Jak zhakowałam aktywność fizyczną,
czyli magia małych kroków

Ponad 5 lat temu przeprowadziłam się do Warszawy. Choć trudno mi to sobie teraz wyobrazić, cała aktywność fizyczna, która towarzyszyła mi w tamtym momencie, to spacer na przystanek tramwajowy czy po zakupy do sklepu.

Po kilku miesiącach przeniosłam się z dalekiego Bemowa bliżej centrum, na Muranów i kupiłam sobie rower. I zaczęłam tym rowerem jeździć na biznesowe spotkania, do znajomych, na zakupy. Nagle poczułam się jakaś taka bardziej rozruszana i zaczęło mi się więcej chcieć.

Czytaj dalej