Archiwa kategorii: Zarabianie pieniędzy i produktywność

Jak poradziłam sobie z twórczym kryzysem.

Przez ostatnie kilka miesięcy nie miałam ochoty w ogóle włączać komputera. Całymi dniami nie zaglądałam na własnego bloga. Instagram mógłby dla mnie nie istnieć. Nie przychodziły mi do głowy żadne nowe pomysły, a jeśli już jakiś się pojawił, to od razu zabijały go myśli, że to bez sensu i że w sumie to mi się nie chce. Wiadomości ze świata blogosfery spływały po mnie jak po kaczce. Krótko mówiąc – dopadł mnie kryzys, wypalenie, jak zwał tak zwał.

Przyznam Wam się, że myślałam, że już się z niego nie wygrzebię. Za każdym razem, kiedy miałam wrażenie, że już jest lepiej, nagle robiło się dwa razy gorzej. Nie miałam ochoty robić nic związanego z Internetem. Wydawało mi się, że nie mam kompletnie nic do powiedzenia. Mogłabym spędzać całe dnie na czytaniu książek, gotowaniu (nic tak nie relaksuje, jak siekanie szczypiorku!) spacerowaniu z psem i chodzeniu na kettle czy jogę. Rzeczy, które musiałam w pracy robić, jako tako robiłam, ale te nieobowiązkowe, kreatywne – zupełnie nie.

Czytaj dalej

Jak zostać wirtualną asystentką?
Zawodowe dziewczyny: Joanna Sidelnikow-Brzozowska

Jak zostać wirtualną asystentką (albo asystentem!) – to pytanie wyszukiwarki będą słyszeć coraz częściej, bo rośnie rynek biznesów online, a z nim potrzeba na osoby wspierające te biznesy od kuchni. Dziś udało mi się namówić wspaniałą Asię, która wspiera mnie już od ponad roku, żeby opowiedziała o swojej pracy. To ten rodzaj zadań, które dzieją się na zapleczu, mało się o nich mówi, a przecież bez nich nic by nie działało! Gdyby nie Asia, która obsługuje na przykład klientów Lunaby czy osoby dołączające do moich kursów, już dawno utonęłabym pod morzem maili. 

No dobra, to w końcu jak zostać wirtualną asystentką i co ta asystentka w ogóle robi? Nie przedłużając, jedziemy! Czytaj dalej

Produktywność – moich 7 zasad, z których żadna nie brzmi “przyciśnij bardziej!”

Ostatnio przeczytałam dobry artykuł. Jego autor krytykuje “struggle porn”, czyli gloryfikowanie przepracowywania się, połączone z wiarą w to, że jak tylko przyciśniemy jeszcze bardziej, będziemy zostawać w pracy jeszcze dłużej, to na pewno odniesiemy sukces w życiu. Co gorsza, z jakiegoś powodu tak rozumiana produktywność świetnie się w sieci klika, a jego zwolennicy zgarniają nie tylko mnóstwo lajków, ale też gromadzą rzesze naśladowców.

Niestety, w tych wszystkich udostępnianych na potęgę cytatach o sięganiu po marzenia i niepoddawaniu się, nikt nie mówi, że warto się czasem zatrzymać i zastanowić, czy to, co robimy, w ogóle ma sens. Zmierzyć, co działa, a co nie. Zastanowić się, na czym tak naprawdę powinniśmy się skupić w danym momencie. Trochę czasu regularnie poświęcanego na myślenie i analizowanie danych może nam oszczędzić mnóstwo pracy… no ale to już zupełnie nie jest sexy i wcale się tak dobrze nie klika, no i jak z tego zrobić cytat na Instagram?

Słuchałam też niedawno świetnego podcastu o błędach, jakie popełniamy w naszym podejściu do mierzenia czasu pracy. Za zmotywowane i oddane sprawie uważamy osoby, które przychodzą wcześniej i zostają po godzinach, nie biorąc pod uwagę, że dobrze zorganizowana osoba, która pracuje w skupieniu nad właściwymi rzeczami, może osiągnąć ten sam efekt dużo krótszym czasie i iść do domu, spędzać czas z bliskimi. A kolejnego dnia wrócić ze świeżym, wypoczętym umysłem i znów sprawnie zrobić to, co ma do zrobienia. Czytaj dalej

10 rzeczy, które wygrywają u mnie w konkursie na najlepiej wydane pieniądze w 2018 roku

Do końca roku mamy jeszcze trochę czasu, ale listopad zawsze skłania mnie do rozmyślań i podsumowań. I wpadł mi do głowy taki temat: najlepiej wydane pieniądze w 2018 roku. Mieliłam go sobie w głowie przez dłuższy czas i oto moje typy, które jeden po drugim wpadały mi do głowy:

Fizjoterapeuta, ok 140 zł za wizytę – kiedy bolą plecy, albo cokolwiek innego, jakość życia drastycznie spada. Nieważne, jak miły mieliśmy dzień i co udało nam się zrobić. Jedyne, o czym jest się w stanie myśleć, to jak by się tu ułożyć, żeby nie czuć tego tępego bólu. Kiedy zaczęło mi się to przydarzać częściej, wybrałam się do fizjoterapeuty i żałuję, że tak długo z tym zwlekałam. Nie dość, że mi przeszło i wiem, co mam robić, jak wróci, to jeszcze po każdej wizycie czuję się rozluźniona jak przedszkolak. Dowiedziałam się też wielu ciekawych rzeczy o swoim ciele – na przykład dlaczego zawsze tak kiepsko szły mi skłony i nigdy nie mogłam przerzucić nóg za głowę na jodze czy szkolnym wf-ie. Czytaj dalej

Co jest trudnego w byciu blogerem? 7 problemów, z którymi borykają się twórcy

Często słyszę, że ktoś chciałby założyć bloga, ale obawia się, że nie podoła z regularnością, albo nie będzie miał wystarczająco dużo pomysłów, albo nie umie dobrze pisać, albo boi się, że nie uda mu się zgromadzić grona czytelników, albo nie zna się na technicznej stronie blogowania. To wszystko oczywiście wyzwania, ale dla mnie najtrudniejsze w blogowaniu są zupełnie inne aspekty – takie, o których nie mówi się zbyt często. I dlatego ja Wam o nich dziś opowiem.

Czytaj dalej