstwo radości
    4. listonoszka – kiedyś bardzo lubiłam wieszać torbę przez ramię i bawić się w listonoszkę. Chyba ta możliwość przynoszenia ludziom dobrych wieści tak mi się podobała :)
    5. kierowca tira – zawód marzeń, który zrodził się pod wpływem gry komputerowej. Na dłuższą metę pewnie bym się w nim nie odnalazła, ale jedna podróż brzmi fascynująco :)
    O LifeTramp już kiedyś słyszałam, ale chyba brakuje mi odwagi, żeby spróbować. Może pora to zmienić.

  42. kasia

    Asiu, jakbyś chciała kiedyś posmakować życia przyrodnika w akcji, to się polecam :) (co prawda nie w Peru, ale w Polsce też jest ciekawie)

  43. Natalia

    Jakie to cudowne! Tak jak napisałaś-można odkryć dzięki temu, co się chcę w życiu robić albo po prostu spróbować czegoś nowego. Jestem absolutną fanką rozwoju (dosyć modne ostatnio jak zauważyłam-mnóstwo blogów, grafiki, poradniki-i bardzo dobrze według mnie). Mamy tylko jedno życie i trzeba je dobrze wykorzystać, nie wiadomo co nam los przyniesie, warto zabiegać o jak największe doświadczenie, spróbować jak najwięcej. Wiadomo, że we wszystkich wymarzonych zawodach nie będziemy mogli prawdopodobnie pracować, ale dzięki takiej fajnej akcji możemy poznać nowych ludzi, zobaczyć coś nowego, sprawdzić siebie, rozwinąć się. Rozmawiajmy, rozmawiajmy i jeszcze raz rozmawiajmy, wymieniajmy się poglądami, odkrywajmy, motywujmy się i działajmy! Carpe diem :) No to się rozpisałam-ale temat taki ciekawy, inspirujący, taki oryginalny ( z resztą jak cały blog :) ). A ja wcale nie będę oryginalna-zawsze chciałam się sprawdzić jako florystka (kolorowe, różne rodzaje kwiatów, te wszystkie cudne ozdóbki do przystrajania bukietu…), profesor na uniwersytecie-wykładowca jakiegoś przedmiotu z filologii-najlepiej polskiej (być jak prof. Miodek :D), nauczycielka języka polskiego w obcym kraju (uczyć polskiego obcokrajowców), lekarz (najlepiej psychiatra, lekarz rodzinny albo okulista), sprzedawczyni w księgarni (ten zapach nowych książek… I chyba trochę mniej by mi się nudziło niż w bibliotece), w perfumerii-może obyłoby się bez bólu głowy :), wizażystka. Oczywiście bardzo chciałabym zobaczyć ‘od środka’ życie siostry zakonnej (czemu nie?). A z takich ‘innych’ fotograf-najlepiej National Geographic albo jakiegoś magazynu modowego z większego zdarzenia, taki podróżujący po ciekawych miastach i miasteczkach, mający różne wyzwania… W ogóle gdybym mogła to chciałabym odkryć praktycznie wszystko-od dziennikarza, prawnika przez farmaceutę, muzyka po szpiega ;)
    Aha, jedno z największych marzeń, które niestety z czasem się ulotniło-sprzedawanie zegarków. Uwielbiam zegarki, a już patrzeć jak sobie je ludzie wybierają… Pokaż swój zegarek a powiem Ci kim jesteś :-)

  44. Jot

    A ja bym chciała być:
    lekarzem
    właścicielką restauracji
    leśniczym
    projektantką wnętrz
    bibliotekarką
    nauczycielką
    podróżnikiem
    pisarką
    pozdrawiam i dziękuję na inspiracje

  45. P

    Bibliotekarka :)
    Moja mama jest bibliotekarką, ja z racji więzów krwi spędziłam wiele godzin z matulą w pracy, poznając bardzo wiele placówek :)
    W latach wczesnoszkolnych była to wielka frajda, zwłaszcza że pierwsza placówka w której Mama pracowała była norą kompletą i dziennie przychodziło ok.30osób oraz wielki bury kocur mieszkający niedaleko który zawsze wślizgiwał się przez uchylony lufcik :)
    Budynek był drewniany z kaflowym piecem o zapachu stęchlizny i starych książek.
    O ile w mniejszych miejscowościach, lub “nieczytających” okolicach może to być przyjemne to w mieście nie do końca teraz u mojej M standard to ok 200-300 czytelników dziennie, nie ma mowy o zagłębianiu się w uroki poezji przy filiżance świeżo parzonej herbaty, czasem nie ma nawet chwili na herbatę:)
    Do tego ludzie, Mama zawsze powtarza że normalni ludzie do bibliotek nie przychodzą bo są w pracy i raz że ich stać żeby sobie kupić a dwa że nie mają czasu. I z tego widywałam w moim życiu jest co całkowita prawda.
    Standardowy czytelnik to student,emeryt,młoda matka, cham albo wariat
    Młodzi gdy książka zostaje przetrzymana przysyłają matki, które zawsze, ZAWSZE mówią że syn za granicą i no zapomniał, ona nie wiedziała że nie oddał itditd… i prosi o anulowanie kary.
    Wieczorem tego młodego osobnika można często spotkać na ulicy z kolegami przy piwie lub innych młodzieżowych zajęciach,
    Kiedy idę z moją mamą ulicą koło jej miejsca pracy, potrafi wymienić z nazwiska, daty urodzenia i nierzadko ilości przetrzymanych książek oraz gustów czytelniczych 1/4 mijanych osób :D
    Serio, jeśli wy kojarzycie jakąś bibliotekarkę z twarzy, ona was też.
    Emeryci mają to do siebie że przychodzą co 2-3 dzień (często z braku innych rozrywek) dużo mówią, często marudzą i o ile nie śmierdzą jest wszystko OK, większość jest typowa, niektórzy wyjątkowi – pociągnięci za język opowiadają historie lepsze niż z połowy księgozbioru ale to takie białe kruki, bardzo rzadko spotykane.
    Młode matki to głownie dwie kategorie- normalne i te już mniej
    Osobiście lubię normalne, te które puszczają dzieciaki w świat,same zazwyczaj zostają przy drzwiach a pacholęcie samo podchodzi do lady, umie powiedzieć dzieńdobry, dowidzenia, proszę i dziękuję, samo oddaje książki, samo idzie do półki i SAMO wybiera to co ma ochotę przeczytać,
    4-5letni chłopiec z zawadiacko zsuniętym kaszkietem który taszczy tomiszcze do lady z uśmiechem i pyta czy jest już dostępny następny tom to niesamowicie miły i radujący serce widok :)
    Są jeszcze te piekielne one wiedzą lepiej jakie książki lubią ich dzieci,awanturujące się że biblioteka nie jest przystosowana dla dzieci (placówka jest dla dorosłych, ma tylko regał dla najmłodszych bo brak dziecięcej w okolicy) te które mając maluchy (3-7 lat) puszczają je samopas, dzieciarnia lata, przewraca książki, krzyczy.
    Normalnie dziki zachód,
    Pozostaje również chamstwo i wariaci, Nagminnie spotykane zjawisko – ludzie kłócący się o kary za przetrzymanie bo NIE WIEDZIELI,przy każdym wydaniu karty bibliotecznej podpisuje się regulamin w którym jest opisany system kar. Oraz osoby oddające książki po prostu brudne jak jasna cholera,
    I Moja osobiście ulubiona grupa – freaki, ci pozytywni i kochani oraz ci niepozytywni i niekochani
    Był pan który chciał wypożyczyć na dowód (co jest niemożliwe ze względu na elektroniczne karty) i odgrażał się skargą, zwolnieniem z pracy i w ogóle zamknięciem całej placówki
    (Jak kraść to miliony jak grozić to też z rozmachem)
    Był Pan który przychodził przechadzać się między regałami i wąchał stare egzemplarze
    Była Pani która przez pół godziny leżąc na ladzie opowiadała o końcu świata który nadejdzie,
    Jest starsza Pani która systematycznie przynosi domowe wypieki i słodkości bo zawsze stała w kuchni ale jakoś rodzina się rozjechała i nie ma już dla kogo,
    Było kilka o wiele bardziej “barwnych” ludzi którzy definitywnie powinni posiedzieć trochę w psychiatrycznych oddziałach zamkniętych
    Był Pan który dostał ataku padaczki i drugi z atakiem serca oraz Pani z zapaścią cukrzycową
    I wielu wielu innych :)

    Bibliotekarza najlepiej jest mieć w rodzinie bo cały księgozbiór stoi przed Tobą otworem, głównie księgozbiór z całego rejonu bo wszyscy pomiędzy placówkami się znają oraz nie obowiązują limity czasowe, jednym z przywilejów bibliotekarki jest nielimitowany czas na zwrócenie książki – niezwykle przydatne na studiach gdy wszystkie książki z czytelni mogę spokojnie przeczytać w domu, zawsze ofoliowane na świeżo :)
    I jeśli wynajdę jakąś książkę, na której mi zależy, nawet najdziwniejszą, zazwyczaj zawsze pojawia się całkooowicie przypadkiem w “nowościach” jeśli oczywiście jest dostępna na rynku :)

    Mimo że czytam regularnie to mój pierwszy komentarz, Uwielbiam jak przedstawiasz swoje podejście ubrań i pokazujesz jak w prosty sposób zacząć celebrować przedmioty a właściwie życie, bo zakupy to tylko mała część naszego czasu,
    Pozdrawiam
    Patrycja

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *