Co zmieniło się w moim podejściu do ubrań przez ostatnie lata

Moja mama na święta zwykle wybiera bilety na balet jako swój prezent. Tak było też w tym roku – w ubiegły weekend wybrałyśmy się do Opery Narodowej zobaczyć Mayerling. To nie będzie post o balecie, bo jedyne co jestem w stanie o nim powiedzieć, to że mógłby trwać o połowę krócej. To będzie post o ubraniach – a zaczynam operą, bo w przerwie doszłyśmy z mamą do wniosku, że ludzie są ubrani zupełnie inaczej, niż kiedy byłyśmy na balecie ostatnio – w lutym 2020, tuż przed pandemią. 

Wieczorowe suknie ustąpiły czarnym bo czarnym, ale jednak dżinsom, zamiast szpilek pojawiły się adidasy, była nawet dziewczyna w dresie – takim wełnianym, ale wciąż dresie. Absolutnie tego nie oceniam, nie ma dla mnie znaczenia w co ubierają się inni ludzie. Stwierdzam fakt, że te dwa wieczory bardzo się od siebie różniły pod względem ubioru widowni. I zaczęłam się w związku z tym zastanawiać czy to wpływ pandemii – i jak pandemia odzieżowo wpłynęła na mnie. Ostatni post o tym, co zmieniło się w moim podejściu do slow fashion napisałam w 2019 roku, więc postanowiłam odświeżyć temat. Bardzo jestem też ciekawa Waszych zmian i przemyśleń. Czytaj dalej