|Train wheels beating, the wind in my eyes|

Tego lata jedną z moich największych inspiracji jest Włóczykij w każdej możliwej postaci- i moje wakacje zapowiadają się całkiem włóczykijowato, i do moich codziennych strojów mam ochotę przemycać tyle włóczykijowatości, ile tylko się da. Dzisiaj miałam na sobie mundur harcerski, który znalazłam na dnie szafy podczas ostatniej wizyty u babci- najbardziej prawdopodobna wersja głosi, że należał do starszego brata mojej mamy, gdy był jeszcze w liceum. W swój własny mundurek, z czasów podstawówki, mogłabym się już nie zmieścić. Mundur wujka przeleżał zapomniany w szafie dobre czterdzieści lat, ale i tak przy pierwszym przymierzaniu wytrzepałam z kieszeni piasek i jakieś gałązki. Żeby nie wyglądać już zupełnie jak strażnik parku Yellowstone z bajki o Misiu Yogi, dorzuciłam skórzane sandały na obcasie i złote dodatki w dużej ilości.

 

 

I spodenki, i bluza mundurka noszą na sobie ślady podchodów i nocnych zbiórek, które dodają im charakteru. Są takie rzeczy, które starzeją się z godnością i z wiekiem wyglądają coraz lepiej- do tej kategorii należy wiele par moich skórzanych butów, niektóre torebki, ulubiona kurtka. Wolę je nosić co parę miesięcy do szewca czy krawcowej do podratowania niż szukać w sklepach godnego zastępstwa. Swoją drogą to niesamowite, jak podejście do tej kwestii się zmienia- dzisiaj, we wciąż jeszcze trwającej epoce szybkiej mody, w magazynach, sesjach, a nawet na blogach, co chyba jest najbardziej zaskakujące, znajdziemy prawie wyłącznie ubrania i dodatki jak świeżo ściągnięte ze sklepowej półki, bez jednej rysy czy zadrapania. Z drugiej strony właśnie stanęła mi przed oczami sytuacja dokładnie odwrotna- przypomniał mi się widok starszych roczników z mojej szkoły, regularnie kopiących w krawężnik na boisku celem postarzenia glanów, bo w takich nowych i błyszczących wstyd się było pokazać. Jedno i drugie zachowanie jest tworzeniem pewnej iluzji, ale o ile na „postarzanie” glanów patrzę z pewnym sentymentem (chociaż sama chyba nigdy ich nie nosiłam), to dyktatura nowości bardzo mnie już znudziła.

 

 

 vintage scout uniform / H&M shirt / vintage belt / vintage bag from Mulholland Drive / Prima Moda shoes / Pieces scarf / Swatch watch

96 comments

+ Napisz odpowiedź
  1. muchowa

    Fascynuje mnie Twoja upartość(?) w znajdywaniu duszy w ubiorze. Korzystanie z rzeczy, które są już komuś niepotrzebne daje podwójną satysfakcję dla nas (ekologia + niepowtarzalność), a także druga strona ucieszy się, że daliśmy czemuś, co kiedyś było dla kogoś ważne, drugie życie.

    Pozdrawiam, Muchowa

  2. Konstancja

    Mnie też znudziła ta dyktatura, tym chętniej odwiedzam Twojego bloga, gdzie nie zaatakuje mnie kolejna bluzka z nowej kolekcji Zary, ale niesamowity pomysł na siebie i ubrania. Co tu dużo mówić – Asiu, uwielbiam Cię i Twojego bloga! W Polsce brakuje takich autentycznych i niepodążających za tłumem blogerek, choć każda ma o swojej oryginalności nieco wygórowane zdanie. Tak trzymaj!

  3. Erill

    Zawsze mnie zachwyca to jak wiele skrabów mozna znalezc w szafie mamy/babci/dziadka/wujka. Zawsze mnie cieszy kupno nowej fajnej rzeczy, ale coraz czesciej zauwazam ze kupujac, kupuje ciuchy z sekcji basic zas cala reszte szukam po sh i dnach szaf bo wyadaja sie byc bardziej niz to co maja wszyscy, ma mierna jakosc i jakies takie nie zawsze mi odpowiadajace jest.
    Jestem absolutnie oczarowana tym mundurkiem. Dawno juz nie widzialam tak fajnej intrepretacji czegos co w zasadzie ostatnio swiatlo dziennie widzialo kilka dekad temu. Po prostu czad :)))

  4. Michelle

    świetnie to wygląda!
    a co do „nowości” – dla mnie nie ma nic lepszego niż stare ubrania z szafy mojej mamy. i co ciekawe, nawet po wielu praniach w pralce pozostają takie jak przedtem, a nie mechacą, nie rozciągają się jak wiele ubrań za kosmiczne ceny z różnych dzisiejszych sieciówek. do dziś mama mi opowiada, patrząc z sentymentem na niektóre rzeczy, „o a po to jeździliśmy do hoflandu do warszawy” albo „a to ciotka pod koniec lat ’80 z usa przysłała”. piękne rzeczy, z historią i maminymi wspomieniami. od razu je się lepiej nosi!
    jesteś jedną z niewielu blogerek, które są wierne swojemu „staremu” stylowi. jak dobrze, ze choć u Ciebie nie ma neonów!
    pozdrawiam!

  5. agata

    Łał, nigdy nie pomyślałabym żeby chodzić w mundurze harcerskim na co dzień. Tobie wyszło to perfekcyjnie :). Swoją drogą ten mundurek wygląda (całe szczęście) mało mundurowato, bez naszywek czy wielkich kieszeni po bokach nogawek. Poza tym bardzo trafne spostrzeżenia.

  6. Jag

    Bardzo fajny, szczery (nie znajduję innego słowa) zestaw. Myślę, że każdy ma ubrania, które (chociaż już podniszczone, lekko przechodzone) z chęcią zakłada kilka razy. U mnie są to z pewnością skórzane kurtki (których mam kilka) i czekam tylko, aż ich „znoszenie” będzie bardziej widoczne. Co do ubrań z szafy mojej mamy – niestety nie mam ich za wiele, a te, które mam ukrywam głęboko w szafie, żeby jeszcze wytrzymały chociaż jeden sezon, noszę je bardzo rzadko, tylko na specjalne okazje.

  7. Alex

    Wiele blogerek powinno brać z Ciebie przykład zarówno w kwestii podejścia do ubrań, jak i do szeroko pojetego tematu mody i blogowania.U Ciebie jest coś więcej niż reklamy i rzeczy tylko z Zary czy H&M’u.To fantastyczne jak bardzo spójne i sensowne są kolejne Twoje posty.Podziwiam Cię za to i muszę przyznać,że jesteś bardzo inspirującą osobą :) Oby tak dalej.Pozdrawiam :)

  8. Iza

    Dyktatura nowości sucks – te idealne, wymuskane i wyciaćkane stroje na niektórych blogach aż rażą po oczach. Oczywiście, ma to jakiś tam swój urok, ale ileż można oglądać ciuchy zdjęte z manekina z Zary. Nic, nawet ciuch od najlepszego projektanta, nie zastąpi stroju z duszą, z historią – bluzki, w której mama zdawała maturę, marynarki po dziadku czy starego szala babci. Posiadam mnóstwo takich ciuchów w mojej szafie i uwielbiam, kiedy znajomi pytają, gdzie to kupiłam i zdziwienie malujące się na ich twarzach, kiedy odpowiadam, że to ciuch po mamie/babci/tacie. I uwielbiam radość mamy bądź babci, kiedy przywracam młodość ciuchom, w których one same kiedyś chodziły, świetne uczucie. Możemy być pewne, że są to ciuchy unikalne, w większości przypadków o wiele lepszej jakości, niż te z sieciówek, i przede wszystkim, ciuchy, które coś znaczą.

  9. oliwka

    powiem Ci, że mi już przeszło rozmyślanie czy coś jest po babci/mamie/wujku/tacie czy z sieciówki. Nie mam wyrzutów sumienia, że kupiłam coś w Zarze czy Mango. Ubranie interesuje mnie bez względu na to czy ma przeszłość czy nie. Oczywiście, fajnie mieć torebkę po babci, której nikt już dziś nie dostanie, ale czy znów takie złe jest noszenie bluzki, którą ma mnóstwo innych osób?

    Styl się ma bez względu czy kupuje się w centrach handlowych czy w lumpeksach. Ty go masz bezsprzecznie! Pięknie wyglądasz :)

    1. styledigger

      Jak dla mnie nie chodzi o to czy ciuch jest z sieciówki czy nie z sieciówki- przykładem jest koszula z tego posta, którą kupiłam w H&M z rok temu i miałam na sobie jakiś milion razy, co pewnie było widać na blogu. Po prostu w pewnym momencie kilka miesięcy temu przeraziła mnie ilość nienoszonych ciuchów w mojej szafie- teraz kupuję tylko rzeczy, których jestem w 100% pewna i przeszło mi (na szczęście!) kupowanie dla samego kupowania. Ubraniowa niepowtarzalność jest chyba niemożliwa do osiągnięcia, zresztą wcale nie mam takich ambicji- większość mojej szafy stanowią oklepane do granic możliwości jasne koszule, pasiaste bluzki czy chinosy. Z drugiej strony boom na blogi o modzie paradoksalnie świetnie wpływa na stan moich wydatków i wolne miejsce w szafie- jak widzę coś na siódmym blogu z kolei, to nie ma opcji żebym to kupiła. Nie z jakichś wysokich ideologicznych powodów, po prostu zwykle nie mogę już na daną rzecz patrzeć. Nie mogę też powiedzieć, że nie ma dla mnie żadnego znaczenia, skąd pochodzą moje ubrania- mam do nich dość emocjonalny stosunek (mimo że mimo wszystko to tylko ciuchy, ale jakoś nie chcę mieć u siebie ciuchów kompletnie przypadkowych) i niektórych marek nie lubię, więc tam nie kupuję.

    2. Anonymous

      Zgadzam sie! Straszne jest, gdy kolejna i kolejna blogerka ma te same buty czy spodnie. Indywidualność sie zatraca!

  10. Dianka

    Szkoda, że teraz nie ma takich wytrzymałych rzeczy. Muszę przyznać, iż to trochę mój styl: męsko-kobiecy. Podoba mi się. Niesamowity. Jeszcze rzymianki będą pasować albo coś na koturnie.

  11. Anonymous

    W O W ! Wygrałaś tym mundurkiem! :)
    (jakieś 6 lat w harcerstwie w czasach nastoletnich za mną, NIGDY bym nie pomyślała, że można ten mundur tak niesamowicie przestylizować! mega!) podziwiam, podziwiam, podziwiam:)

  12. Anonymous

    wyglądasz zajebiście!! niedawno odkopałam też moją parkę khaki, przeleżała w szafie ładnych parę lat. zakupiona została w gimnazjum i ku mojej rozpaczy nie spodobała się ówczesnemu narzeczonemu, nazwana zostałam archeologiem i tak oto parka wylądowała na dnie. od oddania uchroniła ją kilkakrotnie moja mama twierdząc, że „przyda się na grzyby”. na grzybach ani w niej, ani bez niej nigdy potem nie byłam, ale teraz za to przeżywa swoją drugą młodość i nic mnie nie obchodzi, że aktualny narzeczony również nie patrzy na nią przychylnym okiem :) co więcej, na ostatnim ognisku dorobiła się całkiem sporej dziury od jakiejs iskry i Ci powiem, że dopiero wtedy stwierdziłam, ze to prawdziwa stylówa, ma już swoją historię i charakter :)))) pozdrawiam serdecznie :) L.

  13. Anonymous

    Hi! I’ve been reading your blog for a lomg time now- and i absolutely love your style! all the best from germany:) <3

  14. Agnieszka

    Świetnie! Trend militarny i szortowy garnitur, dwa w jednym :) Wyglądasz genialnie, jeden z Twoich najfajniejszych zestawów.

    W sprawie ciuchów sieciówkowych masz dużo racji, ja w sieciówkach kupuję głównie ubrania basicowe i jak ognia unikam sezonowych hitów z Zary czy h&m. Mam niestety sporo słabości do h&m Trend i Topshopu (ich stare kolekcje Unique wykupuje prawie hurtowo na Ebayu). Udało mi się trochę ograniczyć nałogowe kupowanie ubrań, ale nie potrafię odmówić sobie kupowania butów. No i są jeszcze zakupy online… Paypal to zło wcielone. Wystosuję chyba jakiś apel do młodzieży w stylu „nie idźcie tą drogą, nie zakładajcie konta na paypalu”.

    1. styledigger

      Dzięki Agnieszka! Tylko nie mówię wcale, że sieciówki są złe, sama mam z nich mnóstwo ubrań. Po prostu ciągłe zastępowanie posiadanych ciuchów nowymi, niezależnie od tego skąd pochodzą, wydaje mi się pozbawianiem ich jakiejkolwiek wartości i cieszę się że przeszła mi faza pt „muszę sobie coś kupić, koniecznie!”. I zdecydowanie zgadzam się co do PayPala:)

    2. Agnieszka

      Wiem, że wcale tak nie mówisz :) Miałam na myśli Twój komentarz trochę wyżej, gdzie powiedziałaś, że sezonowe hity z Zary widać na milionie blogów i dlatego stają się nudne, oklepane i niefajne. Ja lubię w sieciówkach kupować ciuchy basicowe, a ciuchów statement szukam raczej w vintage shopach, polskich ciuchlandach jeśli mam okazję, w outletach, na aukcjach internetowych…

  15. PODSZEWKA

    Zgodzę się z Tobą co do tego, że na blogach w tempie expressowym widać to co jest na półkach słynnych sieciówek…o czym to świadczy? o wypchanym portfelu i brakiem swojego stylu. Mam tutaj na myśli ubiór – post za postem – od stóp do głów skomponowany z sieciówek. Ja sama baaardzo lubię dorzucić coś od siebie starszego z duszą ;-)) U Ciebie zresztą też to widać. Pozdrawiaam ;-)

    1. Anonymous

      To nieprawda, przynajmniej nie we wszystkich przypadkach. Widzę, że post wzbudził nagle wielką niechęc do ubrań z sieciówek i skłonił do dużych uogólnień. Niektórzy kupują ubrania z sieciówek, bo zwyczajnie się im podobają. Nawet, jeśli od stóp do głów i od razu po wejściu nowej kolekcji. Asoryment sklepów jest na tyle duży, że na ogół łatwo znaleźc coś w swoim stylu.
      Niestety, nie każdy posiada ubrania od starszych pokoleń i trzeba ten brak czymś zastąpic.
      Nie popadajmy więc w przesadę i nie sądźmy, że ktoś od stóp do głów „wysieciówkowany” nie ma swojego stylu. Albo że ma pełen portfel, to też nie zawsze prawda.
      Chyba nie chciałybyście, żeby ktoś mówił o Was, że jesteście biedne i macie styl swoich babc/ dziadków etc., bo założyłyście np. taki mundur. To tak samo krzywdzące uogólnienie.
      Pozdrawiam.

  16. Olfaktoria

    Świetna stylizacja. Prosta, ale jednocześnie ma to coś, co nie pozwala przejść obok Ciebie obojętnie :) Gratuluję podejścia do tematu, fajnie, że nie podzielasz „dyktatury nowości” :)

  17. Panna Lemoniada

    Po prostu oniemiałam. Języka mi w gębie zabrakło a paluchy nie wiedzą co na klawiaturze stukać. Po prostu idealnie. Nic dodać, nic ująć. Począwszy od tego prze mega klawego mudur(k)a a skończywszy na chuście (którę lowe, lowe i chcę taką i muszę znaleźć) i torebce. Miazga, szał i kosmos:)

  18. Anonymous

    Twój blog odwiedzam od bardzo dawna, ale jeszcze nigdy nie miałam odwagi go skomentować… Jednak nadszedł ten dzień, w którym w końcu muszę wyznać, że uwielbiam Twój styl!

  19. Marta A. Kossakowska

    właśnie ostatnio zastanawiałam się dlaczego blogerki nie sięgają ostatnio po militarną zieleń? bardzo udana stylizacja, mocna, ale z delikatnym akcentem. i super sandałki, które otworzyły mi właśnie oczy, że mam podobne w brązie i zawsze jakoś marudziłam na to wycięcie odgradzające podeszwę i obcas. to wcale źle nie wygląda! są genialne!

    1. Anonymous

      blogerki nie sięgają po militarną zieleń zapewne dlatego, że ostatnio ciężko jest znaleźć fajny ciuch w takim kolorze;) sama uwielbiam podobne odcienie, ale rzadko udaje mi się coś wybrać – i w sieciówkach, i w lumpeksach:)

  20. Anonymous

    Sama niedawno przeszłam takie ubraniowe „oczyszczene”. Pozbyłam się bublowatych ciuchów z Bereshki, które po pierwszym praniu nawet nie nadawały się do wyprasowania. Zostawiłam za to ubrania, które dostałam w prezencie, które są dobrej jakości i które lubię. Zmniejszyła się objętość mojej garderoby i bardzo się z tego cieszę, bo stała się bardziej przejrzysta i nie muszę przekopywać sterty bluzek, spodni zanim coś wybiorę. Ubrania wylądowały na wieszakach, uprasowane i należycie potraktowane a ja poczułam się w związku z tym lżejsza i bardziej poukładana;-)
    Teraz zanim coś kupię zastanowię się pięć razy: czy nie mam czegoś podobnego w szafie, czy jest to warte swojej ceny, ile prań przetrwa, ile razy to włożę. I w końcu mój portfel złapał oddech;-)
    Co do dyktatury nowości o której piszesz – już jakiś czas zauważyłam, że większość ubrań z popularnych sieciówek na metkach umieszcza zakaz prania albo pranie tylko chemiczne. Nie wyobrażam sobie biegania z bluzką za 39 zł do pralni więc piorę ją w pralce już na swoją odpowiedzialność. Prawda jest jednak taka, że ubrania dobrej jakości nie tracą na wyglądzie nawet po wielu praniach i w takie warto inwestować.

  21. Lil

    Wyglądasz prześlicznie.
    Twój blog jest jednym z moich ulubionych, mimo tego, że twój styl bardzo różni się od mojego. Twoje posty są często bardzo ciekawe, co jest rzadkością w modowej blogosferze (nie mówię, że nie ma żadnych sensownych modowych blogów, ale moim zdaniem stanowią one znaczną mniejszość).

  22. anonimowana

    O to to to. : D Takie ślady użytkowania dodają niektórym rzeczom uroku, nie wszystko musi być nowiutkie i błyszczące, ale istnieje też granica między starym, a zniszczonym. Pięknie dołączyłaś resztę do tego mundurku!!! : ) Lubię takie rzeczy z przeszłością, bo gdy czasami znajdę zdjęcie na którym moja mama, babcia, tata (!) mają na sobie coś co ja mam teraz w szafie, to uśmiecham się sama do siebie. : >

  23. Anonymous

    „Tego lata jedną z moich największych inspiracji jest Włóczykij w każdej możliwej postaci”
    hej, przecież ty nie tylko tego lata inspirujesz się włóczykijem, mam wrażenie, że robisz to od daaawna! :)
    pozdrawiam

  24. Anonymous

    No to nie jestem jedyna! Miesiąc temu wygrzebałam z dna szafy narzeczonego stare mundurki harcerskie, przygarnęłam wszystko. Takich militarnych spodenek nie potrafiłam nigdzie znaleźć, mają swój niepowtarzalny charakter i naprawdę fajnie się prezentują. Oprócz tego mogę nosić coś, co dla mojej drugiej połowy jest kawałkiem jego świata i dzieciństwa, patrzy na mnie, na te ciuchy i przypomina sobie te wszystkie drzewa i przygody na Mazurach :) Świetna sprawa :)

    Najpiękniejsze skarby zawsze znajdują się na dnie szafy, sprawdziłam już na kilku szafach i zawsze się sprawdza :)

    Anna (pierwszy raz komentująca, a czytająca od prawie 3 lat)

  25. jasnawoda

    piękne znalezisko. chyba od zawsze lubię kolor khaki mimo zmieniających się trendów w pastelach, neonach itd…
    poza tym jest to rzecz z historią. ze swoją duszą w kieszeniach:)
    i dlatego lubię tak zaglądać do Ciebie:)

    pozdrawiam

    persona non grata

  26. wymierna

    W końcu, posiadając swoją stronę i nie będąc anonimową, mogę komentować Twojego bloga! :D Teraz co powiem, to moje.

    Uwielbiam czytać Twoje posty, oglądać masę dobrze wykonanych fotografii i przede wszystkim inspirować się Tobą. To całkiem śmieszne, że w zaledwie tym jednym wpisie znalazłam tyle znajomych mi elementów. Sama noszę na co dzień swój zuchowy pasek, a jeśli chodzi o włóczykija… to właśnie miałam robić zdjęcia o takiej tematyce. :)

    Pozdrawiam serdecznie i melduję gotowość to udzielania się! :)

  27. Unknown

    Dla mnie jesteś kwintesencją kobiecości :) Zwłaszcza z tym podejściem ubraniowym. Po prostu masz w sobie to „coś”, chociaż nie wiem, czy ucieszy Cię ten komentarz od kobiety ;)

    Pozdrawiam,

    Agnieszka

  28. bebe

    Bombowy set! Nic w nim bym nie zmieniła… Dosłownie nic! Marzą mi się takie spodenki. Zapoluję :)

    Zapraszam też do mnie – EURO-NARODOWY akcent ;)

    bebe

  29. Rosie Taylor

    Cześć, mam problem, może potrafisz go rozwiązać ;)). Od niedawna jestem spadkobierczynią listonoszki po babci, ale jest jedno 'ale’, mianowicie: ma ona z jednej strony zacieki, nie mam pojęcia po czym. No i nie wiem, jak się ich pozbyć. Czytałam, że masz parę skórzanych toreb, czy miałaś podobny problem? I czy jakoś specjalnie impregnujesz skórę torebek? Albo może znasz jakieś zaklęcie, żeby zacieki zniknęły? ;) Z góry, dziękuje i pozdrawiam gorąco!

    Ps. Kurcze, mój tato też był harcerzem, może więc zostały jakieś rzeczy po nim? Muszę go zapytać. Po za tym, gratuluję Tobie pomysłów i indywidualności w tworzeniu!

  30. Madia

    masz naprawdę dobre pomysły, raczej nie wpadłabym na to, że stary harcerski mundurek może przeżyć swoją drugą młodość w takim guście :) Zaglądam tu od dłuższego czasu i mogę się przyznać,że jesteś moją mentorką, jeśli chodzi o blogowanie ;D Jeśli masz czas nakręcić filmiki, tak jak to swego czasu robiłaś to z chęcią obejrzałabym :) Pozdrawiam.
    spoon-style.blogspot.com

  31. OdysejaModowa

    Cudowna stylizacja…Może i jest to mundurek, ale na Tobie tak świetnie się prezentuje i jeszcze te dodatki w złocie dopełniające całość! Strzał w 10;) Zapraszam do Mnie.

    odysejamodowa.blogspot.com

  32. Anonymous

    Joasiu, jesteś po prostu przefantastyczna! Uwielbiam wchodzić na Twojego bloga, za każdym razem jestem ciekawa czym tym razem mnie zaskoczysz.

    Ale mam pytanie z innej beczki? Masz może prawo jazdy? a jak tak to za ktorym razem zdałaś? :) bo ja właśnie przechodzę kryzys i mam ochotę się poddać..

    1. Anonymous

      Wszystko fajnie, ale to takie trochę pytanie „ni z gruchy, ni z pietruchy”;) To jak podczas wykładu z np. mechaniki wstać i zapytać: „Panie profesorze, a kormorany są pod ochroną”;-) Sympatyczne,ale zbędne.

  33. Anonymous

    Kurcze, niby fajna ta stylizacja, bo ciekawie wygląda połączenie koloru i charakteru munduru ze złotymi dodatkami i sandałami……. ale. Skoro byłaś harcerką, a ja też jestem, to nie uważasz, że mundur jest w pewnym sensie zobowiązaniem i symbolem? nie wiem, może zostanie to wyśmiane, ale dla mnie jest to ważny strój, kojarzący się ze specjalnym przeznaczeniem. mimo,że już nie działam to nadal leży idealnie złożony w szafie, bo darze go wielkim szacunkiem i sentymentem. Nie krytykuje, każdy sobie sam ustanawia hierarchię wartości. Tak się tylko zastanawiam..Ciekawa jestem twojego zdania.

    Karolina

  34. Anonymous

    świetna stylówka, jeśli naprawdę sprawdza się w rzeczywistości tak, jak wygląda na zdjęciach, pozazdrościć!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *