Joanna Glogaza

strona główna > artykuły

Subiektywny przewodnik po Krakowie

Dostaję mnóstwo pytań o ulubione miejsca w Krakowie, postanowiłam więc zebrać wszystko razem i pokazać odwiedzającym swoje krakowskie ścieżki. Ciężko było mi się ograniczyć do jakiejś rozsądnej liczby, właściwie z marszu mogłabym stworzyć drugą część, starałam więc więc wybrać te naprawdę wyjątkowe (moim zdaniem) miejsca. To ta mniej turystycznie popularna strona Krakowa – nie mówię, że nie warto odwiedzić Wawelu czy Synagogi, wręcz przeciwnie, jednak oczywistych miejsc nie wymieniałam, bo wyszłam z założenia że wszyscy o nich wiedzą lub mogą przeczytać w każdym przewodniku. Jeżeli macie jakieś swoje typy, dorzućcie je w komentarzach, to „przewodnik” będzie pełniejszy.

Zdjęcia robiłam moim nowym aparatem Sony Nex 3, który dostałam w ramach podjętej właśnie półrocznej współpracy z Sony. Na rzetelniejszą ocenę przyjdzie jeszcze czas, na razie mogę powiedzieć tylko tyle, że podoba mi się, że momentami prawie za mnie myśli, a stosunek wielkość/jakość bardzo mnie zaskoczył.

STARE MIASTO

ZWIEDZANIE:

Collegium Maius – jedno z bardziej udanych architektonicznych przedsięwzięć UJ, piękny dziedziniec, imponujące wnętrza udostępnione do zwiedzania i dopiero co odnowiony Ogród Profesorski.

Dziedziniec Collegium Iuridicum – arkadowy dziedziniec jednego z najstarszych budynków UJ, kolejny ukryty skarb Krakowa. Warto zajrzeć, przechodząc Grodzką, w ciągu dnia drzwi zawsze są otwarte, bo w budynku odbywają się zajęcia.

Kościół Św. Kazimierza, zwany Kościołem Reformatów – w Krakowie pięknych kościołów nie brakuje, ale ten jest zdecydowanie nietypowy, a przynajmniej bywa. Każdego roku w dniach 1, 2 i 3 listopada można zwiedzać jego katakumby, wypełnione mumiami sprzed kilkuset lat. Zdecydowanie dla miłośników „creepy” klimatów, dodatkowo dysponujących mocnymi nerwami. Z kościołem i katakumbami wiąże się wiele tajemniczych historii, warto popytać.

Muzeum Podziemia Rynku – stosunkowo niedawno otwarte, zdecydowanie warte odwiedzenia. Nie polecam w weekend, są wtedy spore kolejki.

Ogród Muzeum Archeologicznego – nieco tajemniczy ogród w samym centrum Starego Miasta, o którym mało kto wie. Czynny w godzinach otwarcia muzeum.

Ogród Botaniczny – kolejny strzał w dziesiątkę UJ, piękne miejsce, trzeba zobaczyć!

 

JEDZENIE I PICIE

Albo Tak – byłby barem, jakich wiele, gdyby nie nietypowe wejście. Żeby dostać się do lokalu, trzeba przejść przez… księgarnię ezoteryczną. To wystarczyło, żebym zakwalifikowała Albo Tak do kategorii „ulubione krakowskie dziwactwa”.

Bomba – jeden z obowiązkowych punktów na rosnącym w siłę Placu Szczepańskim, dobre miejsce na wieczorne wyjście, zawsze dzieje się tam coś ciekawego.

Bunkier Sztuki – podobnie jak Camelot, Bunkier to krakowska klasyka. Z ogródkiem na samych Plantach, świetną lemoniadą i licznymi wystawami stanowi jeden z punktów obowiązkowych.

Camelot – przeszedł już do kategorii „krakowskie tradycje”. Dobre śniadania, niezłe dania obiadowe i legendarny stolik w oknie. Łatwo stamtąd spaść, ale zdecydowanie warto zaryzykować. Zresztą cały Zaułek Św. Tomasza to urocze miejsce i co chwilę pojawia się tam coś nowego.

Charlotte – siostra słynnego warszawskiego bistro, dobre miejsce na słodkie śniadania.

 

Diego&Bohumil – dość egzotyczne połączenie, restauracja proponująca dania kuchni argentyńskiej i… czeskiej (moja ulubiona kategoria dziwactwa!). Bardzo smaczne jedzenie i wybór czeskich piw.

Dynia – ładne, spokojne miejsce, nieco na uboczu. Wiosną i latem zyskuje dzięki świetnemu ogródkowi, gdzie w sobotnie poranki można poćwiczyć jogę lub pilates. Niezłe zapiekanki i makarony. Przychodzę tam bardziej ze względu na relaksującą atmosferę, niż na jedzenie.

Feniks  i bar kawowy Rio– relikty dawnych czasów tuż przy samym Rynku. Są obrusiki na stolikach, jest kawa w szklankach, są i wieczorki taneczne (rozpiska poniżej). Bez lakierków nie wpuszczają.

 

Karma – wegetariańskie bistro z dobrymi kanapkami i daniami na ciepło. Świetny, prosty wystrój i dużo nietypowych pozycji w menu (pisanym oczywiście kredą), warto wpaść.

Klimaty Południa – ukryta przed światem restauracja w bramie przy ul. Gertrudy, serwująca świetną kuchnię śródziemnomorską. Naprawdę warto!

La Petite France – francuskie bistro z dobrą kawą i szeregiem pyszności, prowadzone przez Francuza. Godna polecenia jest zwłaszcza zupa cebulowa. Wielki plus za wysokie krzesła przy witrynie – czytając książkę i popijając kawę, można się tam poczuć wyjątkowo parysko.

Moa Burger – burgery po nowozelandzku. Ogromne porcje, mnóstwo nietypowych kombinacji do wyboru i świetne milk shakes.

Mamma Mia – moja ulubiona włoska restauracja w Krakowie, genialne jedzenie i rozsądne ceny. W popularnych porach dnia warto rozważyć rezerwację, bo zwykle są tam tłumy.

 

Massolit – kawiarnia połączona z anglojęzyczną kawiarnią, wspaniałe miejsce. Można wypić coś ciepłego, zjeść ciasto, zimą serwowane są także zupy. Do dospozycji gości są szachownice.

Miód Malina – gdybym mogła, jadłabym tu codziennie, wszystko, czego próbowałam, było niesamowite. Szczególnie  polecam zimowe racuchy z jabłkami. Ceny są wysokie, ale zdecydowanie warto.

Obwarzanki pod Bagatelą – obwarzankami Kraków stoi, ale najlepsze (potwierdza Ania, która spróbowała już chyba obwarzanków z każdego jednego stoiska w Krakowie) są koło Bagateli. Jeżeli stoiska na Karmelickiej są dwa, należy wybrać to dalej od Plant, z rudą panią sprzedawczynią.

Pauza – nieco bardziej pretensjonalnie niż w Bombie, ale wciąż dzieje się dużo ciekawych rzeczy. Częste wystawy.

Soprano – bardzo dobra włoska restauracja, ceny dość wysokie. Dość dawno tam nie byłam, więc nie ręczę, że ciągle jest tak samo świetna.

Stołówka na dachu Akademii Muzycznej – nawet jeżeli ma jakąś nazwę, to nikt jej zna. Przychodzi się tutaj podziwiać piękną panoramę Krakowa. To miejsce zagrało mniej więcej w połowie filmów kręconych w Krakowie.

Trufla – dobre jedzenie, prosty i efektowny wystrój i bardzo miła obsługa. Idealne miejsce na wieczorny kieliszek prosecco z jakąś dobrą zakąską.

