Guma balonowa

Kilka tygodni temu, po kiepskim dniu, miałam coś do załatwienia w Arkadii. Jestem wielką fanką zakupów w sklepach przy ulicach, a centra handlowe sprawiają, że po kilkunastu minutach zaczynam czuć się jak zombie, ale doszłam do wniosku, że dla poprawienia sobie humoru (wiem, wiem!) przejdę się zobaczyć co tam ciekawego w sklepach, bo byłam, jak zwykle, zupełnie nie na bieżąco.

KatarzynaSwierc 0008

W River Island rzucił mi się w oczy płaszczyk, który mimo kolory gumy balonowej wydał mi się bardzo “mój” – pewnie dlatego, że napatrzyłam się na ten odcień różu na wybiegach i w kampaniach reklamowych, w magazynach i na blogach, i zdążyłam się oswoić. Był ostatni, w dodatku przeceniony, więc postanowiłam wykorzystać okazję, żeby wnieść trochę koloru do swojej szafy i wróciłam z nim do domu. Przyznaję się bez bicia – nawet nie rzuciłam okiem na metkę ze składem.

I nie, wcale nie rzuciłam go w kąt, okazało się, że wygląda fajnie, pasuje do mnóstwa moich rzeczy i starym zestawom nadaje świeżego charakteru. Problem w tym, że po kilku założeniach zaczął mechacić się, gdzie tylko się da. Z jednej strony mam nauczkę – trzymać się z daleka od wątpliwych okazji w sieciówkach, z drugiej, w River Island kupiłam kilka lat temu skórzane kozaki, w których chodzę do dziś.

KatarzynaSwierc 0005

Bardzo możliwe, że kolor jest na tyle charakterystyczny i sezonowy, że przed końcem zimy nie mogłabym już na niego patrzeć. Czas życia produktu szedłby więc w parze z terminem “przydatności do noszenia”. Dałam się zrobić jak amator, a nie członek sekty slow z długim stażem, ale dużo radość sprawił mi fakt, że poczułam szczerą i prawdziwą niechęć z faktu posiadania w szafie czegoś tak szmatławego. W rzadkich chwilach słabości zdarzało mi się pomyśleć, że może przesadzam z tym całym dbaniem o jakość i dopasowanie rzeczy, że może warto czasem odpuścić i przestać przywiązywać taką wagę do głupich zakupów, ale poczucie ogromnej irytacji w przypadkach takich jak mój mechacący się płaszcz uświadamiają mi, że to co robię, ma jednak sens.

KatarzynaSwierc 0004

KatarzynaSwierc 0002

Przy okazji pokazują się moje nowe jesienne kozaki z Monshoe, tym razem strzał bardzo trafiony. Są zrobione z miękkiej skóry i były niesamowicie wygodne od pierwszego założenia – to się u mnie prawie nie zdarza, bo mam tak dziwne stopy, że obcierają mnie nawet emu i japonki. No i kopertówka – jedną z wielu zalet pracy w biurze w centrum miasta jest fakt, że można rzucić tam wszystkie graty i poruszać się po ulicach z tymi wszystkimi pięknymi, małymi torebkami, które do tej pory nie miały szans w konkurencji z modelami typu wór bez dna.

KatarzynaSwierc 0007

 Za zdjęcia bardzo dziękuję Kasi – Katarzyna Świerc Photography

* jeżeli ciekawi Was książka na zdjęciach, to wyjaśniam – pełni tam rolę remedium na “Kasiaaaa, ja nie wiem co zrobić z rękaaami”. To wydany dobre kilka lat temu Spacerownik Warszawski, który pożyczyłam od koleżanki i często noszę ze sobą, żeby lepiej poznać miasto.

91 comments

+ Napisz odpowiedź
  1. Ewka

    Asiu, a moglabys napisac jaki jest skład, z jakiego materiału ten płaszczyk? Właśnie jestem na etapie wybierania tkaniny, żeby uszyć płaszcz ;)

    1. Ewa M.

      Ewka, jeśli jesteś z Wwy to na Pradze, ul. Grochowska (przy bazarku) jest sklep z tkaninami na płaszcze. Cudowne kaszmiry a 120,- (potrzeba jedną długość). Warto, gatunek wspaniały na kilka sezonów

        1. Ewka

          Dzięki Ewa M.!
          Ja co prawda z Krakowa ale zaopatruję się także w internecie :) — w zeszłym roku zainwestowałam w materiał zwany ambasadorem, ok 100zł za metr, i muszę przyznać że naprawdę daje radę, tylko jest taaaaki ciężki, że jeszcze na małe plusowe temperatury się nie nadaje (jak dobrze mieć szyjącą Mamę).
          Pomyślę o kaszmirze, dzięki jeszcze raz :)

        2. Patricia

          To chyba nie jest wymarzony skład materiału na płaszcz. Ja też kiedyś dałam się wrobić w piękny płaszcz z sieciówki w czarno różową pepitkę i naturalnie po dwóch (cud, że aż tyle) sezonach wyładował w koszu, bo do niczego się już nie nadawał. Ale nie dziwię się, że wybrałaś ten kolor – jest bardzo apetyczny ;-)

  2. Milena

    Bardzo ładnie Ci w tym kolorze, pasuje Ci do oczu i karnacji :)
    Bardzo lubię czytać Twojego bloga, jestem tu już kilka dobrych lat.
    Pozdrawiam!

  3. Kayka

    Asia, ale kolor do Twojej karnacji dopasowany bomba, wyglądasz tak cudnie i świeżo i radośnie, że nawet gdyby to miał być płaszczyk na jeden sezon to się nic nie stanie :-) Zapewne wiskoza akryl i poliester w większości :-) pozdrawiam i czekamy we Wro na Ciebie!

    1. vintage-mania-dressingupeasier.blogspot.com

      Właśnie, też mnie to ciekawi – jak to się stało, czy taka opcja była potrzebna, czy się sprawdza, czy bardzo droga, czy sama, czy z kimś, i w ogóle..:) 100 pytań do:)
      Już od kilku lat czaję się na jakieś oddzielne biuro/kanciapę, ale jakośnie mogę się na to zdobyć, ale z drugiej strony prowadzenie takiego sklepu w domu (gdzie jeszcze dziecko i kot) to istny sajgon.. Pozdrawiam,
      Karolina

  4. JedenastaTrzydzieści

    Jak będziesz kiedyś w pobliżu Placu Politechniki, to polecam kawiarnię La Petite na Noakowskiego 8. Nie pracuję tam i nic mnie z tym miejscem nie wiąże, więc to nie jest komentarz sponsorowany, polecam Ci ją tylko dlatego, że sama tam czasem bywam a codziennie przechodzę obok i za każdym razem zachwycam się wystrojem, jest tam tak ślicznie! Mój faworyt to stolik z zegarem wbudowanym w blat :)

    1. lu.

      Jeśli chodzi o tą “wbudowaną” w bramę, to też polecam. Co prawda byłam tam raz, ale jeśli chodzi o klimat, to w lepszej dotąd nie byłam :)

    1. Mademoiselle Romantique

      Dołączam się do pytania o czapkę :) śliczna!

      Ten płaszczyk też mi się marzył, ale jak zobaczyłam skład, to stwierdziłam, że nie warto za taką cenę. Trochę mnie wyleczyłaś tym mechaceniem, dziękuję :)

  5. Kasia

    Kurcze ślicznie wyglądasz w tym płaszczyku… szkoda, że się mechaci. i kolorystycznie też mi całość bardzo do gustu przypadła.

    1. Style Digger Autor wpisu

      Pewnie! Prowadzę swoją działalność gosp. – jestem blogerką:) I oprócz samego prowadzenia bloga robię sporo innych rzeczy, które z tego bloga wynikają – czasem coś napiszę dla kogoś, coś doradzę, czasem jakieś warsztaty poprowadzę itp. Planuję też coraz bardziej zajmować się prognozowaniem trendów, nie tylko w modzie, bo bardzo mnie ta branża ciekawi – miałam okazję pracować w Londynie w dużej firmie konsultingowej właśnie prognozującej trendy konsumenckie i planuję tę działkę rozwijać nadal:)

      1. Justyna

        Czyli rozwijasz się na tym polu, na którym podejrzewałam:) Super, gratuluję.

