125 comments

+ Napisz odpowiedź
    1. styledigger

      Samo kręcenie to około dwóch godzin na odcinek, ale później jest jeszcze cała postprodukcja, która zajmuje dużo więcej- nie wiem dokładnie ile, bo to nie ja się tym zajmuję.

  1. Zielonymelonik

    Bardzo istotne wskazówki dotyczące prowadzenia bloga. Zdecydowanie się z Tobą zgadzam! Prowadzę bloga już parę miesięcy i choć nie jest on zbyt popularny, to tak jak mówisz najbardziej cenie sobie wartościowe komentarze. Nie znoszę komentarzy ” cześć, super blog! Zapraszam do mnie”… Z reguły nie wchodzę na takie blogi, a jak się skuszę to tylko po to, żeby zobaczyć osobę, która jest aż do granic zdesperowana. Według mnie to skreśla potencjalnego blogera. Pozdrawiam gorąco :)

  2. Anonymous

    Nie prowadzę bloga więc nie za bardzo dotyczył mnie ten podcast, ale i tak naaaprawdę dobrze się Ciebie ogląda, ogromny postęp Asia. Szkoda tylko, że o samych trendach było tak krótko, chętnie zobaczyłabym więcej zdjęć z wybiegów, czy np. dowiedziała się komu Twoim zdaniem takie sukienki/spódnice pasują (pod względem sylwetki, wzrostu itd.), bo np. taka ja, nie za bardzo się znam na tych proporcjach i chętnie bym o tym posłuchała. I jeszcze taka mała prośba, mogłabyś w opisie filmiku zawierać informację, gdzie został nakręcony podcast? Wybierasz świetne miejsca, jest to takie fajne rozszerzenie spot digging’u i chętnie bym się tam wybrała.

    Emeraldeyes

    1. styledigger

      Dziękuję! Zawsze na końcu filmu jest taka informacja, a o trendach będzie więcej następnym razem:) Tylko sprawy dopasowania do sylwetki nie są poruszone, bo jakoś nie lubię tych sztywnych zasad i zawsze mi się się wydaje, że najlepiej po prostu przymierzyć i zdecydować czy dobrze się czujemy, czy nie.

  3. darenia

    Ja zgadzam się z Twoimi przemyśleniami w 100%, a to nabijanie fanów na FB to jest jakiś obłęd. Ostatnio dostałam propozycje współpracy, lecz stawka była tak niska, że naprawde nie byłam zainteresowana,a kiedy zaproponowałam swoją stawkę Pani mi odpisała, że wyznacznikiem kwoty są fani na FB, a ja mam najmniej więc stawka jest niska. Już nie miałam ochoty tłumaczyć, że nigdy nie nabijałam sobie fanów przez konkursy i inne triki, ale cóż jak widać fani mają znaczenie ekonomiczne :) Pozdrawiam

  4. pinkdog

    W pełni się z Tobą zgadzam odnośnie statystyk. Najlepsza współpraca jaką miałam ze Stradivariusem nie miała z nimi żadnego związku. Bawiłam się rewelacyjnie i poznałam świetnych ludzi. Staram się omijać blogi, na których ostatnio trzeba kliknąć kilka razy żeby zobaczyć wszystkie zdjęcia. Mam nadzieje, że ich posiadaczki otrzymają efekt odwroty do oczekiwanego.

    1. Gosia

      Zdecydowanie się zgadzam. I nie wiem jak reszta, ale ja zauważyłam, że przestałam zaglądać na blogi, na których trzeba kliknąć na temat posta, żeby zobaczyć wszystkie zdjęcia. Więc jak widać, efekt odwrotny od oczekiwanego. I nie robię tego ze złośliwości, a z czystego lenistwa ;)

  5. Panna Kazikowa

    Wreszcie ktoś, kto konkretnie i bez ogródek mówi o wszystkich irytujących rzeczach na blogach. Mnie również irytuje, kiedy wchodząc na inne blogi widzę całą stronę zawaloną banerami reklamowymi albo konkursami polegającymi na kliknięciu „Lubię to” na Fb tylko po to, żeby „nabić” sobie ilość fanów. Jeśli chodzi o komentarze- również mam podobne zdanie- dodałabym tylko, że najbardziej irytującą rzeczą jest dla mnie, nie tyle dodawanie na każdym kroku linków do bloga autora, co komentarze w stylu „Obserwujemy?” !!! Ludzie na czym waszym zdaniem polega prowadzenia bloga? Na wiecznych wyścigach, żeby udowodnić komuś, że mam więcej obserwujących, czy na tym, żeby podzielić się z innymi czymś swoim, pomysłem na siebie i swój wygląd? Chyba lepiej jest mieć małe grono stałych czytelników niż rzeszę fanów zdobytych tylko poprzez konkursy?
    P.S. Oby więcej takich filmików Asiu!
    Pozdrawiam:)

    1. wiki m.

      3/4 tych 'fanów’ wzięło się w konkursów, zapewne nie zaglądają na bloga, no chyba, ze na fejsie pojawi sie informacja o konkursie.
      nie dziwne, ze potem w trakcie tygodnia danej blogerce przybyło 87481 fanów [ w końcu az 4 konkursy miała ostatnio] ;D
      nie hejtuje, tylko stwierdzam/potwierdzam to, o czym mówiła Joasia. [nie mówie, ze wszystkie, ale mnóstwo jest teraz takich] Blogerki liczą teraz tylko na wsparcie pienieżne i oczywiście darmowe ciuszki, które po 2 tygodniach noszenia i jednym poście na blogu, są na nim sprzedawane albo wystawiane do konkursu [ oczywiscie za lajki ;D]

  6. Weronika

    Jak najbardziej się z Tobą zgadzam. Dopiero co, a mianowicie wczoraj, założyłam bloga, chociaż interesowałam się tym już znacznie wcześniej, ale nie zależy mi wcale na tym, by zarabiać na nim krocie czy mieć dużo nowych „przyjaciół” na facebooku. Najważniejsza w tym wszystkim jest przecież miłość do mody, a nie „cyferki”, prawda?

  7. MikalaFashion by Kalina

    bardzo podoba mi się ten prosty pomysł na przeróbkę torebki, taki zabieg odświeża naszą starą garderobę i dodaje jej nowego charakteru, to prawie tak jak poszlibyśmy do sklepu kupić coś nowego z tą różnicą, że nie wydajemy na to tak dużo pieniędzy ;)

  8. dagna

    Do osób, które pytają, gdzie Asia kręciła – na końcu podcast’u są podzękowania i tam jest logo, oraz adres miejsca. Wystarczy obejrzeć kawałeczek po „pa!” :)

  9. Magdalena

    oj tam parówki przecież nie zawierają mięsa…:P
    Apropo komentarzy typu: super, boski set – z jednej strony masz rację, że nic nie wnoszą, ale z drugiej strony, jak inaczej można skomentować stylizację, która nam się naprawdę podoba?
    Ja tego typu wpisy dodaję tylko wtedym gdy faktycznie mi się podoba. Nigdy nie komentuję dla samego faktu skomentowania.
    Dla początkujących blogerek nawet takie komentarze są ważne. Wolę już chyba takie komentarze, niż ich brak.
    Gorzej jest wtedy, gdy pod takim komentarzem pojawia się wpis: obserwujemy się? Ja obserwuje ciebie, a ty mnie, oki? TO JEST NAJGORSZE! Do wpisów typu „ślicznie wyglądasz” nic nie mam, dopóki nie pojawi się pod nimi reklama własnego bloga.

  10. Anonymous

    Spróbuj popracować nad wymową. Masz okropny szczękościsk co przeszkadza w słuchaniu, dlatego zdecydowanie bardziej wolę Cię oglądać. ;) Pozdrawiam i życzę postępów.

  11. Anonymous

    Hej! Fajne filmiki robisz, widać, że coraz lepsze. Trzeba docenić sporo włożonej w to pracy. Ale za każdym razem, kiedy je oglądam drażni mnie coś, o czym pisało już kiedyś wiele osób – Twoja wymowa. Wiem, że się starasz, ale mam wrażenie, jakbyś wciąż zjadała końcówki wyrazów i za mało otwierała usta. Proszę, zwracaj uwagę na staranną wymowę, bo sama treść jest ciekawa, a zdania ładnie skonstruowane. W końcu należy dążyć do perfekcji w tym, co robimy :-)
    Pozdrawiam
    Prakseda

    1. Anonymous

      Dlaczego wszyscy tak bardzo czepiacie się jej wymowy? To że mówi trochę inaczej od Ciebie, nie znaczy że musi nad tym pracować, bo Tobie się nie podoba. Tym bardziej że wcale nie przeszkadza to w odbiorze… pozdrawiam:)

  12. Ratomka

    Czytam twojego bloga od samego początku (teraz także oglądam:P) i zgadzam się dosłownie z każdym twoim słowem. W sumie kiepsko mi idzie pisanie komentarzy, ale teraz postanowiłam się odezwać i powiedzieć Ci że jesteś moją Ulubioną Polską Blogerką, która ciągle mnie inspiruje. Dziękuję

  13. Anonymous

    uwielbiam Twoje zdrowe podejście do blogowania. bardzo Cie za to cenie :) to ile wkładasz serca i pracy w prowadzenie bloga widać od razu. efekty sa znakomite

  14. edigre

    Nie złość się, ale dzisiejszy odcinek odebrałam trochę jak wylewanie żali. Wszystko o czym powiedziałaś jest jasne dla kogoś, kto porusza się od jakiegoś czasu w blogosferze. Pewnie uznasz mój komentarz za niekonstruktywny, ale oglądając pomyślałam trochę o Tobie, że pozjadałaś wszystkie rozumy. :D

    1. Anonymous

      Absolutnie się z Tobą nie zgadzam! Ja odebrałam postawę Asi zupełnie inaczej. Nie jako „pozjadała wszystkie rozumy”, ale że ma swoją opinię (uważam, że słuszną) i konsekwentnie się jej trzyma sensownie i merytorycznie to argumentując. Ma ciepły i serdeczny sposób mówienia, nie wymądrza się w tych filmikach, więc dziwię się, że negatywnie ją odebrałaś.

  15. Anonymous

    Nie prowadzę bloga. Ale bardzo chętnie je czytuję. Po całej akcji z atakami i obroną Kasi Tusk, zaczęłam się zastanawiać jak to właściwie jest: czego oczekuję od bloga modowego. Poza oglądaniem ładnych obrazków, chcę sobie poczytać. Poczytać tak treściwie, dowiedzieć się czegoś nowego, albo po prostu rozpływać się nad inteligentnym słowotwórstwem.
    Blog wyżej wspomnianej, faktycznie jest dla mnie irytująco poprawny i zdaje się cofać, kobietę w jej roli, do średniowiecza. Blogów takich jest znacznie więcej: niekompetentnych i naiwnych.
    W Twoim podoba mi się rozwój. Uczysz się i informacje, które przekazujesz są coraz bardziej „zawodowe”. Sylwia

  16. Anonymous

    Edigre, w Polsce jak ktoś jest szczery, to zawsze znajdzie się ktoś kto uzna to za wymądrzanie się.

  17. Anonymous

    chcialam obejrzec, niestety wytrwalam minute, a pozniej wylaczylam, bo po prostu nie rozumiem tego, co mowisz. a odsluchiwanie kazdego twojego zdania po 3 razy to jednak dla mnie strata czasu. powinnas powaznie zastanowic sie nad logopeda.

    1. Anna

      kurczę ja jakoś wszystko rozumiem bez powtórek, może czas zastanowić się na laryngologiem :) Z nabijaniem statystyk to prawda, tyle ze wiele blogów powstało dla zysków a nie po to by coś przekazać czytelnikom. Mnie najbardziej denerwuje właśnie to klikanie wiele razy i linki do strony głównej. Wiele blogów zmierza w bardzo dziwna stronę.

    2. Anonymous

      nie ma tragedii . Dziennikarka nie zostanie ale to nie powod aby nie nagrywala takich spotow. Fakt trzeba sie wsluchac bo slychac tak jakby Joanna mowila przez zeby . Ale liczy sie tresc i przekaz ; )

  18. UneDandizette

    Fajnie, że robisz takie filmiki, wielu osobom naprawdę by się przydały Twoje uwagi – przede wszystkim na temat reklamy. Jednak obawiam się, że zbyt wiele rzeczy mówisz z perspektywy znanej już, kojarzonej i cenionej blogerki (to oczywiste). Przykład: denerwuje Cię wklejanie wszędzie linka do bloga. Ja na blogspocie mam trzy blogi i chcę raczej kierować uwagę na jeden z nich (nie usuwając reszty z profilu) – wiele ludzi w ogóle nie trafia na ten właściwy, więc muszę dawać linka.
    Dalej w temacie komentarzy: jeśli ktoś wchodzi do mnie to nie wiem kim jest, a jak wstawi komentarz to przynajmniej mogę go też odwiedzić. Też mnie wkurza poziom niektórych z nich, ale nie pod wszystkim da się zostawić naprawdę inteligentną i przemyślaną wypowiedź, a taki komentarz to trochę reklama dla mojego bloga. To nie jest żaden przemysł wymiany, tylko zostawienie po sobie znaku. Oczywiście zawsze próbuję trzymać jako taki poziom wypowiedzi, bo mam nadzieję, że inni pójdą w moje ślady…

    To tyle :) Sorry za długość. Btw: Czajownia – uwielbiam!

  19. Anonymous

    Bardzo podziwiam to,że jesteś szczera i w zasadzie mam taką nadzieję,że dasz trochę do pomyślenia wielu ludziom,którzy od nie dawna prowadzą bloga.:)

  20. Anonymous

    To jest chyba mój pierwszy komentarz, mimo, że czytam Twojego bloga prawie od początku. Chciałabym Ci powiedzieć, że podziwiam Cię za wytrwałość i niezważanie na te wszystkie nic niewnoszące komentarze. Mi po prostu ręce opadają kiedy widzę po raz setny te same komentarze na temat Twojej wymowy czy gestykulacji. Przecież nikt nikogo nie zmusza do oglądania Twoich podcastów! Chciałabym jeszcze coś dodać ale brak mi po prostu siły więc dokończę innym razem. Pozdrawiam!

  21. Anonymous

    Ludzie którzy czepiają się Twojej wymowy z jednej strony mają odrobinkę racji..ale każdy kij ma dwa końce. Oglądam Twoje filmiki od początku i widzę znaczne postępy w wymowie. przyznaję że w pierwszych filmikach momentami trudno było zrozumieć co mówisz. Teraz jest znacznie lepiej, naprawdę dobrze się to ogląda :) widzę, że wkładasz mnóstwo pracy w te nagrania i chciałam Ci powiedzieć że to doceniam :)fajne jest też to, że nie pokazujesz jedynie wyglądu swojej szafy i nie pokazujesz poszczególnych ubrań co jest szalenie nudne i moim zdaniem infantylne ale starasz się omawiać ciekawe tematy, które mogą zainteresować większą liczbę osó nie tylko zakupoholiczki :P podobnie jest ze Spot digging. Pokazujesz niesamowite miejsca. zawsze podobał mi się Kraków, niestety mieszkam zbyt daleko żeby móc odwiedzieć restauracje które przedstawiasz.
    Oby tak dalej, czekam z niecierpliwością na kolejne posty :)

  22. Pędraczek

    zgadzam się z Tobą w 100% :)
    a i ciekawy pomysł z tą torebką – niedawno podobną znalazłam w sh – ale nie kupiłam jej, bo miała zbyt krótkie ramiona – teraz będę wiedzieć, że i z krótkimi ramionami można coś zrobić :D fajnie :D
    dzięki za pomysł i pozdrawiam cieplutko! :)

  23. szafiarki

    Jak zwykle filmik bardzo ciekawy :) Super, że chce ci się to robić.
    Mam pytanie. Od jakiś dwóch miesięcy prowadzę bloga z przyjaciółką. Mamy już kilkanaście postów… Co teraz? mamy same dawać poszczególnym firmom czy to raczej oni szukają nas? :) Jak to było u Ciebie?
    Pozdrawiam kochana ;*

    1. styledigger

      dziękuję bardzo! Co teraz? Ciężko mi odpowiedzieć, ja nie myślałam o tym w ten sposób i po prostu prowadziłam bloga, w pewnym momencie ktoś tam do mnie napisał, potem jeszcze inna firma itp. Ale kiedy zakładałam bloga, nie miałam pojęcia że można na tym w jakikolwiek sposób zarobić, więc te maile, oprócz tego że cieszyły, raczej mnie dziwiły. Z drugiej strony, blogów było dużo mniej, więc tak jak mówiłam, sytuacja kompletnie inna i trudno mi coś powiedzieć. Jeżeli mogę coś doradzić, ze swojej perspektywy, to odradzałabym pisanie na blogu „proszę klikajcie w baner DeeZee”:)

  24. Agnieszka

    Kiedy pierwszy raz zaczynałam blogować był rok 2008 i wszystkie sobie niewinnie i szczerze kibicowałyśmy. Tak przynajmniej ja to wtedy odbierałam. Reklamy blogowe dopiero raczkowały i z niedowierzaniem otwierałam maile od potencjalnych reklamodawców. W związku z różnymi życiowymi przewrotami miałam ponad roczną przerwę w blogowaniu i mam wrażenie, że wróciłam do innego świata. Autentycznie czuję się zażenowana czytając niektóre dyskusje na facebookowej grupie Fashion Blogger i czasami nie wiem czy śmiać się czy płakać. Oto znalazłam się z blogosferze, gdzie wszystko kręci się wokół statystyk, pozycjonowania, optymalizacji, konkursików, sponsorów i wydrapywania sobie oczu. Nie wiem, czy warto było wracać tylko po to, żeby utonąć w jednej szufladzie z głupiutkimi dziewczynami napalonymi na darmowe ciuchy i sławę.

    1. styledigger

      noo, też mi czasem tęskno za „starymi czasami”, to co się teraz dzieje jest zupełnie nie do porównania. wystarczy zestawić wspomnianą przez Ciebie grupę ze starym forum na gazecie.

  25. Agatelka

    Zgadzam się z większością tego co mówisz – w ostatnim czasie rzeczywiście prośby o obserwowanie i wszelkiego rodzaju konkursy z dużą ilością „lajkowania” stały się irytujące. Mimo to rozumiem osoby, którą w komentarzach wklejają adresy swojego bloga. Nie chodzi mi o komentarz z samym linkiem, ale recenzję posta gdzie adres bloga i zaproszenie można znaleźć na końcu. W tej chwili blogerek modowych jest już tak dużo, że jakoś muszą się wybić.
    Ważne tylko żeby pamiętały, że ważny jest umiar.

    1. styledigger

      ale biorąc pod uwagę, że 90% osób wkleja takie linki, to chyba żadne „wybicie się”? Ja prędzej kliknę w komentarz, który mnie zaintrygował, niż w ten który ma wklejony link, ale to tylko moja opinia.

  26. Sara

    mam pytanie odnośnie początków blogowania, ile czasu wstawiałaś posty nim zauważyłaś, że rzeczywiście ludzie są nimi zainteresowani i czy nie nużyło cię pisanie postów tylko do siebie? czytając jeden komentarz do jednego posta i to jeszcze o treści typu „świetny post. zajrzyj do mnie” nie nastraja za bardzo do dalszego blogowania.

    1. styledigger

      jak zaczynałam pisać bloga, istniało kilka czy kilkanaście blogów, i odwiedzało się wszystkie blogi (jako że nie było ich kilkaset), zwykle zostawiało jakiś komentarz, na mojego bloga wchodzili też znajomi, potem znajomi znajomych itp. Możesz sobie przejrzeć moje archiwum, jeżeli masz ochotę, na początku było po kilka-, kilkanaście komentarzy, potem zaczęło ich się robić więcej, ale nigdy nie miałam poczucia, że piszę tylko dla siebie, wtedy pewnie dość szybko by mi się znudziło- jestem zdania, że blogi żyją dzięki interakcji i nikt tak naprawdę nie prowadzi bloga dla siebie. Ale jak czytelników nie przybywa, zawsze warto się zastanowić co może być powodem- może duża ilość postów-zapychaczy albo layout strony ?

  27. robaczek

    Asiu (jeśli mogę się tak do Ciebie zwrócić), wszystko co powiedziałaś o blogowaniu jest także moim zdaniem i to naprawdę fajne, że tak popularna blogerka jest tak normalna i zdroworozsądkowa w tej kwestii! Aż pójdę poszukać Twojego fanpejdża na fb, żeby kliknąć LUBIĘ TO:)
    pozdrawiam

  28. Atrevete

    Wiesz co, jesteś jedyną polską blogerką, którą lubię w 100%. Jesteś ładna, podoba mi się Twój styl, ubierasz sie, a nie przebierasz, sprawiasz wrażenie sympatycznej, wiesz o czym mówisz, maksymalnie dopieszczasz wszystkie posty i szanujesz swoich czytelników/widzów. Sprawiasz wrażenie bardzo rozsądnej i profesjonalnej osoby, nikogo nie grasz, nie szpanujesz, nie starasz sie nikomu na siłę przypodobać i nie jesteś zarozumiała jak niekóre dziewczyny, których blogi odwiedzam, bo ich styl jest dla mnie inspiracją, jednak wolę nie czytać tego, co mają do powiedzenia. Przykład: Charlize Mystery

  29. Anonymous

    Proszę, proszę: Wspomniałaś o istotnej roli konstruktywnych komentarzy i jak na zawołanie poziom merytoryczny w niech wzrósł.:-) Po tym postem są dłuższe, z zawartą myślą. To świadczy o tym, że ludzi obchodzi to co robisz, to co mówisz i jakim jesteś blogerem. A uważam, że jesteś fantastyczna!;) Już wielokrotnie pisano o tym w komentarzach, ale dorzucę się do tego i ja: Sądzę, że w Polsce nie ma lepszej blogerki modowej od Ciebie. Bo łączysz wszystko, co istotne. Świetny styl, perfekcyjne wykonanie, jakość. I ludzie to doceniają. Dzię-ku-je-my:-)
    Gratuluję,
    Kasia

  30. aga

    Wszystkie Twoje wywody na temat blogowania to słowa, które wyjęłaś mi z ust. Mnóstwo jest żałosnych blogów, których autorki zostawiają takie komentarze o jakich mówisz. Szkoda tylko, że raczej te dziewuchy nie odwiedzają takich blogów jak Twój (ich ruchy ograniczają się do blogasków, na których otrzymuje się komentarz za komentarz) i pewnie niewielka część z nich obejrzy Twój film. Chociaż trzymam kciuki, żeby było ich choć kilka ;).
    Może trochę z innej beczki, ale myślę, że w ostatnim czasie dorabia się ogromną ideologię do prowadzania bloga. Założyłam swój dla przyjemności, bo lubię poświęcać swój czas na wszystko co z blogowaniem związane. Z drugiej strony, wszyscy piszą o blogach „modowych” i „szafiarskich”. Rozwodzą się nad inteligencją blogerek, ich zainteresowaniami oraz zdolnościami literackimi. Nie ukrywam, że trochę mnie to irytuje, w przyjemnej sferze odskoczni od codzienności powietrze gęstnieje …

  31. katie

    Akurat parówki z ich zawartością mięsa są całkiem wegetariańskie :)
    Co do generowania ruchu, to warto włożyć w to serce. Odwiedzenie kilku osób i pozostawienie miłego komentarza, który może być skojarzeniem, może być krytyką czy kawałkiem własnej historii sprawia, że jeżeli dana osoba już do nas zajrzy, to może pozostać na dłużej. Są też strony zbiorcze, na przykład „polskie szafy” czy w moim przypadku „polskie blogi kulinarne” gdzie warto się zarejestrować jak chce się zrobić sobie reklamę. Czytelnik jest ważną częścią bloga :) Nawet ten złośliwy, choć u mnie jeszcze na szczęście zbyt wielu haterów nie było.

  32. Anonymous

    w zupełności się z Tobą zgadzam. Myśle, że warto także zaznaczyć o coraz bardziej widocznym zjawisku blogów, których właścicielki w zupełności dostosowują swój styl do obowiązujących akurat w danym sezonie trendów. Powstaje coraz więcej „masowych” blogów, które nie wnosza nic nowego, powielaja dobrze nam znane z wybiegów/magazynów zestawy bądź też najwyczajniej kopiują inne blogerki. Nie mają w sobie nic charakterystycznego. Dobrze jednak, że są nadal takie blogi, które powiedziałabym mają swój klimat a ich właścicielki nie zmieniają swojej szafy co każdy sezon. Twój blog, który nawiasem mówiąc jest moim ulubionym :) ma w sobie coś takiego co odróżnia go od innych i oglądając praktycznie każdy Twój zestaw będę wiedziała, że jest to właśnie Asia ze Styledigger mająca własny, konsekwentny styl a nie kolejna bezbarwna dziewczyna, która założy na siebie cała aktualną kolekcje zary. I tak na koniec jesteś dla mnie numerem 1 głownie dlatego, że prowadzisz bloga dlatego, że masz coś do powiedzenia, bo przecież liczą się nie tylko zdjęcia i outfity ale także to co jest pod nimi napisane :)

    1. styledigger

      też mnie smuci, że blogi robią się mało różnorodne, na szczęście wciąż mamy Oliwkę, Ryfkę, VintageGirl itp., które zdecydowanie nie wyglądają jak reklama Zary. No i dziękuję za miłe słowa!

  33. Anonymous

    Asiu, z filmiku na filmik mam wrażenie, że Twoja cera wygląda coraz lepiej! Zdradź mi proszę, jakiej tu użyłam pomadki, błyszczyka, no tego czegoś co masz na ustach ;) śliczny kolor.

  34. Loula

    Mi osobiście bardzo podoba się to, co mówisz . Na początku niewiele wiedziałam o blogowaniu, ale potem troche myślałam w kategoriach: oby jak najwięcej, ale po jakimś czasie zrozumiałam ideę blogów . Teraz blogowanie sprawia mi przyjemność i zdałam sobie sprawę, że tu nie chodzi o ilość, ale o jakość . Jeszcze pamiętam jak niedawno odpowiadałam na komentarze typu Obserwujemy ???, ale teraz ignoruję takie. Jak nie mam co napisać, to wolę przemilczeć . Teraz po prosty bloguję, odpowiadam na komentarzę, piszę innym i nie liczę tylko na to, aby mieć jak najwięcej komentarzy. Po prostu bloguję. Dziękuję, że powiedziałaś to wszystko, bo dzięki temu mam jeszcze więcej ” siły” na wytrwałość w moim hobby .

  35. jasnawoda

    moralizatorsko się zrobiło…a parówki lubię:))
    a tak bardziej serio, zaglądam tu od 2009 roku i cenię za konsekwencję, trzeźwy umysł i za to,że nie dałaś się ponieść…
    z drugiej strony trochę mi szkoda takiej powstającej nagonki na nowe blogerki, uogólniania,że teraz każda liczy na sławę i pieniądze;) bo nadal chcę wierzyć w ludzi i w ich pasje, w zwykłą potrzebę jakieś samorealizacji.
    a 'fanpejdże fejsbrukowe’ to w ogóle śmieszna sprawa, nagle okazuje się,że każdy może być gwiazdą i mieć swoich fanów:-) a może jestem staroświecka:) ale, chyba na wiele kwestii trzeba przymrużyć po prostu oko…
    a oko i do Ciebie puszczam i pozdrawiam zanim cały list tu stworzę.

    S.J.

    p.s
    Czajownia? :)

  36. Aleksandra

    Od siebie dodałabym autentyczność- męczą mnie blogi gdzie ktoś próbuje się jakoś kreować, budować wizerunek kogoś kim nie jest. Lubie blogi gdzie widać pasje, szczerość i własny styl. Aczkolwiek zgadzam się z kimś komentującym wyżej, iż nowym blogerów(szczególnie z kategorii „szafiarskiej” ) trudniej się wybić- prym wiodą blogi założone jakiś czas temu. Jednak wieże, że talent zostanie nagrodzony prędzej czy później.
    Pozdrawiam,
    Aleksandra
    (p.s dzięki za rady co do linkowania bloga;))

    1. styledigger

      też jestem wielką fanką autentyczności, mówiłam o tym w poprzednim odcinku, zgadzam się też co do tego, że kiedyś łatwej było się przekopać przez nowe blogi i odnaleźć te, które naprawdę nam się podobają, bo było ich mniej.

  37. Anonymous

    Ten filmik trafił w sedno! Bosz, jakie to żenujące, co niektóre blogerki robią – brak szacunku do czytelnika i wszechobecny marketing. Drażnią mnie durnowate konkursy, które sprowadzają się w zasadzie to „polub mnie na fb”….wydaje mi się również, że niektóre blogerki uważają swoich czytelników za debili, robiąc ewidentną promocję jakiegoś produktu pod pozorem „normalnego posta” (np. dziś post o tym co mam w torebce…a tam szminka, chusteczki i całkiem przypadkiem nowy telefon….)Niektóre dziewczyny zachowują się, jakby im sodówa uderzyła do glowy – myślę, że przestały odróżniać konstruktywna krytykę od hejterstwa, i albo nie zamieszczają postów (osobiście mnie to spotkało kilka razy) albo odnoszą się do nich w mało przyjemny sposób. Tak jakby komentować mogli tylko „wyznawcy”….szkoda że takich blogów jak twój jest tak mało. pozdr Aga

  38. Anonymous

    ja ostatnio zauważyłam, że na blogach modowych bardzo popularne stało się prezentowanie ubrań, który dostało się za darmo od jakiś sklepów. dla mnie jest to całkiem przykre zjawisko, ponieważ wciskanie jakiegoś elementu do stroju na siłę, tylko po to, żeby jakoś go zareklamować jest bez sensu. nie dość, że blogerki pokazują się w czymś, co prawdopodobnie im się nie podoba, to w dodatku zauważalne jest to, że gryzie się z dotąd prezentowanym stylem. taki szczegół, który ostatnio zauważyłam na wielu blogam i okropnie mnie denerwuję.

    Asiu, gratuluję rozsądnego podejścia do blogowania, muszę przyznać, że Twój blog jest jednym z tych, na które wchodzę z nieukrywaną przyjemnością.

    1. Anonymous

      Ja w związku z tym zauważyłam coś jeszcze szerszego, co już totalnie mnie rozwala. Coraz więcej popularnych blogerek, które kiedyś ceniłam za to, że potrafią stworzyć świetne sety na bazie prawie samych zdobyczy z sh, teraz tworzą zestawy od stóp do głów stworzone z ciuchów podarowanych im przez prężne marki internetowe ( gdzie tu kreatywność?? nie dość, że total look to jeszcze narzucony..) ale nie to jest najlepsze, najlepsze jest to, że wychwalają te ciuchy, a dwa tyg później robią wyprzedaż szafy i 3/4 tych ubrań sprzedają na allegro! Jak mi się coś tak strasznie podoba, to zostawiam to w szafie na pamiątkę, nawet jak przestaje być „modne”..

  39. Anita Chess

    Hmmm, no cóż. Kilka rzeczy zatrzymało mnie na chwilę.

    Osobiście uważam, ze komentarze typu 'fajny blog, wpadnij do mnie http://www.xxxxxxxxx’ są okropnie irytujące i nie mają sensu bytowania, to zastanawiałam się, co na przykład z takimi osobami, którzy mają konto na blogspocie i kilka blogów tam założonych – czy jeśli już owy komentujący przykuje uwagę bloggera to ten wchodzi na wszystkie stworzone przez niego blogi, czy na przykład widząc że są 3, odpuszcza sobie? Pytanie zrodziło się, bo sama mam 3 blogi o różnej tematyce i czasami myśle sobie, że miło by było jakby, załóżmy, osoba której komentuje outfit kiedyś wpadła na mojego modowego bloga.

    Taka dygresja po prostu.

    A nawiązując do „bezsensownych komentarzy” – czasami i moje nic nie wnoszą i mogą się wydawać bezsensowne, jak napiszę „super outfit, zwłaszcza podoba mi się to i tamto”. Trudno o konstruktywną krytykę kiedy wszystko mi się podoba, i o ile stroje przeciętne pomijam to przy tych, które mi się naprawdę podobają, lubię zostawić choćby krótki komentarz, co by pokazać swój support dla autora : >

    1. styledigger

      jasne, chodziło mi raczejo komentarze z gatunku kopiuj-wklej z adresem bloga. Przykładowo, dostałam kiedyś komentarz „śliczne buty” pod postem, w którym wcale butów nie było widać, bo zdjęcia były od kolan w górę:) A nad sytuacją z wieloma blogami nigdy się nie zastanawiałam, faktycznie może warto wtedy skierować ewentualnego odbiorcę na „właściwie tory”:)

  40. sohee

    Włosów nie masz takich ulizanych i od razu lepiej wyglądasz! ;-D Jeszcze spróbuj zrezygnować ze wsuwki przy krótszym boku i będzie bomba. Z tym co mówisz zgadzam się bo ciężko się nie zgodzić. Jeszcze jedna rzecz mnie irytuje w niektórych blogach, a mianowicie zupełne oderwanie od rzeczywistości. Rozumiem, że niektórzy mają kasę ale jak widzę 18letnią pannę ubraną za ciężkie tysie i bujającą się po imprezach w Wawie to ja się pytam gdzie są rodzice? :-P A drugim pytaniem jest gdzie są blogerki, które mają już pierwsze zmarszczki, wszędzie tylko te głupie nastolatki… ale to tak na marginesie. Wracając do tematu czy nikt się już w tym kraju nie ubiera w przyzwoitych granicach cenowych? Oczywiście generalizuję ale tak się nad tym czasem zastanawiam.

  41. Liquorice

    Smuci mnie to, że w polskiej blogosferze mimo takich bloggerek jak Ty, króluje tandeta.
    Popularność zdobywają osoby oferujące czytelnikom np.mydło w zamian za obserwowanie bloga. Drugą kwestią są bloggerki prezentujące Zara total look, który stereotypowa Polka uważa za szczyt luksusu.
    Dzięki Twoim słowom, chyba nie poddam się z blogowaniem tak łatwo.
    Całuję: *

    1. wiki m.

      stuprocentowo się zgadzam z koleżanką powyżej!
      [teraz] w polskiej blogosferze królują laseczki, które :
      -dodają zdjęcia z imprez modowych, na ktorych ’ bylo tak super, wrocily o 4 i poznaly ….[wpisac imie dowolnego celebryty]’
      -ściągnęły ciuchy z manekina w Zarze, zrobiły zdjęcia i wrzuciły na bloga
      -co trzeci post dodają swoje inspiracje, które nie wiem niby jak je inspirują, skoro one tylko zakładają ciuchy, które dostały w prezencie i muszą je zaprezentować.
      -’ jest was już 1833247847283749273498237489273498237849627567, dziękuje’! [ to wcale nie dla tego, ze aby wygrac cos w konkursie na blogu trzeba polubic fanpage]

      Fajnie, że przynajmniej jedna z 'tych znanych’ masz coś więcej do przekazania ;)

  42. karolina

    Jeżeli mam być szczera, to zalatuje trochę hipokryzją. Jeżeli prowadzisz bloga o modzie, to nie rozumiem, jaki jest cel wrzucania zdjęcia kota na laptopie? Jakoś nie widzę powiązań. Podobnie to wygląda z pisaniem na ścianie na FB, że idziesz do fryzjera. W ogóle mnie to nie interesuję, a wygląda jak przykuwanie uwagi czytelników na siłę: „o patrzcie, napisałam cokolwiek na ścianie!!! aaaa!!!”. I jeżeli dbanie o popularność jest takie płytkie, to nie rozumiem, po co masz profil na FB? Bo to jest WYŁĄCZNIE dbanie o popularność, a nie dostarczanie jakiś super informacji, ewentualnie można wrzucić jedno zdjęcie, ale z tego, co mówiłaś wcześniej, wrzucanie byle jakiego zdjęcia (patrz zdjęcie kota) jest oznaką braku szacunku dla czytelnika. Hipokryzja?

    1. styledigger

      kot jako recepta na popularność? traktuję Facebooka jako miejsce na wszelkiego rodzaju pytania, inspiracje, głupotki choćby w postaci mojego kota, jeżeli Cię to nie interesuje to przecież nikt Cię nie zmusza do „lubienia” mojego profilu. Nie widzę tutaj hipokryzji.

    2. agatiszka

      Karolina, chyba troszkę przesadzasz. Wiadomo, że ten blog jest o modzie, ale to nie znaczy, że nie można wrzucić kota, psa czy innych dupereli, które są w życiu każdego, a tym bardziej tyczy się to profilu na Facebooku. Dla mnie taki profil właśnie powinien zawierać różne rzeczy, nie tylko zdjęcia i linki z pokazów, bo wtedy robi się to nudne. Trzeba czasem rozbawić czytelników głupawym zdjęciem pupila lub czymkolwiek innym.

    3. Ula

      Hipokryzją to mi zalatuje lubienie czyjegoś profilu na FB, kiedy wcale się tego profilu nie lubi!
      Fan Page, Twitter są właśnie po to, żeby pisać o sprawach niekoniecznie stricte związanych z blogiem, bo fani mogą chcieć poznać autorkę od innej strony.
      Jeśli kogoś interesuje tylko i wyłącznie modowa treść bloga, to można być powiadamianym o nowych postach przez maila i problemu nie ma.

    4. karolina

      Ula, nie lubię tego profilu na FB, sprawdziłam go dopiero po obejrzeniu tego filmiku.
      Agnieszka, nazywasz takie zdjęcia duperelami, a autorka bloga właśnie przestrzega przed zamieszczaniem dupereli na niskim poziomie.
      Styledigger, dziękuję za komentarz.

    5. Anonymous

      A ja widzę różnicę między zdjęciem kota Asi raz na jakiś czas, a pisaniem „Ach 50 000 tys osób mnie lubi!”, wrzuceniem zapowiedzi posta itp.;)

  43. Anonymous

    Mnie osobiście podoba się to, że aktywnie odpisujesz na komentarze. W ten sposób okazujesz szacunek czytelnikowi. Zdaje sobie sprawę, że przy dużej popularności w blogosferze, nie można odpisać na każdego maila, każdy komentarz, ale jednak wydaje mi się, że blogger pozostaje w stałym kontakcie właśnie poprzez odpisywanie na nie.
    Pozdrawiam, M.

  44. Anonymous

    jesteś jednak niekonsekwentna wobec tego co mówisz. od pierwszego filmiku, który opublikowałaś zwracano ci uwagę na wadę wymowy (oczywiście czasem były to komentarze nieprzyjemne, ale też często takie, które miały w sobie sporą dawkę tej zdrowej krytyki). a mimo to poprawy nie widać. zastanawiałaś się kiedyś nad tym, że skoro tyle ludzi ci to mówi, to może warto coś z tym zrobić? tym bardziej, że faktycznie masz coś do przekazania i chętnie by się tego posłuchało… poza tym to nie wada wrodzona, tylko zaniedbanie, wierz mi, że przy odpowiednich ćwiczeniach da się taki szczękościsk wyleczyć.

    1. Ula

      Wyleczyć szczękościsk? haha;)
      Od pierwszego filmiku ktoś ciągle zwraca Asi uwagę, więc może już wystarczy? Przeczytała o tym tysiąc razy. Wygląda na to, że wszyscy rozumieją, co mówi, a to najważniejsze, nie pracuje przecież jako dziennikarka radiowa i nie musi dążyć do idealnej wymowy!

  45. pani la mome

    Bardzo ciekawy temat poruszyłaś, odnośnie bezmyślnego komentowania i reklam.
    Na swoim blogu mam mało komentarzy, ale bardzo lubię je czytać – bo jest co:). Kiedyś było więcej, ale sama wpłynęłam na ich zmniejszającą się liczbę: najpierw wypisałam się z Polskich Szaf, potem na jakiś czas wyłączyłam opcję komentowania…i tego potrzebowałam, by powróciła totalna radość płynąca z niezależnego blogowania.
    Ale to już każdy dąży do tego co lubi;).
    Reklamy w nadmiarze rzeczywiście psują wizerunek, dlaczego? Po prostu taka osoba traci na wiarygodności, a ludzie chyba lubią autentyczność.
    Czasami wystarczy poszukać w sobie inspiracji, w codzienności. Nie brać za priorytet rozmazanego tła na zdjęciu, albo ukazania całej sylwetki, idealnego wykadrowania.
    Brakuje czasem szaleństwa, tzw. „wypuszczonego powietrza” i luzu.
    Tak na koniec to chciałam napisać, że Twój blog się wg mnie zmienia, bardzo pozytywnie. Kiedyś więcej było reklam (ubrań, butów, itd.), częściej odpisujesz na komentarze, jakoś się tak wyciszyło, uspokoiło, wypiękniało.

    A fryzura ze spineczkami, nawet ta „przylizano – krytykowana” bardzo mi się podoba, nie wiem, jest coś w niej:)

  46. Anonymous

    Właśnie tak powinny wyglądać komentarze pod postami. Nie „piękne cośtam”, tylko właśnie takie jak tutaj. Bo to pokazuje, że blogerka z najwyższej półki w swojej kategorii ma ambitnych i inteligentnych czytelników. A uważam, że te komentarze to zilustrowały. Ci, którzy zwykle milczeli, tutaj postanowili coś napisać:) Styledigger, zdziałałaś cuda:)

  47. Kocia Szafa

    Właśnie przeczytałam wszystkie komentarze pod postem i widzę, że zrobiło się małe forum :) Przyjemnie.

    P.S. Też tęsknie za „starymi czasami” :)

  48. Panna Migotka

    Witaj :)
    Po pierwsze chciałabym, jak zapewne wielu przede mną, powiedzieć, jak bardzo Twój blog na mnie wpłynął! Mocno mnie zainspirowałaś. Oczywiście również interesuję się szeroko pojętą modą i stylem. Marzyłam o szafiarskim blogu od bardzo dawna. Rok temu takowy założyłam, ale skończyło się na jednym poście. Stwierdziłam, że jednak nie potrafię go poprowadzić. Dzięki Twoim poradom postanowiłam jeszcze raz spróbować.
    Wtrącę się do Twego zdania o komentarzach na blogu. Oczywiście, nie są one najistotniejsze. Ale dla początkujących blogerek, myślę, są one naprawdę ważne. Jakiekolwiek zainteresowanie blogiem (oczywiście nie mówię tu o pseudoreklamach typu „część, wpadnij do mnie”) to motywacja do dalszego pisania. Z czasem przestaje być to takie istotne, a, wydaje mi się, wręcz uciążliwe (jak można przeczytać i odpowiedzieć na set komentarzy?), jednak świadomość, że nie piszemy tylko dla siebie na pewno wpływa na jakość postów.
    Poza tym, okrutne „0”, pojawiające się non stop pod postami, bywa naprawdę demotywujące i smutne. Taki bloger może stwierdzić, iż jego praca jest bezwartościowa i nic nie wnosi do wirtualnego świata. I chyba nie można do końca dementować takiego poglądu stwierdzeniem, że „pisze się przede wszystkim dla siebie” :)

    PS. Kiedyś mówiłaś, że po grube swetry zawsze wybierasz się do Secondhandu. W Poznaniu znalazłam tylko jeden Secondhand, który „oferuje” super ciepłe, grube swetry, 100 % lambs wool, ale jest jeden problem. Taki sweter strasznie dużo waży. Przy stawce 65 zł/kg wychodzi za jeden około 50 zł. Jak dla mnie to za dużo na używaną rzecz.
    Ile Ty, Joasiu, średnio wydajesz na taki sweter? Może jednak warto zainwestować, bo tańszego nie znajdę? Dodam, że cena w tym Lumpeksie nie spada poniżej 55 zł/kg, a wtedy to już same „resztki” pozostają.

    Pozdrawiam :)
    Pam

  49. Anonymous

    Baaaaaaaardzo często przeglądam prze-różne blogi, zarówno te zagraniczne jak i polskie. Niemal nigdy nie komentuje, ale tutaj jednak chciałabym się wypowiedzieć. Przede wszystkim, to chciałam Cię pochwalić za to, że widać jak pięknie pracujesz nad dykcją. Już nie mówisz tak strasznie szybko, nerwowo i niewyraźnie jak kiedyś. Podajesz bardzo dużo ciekawych oraz przydatnych informacji, poruszasz ciekawe tematy, za to Cię lubię :) W sumie zaglądam tutaj głównie dzięki temu, że kręcisz te filmiki. Cieszę się, że znów do nich powróciłaś.

    P.S. kiedyś widziałam Cię w Galerii Krakowskiej w Zarze :))) To tyle, pozdrawiam!

  50. jak.photos.store

    Odnośnie konstruktywnej krytyki, może (w następnych odcinkach) bardziej skupiłabyś się na przekazaniu nam (odbiorcom) trochę więcej swojej wiedzy związanej bezpośrednio z modą, co? Szczerze powiedziawszy, w twoich filmikach najbardziej lubię część o mikrotrendzie, niestety trwa on zazwyczaj pół minuty, co w stosunku do twoich osobistych przemyśleń wypada blado. W tym odcinku, w dodatku, wydaje mi się, że parę razy się powtórzyłaś. + Może coś o modzie męskiej? Muszę ci powiedzieć, że pewnie znacznie różnimy się budową, ale dobierając swoje ubrania często myślę o twoich kompilacjach (muszę dodać, że wyglądam na swoją płeć:)). Serdeczne pozdrówki.

  51. Justa

    Bardzo lubie Twoje filmiki, jedyne co mnie denerwuje to pomysly DIY; dlatego ze nic nowego nie wnosza- zazwyczaj sa to pomysly innych, ktore ty duplikujesz lepiej badz gorzej, ale sa to pomysly, ktore sa znane. Wiec tak naprawde wolalabym, aby tego motywu nie bylo w twoich filmikach. Mam nadzieje,z e cie nie urazam, bo naprawde bardzo lubie Twoj blog i filmiki.
    Pozdrawiam !

  52. PODSZEWKA

    Przeczytałam sobie część komentarzy. Zrobiło się niezłe forum pod tym postem. Jednak myślę, że to pozytywny aspekt. Co do 'blogowania’ Twoja opinia, zresztą tak jak podkreślasz parę razy, jest bardzo subiektywna. Powodów dla których 'ludzie’ prowadzą bloga o modzie jest bardzo dużo. Niektórzy traktują to jako pasja czy też odskocznia od codzienności. Inni interesują się Modą studiując ją, czytając o niej. Szkoda tylko, że powstało tyle stron, w które prowadzone są bo:
    1) jest to modne
    2) można zarobić
    3) pojezdzić do Warszawki na pokazy
    Wówczas czuję się nieszczerość, sztuczną komercję! Nieważne czy blog jest ładny brzydki. Ma ładną czcionkę czy też nie. Zdjęcia są zapowiedzią posta czy też pokazują cały outfit. Chodzi o szczerość! I to dla czytelników/odbiorców jest NAJWAŻNIEJSZE!

  53. Sonia Fogg

    Jestes jedną z niewielu bloggerek, która nie uwaza się za typowa celebrytke, a jest zwykłą dziewczyna, która ma cos ciekawego do powiedzenia. W dodatku wydajesz się byc bardzo skromna! Byłabym wdzięczna,. gdybys powiedziała coś jeszcze o książkach o modzie (moze też o filmach?). Pozdrawiam

  54. Ola

    Zgadzam się z wszystkim co powiedziałaś. Jak dla mnie jesteś taką prawdziwą bloggerką, chociaż przyznam szczerze, że są takie momenty, jakbyś stawiała siebie ponad to, ale chyba każdy tak ma. Jednego dnia czujemy, jak leżymy gdzieś na dnie i pozwalamy się kopać, a następnego jesteśmy gdzieś wysoko na szczycie i patrzymy na wszystko z góry. Humory, humorki, ach te hormony ;) hahaha. Wracając do tematu mnóstwo jest bloggów, na których dziewczyn ubierają się bardzo przeciętnie, jak słyszą, że jest coś modne to wszystkie jadą na jedno kopyto, nie odbierają tego indywidualnie, tak jak się chyba powinno interpretować trendy. No cóż nie powiem, strasznie ciężko jest się przebić. Prowadzę bloga od roku, zaledwie 6500 wyświetleń, ale to nic takiego. Jednak przyznamm szczerze, że dziewczyny, które mają ten bardzo przeciętny, codzienny styl, jakich na ulicy wiele mające po 100000 wyświetleń, 150 komentarzy bardzo podcinają mi skrzydła i zaczyna się „jestem beznadziejna, brzydka, głupia, bezguście, są lepsze, zrezygnuję” i w ten sposób spore zaległości na blogu, każdy wie jak łatwo upaść, a jak trudno się podnieść.
    Nie uważam się za nie wiadomo co, ale jedno wiem na pewno, że moda była od dziecka moim całym życiem. Ostatnio przeglądając komputer natknęłam się na dwa filmiki ze mną w roli głównej, na których prezentowałam jakieś „outfity”. Miałam jakieś 11 lat, jednak później no cóż, jakoś wpadłam w czarną dziurę, znalazłam się na zakręcie i dopiero od jakiegoś czasu znów bardzo interesuje się modą. Trudno jest też z powodu właśnie 100% Zara look. Jakimś biedakiem nie jestem, ale bogaczem też nie i przyznaję się, że nie mam ani jednej rzeczy z Zary, oczywiście niektóre ciuchy są świetne, ale siła wyższa, zresztą są jeszcze second handy :D
    Fajnie by było, jakbyś zrobiła post lub filmik, albo nawet całą serię o tym co w których latach się nosiło, w latach 60 to i to itd. Niby jestem wielką fanką ubrań, ale na jako takiej modzie od strony książek, wiedzy itp. nie znam się za grosz, więc miło by było :)

  55. ania

    Kurcze, może mój komentarz nic nie wniesie, ale co tam, napiszę ;)
    Jesteś jedyną blogerką (tak mi się wydaje), która wprost powiedziała wszystko o reklamach na blogu. I całkowicie się z tym zgadzam, bo mam dosyć oglądania konkursików z wisiorkiem za 10 zł, które opierają się na napisaniu komentarza ze swoim adresem e-mailowym. Jak będę chciała taki wisiorek to sobie go kupię, a nie robię z siebie małpę >.<. Nie rozumiem w ogóle idei takiego konkursu, ani osób które biorą w nim udział. Ale odeszłam od tematu. Nie lubię jak muszę przewijać bloga cały czas, bo połowa z tego to reklamy. Blog dla mnie to miejsce, w którym mogę zapoznać się z jakąś opinią na dany temat, a jeżeli nie wiem, czy opinia ta jest prawdą czy tylko z opłaconym tekstem, to miejsce w którym pojawiają się takie niepewne treści jest po prostu bezwartościowe. Kurde, szkoda, że w Twoich filmikach jest tak mało treści o modzie- o trendach, o jakichś fajnych przeróbkach. Cały czas liczę, że to się zmieni. W ogóle wydajesz się być super sympatyczną dziewczyną i może jestem głucha i się nie znam, ale masz bardzo ładny głos.

  56. IvorySkin

    Parę tygodni temu czytałam jakiś wywiad z Tobą. Nie chcę teraz poprzekręcać, ale sens jednego zdania był mniej więcej taki, że blogerki, które mają własny, charakterystyczny styl, to te ubierające się gdziekolwiek indziej niż w Zarze. Nie potrafiłam znaleźć tego linka ponownie. Ale wtedy tak to zapamiętałam. Czytając artykuł pokiwałam głową przyznając rację. A chwilę później się w nią popukałam. Przecież sama tak często się tam ubieram, a interesuję się modą, nie tylko ubieraniem. Różnica polega na tym, że nie mam problemu z ubieraniem się w second-handach. Niektóre dziewczyny kręcą nosem z miną jakby coś śmierdziało na myśl, że miałyby nosić coś po kimś. Szkoda tylko, że nie widzą swojej miny jak chwalą jakiś mój ciuch, a potem dowiadują się, że jest właśnie z lumpeksu. Nie widzę nic złego w ubieraniu się w Zarze. Mają przecież naprawdę ładne i modne ubrania. Wpisujące się w trendy. Tańsze imitacje rzeczy od projektantów. Chodzi o to, żeby zachować złoty środek.
    Aha! Dziewczyny, jeśli wejdziecie na mojego bloga (to nie jest reklama hahah) to prawdopodobnie wyjdę na hipokrytkę, bo mam w nowym poście właśnie krytykowany tzw. 'zara total look’. Być może nie powinnam się w żaden sposób usprawiedliwiać, ale te zdjęcia zostały akurat wykonane do 'people’ na stronie zary.

  57. anies

    Asia od kiedy zauważyłaś naprawdę takie komentarze, nabijanie statystyk, linkowanie swoich blogów? Prowadzę bloga drugi rok, a już od ponad roku bardzo mnie to hmmm denerwuje. Zamieściłam przy oknie do komentarzu inf. że proszę o nie wrzucanie swoich linków do allegro, nie proszenie mnie o wzajemne obserwowanie- bo będzie to bezskuteczne. W bloggerze w krótkiej inf. o mnie także napisałam taki „pościk” i NIC to nie daje. Z przykrością patrzę jak hobby w postaci blogowania zamienia się w masówkę. Do tego jeszcze FB. Dopiero teraz założyłam profil na Facebook ale nie nazywam go fanpage. Nie jestem żadną gwiazdą żeby tak o sobie mówić. Traktuję go jako dodatek do bloga- i ten sposób mi się spodobał. Podpatrzyłam go np u Tamary, która w ten sposób jest w częstszych (i szczerych) relacjach z czytelnikami. Ten filmik świetnie podsumował wszelkie kwestie związane z blogowaniem i ich chyba przykrym „konsekwencjom”. Mam nadzieję, że dotrze do wielu odbiorców.

  58. wdupietomam

    Bardzo dobrze powiedziane, cieszę się, że ktoś w końcu poruszył ten temat( co do komentarzy:) Od razu zrobiło się przejrzysto, pozdrawiam serdecznie:)

  59. kelly

    Wrzucanie komentarzy o treści „zajrzyj do mnie”,”u mnie konkursik”, „obserwujemy”, to, przynajmniej dla mnie, najbardziej irytująca część interakcji z czytelnikami. NIE. Kiedy czytam takie słowa, nie mam nawet ochoty wchodzić na tego bloga. Linki czasem są usprawiedliwione (np. wtedy, gdy ktoś ma więcej blogów), ale zauważyłam, ze ci, którzy naprawdę mogliby je wrzucać, wcale tego nie robią.
    A najgorsze jest to, że te osoby, które stają się utrapieniem dla innych, obrażają się za każde złe słowo. I hejtują i spamują dalej;)

  60. Sigrun

    I za to właśnie zaglądać do Ciebie! Może i masz reklamy, ale nie sa one ostentacyjne, nie epatujesz też postami sponsorowanymi ani „polubianiem” na fb. co ostatnio jest wrecz nagminne.widac ze masz swoje zdanie i swoimi sciezkami chadzasz! charlize zaprzedala sie kompletnie i jest ostatnio coraz bardziej żenująca…

  61. Alina

    Jesteś w Czajowni! Jak dawno tam nie byłam! Mój powrót do Krakowa powinnam uświęcić właśnie tam.
    I zgadzam się z Tobą odnośnie wszystkiego, co powiedziałaś na temat prowadzenia bloga. A szczególnie hejterów. Ci ludzie nie mają co ze sobą zrobić. A szkoda…

  62. Adi

    Bardzo dziękuję za to nagranie ;) Dosłownie kilka dni temu założyłam blog i wiadomo, jak to świeżak ;) To, co powiedziałaś pomogło mi spojrzeć nieco inaczej na kwestię blogowania. Może wiedziałam wcześniej o tym, co przekazałaś w nagraniu, ale Twoje słowa pomogły mi się utwierdzić w tym i spojrzeć na to wszystko z perspektywy osoby doświadczonej w blogowaniu.
    Twojego bloga odwiedzam już od ok pół roku i choć nie zawsze stylizacje przypadają mi do gustu, bo po prostu ubieram się, to lubię czytać Twoje posty, a atmosfera na blogu jest przyjemna, bo widać, że blogowanie sprawia Ci radość.

  63. www.youtube.com

    Simply desire to say your article is as surprising.
    The clarity for your publish is simply nice and i could suppose you’re a
    professional in this subject. Fine with your permission allow me to snatch
    your RSS feed to stay updated with imminent post. Thanks
    a million and please carry on the gratifying work.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.