Archiwa tagu: Lunaby

Dzień Kobiet z Lunaby – konkurs i kod zniżkowy

Cześć! Dzisiaj mam dla Was z okazji Dnia Kobiet niespodziankę od Lunaby – bo czy jest lepsza okazja, by poleniuchować w piżamie, poczytać zaległe książki i po prostu poczuć się naprawdę przyjemnie? Chociaż okazja okazją, ale o rozpieszczaniu siebie warto pamiętać codziennie, choćby był to tylko rytualny kubek dobrej herbaty pod wieczór.

Po pierwsze, jeśli podoba Wam się różowa koszulka nocna, którą mam na sobie, lub którykolwiek inny z naszych produktów (oprócz już przecenionego kombinezonu), do wtorku możecie zamówić je z 15% zniżką, wpisując przy zamówieniu kod „styledigger”.

Czytaj dalej

Weekend w Polnej Zdrój

Jeden z listopadowych weekendów spędziłam w przepięknym miejscu, do tego w tej części kraju, której nigdy tak naprawdę porządnie nie zwiedziłam. Razem z mamą pojechałyśmy do Wlenia koło Jeleniej Góry, naszym celem była niesamowita Polna Zdrój. To odbudowane w pięknym stylu dwustuletnie gospodarstwo. Właściciele, ludzie z niezwykle dobrym gustem, mają własną zielarnię, sad, współpracują z okolicznymi gospodarzami. Dzięki temu na stół trafiają prawdziwe pyszności – miałyśmy okazję spróbować zupy, niby prostej, a jednak wyjątkowej. Jeden z budynków, dawna stodoła, z pięknym, skandynawskim wnętrzem, przeznaczony jest dla gości. To właśnie to miejsce wynajęłyśmy na potrzeby sesji zdjęciowej Lunaby – fotografowałyśmy zimową kolekcję piżam.

Czytaj dalej

Lunaby – mój nowy rozdział, czyli co robiłam, jak mnie nie było

Ostatnio miałam trochę mniej czasu na bloga. Z jednej strony przez wyjazdy, z drugiej ze względu na dopinanie ostatnich szczegółów czegoś wyjątkowo dla mnie ważnego.

W grudniu ubiegłego roku, kierowane między innymi frustracją przy zakupach, postanowiłyśmy z moją mamą stworzyć naszą własną markę, żeby wypuścić swoje produkty. Nie powiem Wam jeszcze co robimy, ale ruszamy za około tydzień i wtedy ujawnię wszystkie szczegóły. Zdradzę tylko, że nie, nie są to ani t-shirty, ani sukienki, ani spodnie czy bluzy, i że to naprawdę zwyczajne, codzienne przedmioty.

Czytaj dalej

#GIRLBOSS – książka Sophii Amoruso z Nasty Gal

Większość z Was pewnie kojarzy Nasty Gal, nawet jeśli, podobnie jak ja, nigdy nie zrobiliście tam zakupów. To internetowy sklep z ubraniami, dodatkami i butami, skupiający różne, często niszowe marki, sprzedający również rzeczy produkowane pod własną marką i ubrania vintage.

Zanim powstał sklep, Sophia Amoruso założyła w 2006 roku konto na eBayu i nazwała je Nasty Gal Vintage. Sprzedawała ubrania i dodatki sprzed kilkudziesięciu lat, które wyszukiwała w lokalnych second handach i na garażowych wyprzedażach. Później je czyściła, prasowała, komponowała stylizacje, fotografowała na zatrudnionych za hamburgera koleżankach-modelkach, wstawiała do sklepu, odpowiadała na pytania klientów i własnoręcznie wysyłała. Jak podkreśla przy każdej okazji, strona wizualna była dla niej niezwykle ważna. Dbała o to, żeby sylwetki były kobiece, stylizacje ciekawe i nadające do noszenia, a modelki nie tylko piękne, ale i pełne energii, inspirujące, pasujące do rockowo-romantycznych ubrań. Sophia wspomina, że ubierając je czuła się, jakby ubierała siebie.

Siedem lat później jest właścicielką multimilionowego biznesu i zatrudnia ponad trzysta osób. Jak to się stało? Na to pytanie próbuje odpowiedzieć w swojej świeżo wydanej książce, którą niedawno ściągnęłam jednym kliknięciem na Kindle’a – system Amazona jest jednocześnie niesamowicie wygodny i bardzo niebezpieczny dla portfela, chociaż i tak zapłaciłam trzy razy mniej, niż musiałabym wydać w polskiej księgarni.

Czytaj dalej