        Nie wiem czy możesz i chcesz (wszak podobno eksperci nie zdradzają do końca swoich źródeł) ale byłoby super gdybyś podzieliła się zbiorem ciekawych linków dotyczących prognozowania trendów. W sumie może mogłabyś stworzyć jakiś post na ten temat?

        Z góry dzięki!

  6. alken

    powiedziałabym że jest paskudny, ze zwykłego uprzedzenia do różu ;) ale nie mogę, bo faktycznie bardzo ładnie Ci w tym kolorze. i znam ten ból, jak człowiek stara się trzymać jak najdalej od badziewia z sieciówek a potem i tak ląduje z jakąś nową jednorazową szmatką. chociaż mi się udało wytrzymać już rok bez sieciówek (nie licząc jakichś tam piżam, majtek, skarpetek itp i butów oraz spodni, bo ciężko znaleźć w/w z “alternatywnych” źródeł).

  7. m

    mechacenie się materiału może być podstawą do reklamacji. jeśli nie chcesz dłużej trzymać ‘szmatki’ w szafie, to jest niezle rozwiązanie

  8. stokrotka

    A może da się płaszczyk zwyczajnie zareklamować? Rzeczy nie powinny się psuć szybko, nawet jeśli pochodzą z sieciówek. Zdaje się, że obowiązuje roczna gwarancja (nie jestem pewna). Kiedyś reklamowałam t-shirty z H&Mu – po praniu w pralce, na programie “delikatne 30st.” porobiły się w nich małe dziurki… Zwrócono mi pieniądze. A moja siostra kolejny sezon nosi nową torebkę z House’a, bo regularnie dokonuje reklamacji ;) (urwane paski, zamki, przetarta na rogach u dołu… takie rzeczy można reklamować, firma albo naprawia, albo zwraca pieniądze)
    Mam natomiast bardzo przykre doświadczenia z firmą Lasocki – buty były wyraźnie źle zrobione, w obcasach śruby, które zaczęły przebijać podeszwę i wbijać się w stopy, ostatecznie po 3 miesiącach walki, kiedy kozaki były dłużej w reklamacji niż na stopach, zwrócono pieniądze.

    1. pati

      poczytaj sobie fan page sklepu CCC ktory buty lasocki sprzedaje to zobaczysz co tam sie dzieje :/ z tego co czytalam w komentarzach to firma lasocki zmienila wlasciciela i ten nowy nie dba o jakosc.

  9. tola

    z różem Ci do twarzy! i wcale nie wygląda za słodko, chociaż to może kwestia tego, że faktycznie ostatnio róż króluje i można się do niego przyzwyczaić, a jednocześnie nie kojarzyć z kiczem i lalką barbie. przy okazji, czapa beżowa(różowa?) jest świetna!

  10. Ania

    Asiu! Przepięknie Ci w takich kolorach, promieniejesz. :) Aż dziwne, że wcześniej tego nie odkryłam, ale zdecydowanie najbardziej podobasz mi się w pastelach. Płaszczyk jest prześliczny, ale nie może się równać z butami i kopertówką. Szukałam właśnie takich kozaków przez jakiś czas i w końcu w akcie desperacji ze zmarzniętymi stopami odzianymi w trampki, kupiłam inne. Wiem, wiem, hańba mi, ale zdążyłam już te swoje w zasadzie polubić! Do kostki są skórzane, od kostki w górę z czegoś skóropodobnego, pikowanego. Przejście między tymi materiałami jest cudownie wycięte, patrzę i nie mogę przestać. :) A do tego są w środku tak puchate i cieplutkie, że można w nich śmigać po Grenlandii! Tak czy inaczej, oddałabym pół życia za takie piękne jak te na zdjęciach!

  11. A.

    Niecierpię różu, ale w tym wydaniu, na Tobie wygląda po prostu obłędnie! I świetny krój ma ten płaszcz :).
    Kozaki i kopertówka też świetne!
    A powiedz, co to za bluzkę masz pod spodem? :)

  12. Natalia

    Czasami mam wielką ochotę kupić sobie coś różowego, na przekór wszechobecnej czerni w mojej szafie :) Wyglądasz w tym płaszczu świetnie! W ogóle wyglądasz świetnie! :) A na 4 zdjęciu, to już w ogóle jak Angelina Jolie, te usta i oczy, ach.. :)

  13. Katarzyna Ewa L.

    Hehe :) i słusznie, czasem można sobie pozwolić na odjazd! W stu procentach rozumiem Twoje rozkminy na linii “jakość vs. omg jakie fajne”. Dobrze, że wyrzuty sumienia trwały krótko, nie ma co się katować jak już się kupiło ;) Pzdr!

  14. Katarzyna Ewa L.

    Asia, teraz mi przyszła do głowy jedna uwaga z dziedziny geek/productivity improvement: Jak klikam w czyjś nick w komentarzach to przenosi mnie do witryny tej osoby w tym samym tabie a ja bym chciała zostać na joannaglogaza.com ;) zagadaj swojego informatyka, żeby otwierały się w nowym tabie/oknie. Chyba nie na miejscu tutaj, ale tak wypadło… Sorczak.

    1. Style Digger Autor wpisu

      Nie nie, super właśnie że mówisz, dzięki Kasia! Już wiem jak to zrobić, tylko wiecznie zapominam, bo ja zawsze mam wciśnięty ctrl, ale będę pamietać następnym razem, bo już kilka osób o tym wspominało:)

  15. Martyna

    Nigdy nie piszę komentarzy pod blogami (których przeglądam dużo), ale zmotywowała mnie ilość wpisów nade mną… Jesteś chyba jedyną blogerką, której blog cieszy się tyloma pozytywnymi komentarzami. Piszesz mądrze, nie zajmujesz się tylko ‘ciuchami’ i pogonią za nowymi trendami- to chce się czytać i oglądać! Widać, że masz stałe grono czytelniczek, z którymi rozmawiasz, nie traktujesz z góry. Jesteś normalna (szkoda, że normalność nie panuje w internecie). Super, trzymam kciuki za Ciebie dalej, bo już od lat czytam Twojego bloga i idziesz do przodu- nie potrzebując markowych ‘must-have’ i miliona gadżetów promocyjnych. Na Twoim poziomie tak dobrze czyta się tylkoUlę z The Adamant Wanderer i Weronikę z Raspberry&Red ;) Pozdrawiam!

    1. Style Digger Autor wpisu

      Hej Martyna, dziękuję Ci bardzo. Nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę, że mam szczęście mieć takich fajnych Czytelników, naprawdę bardzo to doceniam. Dzięki jeszcze raz, pozdrowienia!

  16. sylwia

    w którymś z preogramów Gok Wan mówił ze jakość ubrania zdradzają szczegóły. Np. guziki. Zgadzam się z tym – plastikowe guziki przy płaszczu nadają mu trochę tandetnego wyglądu. Sama mam taki płaszcz w szafie, w dodatku też zmechacony – za to ma idealny fason i jakoś nie mogę się go pozbyć, mimo że w nim nie chodzę. Sam kolor Twojego płaszcza jest śliczny, a może spróbuj go podrasować? Kup jakieś ładne, eleganckie guziki, jeśli jest możliwość odpięcia futrka to też zainwestowałabym w jakieś lepszej jakości w bardziej nieoczywistym kolorze niż czarny – np. butelkowa zieleń, szafirowy albo chabrowy. Z różem każdy z tych kolorów będzie tworzył piekny kontrast.

    1. Style Digger Autor wpisu

      To na pewno by było dobre rozwiązanie i zgadzam się w 100% co do mocy detali i wykończeń, ale na pewno nie będę z nim nic robić, bo najzwyczajniej w świecie nie chce mi się poświęcać czasu, energii i pieniędzy na coś z tak marnego materiału, przecierającego się z prędkością światła. Myślę, że po prostu zaniosę go do reklamacji.

  17. if

    Też kiedyś dałam się zrobić w ‘balona’ i kupiłam płaszcz z przeceny w Stradiszmateksie i po kilku założeniach wyglądał, jakbym chodziła w nim dziesiąty sezon! Po każdym założeniu muszę używać kolarki do ubrań, potem szczotki, a i tak koniec końców na długo mu to nie starcza. Zastanawiam się, czy takie wady tkaniny da się reklamować? Płaszcz sam w sobie miał idealny krój, ale w użytkowaniu tragedia.

  18. M.

    Mi serce skradła czapka, a raczej jej kolor! :) Sama bym się na taką skusiła, tylko problem w tym, że moje płaszcze zimowe są albo zielone albo brązowe :P
    Co do płaszczyka- to czarne futerko przy kołnierzu daje trochę taki “tandetny” efekt :P
    Ale w takiej kolorystyce jest Ci bardzo dobrze :)

  19. Marta Pałuczak

    Myślałaś nad zgoleniem płaszcza? Moje podejście do filozofii slow opiera się między innymi na naprawianiu zniszczonych rzeczy. Zaskakująco często bowiem raz porządnie zgolona rzecz już się nie mechaci. A dobrze przeszyty chiński szew trzyma na mur beton. Są przypadki beznadziejne oczywiście, ale często rzeczy po prostu warto naprawiać, zwłaszcza jeśli potrafimy zrobić to sami. Nie wiem czy chciałoby mi się bowiem zasuwać do krawcowej z każdą zepsutą szmatką ;)

    1. Favtrav

      O, Marta masz w zupełności rację. Jeżeli już trafimy na jakiś bubel naprawmy go sobie sami :) Może wtedy też docienimy bardziej wartość danej rzeczy. :)

    2. AniaEm

      Myślę, że warto naprawiać zniszczone rzeczy, ale tylko takie, które dobrze nam służyły. Naprawa tak, ale wtedy gdy zniszczenie wynika z normalnego zużycia, a nie z fatalnej jakości produktu. Dlaczego marnować czas i energię na naprawianie nowej, świeżo kupionej rzeczy, czegoś co powinno się w zasadzie reklamować? To producent powinien naprawiać, a nie my. Inaczej jest to sygnałem dla firm, że akceptujemy taki stan rzeczy, niską jakość. Bardzo jestem ciekawa czy można reklamować mało noszone “mechatki”? Być może dużo reklamacji spowodowanych złą jakością spowoduje z czasem polepszenie sytuacji. Chyba, że firmy się zaczną ratować coraz bardziej rozbudowanymi disclaimerami. Ale to już osobny temat, na który chętnie swoja drogą bym poczytała.

      A co do stylizacji, piękne zdjęcia. Ciekawe czy każdy uśmiecha się sympatycznie na Twój widok na ulicy – bo radośnie i bardzo świeżo wyglądasz w tym kolorze.

      1. Asia

        Co do reklamowania”mechatek”:
        Mi udało się zareklamować mechacącą się kurtkę z Orsaya po roku i reklamacja została uznana, więc się da. Minus jest taki, że w ramach zadośćuczynienia otrzymałam bon na równowartość ceny produktu, uwaga “bez prawa reklamacji’. :) Przypuszczam, ze to łamie prawa konsumenta, ale te batalie trwają strasznie długo i po prostu dałam sobie spokój.
        Najśmieszniejsze jest to, że w ten sposób sklep sam wystawił laurkę odnośnie jakości (a raczej jej braku) swoich produktów.

        Nie chodzi nawet o te pieniądze – wtedy nastąpił ten moment, który przeważył szalę. Zrealizowałam bon i od tego czasu, a było to jakieś dwa lata temu, unikam sieciówek jak ognia, kupuję mniej i jesli jakość mi nie odpowiada – nie kupuję.
        Summa summarum: Orsayowi mogę podziękować za przysługę. :)

  20. Kasia

    Zdjęcia są przepięknie, wyglądasz wspaniale!
    Narobiłaś mi ochoty na różowy płaszczyk (w ogóle ostatnio mam obsesję na punkcie tego koloru, chyba czas wrócić do przedszkola) – kiedyś dodałaś w nim zdjęcie na fb i byłam zachwycona. Tego już nie kupię, ale może uda mi się znaleźć gdzieś równie ładny, a lepszej jakości.

