Archiwa tagu: slow beauty

Moje hity kosmetyczne

Zasadę uniformu stosuję od dawna nie tylko w szafie, ale i w kosmetyczce. Z tym, że z tą drugą idzie mi gorzej, bo się nie znam. Tak naprawdę od zawsze używałam niewielu produktów. Mój makijaż, oprócz tego że jest staranniej zrobiony, niewiele się zmienił przez te wszystkie lata. To duże ułatwienie, bo w końcu człowiek dochodzi do dużej wprawy. O nieskomplikowaną pielęgnację zadbało u mnie wrodzone lenistwo.

Miałam jednak mnóstwo kosmetyków, które po prostu sobie leżały. Ledwo napoczęte balsamy do ciała, mnóstwo walających się po torebkach szminek, wysychające lakiery do paznokci. Te ostatnie maluję zresztą tak rzadko, że dopiero dwa lata temu, kiedy ograniczyłam się do jednego-dwóch kolorów na sezon, udało mi się skończyć buteleczkę. Czytaj dalej

Sześć urodowych odkryć

Rzadko piszę o kosmetykach. Z dwóch powodów: po pierwsze rzadko kupuję, a więc i odkrywam, coś nowego, po drugie się na nich nie znam i polegam na opinii zaufanych blogerek i youtuberek (pisałam nawet kiedyś o swoich ulubionych kanałach urodowych). Od czasu do czasu coś mnie jednak zmusi do ruszenia się do drogerii – a to przestaną coś produkować (nie cierpię tego!), a to chciałabym nowy kolor lakieru, a to podpatrzę jakiś fantastyczny rozświetlacz u koleżanki.

Przez ostatnie miesiące zgromadziłam w ten sposób kilka produktów, z których jestem bardzo zadowolona i uważam, że warto polecać je dalej. Czytaj dalej

Jak się malować, czyli youtubowa szkoła makijażu

Niesamowicie żałuję, że kiedy byłam nastolatką, kosmetyczny Youtube nie istniał. Pamiętam, że mama zabrała mnie do swojej kosmetyczki, która pokazała mi, jak się malować, w jaki sposób nakładać podkład czy tusz, więc i tak pewnie udało mi się uniknąć najbardziej spektakularnych katastrof, ale była to sytuacja zdecydowanie mniej wygodna niż dzisiejszy bezproblemowy dostęp do profesjonalnej wiedzy, pokazanej w bardzo praktyczny sposób. 

Nadal nie jestem ekspertem, ale nauczyłam się malować na swoje potrzeby do tego stopnia, że osiągam dokładnie taki efekt, na jakim mi zależało. Mam jeden, codzienny makijaż, który pasuje do mojej urody i stylu, a kiedy mam ochotę na bardziej wymyślny, wieczorowy make up, dorzucam mocniejszy kolor szminki czy ciemniejsze cienie.  Czytaj dalej

Dziewczyny, którym nigdy nie brudzą się buty

Na pewno macie chociaż jedną koleżankę, która zawsze wygląda doskonale, niezależnie od pory dnia, nieważne czy spotkacie ją w pracy, na imprezie czy na spacerze w parku. Lśniące włosy, doskonale leżące ubrania, żadnych irytujących drobiazgów typu zsuwający się z ramienia pasek torebki czy włosy przylepiające się do pomalowanych błyszczykiem ust. Sama znam przynajmniej dwie i mam na nie specjalne określenie, podkradzione znajomej – to dziewczyny, którym nigdy nie brudzą się buty.

Zawsze zastanawiałam się, jak one to robią. “Niektórzy po prostu tak mają” nie jest dla mnie satysfakcjonującym wyjaśnieniem, tak samo jak stwierdzenie że “dziewczyny to nigdy nie mają się w co ubrać”. Traktuję modę i ubieranie się bardzo przyziemnie i praktycznie, nie daję sobie wmówić banałów i z zapałem rozbieram wszystko na czynniki pierwsze.

Czytaj dalej