Dancing on the street

Zawsze lubiłam cekiny, ale po obejrzeniu wiosennego pokazu Sonii Rykiel stwierdziłam, że jeżeli w mojej garderobie nie znajdzie się szybko coś cekinowego, to wpadnę w modową depresję. Poszukiwania zaczęłam po linii najmiejszego oporu- od Zary, H&M, Mango, Cubusa. I jak to zwykle bywa nic tam nie znalazłam (pomijając moja sylwestrową kreację, w której w końcu nie wystąpiłam, ale o tym innym razem). Second handy też mnie tym razem zawiodły. W końcu, zniechęcona, zahaczyłam jeszcze o nasze rodzime Reserved i… na przecenie kupiłam tę oto mikrosukienkę i czarne wdzianko z kolekcji Gosi Baczyńskiej. Czytaj dalej

Here we go again.

Po raz kolejny udało nam się spotkać w całkiem sporym szafiarskim gronie. Pogoda była wręcz idealna- słoneczne, prawdziwie wiosenne popołudnie. Podążałyśmy własnymi śladami sprzed kilku miesięcy, czyli kierunek Wawel, a później Bunkier Sztuki. Cieszę się, że szafiarki rosną w siłę, że pojawia się coraz więcej nowych pomysłów, projektów, idei. Obgadałyśmy wiele spraw, a spotkanie z dziewczynami w połączeniu z pierwszymi ciepłymi promieniami słońca sprawiło że wróciłam do domu pełna energii i motywacji do działania. Wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że niedługo wszystko jeszcze bardziej się rozkręci. Czytaj dalej

Oh show me the way…

Marika zrobiła mi te zdjęcia kilka tygodni temu, przy okazji wyjścia na jakąś imprezę- taka minisesja na szybko. Nie wspominałabym o tym, ale właśnie ten niezbyt długi odstęp czasowy trochę mnie zszokował, ponieważ zdążyła mi się znudzić połowa rzeczy, które mam na sobie na zdjęciach. Sznurowane botki wychodzą mi bokiem, krata po obejrzeniu setek zdjęć flanelowych koszul na lookbooku przyprawia mnie o dreszcze. Wydaje mi się, że jest to spowodowane przebywaniem w specyficznej modowo-blogowej atmosferze, gdzie pogoń za ciuchem czasem ociera się wręcz o paranoję- szczerze mówiąc zaczyna mnie to trochę przerażać. Czytaj dalej

Black tie.

W końcu przedstawiam Wam moją szumnie zapowiadaną “marynarkę życia”- ma smokingowy krój, jest naprawdę dobrze uszyta i kosztowała mnie tylko 25 euro (przed przeceną 140!). Tył jest nieco dłuższy, a klapy wykonane z połyskliwego materiału. No i te pokryte materiałem guziki! Bez wahania okrzyknęłam ją najlepszym wyprzedażowym łupem jaki kiedykolwiek mi się zdarzył.Wcześniej nigdy nie pałałam szczególną miłością do marynarek- zawsze wydawało mi się, że strasznie sztywniacko w nich wyglądam, jednak tę noszę z nieskrywaną przyjemnością. Czytaj dalej