  21. Favtrav

    Bardzo ładnie w nim wyglądasz! Ja marzę o jakimś super płaszczu, w którym mogłabym wyjść i nie wyglądać jak ufoludek (; Oczywiście, taki jaki mi się upatrzył w głowie, nigdzie nie istnieje. Jasne, w sklepach jest pełno różnych, w zależności od koloru, kroju itp. Jednak ja staram się nie kupować czegoś na jeden sezon, z naciskiem na odzież wierzchnią. Dlatego pozostanę przy swoich kurtkach odpowiednich na mrozu.. A płaszcz sobie kiedyś uszyję! :)

  22. Ania

    Tyle pozytywnych komentarzy.. rzeczywiście kolor sliczny, ale czy naprawde nikt nie zwrócił wagi na to jak strój jest (lub nie jest) dopasowany do sylwetki? chciałabym się dowiedzieć co o tym sądzisz, Asiu ;)

  23. Rea

    Ja także nie dołączę się do tego całego zachwytu – zarówno krój (ten płaszcz wygląda jak płaszczyk dziecięcy) jak i kolor jakoś mi nie pasują… Ale doceniam to, że mimo, że stylizacje mi się nie podobają, merytorycznie czerpię z tego bloga wiele inspiracji i za to dzięki!

  24. U.

    Zastanawiam się cały czas nad kwestią: tanie (?) ubrania z sieciówek vs. droższe (?) ubrania lepszej jakości, które traktujemy w kategoriach inwestycji. Dla wielu z nas już ubrania z sieciówek to wciąż spory wydatek, a w lumpeksach coraz trudniej znaleźć coś ciekawego, jeśli pracuje się od 9.00 do 17.00. Nie twierdzę, że znalezienie dobrych jakościowo ubrań w rozsądnej cenie jest niemożliwe, ale jednak wymaga planowania i jest dość absorbujące czasowo, a ja (na przykład) tego czasu zupełnie nie mam. Pomyślałam, że fajnie byłoby znaleźć tu na blogu jakąś bazę sklepów/cykl postów z informacją o cenach, jakości, promocjach. A może coś takiego już gdzieś istnieje – tylko ja o tym nie wiem :)
    Pozdrawiam,
    U.
    P.S. Pomyślałam, że Ci sie spodoba: http://www.barboravesela.com/index.html.

    1. alken

      fakt, masz rację, od kiedy pracuję pn-pt 8-16 nie mam szans na porządne łowy lumpeksowe. ja kupuje po prostu drożej i zdecydowanie mniej, głównie w internecie (polskie marki i projektantów). kompletowanie szafy idzie mi tym samym bardzo powoli i sto razy zastanawiam się zanim coś kupię (czasem aż za bardzo i potem danej rzeczy już nie ma jak juz się namyslę ;) ) ale póki co jestem zadowolona. wczesniej polegałam głównie na lumpach i wyprzedażach, miałam więcej ciuchów, które ciągle wyrzucałam albo w nich nie chodziłam, więc choć wydaję więcej, to przynajmniej mam poczucie, że nie są to pieniądze wywalone w błoto, bo chodzę w nich regularnie

      1. U.

        Jestem właśnie w trakcie oszczędzania na nową garderobę, bo duża część moich ubrań bardzo się już znosiła. Marzy mi się kompaktowa szafa dobrych jakościowo ubrań, a do tego dwa zestawy tańszych “uniformów” do pracy – jestem nauczycielką i na/w moje ubrania wylewane i wcierane są naprawde bardzo różne rzeczy ;). Wolałabym nie musieć usuwać tych plam z kaszmirowego swetra lub spódnicy za 350 złotych ;)
        Z drugiej strony, przy całym moim szacunku dla rzemiosła, oryginalności, wiedzy i ciężkiej pracy, nie jestem pewna, czy jakiekolwiek ubrania powinny tyle kosztować. Będę się chyba musiała nauczyc szyć ;)

        1. alken

          kompaktowa szafa to jest to – marzy mi się żeby zmieścić się do jednej walizki z moja garderobą :) ustaliłam sobie pewną ilośc która powinna mi wystarczyć ale niestety zdarzają się nadprogramowe zakupy czegoś co nie jest do końca niezbędne, ale za to ładne ;)

  25. ryfka

    Zdjęcie na tle menu to jedno z najpiękniejszych zdjęć, jakie u Ciebie widziałam! Brawa dla Pani Fotograf.
    A co do kupowania “bubli” – mam podobnie. Zwykle macam ciuchy i analizuję składy jak nienormalna, ale jak czasem zobaczę coś “och i ach” (typu mój sweter z królikiem: http://bit.ly/193GzfA ), to całe rozsądne podejście szlag trafia :)

  26. Pola

    To chyba dobrze czasem tak się dać zrobić – zdarza się najlepszym, w końcu nie jesteśmy cyborgami.

    Ślicznie Ci w różowym, ale zdecydowanie bardziej przemawia do mnie odcień czapki niż płaszczyka.
    Szczerze, to moim zdaniem wygląda tandetnie nawet nie zmechacony – ten odcień różu i czarne futerko… No wybitnie nie w moim guście;)
    Ale kopertówka jest rewelacyjna! (i przypomniałaś mi o pakamerze, dzięki! )

    pozdrawiam

  27. czytaj z ust

    Oczywiście, że czytanie metek ze składem ma sens. Ja osobiście nienawidzę jak coś mi się mechaci.
    (Teraz Warszawianką jesteś? Mnie się wydawało, że w Londynie siedzisz…)
    Pozdrowienia

  28. Alicja

    Apropo stóp, jak sobie radzisz z tym radzisz, problem znika gdy “rozchodzisz” buty? bo u mnie czas w większości przypadków nic nie zmienia więc albo jestem posiadaczką najbardziej wymagających stóp świata albo coś robię źle ;) tzn pytam jaki rodzaj czarnej magii mogę zastosować żeby być w stanie chodzić w butach bez tony plastrów, (jeśli jakieś sposoby znasz) zwłaszcza na boso (sandały/klapki etc) bo tutaj to w ogóle jakaś katastrofa…na razie posiadam 2 wygodne pary, płaskie kozaki i adidasy, cała reszta jest ok na może 2h a później tragedia. Zaznaczam, że kupuję skórzane więc nie jest to kwestia materiału. Pozdrawiam!

  29. Domii

    Dość duża odmiana widzę, na szczęście tylko chwilowa ;). Chociaż kolor płaszcza wydaje się całkiem fajny (no i dość zabawny), to nie wiem, czy wyszłabym w nim na ulicę. Jednak na pewno daje pozytywnego kopa ;). Bardzo fajny zestaw i śliczne kozaki. Nawet ja- amatorka zimowych traperów jakoś w tym sezonie łaskawiej patrzę na kozaki. Czyżby zmiany?

  30. Zuza

    Mój komentarz nie będzie za bardzo wyróżniał się na tle innych, ale nie mogę się powstrzymać, by skomentować ten zestaw. :)
    Wyglądasz absolutnie pięknie. Kolor płaszczyku według mnie bardzo odważny (jestem fanką czerni, szarości i bieli), ale bardzo pasuje do Ciebie.
    Twój blog znalazłam przypadkowo jakiś miesiąc temu i od razu się w nim zakochałam. Najbardziej zaciekawiła mnie koncepcja “slow fashion”. Chciałam taką wprowadzić i do swojej szafy, jednak nie mam pojęcia na temat składów. Czy mogłabym prosić o wpis odnośnie “dobrych i złych” materiałach? Byłabym naprawdę wdzięczna.

    Pozdrawiam. :)

  31. Olga

    Po tym jak opublikowałaś ten wpis kilka(naście) blogerek pokazało podobną stylizację. Ale tak ładnie jak Ty to żadna :) Na drugim miejscu może Horkruks. W tym kolorze naprawdę wyglądasz wyśmienicie.

    Uwielbiam patrzeć na Twoje stylizacje – mam wrażenie, że nie jestem oszukiwana, że to jest szczere i świadome. Taki Internet to ja lubię :)

    Pozdrawiam serdecznie :)

  32. Herbi

    Wyglądasz ślicznie. Spodobało mi się też bardzo Twoje podejście do mody. Nie wiedziałam, że są takie miejsca, jak Twój blog :) , gdzie o modzie mówi się nieco inaczej. Sama myślę podobnie i nawet namawiam na takie świadome kupowanie innych. Kuriozalne podejście, bo akurat jestem właścicielką sklepu odzieżowego. Klientki czasem się dziwią, kiedy zniechęcam je do kolejnego zakupu. Robię to chyba taktownie, bo nikt się nie obraża :)

  33. Karolina

    “, w River Island kupiłam kilka lat temu skórzane kozaki, w których chodzę do dziś.”

    myślę, że “parę lat temu” jest tu kluczowe ;) od paru lat temu sporo się zmieniło. pamiętam, jak standardowym, najczęściej spotykanym materiałem była bawełna…

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *