Przewodnik prezentowy ze sprawdzonymi propozycjami + 10% zniżki w Lunaby

Poradnik prezentowy - kolaż

Hej! Niedawno opublikowałam przewodnik z prezentami niskobudżetowymi i opartymi na doświadczeniach. Jeśli Was ominął, bardzo polecam lekturę, to jeden z moich ulubionych postów w tym roku!

Jeśli jednak wolicie dawać bardziej tradycyjne prezenty, mam dla Was kilka poleceń. To nie jest przewodnik typu „199 rzeczy, które znalazłam w Internecie”, ale mała selekcja propozycji, które sama chętnie wybieram na prezent.

Podzieliłam przewodnik na dwie sekcje – dla domatora i dla odkrywcy, ale to podział umowny. Wierzę, że w każdym z nas jest trochę jednego i trochę drugiego, a proporcje często zmieniają się w czasie.


Przewodnik prezentowy


Poradnik prezentowy - kolaż

1. Fartuch do gotowania z pierniczkiem – prezent evergreen dla babć i wszystkich miłośników gotowania – home&you, 45 zł
2. Książka Marty Dymek z Jadłonomii z rewelacyjnymi roślinnymi przepisami nie tylko dla wegan. Kupiłam ją już chyba trzem różnym osobom. “Jadłonomia. 100 przepisów nie tylko dla wegan” – Wydawnictwo Dwie Siostry, 69 61,99 zł
3. Świetna gra na imprezy, również rodzinne, i planszówkowe wieczory Taboo – Empik, 139,99 94,99 zł
4. Supermiękkie kapcie z runa owczego. Jeśli się zdecydujecie, koniecznie odbierzcie 10% zniżki za zapis do newslettera!Lunaby, 60 zł
5. Blender kielichowy, mam, używam i uwielbiam. Jak się okazało, potrafi zmielić nawet własną pokrywkę – Philips, 449 zł
6. Słuchawki CitiScape – jak wyżej, mam i świetnie mi się sprawdzają. To super prezent w połączeniu z audiobookiem albo abonamentem do Audioteki czy Audible – Phillips, 219 zł
7. Matcha Starter Kit, czyli piękny zestaw do zaparzania tradycyjnej, japońskiej herbaty. Idealny dla osób, które kochają rytuały, albo takich, które mają już wszystko – Pafiaper&Tea, 279 zł
8. Zestaw do pielęgnacji i konserwacji butów, czyli pięknie pachnące pasty i woski z górnej półki. W zeszłym roku skomponowałam taki dla mojego chłopaka i zapakowałam w klasyczną skrzyneczkę z podnóżkiem. Był i ciągle jest zachwycony – Saphir, 299 zł

Poradnik prezentowy - kolaż

1. Plecak zapinany na szelki – prosty, ładny i funkcjonalny – Herschel, 359 zł
2. Etui na koszule z podkładką do składania – mój chłopak dostał taki w pracy na urodziny i korzysta z niego przy każdej podróży – Packshi, 99 zł
3. Uroczy powerbank Cupcake, znów prezent który wykorzystałam sama – w zeszłym roku kupiłam powerbank mojemu bratu i był to strzał w dziesiątkę – FRESH ‚N REBEL, 89,90 84,99 zł
4. Czytnik książek Kindle Paperwhite 3 – Kindle polecam zawsze i wszystkim, to mój ulubiony elektroniczny gadżet i najlepszy prezent, jaki można zrobić osobie, która dużo czyta, albo takiej, która chciałaby czytać więcej – Kindle, 629 zł
5. Głośnik JBL GO – maleńki głośnik, który łączy się z telefonem lub laptopem przez Bluetooth i daje zaskakująco dobrą jakość dźwięku. Przydaje się do słuchania muzyki czy podcastów przy gotowaniu, do słuchania audiobooków w samochodzie (jeśli jeździ się starym gratem jak ja i nie ma się możliwości podłączenia telefonu bezpośrednio) czy na wszelkiego rodzaju imprezy – JBL, 119 zł
6. Ebook “Trzej towarzysze” Erich Maria RemarqueDom wydawniczy Rebis, 47,90 44,49 zł
7. Ebook “Łuk triumfalny” Erich Maria Remarque – zwykle w przewodnikach prezentowych pojawiają się czytelnicze nowości, które często są napompowanymi marketingowo wydmuszkami. Pomyślałam, że zamiast tego polecę Wam dwie książki, które od lat są na mojej liście ulubieńców.  – Dom wydawniczy Rebis, 36,90 29,92 zł
8. Wełniany szal w kratę – czyli prezent, który sama chciałabym dostać. Prosty, z pięknym wzorem i fajnym składem – Jack&Jones, 179 zł

 


 

Jaki był najbardziej trafiony prezent, jaki daliście albo dostaliście?

PS Możecie też zerknąć na mój zeszłoroczny przewodnik i przewodnik z prezentami dla babci i dziadka.

 

82 comments

+ Napisz odpowiedź
  1. stayhappytoday.blogspot

    Najbardziej trafiony prezent jaki dostałam – chyba skórzane rękawiczki, które dał mi kiedyś mój chłopak. Niby nic specjalnego, ale długo o nich myślałam, a trochę szkoda było mi pieniędzy. Miękkie, ciepłe, idealnie dopasowane. Super prezent, bo jest praktyczny i bardzo często z niego korzystam a przy tym naprawdę piękny i długo mi posłuży. Najbardziej udany jako dałam – wydaje mi się ze radiobudzik dla mamy ;) nie wyobraża sobie bez niego życia ;)

  2. marmolada

    kurczę, zaczęłam się zastanawiać nad prezentem jaki chciałabym dostać i nie wiem. kiedyś wydawało mi się, że jest to masa rzeczy (a jakaś książka, a to inna pierdoła, widziana ostatnio sukienka), ale im starsza jestem i im bardziej staram się wartościować swoje podejście do przedmiotów, to mało jest takich rzeczy, które naprawdę będą mi potrzebne i funkcjonalne, a przy okazji jakoś mnie ucieszą.
    zabrzmi może jakoś patetycznie, ale najbardziej mnie cieszy jak każdego roku rodzina przychodzi na wigilię – a przychodzi ciągle, więc chyba im się podoba… :) i cieszy mnie to, że mogę się zastanawiać cały grudzień, jaki prezent ucieszy każdego z nich. to jest super!

    oczekiwania na prezent jaki ja miałabym dostać z wiekiem coraz mniej mnie kręcą, aż dziwnie ;-)

    1. Ola | Mikmok blog

      Mam tak samo! Tzn. jest masa rzeczy, które chciałabym dostać, ale żadna z nich nie jest jakimś takim magicznym marzeniem z dzieciństwa w stylu Barbie-syrenki (swoją drogą, nigdy jej nie dostałam, bo rodzice uważali, że najbardziej to mnie kręcą książeczki!). Za to bardzo mnie cieszy okres przedświąteczny, nno i Wigilia sama w sobie, oczywiście – to zastanawianie się, wybieranie i kupowanie, żeby później widzieć tę radość, nno kurczę, to jest bezcenne! Najlepsze są dzieci, bo one tak się nie mogą doczekać, co jest w środku, że bez żadnych skrupułów rozrywają z impetem te skrzętnie zapakowane podarki – nie znoszę, kiedy ktoś dłubie w nieskończoność przy papierze ;) Wiem, że pięknie pakuję prezenty, ale robię to tylko dla efektu „wow”, więc naprawdę, rodzino i przyjaciele, jeśli to czytacie, rozrywajcie bez obaw! ;)

      Skoro już schowałam skromność do kieszeni, to powiem, że większość prezentów, które wręczam należy do udanych. Przepis na sukces to nic innego jak słuchanie uważnie naszych bliskich, znajomość ich pasji i zainteresowań. Np. wiem, że mój szwagier uwielbia gotować i bardzo lubi Jamiego Olivera, więc na jakąśtam okazję dostał ode mnie deskę do pizzy sygnowaną nazwiskiem Jamiego – używa jej non-stop. Kiedyś podróżowałam z ojcem przez Niemcy i na jednym z dłuższych przystanków weszliśmy do sklepu typu Peek & Cloppenburg. Spodobał mu się sweter, ale w końcu uznał, że skoro ja sobie niczego nie wybrałam to i on jednak odpuści (wracaliśmy z wakacji, więc pewnie była to trochę decyzja budżetowa). Po powrocie do Polski znalazłam ten sweter i bez chwili zawahania kupiłam – do teraz go nosi i to nie tylko, kiedy się spotykamy ;) Także polecam słuchać bliskich przez okrągły rok, rozmawiać z nimi i jak najczęściej odwiedzać (podczas odwiedzin zawsze można zobaczyć, co ktoś ma i czego mu brakuje!), a wtedy kupowanie prezentów powinno stanowić przyjemność zamiast udręki :)

      1. marmolada

        zgadzam się! i bardzo mnie boli to, że większość moich znajomych traktuje święta jako coś, co trzeba po prostu przeżyć, znosić rodzinę i wszystkie świąteczne spotkania. ja w pewnym momencie swojego życia też tak myślałam, ale zdałam sobie sprawę, że niektóre rzeczy są takie, jakimi chcemy je widzieć, a ludzie – jeśli tylko przyjrzymy im się bliżej, są piękni. dlatego ja chcę widzieć grudzień miesiącem wyjątkowo magicznym i z miłą chęcią obwieszę wszystko co się da ozdobami świątecznymi, zaproszę połowę swojej rodziny do lepienia pierogów i będziemy się cieszyć czasem spędzonym ze sobą – to jest cudowne, to są chwile, których nikt nam nie zabierze:))
        i z miłą chęcią właśnie wsłuchuję się w to, co ludzie mówią – bo jest tak jak mówisz, trzeba słuchać drugiego człowieka, to wcale nie jest trudne, a daje potem ogromną satysfakcję kiedy widać radość na twarzy obdarowanego!

        tylko tak jak pisałam, trzeba po prostu chcieć ;-)

    2. Dorota

      Marmolado, mam zupełnie tak samo jak Ty.
      Może zmienił mi się system wartości, może to hormony w ciąży, ale naprawdę jestem zmeczona tym szałem prezentowym. Na dodatek przeraża mnie to co dostanę; kolejne rzeczy, często nie potrzebne.
      Ważniejsza jest dla mnie rodzina, odpoczynek i wspólnie spędzony czas.

      1. Koczilla

        Bez urazy dziewczyny, ale pięknie teoretyzujecie o rodzinnej atmosferze, „hierarchii wartości”, słuchaniu drugiego i ciążowych hormonach, a w praktyce brak Wam zwykłej empatii. Łatwo jest ganić znajomych, którzy „nie dbają”, znoszą, bo muszą, a czy tak trudno zrozumieć, że gdyby święta były dla nich prawdziwie rodzinne i bezpieczne, to nie byłyby unikane i nie kojarzyłyby się z przykrym obowiązkiem?
        „Piękni ludzie” przy wigilijnym stole potrafią się upić i/lub pokłócić o historię sprzed 20 lat, a przed Gwiazdką grać w „urobię się po łokcie, BO CHCĘ, a tobie zrobię za to awanturę” . Jasne, że świat się od tego nie wali, ale bliskość okupiona łzami, złością i szantażem emocjonalnym to fikcja, którą wielu nie zamierza żyć.
        Byłam kiedyś na obiedzie, na który rodzice zabrali syna nastolatka. Wszyscy byliśmy od niego średnio o 15 lat starsi, więc wspólne tematy skończyły się po 5 minutach, a zaczęło publiczne zawstydzanie, że „on- wcale-nie-chciał-tu-przyjechać-Boże-ale-mieliśmy-w-domu-dyskusję-no- ale-ja-w-jego-wieku-miałam-tak-samo.” Klasyczne „o mnie beze mnie” z nieśmiertelną puentą, że „rodzinę docenia się z czasem”.
        Może faktycznie warto n a p r a w d ę „posłuchać drugiego człowieka”, to i abnegacja znajomych nie będzie „tak bardzo bolała”?
        Przepraszam z góry, jeśli kogoś ten komentarz uraził, ale uważam, że w okresie świąt naprawdę przykra jest właśnie ta dobrotliwa protekcjonalność wobec niedopasowanych do naszej sielskiej-anielskiej wizji.

        1. Style Digger Autor wpisu

          Na mnie zawsze duże wrażenie lubią osoby, które potrafią się z nielubianych tradycji wypisać, zamiast na nie narzekać. W myśl zasady „coś Ci nie pasuje, postaraj się to zmienić, zamiast narzekać”. Fajnie jest mieć rodzinne święta, ale jeśli z jakiegoś powodu dobra atmosfera jest niemożliwa albo po prostu tego nie lubimy, to super jest mieć odwagę, żeby to uciąć i np wyjechać w jakieś miłe miejsce albo zrobić cokolwiek innego, zamiast co roku się umartwiać.

          1. Koczilla

            Założenie dobre, ale na niektórych etapach życia trudne w realizacji. Nastolatka nie może tak po prostu się odciąć i wyjechać na święta, bo jest zależna od rodziców. Podobnie ludzie, którzy muszą się kimś opiekować.
            Oczywiście opiekę można komuś na ten okres zlecić (pytanie, komu?), wcześniej pomyśleć, ale skoro to nieuczestniczenie w przykrym obowiązku miałoby być takie proste, to nieocenianie osoby chyba tym bardziej?
            Motywacje ludzi, którzy Święta bez entuzjazmu, ale jednak obchodzą, bywają skomplikowane i chyba przesadą jest sugerowanie, że są płytcy (bo nie cenią rodziny) albo mają, co lubią.
            Nie zamierzam bronić cierpiętników, ale sytuacja powyżej jest paradoksalna. Narzekać na coś nie wypada, ale narzekaniem na narzekanie można się wręcz delektować.

            1. Style Digger Autor wpisu

              Ale ja też nikogo nie bronię ani nie mówię, że wszyscy mogą i powinni się od świątecznych tradycji odcinać. Przyszło mi tylko przy okazji do głowy, że podziwiam osoby ze swojego otoczenia, które chciały (i mogły) odciąć się od sytuacji, które im nie służyły, mimo że to niepopularne.

        2. dddd

          Dobrze prawisz. Często też ta rodzinna atmosfera jest niestety tylko przez 2 dni w roku, wiec sorry ale jaka to atmosfera i jaka rodzina? U mnie wlasnie tak jest, nie utrzymuje zadnego kontaktu z rodziną choc mieszkamy wszyscy w jednym małym miescie, ale 25-26 i wielkanoc zaczyna sie jakas sztuczna szopka na ktorej kazdy udaje, ze dobrze sie bawi. Tematow do rozmow brak, co roku te same gadki: my bylismy na wakacjach tam i tu, dawno cie nie widzialam-nie poznalabym cie na ulicy, swieta swieta i po swietach….. Nie kazdy ma rodzine jak z obrazka niestety. Rodzice moi są zas po rozwodzie, brat zupelnie nie interesuje sie rodzinnoscią. Przez wiele lat uczestniczyłam w tej szopce, siedzac na kazdym takim spędzie jakbym byla tam za kare mimo, ze jestem dorosłą osobą to byłam szantazem emocjonalnym zmuszana przez matkę az zmądrzałam i poczułam wielką ulge. Dziś nie chodze na te pseudo rodzinne spotkania raz albo 2 razy w roku. Nie ma co sie oszukiwac i udawac, ze ma sie cudowną rodzine skoro sie jej nie ma a co do samych swiat nie ma co dorabiac wielkiej ideologii – dzien jak codzien. Rodzinna atmosefera powinna byc na codzien a nie 1 dzien w roku (nie mowie o rodzinach rozsianych po swiecie gdzie kontakt jest glownie online lub na tel). Być może bedzie mi dane miec swoją rodzinę lub uczestniczyc w swiętach u rodziny ewentualnego partnera ale poki co swieta to dla mnie sztucznie rozdmuchane nic. Pomijam juz fakt, ze wiekszosc ludzi w ogole zapomina czym są swieta Bożego Narodzenia…..

  3. Hania

    Na tegoroczne Mikołajki dostałam pidżamę z logo Hogwartu. Niby nic specjalnego (ani skład, ani krój), niby mam 27 lat, niby w tym momencie pidżamy nie potrzebuję, ale … poczułam się prawię jakbym dostała LIST z Hogwartu! :)

  4. Marta

    Właściwie wszystkie prezenty, które już od ośmiu lat dostaję od mojego męża, a wcześniej chłopaka, były trafione. Jest zwolennikiem praktycznych prezentów, a w dodatku doskonale wie, co mi się będzie przydawać. Jednocześnie nie uznaje zamawiania prezentów czy choćby sugerowania. Nie i koniec. Był więc blender, krajalnica, prysznic słoneczny… Dla przerażonych tym brakiem romantyzmu dziewczyn: zdarzył się też uroczy srebrny wisiorek. Rok temu na urodziny porządny szwajcarski, klasyczny zegarek, a w tym roku na mikołajki prosty wełniany szalik w dyskretną jodełkę. Szczególnie trafiony byłzaręczynowy pierścionek z białego złota i z szafirem. Dla niektórych niepozorny może, dla mnie – idealny, pasujący na co dzień i od święta. I bardzo inny.

    1. Anna Katarzyna

      Brzmi bombowo, i zegarek, i szalik, i blender, i krajalnica. Świetne prezenty :) Ja mężowi dałam na urodziny szybkowar i do tej pory mi mówi że najlepszy prezent od bardzo dawna (a ja się martwiłam, że lamerski, domowy i z podtekstem „rób mi jedzenie”)

  5. MissySeepy

    najlepszy prezent, który dostałam – zdecydowanie tatuaż u artysty, którego lubię, który zafundował mi mój chłopak, muszę przyznać, że wysoko podniósł poprzeczkę. lubię takie „experience gifts”. na drugim miejscu Kindle, też go uwielbiam, odkąd go mam czytam dużo częściej :)

  6. Marta

    Podpowiem innym czytelniczkom, że ja Kindle w tym roku kupiłam dla mamy za 619zł w sklepie oleole, a mój chłopak twierdzi, że jeszcze taniej widział w komputroniku. Mam nadzieję że się Joanna nie obrazi za to polecenie, ale skoro tworzymy tu jakąś taką małą wspólnotę, pomyślałam, że wyskoczę z poradą ;)

    1. Izabela K.

      Ja tam zawsze jestem za, jeśli chodzi o tańsze zakupy, ale Kindle polecam kupować tylko z Amazonu (DE lub UK) – przynajmniej jest pewność, że mamy na niego możliwą do zrealizowania gwarancję. Żaden polski sprzedawca/market nie jest oficjalnym dystrybutorem. Zdarza się, że te najtańsze czytniki w internecie pochodzą z rynku japońskiego i wtedy o gwarancji możemy pomarzyć (chyba, że ktoś chce lecieć naprawiać go do Japonii). Warto przed zakupem poczytać o tym, np. na Świecie Czytników :-)

  7. Tovve

    O rany dzięki za ten post, spadł mi z nieba! Mam już większość prezentów ogarniętych oprócz tego dla mamy, a dla mamy wiadomo – musi byc coś specjalnego ;) No to właśnie dokonałam impulsywnego zakupu papci z Lunaby. Czuję, że bardzo się spodobają!

  8. Ktz

    Też się zastanawiam nad powerbankiem. Polecacie ten z artykułu czy używacie jakiś innych? Mile widziane podpowiedzi. Potrzebny właściwie tylko do podładowania telefonu i chyba pojemność 6000 wystarczy?

  9. laura

    chyba najlepszy prezent, jaki jaki ja zrobiłam komuś, to był prezent urodzinowy dla mojego chłopaka. najpierw mu wyjaśniłam, że bardzo trudno było mi to załatwić, długa, żmudna korespondencja, ale w końcu mi się udało przekonać władze Hogwartu, że ominęli jednego czarodzieja i, chociaż 12 lat po czasie (23 urodziny), to się udało! i wręczyłam mu list z Hogwartu, zaadresowany do niego, z prawdziwą plombą, w środku był list podpisany przez Dumbledore’a, spis potrzebnych rzeczy (kociołki itd.), bilet na pociąg z peronu 9 i 3/4, bilet do Błędnego Rycerza oraz do tego dołożyłam różdżkę. mój „mały” czarodziej miał łzy w oczach i był w takim szoku, że aż się wzruszyłam, nigdy nie zapomnę tego momentu. :-))

    1. Wioleta

      O rany, ja mam 25 lat ale takim prezentem również bym nie pogardziła ;) Jestem wielką fanką Pottera, a na kilka dni temu sprawiłam sobie kubek z mug shotem Syriusza z 3 części ;) Piżama z logiem Hogwartu też musi być fajna. A takim wymarzonym prezentem jest chyba KitchenAid w błyszczącym czerwonym kolorze ;)

  10. Ania

    Cześć Asiu, jeśli masz stary odtwarzacz kasetowy w samochodzie możesz włożyć kasetę adapter, która ma kabel z wtykiem minijack. Plusem jest to że możesz słuchać muzyki z telefonu i mp3 i kosztują grosze, minus – dźwięk traci na jakości, przynajmniej w przypadku tanich adapterów.

    1. Style Digger Autor wpisu

      Właśnie słyszałam, że jest taka opcja, ale nie jestem pewna, czy to radio działa:) Opcja z głośnikiem sprawdza się na razie idealnie, bo jest lepszy niż moje samochodowe:D

  11. Gosia

    Jako że uwielbiam Hiszpanię i skończyłam iberystykę, mój mąż kupił bilet do Barcelony na styczeń na 4 dni, który dostałam na Mikołajki. On z kolei uwielbia chodzić do restauracji i smakować nowe potrawy, więc skoro już wiedziałam, że lecimy do Barcelony, kupiłam mu na Boże Narodzenie kolacje w jednej z lepszych barcelońskich restauracji :)
    Ogólnie mój mąż zawsze trafia z prezentami, a do dlatego (sam się przyznał), że słucha mnie cały rok i zapisuje pomysły, jak tylko powiem, że coś by się przydało, coś mi się podoba lub czegoś potrzebuję – spryciarz :D

  12. ania

    U mnie najbardziej trafione są gadżety kuchenne, bo dużo gotuję. Zawsze przed świętami wspomnę komuś że popsuł mi się blender czy przydałby się garnuszek. W ogóle to lubię prezenty praktyczne, bardziej uceszyłabym się z patelni niż z ozdobnych świeczek:)
    Zbieram też kolejne sezony przyjaciół na dvd, bo obejrzałam ich tyle razy w internecie, że doszłam do wniosku, że uczciwie bedzie w końcu za to zapłacić;)

    Asiu, jeśli to nie tajemnica, zdradzisz jakiego programu graficznego uzywasz do robienia takich fajnych kolaży?

  13. postraszek

    hej, proponowałabym jeszcze post w stylu „prezenty dla trudnych osób”, tzn. dla babci/mamy, które przecież nic nie potrzebują, albo dla taty, dla którego nigdy nie wiadomo co kupić, a sweter czy skarpety były już parę razy :)

    1. Ula

      Tak! Tata zawsze tylko ogląda co tam ktoś dostał, a swoje odwija i odkłada tak szybko, że nawet nie wiadomo co to było. Wygląda jakby nic go nie cieszyło. A babcia mojego chłopaka (swoich niestety już nie mam) odpakowujac prezent potrafi z rozbrajającą szczerością dowalić: następny obrus? Albo: a po co mi.. (tu wpisz cokolwiek). Potem ten prezent dostaje ktoś od niej :P

      1. Ada

        Dla takich osób dobrym prezentem mogą być rzeczy, które się zużywają – kawa, herbata, domowe słodkości. Jeśli dla babci nie ma znaczenia jakaś kolejna rzecz to wiadomo, że ona zupełnie nie liczy na coś kosztownego – paczka domowych ciasteczek w połączeniu z dobrą herbatą albo samodzielnie wydzierganym ocieplaczem na kubek czy coś takiego może być naprawdę fajną opcją.

        Dla rodziców polecam prezenty uniwersalne np. vouchery czy karnety do kina/teatru/SPA/siłowni czy co tam lubią.

        Ja jednemu dziadkowi co roku kupuję książkę. Mało oryginalne i mało wyszukane, ktoś mógłby mi zarzucić, że się zupełnie nie staram – tylko ja wiem, że on uwielbia czytać i rocznie „przerabia” dziesiątki pozycji. I kiedyś mi powiedział, że zawsze czeka co tym razem dla niego wybrałam.

      2. Pam

        Też mam odwieczny problem z tatą… :( Nic nie potrzebuje i nic go nie cieszy. Najbezpieczniej kupić mu skarpetki lub firmowe bokserki – bo będzie nosić. Ale to taka nuda! Herbaty ani kawy jakoś z lubością nie pije, teatru nie lubi, karnet na siłownię ma zawsze, a na różne masaże spa też chodzi często, bo skarży się na bóle kręgosłupa. Raz spróbowałam i kupiłam mu książkę – biografię wokalisty jego ulubionego zespołu. Minął rok i nawet jej nie otworzył :(

        1. Ola | Mikmok blog

          Pam, a gdybyś mu samodzielnie upiekła ciasteczka i ładnie je zapakowała? Mój tata też wszystko ma, rzadko kiedy mam jakiś świetny trop w jego przypadku i wtedy właśnie robię coś w ten deseń, czyli piekę ;) Kiedyś też dostał ode mnie czekoladki z naszym wspólnym zdjęciem z wakacji na opakowaniu – to dla rodzica zawsze miły gest. A! Mój Ł. również, zresztą jak chyba większość facetów, ma dość mało potrzeb, na które mnie stać, słodyczy nie lubi, kawy i herbaty też z lubością nie pija, hehe ;) Nno i np. na imieniny podarowałam mu pięknie oprawioną fotografię jego dziadków ze wszystkimi dziećmi (czyli m.in. jego tatą) – bardzo się ucieszył! :) W przypadku takich trudnych osób polecam też „zrzutki” – często robimy tak w przypadku mojego taty, bo dzięki temu budżet jest kilkukrotnie wyższy i wtedy pole manewru się zwiększa :)

    2. Marta

      Jeżeli chodzi o prezenty dla ojców to mam też problem.
      Jakiś czas temu swojemu kupiłam pod choinkę książkę na interesujący go temat.
      Wiecie co powiedział?
      „Ale ja książkę już mam.”
      (oczywiście w żartach ;) )

  14. Magda

    Asia, dziekuje Ci! od miesiaca myslalam nad prezentem dla mojego chlopaka, a dzieki Tobie znalazlam 3 propozycje :D Tylko teraz musze wybrac jedna hahaha :D

  15. Joasia

    U nas w tym roku bez prezentów dorosłych, tylko dzieci obkupujemy :) Mniej bieganiny przed świętami. Co nie znaczy, że nie chciałabym ciepłych kapci albo zestawu do zaparzania herbaty.
    Zaskoczeniem był dla mnie zestaw do pielęgnacji butów. Przyznam, że nigdy nie dbam o buty wystarczająco… Może to okaże się moim nowym postanowieniem noworocznym?

  16. Turkuć podjadek

    Jako, że uwielbiam łosie dostałam od mojego ówczesnego chłopaka (dziś już męża) własnoręcznie zrobiony wieszak w kształcie łosia – ucieszył mnie szalenie! Kolejny prezent, który cieszy mnie zawsze to książki… :)

    1. Dorota

      Uśmiałam się , bo jak zaczęłam czytać Twój komentarz : „…własnoręcznie zrobiony…” I tu mi przyszlo na myśl – SWETER:-D Taki typowo świąteczny sweter z łosiem robiony na drutach:-D Zrobiony przez chłopaka to by było coś absolutnie niespotykanego;-) Ale faktycznie wieszak bardziej pasuje do męskiej ręki:-) Ale jest to zabawne – człowiek czyta, widzi słowa, a mózg i tak sam sobie dopowie;-) Pozdrawiam serdecznie i przepraszam za off topic:-P

  17. Pola

    W ostatnie urodziny moja partnerka zabrała mnie w podróż przez pół miasta, gdzie na końcu czekali nasi znajomi, po czym okazało się, że wykupiła wejście do escape roomu o tematyce związanej z Twin Peaks – jeżeli ktoś lubi zagadki logiczne to jest to super zabawa! Szczególnie, że na co dzień raczej nie ma się czasu/wolnych funduszy na taką rozrywkę :)

  18. Karo

    Asiu, czy to u Ciebie widziałam kiedyś naszyjnik w kształcie głowy jelenia ze szkła i drewna? :) Jeśli tak, to napiszesz w jakim sklepie to było? Przeszukuję od godziny internet i niestety nie mogę tego zlokalizować :)

  19. Karolina

    Moja odpowiedź będzie krótka: pierścionek zaręczynowy ;) i cała otoczka związana z zaręczynami.

    A z takich przyziemnych spraw to bardzo lubię dostawać książki i często na liście prezentowej notuje rzeczy, które potrzebuję a z różnych przyczyn ich nie kupuję. Np. skarpety. Kilka lat temu pewnie wyśmiałabym taki prezent, ale coś mi się poprzestawiało i teraz uważam, że jest fajny :D

  20. Anna

    Ja należę do grona tych beznadziejnych upierdliwców którzy cieszą się tylko wtedy gdy sami wybierają sobie prezent. Nie pamiętam żeby kiedykolwiek ktokolwiek dał mi trafiony prezent – niespodziankę. Na myśl o znalezieniu pod choinką kolejnego żelu pod prysznic/świeczki/kubka/fury słodyczy aż drżę z przerażenia… ;)

      1. dddd

        jako zwolenniczka wszelkiej maści wełn i mięsożerca martwisz sie składem pasty do butów? :) Poczytaj jak pozyskiwane są niektóre wełny które nosisz i nie pisze tego z nienawiscią ale troche mnie to rozśmieszyla taka podwójna moralnosc :)

  21. Marta

    Cześć Asiu! Przeczytałam właśnie Twój newsletter na temat podcastów. Nie myślałaś aby sama prowadzić podcast? Myśle, że wiele z nas by go słuchało – ja na pewno!

  22. danka

    Słuchajcie, czy mogę wyprać kaszmirowy sweter na programie płukanie w chłodnej wodzie z użyciem szamponu? Mam wrażenie, ze wyżymanie, odsączanie z ciężkiej wody tylko deformują kaszmir :(

  23. Julia

    Asiu, przygotuj proszę rozwinięcie Q&A o podkastach. Starsznie ciężko jest znaleźć coś wartościowego w sieci, a Ty zawsze potrafisz znaleźć perełki. :)

  24. Asia | Stacja Styl

    Uwielbiam dostawać na Święta dobre książki kucharskie, a Jadłonomia jest jedną z moich ulubionych pozycji. To w sumie zabawne, bo nie bardzo umiem gotować! Ale uważam, że ładnie wydana ksiażka tego typu to świetny prezent, bo w dobie internetu nie każdy kupi sobie coś takiego sam. Pozdrawiam i wesołych Świąt!

  25. reguła_przekory

    Hej! jestem nową czytelniczką Twojego bloga zachęconą lekturą Słów life 😉 wczoraj wieczorem wertowałam książkę chyba przez godzinę, bo wydaje mi się, że poleciłaś w niej planer, który później obejrzałam w internecie a później jakoś mi umknął. Mogłabyś mi znów podrzucić jego nazwę/markę/cokolwiek czy też po prostu ją coś pokręciłam? 😊

  26. M

    Prezenty powinny być nie tylko praktyczne, ale i rozpieszczać osobę obdarowaną.
    Staram się kupić coś wyjątkowego, co umili codzienne czynności, bądź kilka wieczorów. Stawiam na książki, vouchery do ulubionych sklepów bądź na ciekawe usługi np. kurs chodzenia na obcasie w szkole wdzięku Perfection is Mine albo relaksujący masaż.
    Nie jestem za kupowaniem kosmetyków, chyba, że wiem, jakie preferuje dana osoba.

    Warto słuchać czego potrzebują inni, to znacznie ułatwia kupowanie prezentów.

    Sama uwielbiam dostawać książki i … pędzle do makijażu :D

  27. Małgosia

    aaa dzięki, dzięki za podpowiedzi! Mam już to Packshi, czyli etui na koszule, które tu podałaś. Wygląda super – myślę, że mój facet będzie zadowolony :D

  28. Zuza

    Najbardziej trafiony prezent, jaki kiedykolwiek dostałam to sukienka, którą Mama uszyła mi na gwiazdkę rok temu. Piękna, czerwona, prosta wełniana sukienka. Nigdy nie miałam tak uniwersalnej, tak wygodnej i tak ładnej sukienki.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *