Frock Me

W niedzielę wybrałam się obejrzeć Frock Me, odbywające się cztery razy w roku targi vintage. Zamiast lustrzanki wzięłam ze sobą mój mały aparat Sony, co okazało się zdecydowanie trafnym wyborem – nie dość, że nie musiałam kombinować w tłumie ze stałoogniskowym obiektywem, to jeszcze autofokus w dość trudnych warunkach oświetleniowych działał jak marzenie. Czytaj dalej

Look in the mirror and it won’t be you

Kolor niebieski to moje ostatnie największe odkrycie. Do tej pory nie miałam go w szafie prawie w ogóle, w tym sezonie przygarnęłam go na pasiastym sweterku i cekinowej sukience wróżki. Pelerynka jest idealnym rozwiązaniem mojego odwiecznego problemu “nie mam co włożyć na sukienkę, bo sweterki są zwykłe, marynarki sztywne, a ramoneski są wszędzie”. Pasek kupiłam dawno temu na potrzeby jakiejś sesji i ostatnio odkryłam go w jakimś zapomnianym pudle. Czytaj dalej

Brighton

Wczoraj, razem z dwójką moich znajomych ze studiów, Anną i Seanem, wybrałam się do Brighton, niewielkiego miasta nad morzem (a właściwie nad kanałem La Manche). Naszym głównym celem było odwiedzenie wystaw towarzyszących Brighton Photo Biennal, ale nie odpuściliśmy sobie też spaceru po mieście i pikniku na plaży. Pogoda nie była wymarzona, było zimno i mglisto, ale wcale nam to jakoś szczególnie nie przeszkadzało. Czytaj dalej

Jak odnaleźć swój styl?

Mnóstwo maili, które dostaję od osób czytających mojego bloga, zawiera w sobie pytanie „hej ho, jak odnaleźć swój styl?”. Ta sama kwestia pojawia się w co drugim wywiadzie – do tej pory unikałam odpowiedzi jak mogłam, bo to strasznie rozwlekła sprawa. Niedawno doszłam jednak do wniosku, że nazwa bloga zobowiązuje i przygotowałam zestawienie swoich doświadczeń w tym temacie. Czytaj dalej

Leia in the sky with pumpkins

Tym razem trochę inaczej – Celapiu poprosiło mnie o zrobienie małej halloweenowej sesji z ich nausznikami na potrzeby Etsy, w niedzielę wyciągnęłam więc moją piękną koleżankę Nedę z akademika i poszłyśmy powłóczyć się z dynią po pobliskich uliczkach. Trochę się stresowałam, bo Neda miała czas tylko w południe, kiedy światło jest chyba najmniej wdzięczne, ale udało nam się znaleźć ładne, nieco zacienione miejsce. Czytaj dalej