Jak zostać wirtualną asystentką?
Zawodowe dziewczyny: Joanna Sidelnikow-Brzozowska

Jak zostać wirtualną asystentką (albo asystentem!) – to pytanie wyszukiwarki będą słyszeć coraz częściej, bo rośnie rynek biznesów online, a z nim potrzeba na osoby wspierające te biznesy od kuchni. Dziś udało mi się namówić wspaniałą Asię, która wspiera mnie już od ponad roku, żeby opowiedziała o swojej pracy. To ten rodzaj zadań, które dzieją się na zapleczu, mało się o nich mówi, a przecież bez nich nic by nie działało! Gdyby nie Asia, która obsługuje na przykład klientów Lunaby czy osoby dołączające do moich kursów, już dawno utonęłabym pod morzem maili. 

No dobra, to w końcu jak zostać wirtualną asystentką i co ta asystentka w ogóle robi? Nie przedłużając, jedziemy!

Kim jest wirtualna asystentka i co robi?

Jest asystentką, tyle że wirtualną. Nie znajduje się w miejscu, w którym Ty pracujesz. Gdy pracujesz z domu i korzystasz z moich usług, nie siedzimy w jednym pomieszczeniu i na co dzień się nie spotykamy. Wirtualna asystentka zajmuje się wsparciem różnego rodzaju biznesów, jednak robi to zdalnie. Zakres usług wirtualnych asystentek bardzo szeroki, zależy od danej osoby i jej chęci i umiejętności.

Jak odkryłaś, że zawód wirtualnej asystentki w ogóle istnieje?

Przez przypadek. Od zawsze śledziłam blogosferę,  YouTube’a, słuchałam podcastów. Przypadkowo odkryłam Olę Budzyńską, czyli Panią Swojego Czasu, która wspomniała o Justynie, swojej wirtualnej asystentce i prawej ręce. Pomyślałam: „Muszę się dowiedzieć, na czym to polega!”. Zaczęłam szukać informacji na zagranicznych stronach i udzielać się tam na webinarach, zapisywałam się na różne wyzwania. W Polsce było to jeszcze mało znane i duże mniej popularne niż teraz.

Kiedy to było?

Na początku 2016 r. Później znalazłam też polską asystentkę, która pracuje w ten sposób już od ośmiu lat, Elę Nieradko. Napisałam do niej po prostu: „Słuchaj, chcę być VA, co mam zrobić, jak zostać wirtualną asystentką?”. Umówiłyśmy się na pierwszą rozmowę przez Skype’a. Wypisałam sobie umiejętności, które muszę opanować. To był m.in. WordPress, którego wcześniej nie znałam. Od razu założyłam sobie, że chcę pracować z osobami działającymi online, więc chciałam poznać też programy do wysyłki newsletterów i inne podobne narzędzia. Patrzyłam, jakich systemów używają blogerzy czy właściciele sklepów online, których śledzę i zaczęłam się tego uczyć. I o dziwo, bardzo szybko zdobyłam pierwszych klientów.

Jak Ci się to udało?

Poleciła mnie właśnie Ela, która już nie miała, jak my to ładnie mówimy, mocy przerobowej, dlatego zarekomendowała mnie do współpracy. Klientem był Marcin, który mieszkał i chyba nadal mieszka w Anglii. Nie był w ogóle związany ze światem online, więc na początku do moich zadań należało głównie wykonywanie researchów. Robiłam dla niego też dużo zadań prywatnych, którymi teraz już się raczej nie zajmuję: zamawiałam na przykład prezenty na święta. Na sam początek było to super doświadczenie!

Potem pojawiały się kolejne osoby. Klientką, dla której bardzo chciałam pracować, była Ula Phelep. Kiedy ogłosiła na swoim Facebooku, że poszukuje asystentki, byłam bardzo  zmotywowana, aby nią zostać. Pamiętam, że na potrzeby tej rekrutacji długo szykowałam prezentację w Canvie, chciałam, żeby wszystko było estetyczne, a przy tym żeby od razu było widać, że to narzędzie nie jest mi obce. Doszłam do drugiego etapu, spotkałam się też z Ulą na Skypie, co było dla mnie wyróżnieniem, bo mogłam porozmawiać z osobą, którą znam z internetu. Niestety do współpracy nie doszło. Ale to był dla mnie ważny sygnał, stwierdziłam, że teraz albo nigdy, że będę próbować w kolejnych rekrutacjach.

Tym bardziej, że nagle zrobił się jakiś bum na VA (z angielskiego – Virtual Assistant). W grupach biznesowych dla kobiet zaczęło się pojawiać mnóstwo informacji, że ktoś szuka wirtualnej asystentki. Więc po prostu się zgłaszałam, mówiąc wprost, co umiem, a czego jeszcze muszę się nauczyć. I tak potoczyły się kolejne współprace. Jesienią 2016 r. zdobyłam naprawdę świetnych klientów.

Z jakiej branży to były osoby?

Na początku to byli blogerzy czy podcasterzy, np. Marcin Hinz, który montuje też podcasty dla innych osób. Robiłam dla niego notatki do podcastów. Wśród moich klientek były również dziewczyny, które są coachami. Czasem zdarzały się też pojedyncze projekty, niewymagające ode mnie dużego zaangażowania, na zasadzie: „Asia, potrzebuję tego i tego”, głównie chodziło o jakieś researche czy poskładanie PDF-a.

I tak było mniej więcej do czerwca 2017 r., kiedy Ty się do mnie odezwałaś. Miałam wtedy gorący okres, Marta, z którą współpracowałam, też robiła kurs online, więc nakład pracy był zdecydowanie większy, a ja łączyłam to jeszcze z pracą etatowego rekrutera. Nauczyłam się perfekcyjnie organizacji czasu oraz priorytetyzowania zadań, ponieważ miałam ich po prostu dużo.

Mam wrażenie, że jest coraz większy popyt na różnego typu zdalne usługi, których blogerzy lub przedsiębiorcy online potrzebują. Marcin montuje podcasty, Łukasz z eKorekty24 robi transkrypcje, korekty i redakcje, do tego dochodzą wszystkie zadania asystenckie: uploadowanie, research, dbanie o to, żeby system newsletterów działał. Wydaje mi się, że to będzie tylko rosnąć.

Też mi się tak wydaje. Zauważyłam, że w gigantycznym tempie rośnie mi konkurencja, z czego ja się akurat cieszę, ale ten szybki wzrost mnie również trochę przeraża. Uważam, że ta praca nie jest dla wszystkich.

Co to znaczy, że nie jest dla wszystkich?

Panuje taki mit, że stanowisko wirtualnej asystentki to świetna praca dla młodej mamy albo kobiety, która zajmuje się dziećmi. Nie do końca się z tym zgadzam.. Sama nie mam dzieci, ale biorę aktywny udział w wychowaniu swojego bratanka i bratanicy i wiem, jak absorbujące potrafią być dzieci, a ta praca wymaga przede wszystkim dużego skupienia i elastyczności. I z tym trzeba się pogodzić, gdy wchodzi się w ten biznes. Bo kiedy, przykładowo, sprzedajemy kurs online, wypuszczamy nowy produkt, to ja mam tak, że wkładam w to całe serce. I jeżeli sprzedaż kończy się o północy, to ja chcę o tej północy sprawdzić czy wszystko poprawnie zadziałało, mieć poczucie, że praca została dobrze wykonana, bo zależy mi na klientach i produkcie. Co będzie, jeśli system wysiądzie, jeśli strona nagle przestanie działać? Może się to stać w weekend czy o 20, więc taka dyspozycyjność, otwartość na klienta i na to, że w tej pracy zdarzają się rzeczy nieprzewidziane, są bardzo ważne.

Tylko aby ktoś, kto nie zna specyfiki tej pracy, nie pomyślał, że oznacza to, że wirtualna asystentka nie ma życia prywatnego i pracuje od rana do nocy! Najczęściej wiadomo miesiąc wcześniej, że podczas kursu online będzie jedna taka sobota, kiedy trzeba będzie pracować, ale to nie jest tak, że pracuje się 24 godziny na dobę.

Oczywiście! Takie sprawy są ustalane wcześniej. I nigdy mi się też nie zdarzyło, żeby klient wymagał pracy całą dobę! Jednak elastyczność i gotowość do pracy nie zawsze w regularnych godzinach i z jednakowym obciążeniem pracą i zadaniami jest ważna

Jak wygląda Twój typowy dzień pracy?

Dzień pracy zaczynam zwykle o 7.30, bo rano nie potrzebuję dużo czasu, żeby się przygotować do pracy. Wystarczy toaleta, wygodny strój i kubek wody i mogę usiąść do pracy przy biurku, które po wielu przemeblowaniach w końcu ustawiłam sobie w odpowiednim miejscu – pod oknem. Praca z kanapy czy łóżka w ogóle się u mnie nie sprawdzała, wszystko zajmowało mi więcej czasu.

Mam to szczęście, że Lunaby też zaczyna pracę rano, więc sporo zadań możemy mieć wykonanych przed 9:00 na przykład sprawdzenie numerów wysyłek, dopytanie o doszycia, stany magazynowe itp.

Od 9:00 do 14 staram się pracować nad rzeczami większymi, bardziej technicznymi jak np. ustawienie webinaru czy wprowadzenie produktów do sklepu.

Moja praca w dużej mierze zależy od tego, co obecnie robimy i jaki jest czas miesiąca. Tydzień od pierwszego do siódmego dnia każdego miesiąca mam z góry zaplanowany, bo to jest czas faktur, wtedy żadnych poważniejszych rzeczy się nie robię, bo najważniejsze jest to, aby do siódmego zamknąć sprawy związane z fakturami. Potem wszystko zależy od projektu, który danego dnia wykonuję. Jeżeli mam zaplanowane prace np. nad aktualizacją kursu, to mój plan dnia jest bardzo napięty Wtedy potrafię spędzić cały dzień  przy komputerze zajmując się tylko tym.

Przy takiej pracy jak Twoja trzeba być bardzo skoncentrowanym.

Tak, koncentracja jest niezwykle ważna i ja bardzo dbam o to, żeby pracować bez żadnych rozpraszaczy. Ograniczam Facebooka, mam zainstalowaną wtyczkę Kill News Feed i wchodzę tylko w miejsca, które mnie w danym momencie interesują np. grupa kursowa czy strona Lunaby. Mam też mniej więcej stałe godziny wchodzenia na skrzynkę mailową. Robię to często, ale nie mam otwartej poczty non stop, bo wtedy nie byłabym w stanie nic zrobić.

Intensywnie pracuję do godziny 16. Wtedy mój mąż wraca do domu i pojawia się rozprężenie, bo chcemy ten czas spędzić razem, pogadać, zrobić jakieś rzeczy domowe. Ale lubię jeszcze usiąść do pracy na godzinę lub dwie wieczorem, bo Piotrek również zajmuje się w tym czasie dodatkowymi zadaniami. Albo robię coś z rzeczy bieżących, albo zapisuję się na webinary, żeby nauczyć się czegoś nowego. I od poniedziałku do piątku tak mniej więcej to wygląda. Jeżeli dzień jest luźniejszy, wykorzystuję to, by wyjść z domu i się przejść, albo zajmuję się domem lub uczę się czegoś nowego.

Co ważne, gdy pracuję, to nie sprzątam, nawet nie wkładam rzeczy do zmywarki, robię to dopiero po wykonanej pracy. Niektórych może to dziwić, musiałam na przykład często powtarzać mojej mamie: „Jest 13, jestem w pracy”. Przecież gdybym była w biurze, to raczej by do mnie  nie dzwoniła o tej godzinie…

Wspomniałaś, że na początku nauczyłaś się WordPressa i Canvy. Od czego najlepiej jest zacząć? Jakie umiejętności są potrzebne, by zostać wirtualną asystentką?

Sama nie lubię, kiedy ktoś tak mówi, ale to zależy. Zależy od tego, co dana osoba chciałaby robić i w czym czuje się dobra. Jeśli ktoś pracuje w agencji marketingowej, jest świetny w działaniach w social mediach, zna Facebooka, umie dobrze ustawiać reklamy i tak dalej, to tak naprawdę może od razu zacząć i szukać klientów. Jeśli jednak zaczyna od zera, to według mnie powinien poprosić o radę kogoś doświadczonego. Jest mnóstwo grup na Facebooku, w których można otrzymać takie wsparcie. Polecam zajrzeć np. do grup dedykowanych Wirtualnym Asystentkom: Wirtualna Asystentka – ogłoszenia, informacje, wsparcie czy Wirtualne Asystentki – szkolenia, porady, współpraca.

A jeżeli chodzi o narzędzia, to osoba, która chciałaby działać z przedsiębiorcami online, powinna według mnie znać WordPressa. Poza tym warto jest znać jakieś narzędzie  do tworzenia grafik, bo to zawsze każdemu jest potrzebne, może być Canva, bo ona na sam początek jest najprostsza, a daje fajne rezultaty. Dobrze też jest zapoznać się z Photoshopem, choć to jest już płatne narzędzie. Ale warto inwestować w narzędzia, ponieważ taka inwestycja w późniejszym czasie się zwraca.

Na pewno warto poznać systemy do wysyłki newsletterów, zauważyłam, że w Polsce dosyć popularny jest MailerLite. Można zawsze założyć sobie próbne konto, zwykle w systemach do wysyłki newsletterów jest ono darmowe i zobaczyć jak to wygląda od środka, skorzystać z darmowych tutoriali i filmików instruktażowych. Powstają także kursy uczące, jak zostać wirtualną asystentką, konsultacje, które mnie też chodzą  po głowie. Sama chciałabym być mentorką dla dziewczyn, które chcą zacząć.

Super! Gdzie można się zgłosić w takim razie?

Na moją stronę internetową: wirtualnewsparcie.pl. W zakładce kontakt jest mój mail i można się ze mną skontaktować. Podobnie jak mnie kiedyś pomogła Ela, tak samo ja chciałabym teraz pomagać innym dziewczynom, doradzać, jak szukać informacji i jakie kursy warto zrobić, bo myślę, że sama zrobiłam ich naprawdę sporo.

No dobra, a jakie cechy charakteru powinna mieć wirtualna asystentka?

Wszystkie związane z komunikatywnością, ponieważ trzeba dobrze zrozumieć swojego klienta. Zwykle z klientem komunikujemy się w sposób mailowy, więc należy umieć precyzyjnie zadawać pytania, być osobą dociekliwą, cierpliwą i otwartą.

Bardzo lubię, gdy Ty czasami dopytujesz i podsumowujesz to, co ja wcześniej powiedziałam.

Tak, parafrazuję. Bo czasem coś jest dla nas oczywiste, gdy o tym myślimy, ale przecież druga osoba nie siedzi w naszej głowie.

Poza tym uważam, że potrzebna jest mimo wszystko odporność na stres. Praca z drugą osobą może powodować napięcia. Trzeba być odpornym na tego typu sytuacje i mieć dystans do siebie i efektów swojej pracy. Wiadomo, że nie jesteśmy w stanie zrobić wszystkiego perfekcyjnie, więc trzeba być otwartym na krytykę, nie bać się o coś zapytać.

Kolejna bardzo istotna cecha to elastyczność. Pracuje się z różnymi osobami, różnymi klientami, do których trzeba się dostosowywać.

Są również cechy, które trochę przeszkadzają w tej pracy. Ja np. czasami za bardzo wczuwam się w projekty, które robię, ja tym żyję. Kiedy wchodzi coś nowego, bywa, że traktuję to jak swoje, angażuję się bardzo mocno.

Ja akurat bardzo to u Ciebie lubię. Kiedy z Tobą pracuję, nie mam poczucia, że jestem sama z jakimś problemem, tylko mam wrażenie, że Ty traktujesz mój biznes jak swój biznes. I to jest wspaniałe, bo dzięki temu czuję, że naprawdę mam wsparcie.

Ale o to właśnie chodzi: o wsparcie. Przekazujesz drugiej osobie zadania, żeby sama mieć wolną głowę.

Ważne, żeby asystentka dobrze się czuła w takich zadaniach pomocowych. Kiedyś ktoś mi poradził: „Może zrobiłabyś jakiś swój biznes i zatrudniałabyś inne osoby”. A ja nie czułabym się dobrze, gdybym miała prowadzić dużą firmę i zarządzać ludźmi. Lubię pomagać innym, mam wtedy poczucie, że robię coś fajnego, że dzięki mnie inne biznesy rosną. Ale zawsze mogę powiedzieć, że nie chcę już tego robić, bo ta praca daje mi też dużą elastyczność. Tak samo klient może mi powiedzieć, że już nie potrzebuje mojej pomocy – i to jest dla mnie jak najbardziej OK.

Asia, wspominałaś że pracujesz głównie z branżą okołoblogową. Blogowanie jest o tyle specyficzne, że wielu ludzi nie tworzyło bloga z myślą o rozwijaniu firmy, tylko chcieli podzielić się swoją twórczością ze światem, a blog traktowali jak swoje dziecko. A potem okazało się, że sami nie dają rady i muszą poszukać pomocy. Czy przez to, że blogerzy są takimi indywidualistami, bardziej twórcami niż biznesmenami, zdarzają się sytuacje, w których ktoś zleca pewne prace, ale chciałby, żeby wszystko zostało wykonane dokładnie tak, jak on by to zrobił?

Ja takiej sytuacji nie miałam, ale wiem, że tak się zdarza. Czasem w samym mailu z pytaniem o możliwość współpracy da się to wyczuć. Nie każdy będzie w stanie skorzystać z takiej współpracy, bo delegowania zadań też trzeba się nauczyć.

To teraz konkrety! Jakie stawki obowiązują wśród wirtualnych asystentek?

Standardem jest rozliczanie się w ramach pakietów godzinowych – i ja też polecam to dziewczynom. Klient umawia się na konkretną liczbę godzin, i zwykle opłaca go z góry.

Myślę, że najrozsądniejszą stawką, gdy ktoś prowadzi swoją firmę, a nie działa np. w ramach inkubatorów przedsiębiorczości, jest zależnie od umiejętności minimum 30–60 zł za godzinę pracy plus ewentualny VAT, jeśli ktoś jest VAT-owcem.

Jeżeli jednak ktoś działa jako wirtualny project manager, który robi jakiś duży projekt typu napisanie książki, wydanie jej w self-publishingu, ogarnięcie tego wszystkiego, to stawki za taki projekt są zdecydowanie wyższe.

A jeśli ktoś zna świetnie jakiś język obcy, to jest mnóstwo klientów zagranicznych, dla których można pracować. Wtedy stawki zaczynają się od 40 dolarów za godzinę, ale to dotyczy osób z konkretnymi umiejętnościami i perfekcyjną znajomością języka.

Chociaż w takiej sytuacji trzeba się będzie nastawić na dziwne godziny pracy, np. webinar o 2 nad ranem.

To już kwestia wyboru. W Anglii bardzo popularne są na przykład asystentki z Filipin, relatywnie tanie i bardzo wyspecjalizowane w działaniach online’owych.

Wirtualna asystentka to najczęściej młoda osoba. Czy jednak kojarzysz jakieś starsze wirtualne asystentki, dla których używanie internetu nie było naturalne i które się tego wszystkiego nauczyły np. na emeryturze?

Nie, nie kojarzę, myślę, że takiej osobie trudno byłoby się w tym odnaleźć. My jesteśmy cyfrowymi dziećmi i dla nas używanie pewnych narzędzi czy korzystanie z komputera i internetu jest naturalne. Chociaż uważam, że ludzie, którzy mają jakąś konkretną wiedzę w danej dziedzinie, byli księgowymi czy zajmowali się sprawami administracyjnymi albo pracowali jako redaktorzy i korektorzy, mogliby się w tym sprawdzić i wzbogacić ten rynek swoimi umiejętnościami.

Dla starszych osób wiele rzeczy nie jest tak oczywistych, jak dla nas. Rozmawiałam kiedyś z mamą o jakimś mailu sprzed pół roku i mama miała go poszukać. Czekam, czekam, po 15 minutach pytam: „Znalazłaś?”. „Nie, jestem dopiero na 46 stronie”. „Mamo, a wpisałaś w wyszukiwarkę?” „Dlaczego mi nie powiedziałaś, że tu jest jakaś wyszukiwarka? Ja od czterech lat tak skroluję”. Nie pomyślałam, że można tego nie wiedzieć…

Moja mama nie umiała przesyłać dalej załączników w mailu. Kiedy coś dostała, musiała to sobie ściągnąć i załączyć ponownie.

Jestem ciekawa, jak ta branża i dziewczyny w niej się rozwiną, bo uważam, że to miejsce dla każdego. W dzisiejszych czasach wiele firm jest przecież skomputeryzowanych, więc myślę, że osoby, które za 10 lat będą szły na emeryturę, będą już świetnie ogarniać internet i tego typu narzędzia.

A co najbardziej lubisz w zawodzie wirtualnej asystentki?

Najbardziej wartościowe jest dla mnie to, że dużo się uczę. Podczas pracy dowiaduję się naprawdę bardzo ciekawych rzeczy z różnych dziedzin i bardzo mnie to rozwija.

A po drugie mogę pracować z wieloma ciekawymi osobami, z którymi w innej sytuacji nie miałabym styczności. Może jest to trochę złudne, bo to są znajomości w świecie wirtualnym, nie na żywo, chociaż akurat my mamy to szczęście, że mieszkamy w jednym mieście i możemy się spotykać. Ale mimo wszystko dla mnie jest to wielka wartość.

Ta praca daje mi także dużą elastyczność w codziennym życiu. Nie ukrywam, że bardzo lubiłam swoją pracę na etacie, bo byłam rekruterką i zdarza mi się nadal wykonywać rekrutacje na zlecenie, ale siedzenie w jednym miejscu w określonych godzinach było dla mnie po prostu trudne i źle wpływało na mój stan zdrowia. Dzięki temu, że pracuję w domu, mogę chociażby lepiej się odżywiać. Nie tracę też czasu na dojazdy. Choć istnieje ryzyko, że człowiek zasiedzi się w domu i w ogóle przestanie wychodzić. Jednak zawsze mogę wziąć komputer, pojechać na tydzień do rodziców i popracować z innego miejsca.

Lubię też to, że zajmuje się obsługą klienta, dobrze się czuję jak mogę komuś pomóc, doradzić, rozwiązać problem czy pomóc przejść przez proces zakupowy. Daje mi to ogromną satysfakcję.

A co najmniej lubisz w swojej pracy?

Niepewność. Myślę, że to specyfika własnego biznesu. Nie zawsze jesteśmy w stanie przewidzieć, ile będziemy mieć klientów i ile pracy. Czasem bierzemy sobie za dużo na głowę, bo czegoś nie doszacujemy albo okazuje się, że dany projekt wymaga więcej zaangażowania. Mimo że mam już ponad dwuletnie doświadczenie i wiem, ile dane rzeczy zajmują, to zawsze coś może pójść inaczej, coś może się zepsuć. Najbardziej nie lubię tego, że czasami nie jest stabilnie, ale jak to mawiają: stabilizacja motylka to szpilka.

Jeśli ktoś, kto przeczyta naszą rozmowę, pomyśli, że to jest dla niego, i będzie chciał działać, to czy musi poczynić jakieś inwestycje, czy musi się liczyć z jakimiś kosztami? Skąd może czerpać wiedzę?

Jeżeli ktoś ma na to środki, jak najbardziej polecam zainwestowanie w kursy online.

Gorąco polecam kurs Eweliny Muc WordPress dla zielonych, jest po prostu genialny. Wiem, że Ewelina też współpracuje z Polą, Wirtualną Asystentką i oferują kursy w pakiecie. Kurs na Asystentkę z Kursem WordPressa.  Oprócz tego pojawiły się książki o WordPressie Kasi Aleszczyk i Oli Gościniak.

Polecam też drugi kurs Eweliny UX w małej firmie, Dziewczyny, które zajmująsię działalnością online, często robią także bezpłatne webinaryczy transmisję na żywo. Ja osobiście zaglądam do Pani Swojego Czasu, Uli Phelep, Dagny Banaś, Oli Gościniak, Kamili Chyły – może dziewczyny nie są asystentkami, ale prężnie działają w świecie onlinie i lubię się od nich uczyć. Pozwala to też obyć się z tym “światem”, szukać inspiracji.  Można też poszukać darmowych platform szkoleniowych, ja korzystałam z kursów na Udemy. Czasem zdarzają się tam kursy bezpłatne, często też kursy są w fajnych cenach, gdy kupuje się je w pakietach.. W takiej sytuacji wystarczy zainwestować tylko swój czas. Bywa, że platformy ze szkoleniami mają jakąś promocję, można sobie wykupić dostęp czy wykorzystać link afiliacyjny i wtedy uczyć się taniej. Bardzo polecam zagraniczną stronę dla Wirtualnych Asystentek The Virtual Savvy, regularnie organizowane są bezpłatne wyzwania dla dziewczyn, które chciałby zostać asystentkami, sama w kilku brałam udział. Jedynym minusem jest to, że odbywają się po angielsku, ale naprawdę warto.

Często chyba też same narzędzia, na przykład programy do wysyłki newsletterów, mają swoje samouczki.

Tak! Poza tym jeśli ktoś ma znajomego, który już używa danego narzędzia, warto zapytać: „Słuchaj, dałbyś mi dostęp, pokazałbyś mi, jak to wygląda od środka? Nigdy tego nie używałam, ale chciałabym zobaczyć”. Jeżeli ktoś chce szukać informacji, to dziś jest ich aż nadto.

A czy warto mieć swoją stronę?

Uważam, że tak. Mimo że moja strona jest dosyć prosta, zawiera podstawowe informacje na mój temat, mam na nią dużo wejść. Na początku klient zawsze chce nas lepiej poznać, więc pyta o stronę internetową, która jest swego rodzaju wizytówką. A przy okazji pokazuje, że znamy się na WordPressie! Chyba że ktoś w ogóle nie zamierza się zajmować WordPressem, tylko marketingiem online, Facebookiem czy Instagramem, w takiej sytuacji oczywiście warto zadbać przede wszystkim o te media społecznościowe.

Powiedzmy, że nauczyłam się podstawowych rzeczy, mam już swoją stronę i profesjonalnie brzmiącego maila – co powinnam zrobić, by znaleźć pierwszych klientów?

Dobrze jest zrobić sobie listę osób i firm, z którymi chcielibyśmy pracować. Jest duże prawdopodobieństwo, że taka osoba już ma asystentkę, ale życie różnie się układa i może mieć zapotrzebowanie na kolejną, bo na przykład jej biznes bardzo się rozrasta. Radzę po prostu odezwać się do nich w krótkim mailu, bo długich poematów naprawdę nikt nie ma czasu czytać. Poza tym grupach dla wirtualnych asystentek czy ogólnie grupach dotyczących biznesów online przedsiębiorcy szukają wirtualnych asystentek, więc warto je na bieżąco śledzić. W wakacje było tego zdecydowanie mniej, ale przełom roku to dobry moment, aby zaczynać. Przedsiębiorcy chcą wtedy zwiększyć intensywność działań, żeby dobrze zacząć nowy rok.

Powiedz jeszcze: co robisz, żeby się odciąć od pracy i zrelaksować?

Czasem jest trudno, bo ja naprawdę lubię to co robię. Ale uwielbiam seriale! Netfllix, to jest już chyba uzależnienie. Ostatnio oglądałam W garniturach, bardzo mnie wciągnął. Polecam. I Ostre przedmioty, choć to akurat cięższy serial i trudno się przy nim całkiem zrelaksować.

Bardzo lubię też czytać książki. Jestem monotematyczna, bo kocham wszystko, co dotyczy Skandynawii. Teraz czytam książkę Nie mieszkam w igloo, autorstwa Polaka, który ożenił się z Grenlandką i mieszka na Grenlandii. Najbardziej relaksuje mnie właśnie Północ, literatura podróżnicza czy skandynawskie kryminały.

Oprócz tego bardzo chętnie wyjeżdżam na weekendy, szczególnie do rodziny. Kiedy przebywam z bliskimi, nie mam ochoty siedzieć z nosem w telefonie, więc bardzo sobie cenię ten czas. A teraz mam małą kotkę i to ona zapewnia mi największy relaks.

I jak, podoba Wam się taka praca? Moim zdaniem to super opcja dla osób, które na przykład mieszkają w mniejszych miejscowościach, w których trudno o fajne zajęcie, i w ogóle dla wszystkich, którzy lubią biznes online i chcą być na bieżąco. 

Jak zwykle wielkie dzięki dla Vichy za sponsorowanie akcji Zawodowe Dziewczyny!

 

51 comments

+ Napisz odpowiedź
  1. Monika

    Świetny wywiad, czytało się jednym tchem. Chętnie bym się zainteresowała bardziej, ale na razie jestem w domu z dwójką małych dzieci. Ciekawe, na ile sytuacja się zmieni przez kilka lat :) Pozdrawiam.

  2. Basia

    Asia wydaje się super dziewczyną, strasznie podobał mi się ten wywiad. I wielkie dzięki za te wszystkie linki, polecenia i wskazówki; zainteresowałam się VA i fajnie mieć sprawdzone miejsca, w których mogę więcej się dowiedzieć :)

  3. mp

    Jedno wielkie WOW ! Jestem tutaj pierwszy raz, za sprawę @Fashionelki i ten wywiad zwalił mnie z nóg. Od jakiegoś czasu poszukuje swojego miejsca i to jest to :)

  4. guciollo

    Jak zwykle dzięki @Fashionelka się nie zwiodłam i znowu poszerzyłam swoją wiedzę! Nigdy nie słyszałam o VA i wiem że znalazłam pomysł na siebie którego tak długo szukałam!

  5. Ela

    Dziękuję za bardzo wartościowy dla mnie wywiad! Od listopada debiutuję w takiej roli, mam podobne refleksje i pierwsze doświadczenia, ale na pewno więcej nauki przed sobą ;) Pozdrawiam i życzę Wam obu inspirującej współpracy

  6. Szyciownik

    Cześć,

    kurcze, warto byłoby się tym zainteresować tym zawodem. Zwłaszcza, że wielu rzeczy z tych wymienionych już się nauczyłam. Czasem mam wrażenie, że jeśli się jest początkującym blogerem, to trzeba opanować wiele umiejętności przydatnych potem jak VA. WordPress, newsletter, obce języki (głównie angielski), pierwsze próby ogarniania reklamy, SEO itd. No i perfekcyjna organizacja czasu – w kończu praca na etat i prowadzenie bloga jednocześnie wymaga świetnej organizacji. :)

    Pozdrawiam,
    Kasia

  7. B.

    WoW! własnie dowiedziałam się że to co robię jako pracę dodatkową od 2012 roku nazywa się byciem wirtualną asystentką :D no szok!
    Zawsze zastanawiałam się jak wpisać to do CV, teraz widzę że mogę to jeszcze bardziej rozwinąć i może nawet zrezygnować z etatu!
    wow! wow! wow!

  8. Joanna

    wywiad rzeka długoi i treściwy ile to człowiek jeszcze się dowie i nauczy ;) fajny pomysł z tej tematyki dobrze się czyta o takich zawodach i pomyslach.

  9. Agnieszka

    Asia, a czy Asia Twoja VS wspolpracuje z Toba na wylacznosc? Oraz to pytanie pewnie do Asia VA, czy zdarzaja sie sytuacje, gdzie ktos wymaga pracy na wylacznosc, bo np boi sie o swoje know how? Bo jednak w takiej pracy poznajmy czyjs biznes od podszewki :)

  10. Moppy

    Naprawdę świetny wywiad! Człowiek całe życie czegoś się dowiaduje. Trzeba wyjść z tego bąbla, bo świat naprawdę ma zdecydowanie więcej do zaoferowania niż nam się wydaje

  11. Małgośka

    Z tym nieco podeszłym wiekiem bym nie generalizowała ;) Ja mam 53 lata, świetnie odnajduję się w świecie SM, WordPressa itd. – co ciekawe, jestem samoukiem bez jakichkolwiek “papierów”, szkół czy certyfikatów w tym kierunku. .. I to moje dzieci często przychodzą do mnie z pytaniami w powyższych kwestiach :) To matka, a nie córki, jeździ na BCP, orientuje się w blogosferze i algorytmach facebooka :D – ale fakt, że one są lepsze np. w rozkminianiu nowego telefonu czy innego sprzętu ;)

    1. Ania M.K.

      Mój tata w wieku 60 lat zaczął mi wirtualnie pomagać w prowadzeniu szkoły językowej. Przejął e-sekretariat ( część korespondencji) update strony, rozliczenia z klientami, maile windykacyjne. Robi mi też różne zestawienia, tabelki. A mieszka w innym mieście. Nasza współpraca już trwa trzeci rok i nie wiem co bym bez niego zrobiła. Klienci widząc zbieżność nazwisk byli przekonani, że to mój mąż lub brat, nikt taty nie obstawiał :)

  12. Angelika

    Świetny wywiad.Uswiadomilam sobie że prawie od dwóch lat pracuje już w tym zawodzie i uwielbiam to co robię. Mam świetnego Klienta i ogarniam jego dwie spółki. Zdążyłam urodzić absorbującego syna, chodzi teraz do żłobka a córka już do szkoły. Po przeczytaniu utwierdzam się w przekonaniu że zacznę się pokazywać z ofertą w internecie i będę szukała kolejnych zleceń. Widzę w tym przyszłość. Pozdrawiam.

  13. Olga

    Asiu, a właśnie. A pytanie z innej beczki i przepraszam, że niezwiązane bezpośrednio z tematem. Czy przy okazji tych wywiadów masz okazję testować kosmetyki Vichy? Jeśli tak, czy byłaby szansa, żebyś napisała coś na ich temat? Szczególnie właśnie o tej serii “Slow Age”, reklamowanej pod postem? Byłoby super.

    1. Joanna Glogaza Autor wpisu

      Tak! Nie znam się na kosmetykach, więc żadnej głębokiej analizy nie mogę zrobić, ale bardzo ten krem lubię i używam go latem – na zimę jest dla mnie za lekki:)

  14. Adriana

    Szukam dla siebie nowej drogi i ten zawód wydał mi się naprawdę interesujący. A zupełnie nie wiedziałam, że istnieje! Bardzo dziękuję za poszerzenie horyzontów!

  15. Yola

    Dzień dobry! Bardzo dziękuję za ten artykuł – wywiad! Otworzył mi oczy! Od kilku miesięcy próbuję zaszufladkować swoje umiejętności, wiedzę i doświadczenie i… eureka! Wszystko, co potrafię porządkowałam w kierunku marketingu, specjalisty ds social media, pr, grafika, copywritter’a i wielu innych. Tymczasem okazuje się, że taki zawód istnieje, naprawdę istnieje. Co więcej, z wywiadu wynika, że zapotrzebowanie na takie osoby oraz ich wiedzę rośnie. Jeszcze raz bardzo dziękuję za “otworzenie” mi oczu, odświeżenie spojrzenia na własne umiejętności i ukierunkowanie :) Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkiego, co najlepsze w nowym, 2019 roku.

  16. Magda M.

    Świetny wywiad! Jestem na etapie rozkminiania co bym mogła robić z moim doświadczeniem i umiejętnościami – okazuje się, że da się to nazwać i w konkretny sposób wykorzystać :)

  17. Katarzyna B

    Zastanawiam się, od jakiego wieku zaczyna się dla Was pojęcie “starszej osoby”?:) Sama kończę w tym roku 41 lat. Od 27 roku życia prowadzę agencję interaktywną (wcześniej byłam dziennikarzem). Naprawdę wiele dałabym, aby moc współpracować z ludźmi po 35 roku życia (mniej więcej). Są z zasady o niebo lepszymi pracownikami. Internet nie jest czymś szczególnie trudnym do ogarnięcia. mam nadzieję, że coraz więcej starszych osób będzie angażować się w działalność on line.

      1. Daag

        Prawdopodobnie dlatego, że mniej więcej około 35 roku życia priorytety są już usystemtyzowane, cele życiowe sprecyzowane a charakter ukształtowany. Przynajmniej u większości osób.

    1. Ula

      Całkowicie się zgadzam w temacie pracy z osobami po 35 roku życia . Są to osoby „trwałe” i o wiele bardziej podchodzące z szacunkiem do pracy i drugiego człowieka . Sama mam 40 lat a internet nie jest mi straszny :)

  18. Jenovia Dżemson

    Mega pożyteczny i bardzo szczegółowy wpis! Mentoring – najlepsza sprawa. Ta kwestia zawsze wywołuje we mnie ogromne wzruszenie. Czyli za joannaglogaza.com stoją tak naprawdę dwie Joanny. ^^ Nie wierzę w przypadki!
    Pozdrawiam!^^

  19. Magda

    Z wiekiem tak jak z przekonaniem ze matki niekoniecznie sie do tego nadają to troche krzywdząca i generalizujących opinia. Jesli Asia zostanie matka pewnie dalej bedzie VA i przekona sie tylko, ze macierzyństwo to najlepsza lekcja organizacji i ogarniania zycia ever!:)

  20. Aga

    Dziewczyny, a czy możecie polecić jakieś interaktywne kalendarze online do pracy zespołowej (z dostępem dla grupy)? :)

  21. Katarzyna

    Bardzo dziękuję za wpis! Od jakiegoś czasu “czaję” się, żeby dowiedzieć się czegoś konkretnego o VA, a tutaj taka niespodzianka. I teraz nie wiem, czy najpierw odezwać się do Pani Asi S-B., czy najpierw się dokształcić i po tym napisać maila.

  22. Kasia

    Bardzo interesujący wywiad, powiem szczerze, że do tej pory nie wiedziałam że jest taki ktoś jak wirtualna asystentka, ciekawy zawód muszę przyznać , sama mogłabym go wykonywać z chęcią.

  23. Julia

    Naprawdę świetny wywiad! Człowiek całe życie czegoś się dowiaduje. Chyba czas pomyśleć o zmianie zawodu, w końcu stagnacja to najgorsze co możemy zrobić w życiu. A co najgorsze, właśnie tak się czuję. :(

  24. Joanna

    Świetny wywiad, czytało się go bardzo przyjemnie, można powiedzieć że sam się czytał. Chętnie bym się zainteresowała bardziej tym tematem, niestety nie mam na razie takich możliwości. Może kiedyś ;)

  25. Maja Allure

    Przyznaję, że ogromnie mnie cieszy, że powstał taki zawód, bo na ten moment nie wyobrażam sobie zatrudniać kogoś i wynajmować biuro. Sama jestem freelancerką (“na swoim”) i wiem, że ten moment zatrudnienia wirtualnej asystentki zbliża się wielkimi krokami (choćby na czas dłuuugich wakacji). Dziękuję komuś, kto to wymyślił :D

  26. OlkaMonolka

    Wywiad wspaniały! Czy trafi się wkrótce grafik? Chyba nikt się bez niego nie obejdzie w dzisiejszych czasach. Czekam z niecierpliwością

  27. Karo

    Fantastyczny ten wywiad! Nawet nie wiedziałam, ze Wirtualna Asystentka to ż tak zaawansowany biznes – kojarzyłam tę pracę własnie jako taki time-job, na dorobienie sobie :O Ale od razu podesłałam linka kilku znajomym, które widziałabym w takiej pracy, może się zainspirują :D Dzięki wielkie!

  28. holcia

    a ja bardzo czekam na wywiad z jakąś położną! bardzo niedoceniany, a bardzo potrzebny zawód. ja do niedawna nie miałam pojęcia, że sama położna może poprowadzić ciążę (bez lekarza)!

    1. Iggraszki

      A ja programistką! Też coraz więcej dziewczyn przecież pracuje w nowych technologiach a wciąż zawód męski i traktowany “ja jestem kobietą, nie znam się na komputerach”

  29. Asystenci Brella

    Bardzo fajnie, że poruszacie ten temat. Zawód wirtualnej asystentki jest cały czas mało znany w naszym kraju. Gdybyśmy mogli Wam w czymś pomóc to śmiało się z nami kontaktujcie. Służymy dobrą radą i dużym doświadczeniem. Powodzenia!

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *