Czy stać Cię (tylko) na konsumpcję?

Byłam wczoraj u Karoliny Sobańskiej nagrywać podcast. Kiedy wracałam na rowerze (na rowerze się najlepiej myśli), przypomniałam sobie, że podzieliłam się różnymi sztuczkami na to, jak kupować mniej i trickami w stylu listy przyjemności, które nie są zakupami, ale nie powiedziałam najważniejszego.

Stać nas na więcej, niż na życie w konsumpcyjnym kołowrotku. I zasługujemy na bycie kimś więcej niż tylko konsumentami.

Jestem bardzo wdzięczna losowi, że załapałam się jeszcze na dzieciństwo offline. I nie napisałam tego zdania po to, żeby zgrabnie przejść od niego do standardowej tyrady “ach ta dzisiejsza młodzież, tylko na Instagramie siedzi”. Nie mamy prawa na “dzisiejszą młodzież” narzekać, bo sami im taką rzeczywistość zgotowaliśmy. Z obsesją na punkcie marek i standardami piękna wystrzelonymi w kosmos. Dlaczego im to robimy? Myślę, że każdy z nas zna odpowiedź. Jak mówi znany cytat, gdyby jutro rano wszystkie kobiety obudziły się pełne miłości i akceptacji dla swojego ciała, zbankrutowałyby nie tyle konkretne firmy, co całe branże. Czytaj dalej

13 mniej więcej darmowych sposobów, dzięki którym mam najlepszą cerę w życiu

zdjęcie po lewej jest z czerwca zeszłego roku, zdjęcie po prawej – aktualne. Nie mam jakiejś szczególnie problematycznej cery, bardziej kategoria “niby spoko, ale zawsze coś”. Teraz nie tylko nie muszę walczyć z ciągłymi niespodziankami, ale też skóra jest bardziej sprężysta, lepiej nawilżona, ma mniej przebarwień i nie świeci się tak w ciągu dnia.

Nie od dziś wiadomo, że przemysł kosmetyczny żeruje na niskim poczuciu wartości kobiet. Mężczyzn zresztą też, choć może na mniejsza skalę. Wytyka nam wyimaginowane problemy, żeby zaraz później podsunąć rozwiązanie. Oczywiście odpowiednio wycenione.

Tymczasem jeśli coś faktycznie nam przeszkadza, często mamy cały szereg darmowych środków, które mogą pomóc. Ale jakoś łatwiej nam dodać ten jeden, jedyny, cudowny krem do koszyka niż zastanowić się, czy nie skuteczniej byłoby zmienić coś w naszych nawykach. Życie uczy, że to w nich leży klucz do sukcesu, nie w magicznych kremach, zabiegach ujędrniających czy sokowych detoksach.

Na kwarantannie wciągnął mnie twarzing i włosing, czyli świadoma pielęgnacja skóry i włosów. Wcześniej niby coś tam wiedziałam, ale działałam trochę z przypadku. Nagromadziłam trochę dobrych nawyków, ale dopiero poskładanie ich wszystkich do kupy dało mi cerę, jakiej nigdy w życiu u siebie nie widziałam.  Czytaj dalej