ZAKUPY:

Vintage Classics – świetnie zaopatrzony sklep vintage, gdzie można trafić na prawdziwe skarby sprzed lat. Króluje styl a’la gwiazda Hollywood, jest sporo pięknych sukienek biżuterii i nakryć głowy, ale fani mniej zobowiązujących strojów też znajdą coś dla siebie.

Pasaż 13 – ładny pasaż handlowy na Rynku,  który dla zmyłki znajduje się pod numerem 12. Warto tu zajrzeć dla Stefanela (świetne ubrania, dość drogie, ale przeceny są zawsze solidne) i IPM Design – butiku sprzedającego polskich projektantów (Kowalski, Zemełka&Pirowska, Mulholland Life, Kupisz itp)

Skład Tanich Książek na Grodzkiej – leży tuż przy moim dawnym wydziale, więc byłam tam bardzo częstym gościem. Mnóstwo niedrogich książek z najróżniejszych kategorii, albumy o sztuc, filmy i inne ciekawostki.

INNE:

Dworzec Towarowy – nieznana i niesamowita dzielnica Krakowa, położona blisko centrum (dwanaście minut piechotą do Dworca Głównego, jeżeli przejdzie się przez tory, w obcasach szesnaście). Jak sama nazwa wskazuje, kiedyś znajdował się tam ważny punkt przeładunkowy, pozostało po nim wiele budynków ( w tym główny z oszkloną niedawno kopułą) i konstrukcji . Tuż obok bardzo klimatyczna mini eklawa kamienic, wybudowanych dla pracowników kolei – teraz powoli zaczyna się tam pojawiać cywilizacja, ale kilka lat temu było to absolutne pustkowie, położone między więzieniem (gdzie wykonano ostatni w Polsce wyrok śmierci), rozlewnią win w Fortach Kleparz (będących częścią starych ufortyfikowań Krakowa, których część można zwiedzać, warto poczytać) i Cmentarzem Rakowickim (gdzie spoczywa wielu znanych Krakowian, m.in. Piotr Skrzynecki i Marek Grechuta). Wiele ludzi obawia się tej okolicy, ale ja mieszkałam tam przez trzy lata i nic mi się nigdy nie stało. Kategoria „creepy”.

 

 

 

 

Kina – w pobliżu Rynku znajduje się kilka rewelacyjnych kin, bijących na głowę wszystkie kina-molochy w galeriach handlowych. Najbliżej są dwie legendarne już instytucje – Kino pod Baranami i Kino Ars, nieco dalej znajduje się studyjna Agrafka i przestronne Kino Kijów.

Klatka schodowa w kamienicy Rynek Główny 6 – mały bonus na koniec, czyli piękna klatka schodowa w budynku, w którym mieści się British Council. Warto zajrzeć, przechodząc.

 

KAZIMIERZ

ZWIEDZANIE:

Nowy Cmentarz Żydowski– niech Was nie zmyli nazwa, cmentarz został założony na początku XIXw. Położony poza głównymi kazimierzowskimi szlakami, z alejkami pełnymi macew i poruszających tablic, fundowanych przez uratowane podczas II wojny osoby.

Muzeum Inżynierii Miejskiej – genialne muzeum na Wawrzyńca, z rewelacyjną salą eksperymentów (można np. biegać w kole jak chomik i generować energię, albo podnieść się samemu w windzie) i sporym hangarem ze starymi modelami pojazdów wszelakich. Zdecydowanie polecam się wybrać!

 

 

JEDZENIE I PICIE:

Alchemia – to także kategoria „krakowskie bary-legendy”, dużo się tu dzieje i można spotkać wszystkich. Częste koncerty i urokliwe stoliki na zewnątrz, zwykle zajęte od wczesnego popołudnia.

Bagel Mama – rewelacyjne bistro, serwujące (jak można się łatwo domyślić) bajgle, prowadzone przez Amerykanina. Na wyróżnienie zasługuje wersja z tuńczykiem.

Cafe Culca – jeden z moich absolutnych faworytów, kawiarnia na rogu tuż przy pieszej kładce. Bardzo (!) przyjazna dzieciom, niedzieciom zresztą też, świetne miejsce. Na śniadanie zamawiamy muesli z miodem i owocami.

Kiełbaski z niebieskiej nyski – najlepsze na świecie kiełbaski, sprzedawane ze stojącej pod Halą Targową nyski w godzinach 20:00-3:00. Koniecznie w zestawie z bułką i oranżadą. To kolejny element krakowskiej legendy i kolejny punkt obowiązkowy.

Kolory (Les Coleurs) – miejsce legenda, jak Alchemia, minus koncerty, plus świetne ciasta.

Lody na Starowiślnej 83 – łatwo rozpoznać, to to miejsce, do którego ciągnie się kolejka przez całą ulicę (a Starowiślna to całkiem długa ulica). Kilka smaków, ale jakie to smaki! Wszystko jest prawdziwe i robione na miejscu. Bezdyskusyjnie najlepsze lody na świecie, trzeba odstać swoje i spróbować.

Love Krove – najlepsze burgery w Krakowie, robione z nietypowych składników, świetne wnętrze i atrakcje w postaci aparatów Lomo czy robotów do kupienia. Punkt absolutnie obowiązkowy. Uwaga, lokalizacja niedawno się zmieniła i Love mieści się teraz na Brzozowej 17. PS Dostępne są wegetariańskie wersje wszystkich burgerów.

Marchewka i Groszek – dobre miejsce na tradycyjny obiad, spore porcje przy niskich cenach i lemoniada, która konkuruje z tą z Bunkra Sztuki o miano najlepszej w Krakowie.

Miejsce – kawiarnia na Estery z prawdziwie designerskim wystrojem. Kilka ulic dalej Miejsce w innym miejscu, czyli Sklep Miejsce, sprzedający odnowione meble z drugiej połowy XXw., organizujący wystawy itp.

Moment – mieści się tuż przy Placu Nowym, serwują jedne z najlepszch śniadań w Krakowie (polecam śniadanie fitness z suszonymi owocami i ciemnym chlebem – pyszne!)

 

 

Mostowa Art Cafe – kolejne miejsce na Mostowej zdecydowanie godne polecenia, idealne na kawę albo wieczorny cydr.

Nova – niezbyt droga i bardzo przyzwoita restauracja z dużym tarasem, tuż przy Placu Nowym.

Satori –kolejne miejsce przy ul. Józefa (a właściwie na samym końcu tej ulicy), do którego warto wpaść. Zwłaszcza na dwukolorową zupę!

Zapiekanki z Okrąglaka na Planu Nowym – kolejny element krakowskiej legendy. Byłam sceptycznie nastawiona, dopóki którejś nocy nie zmuszono mnie do spróbowania wersji ze szpinakiem – od tego momentu należę go grona fanów nocnych uczt zapiekankowych na Kazimierzu. Jedyne właściwie są z okienka „U Endziora” – tego, do którego stoi największa kolejka.

Zazie Bistro – nieco zbyt oczywiście francuskie (Edith Piaf w głośnikach, wieża Eiffla na ścianach itp.) bistro ze smacznym jedzeniem. Idealne na lunch albo wieczorną lampkę wina, dobre zupy i kanapki.

BONUS, CZYLI ULUBIONE MIEJSCA MOICH PRZYJACIÓŁ:

Kura – podobno najlepsze sushi w Krakowie i wiele innych japońskich przysmaków

Chilli & Cynamon – podobno najlepszy wegetariański bar w mieście – sama chętnie przetestuję, jak tylko będę miała okazję pojawić się w Krakowie

 

ZAKUPY:

Cała ulica Józefa – butiki zmieniają się tam jak w kalejdoskopie, jednak zawsze jest coś ciekawego – jak nie sklep z uroczymi rzeczami do domu, to mydlarnia albo sklepik z potworami. Najlepiej po prostu przespacerować się przez całą długość ulicy.

Idea Fix –  dobrze zaopatrzony concept store (a właściwie dwa – na Józefa i na Bocheńskiej) sprzedający naróżniejsze dobra od młodych projektantów, od UEG i Nennuko, przez nerki Panitopoprawi, po biżuterię Animal Kingdom. Warto zajrzeć!

Portobello Vintage – bardzo dobry sklep z dużą selekcją ubrań vintage. Zmienił ostatnio lokalizację i znajduje się teraz przy ul. Józefa 11.

Targ pod Halą Targową – koniecznie! To targ staroci, który odbywa się w każdą niedzielę i moża na nim kupić absolutnie wszystko, od łyżew po fotografię Elvisa Presleya naturalnych rozmiarów. Warto przyjść wcześnie.

Targ na Placu Nowym – po targu po Halą kierujemy się na Plac Nowy, gdzie odbywa się kolejny targ staroci, nieco bardziej sprofilowany na odzież i dodatki. Trzeba się dobrze naszukać, ale można znaleźć skarby (patrz: buty Ryfki)

 

 

PODGÓRZE & ZABŁOCIE

ZWIEDZANIE: 

Fabryka Schindlera – warte zobaczenia muzeum przy ulicy Lipowej 4, w dawnej fabryce wyrobów emaliowanych Oskara Schindlera. Schindler był niemieckim przedsiębiorcą, który uratował podczas II wojny światowej wielu Żydów, zatrudniając ich w swojej fabryce – kto nie zna tej historii, niech koniecznie poczyta i obejrzy film „Lista Schindlera”.

MOCAK – stosunkowo nowe muzeum sztuki współczesnej, ze stałą ekspozycją i częstymi, ciekawymi wystawami, a także własną księgarnią. Położone tuż przy Fabryce Schindlera.

Ulica Zamoyskiego – jedna z moich ulubionych ulic w Krakowie, pełna starych willi, niepasujących do dużego miasta domków, a na końcu serwująca niespodziankę – dwie wiejskie, drewniane chaty tuż przy rondzie Matecznego, przeniesione tam w 1920 roku z Lanckorony. Mogę być nieobiektywna, bo mieszkałam tam przez dłuższy czas (przy Zamoyskiego, nie w chacie), ale jestem przekonana, że ta ulica spodoba się każdemu. Przed spacerem proponują poczytać o historii poszczególnych budynków – w sieci jest sporo opracowań. Update 21/11/2012: Kto do tej pory nie zobaczył drewnianych chat, już nie będzie miał okazji – spłonęły ostatniej nocy.

Willa Oskara Schindlera –obecnie robiąca dość przerażające wrażenie willa przy Romanowicza 9, wybudowana w 1898 roku. W czasie wojny mieszkał tam wspomniany wcześniej Oskar Schindler. Warto podejść ją obejrzeć, będąc w okolicy, bo niedawno została wystawiona na sprzedaż i zapewnie zostanie przerobiona na hotel.

JEDZENIE I PICIE:

Drukarnia – kategoria miejsca-legendy, idealny lokal na wieczorne „chodźmy do baru!” . Częste koncerty, m.in. jazzowe.

Papuamu – prawdziwie(!) ekologiczne bistro tuż przy Mocaku i Fabryce Schindlera. Eko nie znaczy wege i zjemy tu także mięso z dobrych źródeł. Duży wybór dań, możliwość samodzielnego komponowania zestawów i bardzo dobre ciasta.

BONUS:  DĘBNIKI I ULUBIONE MIEJSCA MOICH PRZYJACIÓŁ

Bal – nowo otwarte bistro na tyłach MOCAKu, idealne na lunch, wielki plus za wspólny stół.

Konfederacka 4 – wspaniała kawiarnio-winiarnia w starej piekarni, przy, uwaga uwaga, Konfederackiej 4. Koniecznie odwiedźcie to miejsce, będąc w okolicy i przy okazji przespacerujcie się po mało znanych, a wartych zobaczenia Dębnikach.

Pizza Garden – podobno najlepsza pizza w Krakowie.

ZAKUPY:

Reykjavik District – polsko-islandzki eksperyment, marka produkująca męską odzież o skandynawskim sznycie. Po sukcesie pierwszego butiku w Warszawie, otworzono drugi, w Krakowie – nie wiedzieć czemu przy ulicy Józefińskiej 33, która znajduje się poza jakimikolwiek trasami turystyczno-zakupowymi.

Second handy – Podgórze to zagłębie krakowskich second handów, które występują tu w dużym zagęszczeniu i są najlepsze. Trzeba przespacerować się ulicami Limanowskiego i Kalwaryjską, wstępując kolejno do jednego po drugim i koniecznie zaglądając w bramy, bo tam często też się czają

INNE:

Kamieniołom Liban – dawne miejsce przymusowej pracy więźniów obozu Płaszów. Wszystkie budowle (a także drogi wybrukowane macewami), które można tam dziś zobaczyć, to nie pozostałości obozu, a scenografia powstała przy kręceniu „Listy Schindlera”. Tuż obok znajduje się stary żydowski cmentarz, niemal całkowicie zniszczony. W okolicy dużo terenów spacerowych i Kopiec Kraka, z którego roztacza się widok na całe miasto.

KIKA – kinokawiarnia przy Krasickiego 18, serwująca zarówno niezależne filmy, jak i czeskie piwo. We wtorki bilety na wszystkie filmy kosztują tylko 5 zł.

Kinoteatr Wrzos – oprócz niszowych filmów, można tu zobaczyć także przedstawienia teatralne i kabarety, mniej i bardziej znane. Kino mieści się na pięknej ulicy Zamoyskiego.

Park Bednarskiego – mój ulubiony krakowski park, położony na wzgórzu, rozległy, pełen skał i wiewiórek. Otoczony starymi willami, które dzięki położeniu parku możemy podziwiać niemal z lotu ptaka. Zwykle jest dość pusto, to idealne miejsce na pikniki, spacery i bieganie.

 

 

 

Zakrzówek – absolutnie piękne miejsce, zalany w 1990 kamieniołom wapienia, który wygląda jak kawałek Chorwacji w Krakowie. Są w nim zatopione atrakcje dla nurków – stary autobus,duży fiat itp. Jeszcze kilka lat temu można było się tam bez problemu kąpać i spacerować, teraz teren ogrodzony jest siatką (a w siatce regularnie pojawiają się dziury). Trzeba patrzeć pod nogi i uważać z pływaniem.

 

Dzięki za lekturę!

Jeśli nie chcesz przegapić moich nowych artykułów, odcinków podcastu czy książek, zostaw swój adres e-mail:

144 thoughts on “Subiektywny przewodnik po Krakowie”

  1. Bardzo fajny przewodnik. Miesiąc temu byłam w Krakowie po raz trzeci i ze śmiałością stwierdzam, że to chyba moje ulubione miejsce w Polsce. Poza tym miło zobaczyć na zdjęciach miejsca, w których się było i te same ujęcia jakie się wykonało. :)
    Pozdrawiam!

  2. Bardzo fajny przewodnik. Miesiąc temu byłam w Krakowie po raz trzeci i ze śmiałością stwierdzam, że to chyba moje ulubione miejsce w Polsce. Poza tym miło zobaczyć na zdjęciach miejsca, w których się było i te same ujęcia jakie się wykonało. :)
    Pozdrawiam!

  3. Dzisiaj Kraków chodzi za mną na każdym kroku. Przyjaciółka przeniosła się tam na studia, więc jakaś mała relacja na mnie czekała.. rodzice dzisiaj stamtąd wrócili, więc i od nich się nasłuchałam, wchodzę na bloga i widzę Twój post. To chyba znak, że muszę tam szybciutko pojechać!
    Widać, że post pracochłonny, dlatego podwójne 'dziękuję’ Ci się należy:)

  4. Asiu.. nie wiem już doprawdy, co napisać… I ja śmiałam sądzić, że wiem cokolwiek o Krakowie. Myślałam, że po Twojej rewelacyjnej relacji z Paryża, nie zaskoczysz mnie bardziej. A tymczasem siedzę tu z rozdziawioną paszczką i uwielbiam Cię jeszcze bardziej, co również wydawało mi się niemożliwe. Cudo. Jesteś moją absolutnie ulubioną blogerką.

    1. To chyba przeznaczenie! Haha, teraz Twój przewodnik wykorzystam na 100 %, ponieważ właśnie dziś dowiedziałam się, że przeprowadzam się do… Krakowa! W związku z czym jestem jeszcze bardziej wdzięczna za ten post :)

  5. Absolutnie rewelacyjna notka. Często bywam w Krakowie z racji tego, że moja połówka tam mieszka, ale jak pytał co chciałabym zobaczyć to oprócz najważniejszych zabytków, nie miałam pomysłu. Dzięki temu odetchnie na chwile od typowo turystycznych wycieczek i następnym razem wyciągne go w któreś z tych miejsc. Dziękuje :)!

  6. Post jakby stworzony dla mnie-od trzech dni mieszkam w Krakowie,przeprowadziłam się tu na studia(btw.socjo na UJ-cie;).Idealnie,wiem już od czego zacząć poznawanie Krakowa!dziękuję i pozdrawiam:)

  7. Jest mi wstyd, mieszkam w tym najpiękniejszym mieście Polski (będę się przy tym upierała całe życie) i w tylu miejscach jeszcze nie byłam. Zdecydowanie zapisuję tą notkę do ulubionych, robię listę i po kolei będę odhaczała kolejne pozycje.

  8. z zaciekawieniem przeczytałam cały post:) fajnie, że postanowiłaś o tym napisać:) piszesz niezwykle interesująco :) często tu zaglądam, choć nie zawsze piszę komentarz:) myślałaś o kolejnych cyklach filmów?

  9. Idealny post na poprawę humoru. Teraz tylko pozostaje zastanowić się kiedy ja to wszystko zobaczę. Chyba trzeba będzie wydrukować i łazić po Krakowie. :)

    K.

  10. Świetny przewodnik, zwłaszcza część o Podgórzu, mieszkałam tam jakiś czas i ta dzielnica jest mi bardzo bliska. Niestety kina Ars już nie ma :( słyszałam, że ma tam powstać supermarket… Marta

    1. Kino Ars nadal istnieje! ;) Zamknęli tylko salę Sztuka i tam rzeczywiście ma powstać supermarket. ;/ Teraz wejście jest od ul.św.Tomasza.

    2. kino ars jak i wiele innych miejsc w krakowie zaczyna coraz bardziej funkcjonowac jako przedmiot studenckiego lansu wiec moze lepiej niech tam bedzie supermarket ;) ale to tylko moja skromna uwaga

  11. Kraków powinien płacić Ci za promocję miasta : )

    Post jest tak wspaniały, że mogłam bym go jeszcze czytać i czytać…

    A ja ostatnio będąc w Krakowie chyba pierwszy raz poczułam jego magię, następna wizyta dzięki Tobie będzie jeszcze bardziej owocna.

    DZIĘKUJĘ!

  12. Kawal dobrej roboty! Cos pieknego, czysta poezja! Kocham Krakow ale nie znam go tak dobrze. Mam zamiar przyjechac do Polski na wiosne i napewno skorzystam z Twojego „przewodnika” pokazujac to niezwykle miasto mojemo ukochanemu. Dzieki wielkie za prace, ktora musialas wlozyc w stworzenie tego posta!

    Pozdrawiam
    Paulina http://www.shadowofstyle.com

  13. Jestem pod wrażeniem! post jest świetny, mój drugi ulubiony zaraz po poście o Paryżu:) w Krakowie byłam tylko raz, ale miło wspominam to miasto, jak pojade kolejny raz to już na pewno z Twoim przewodnikiem:) dobrej nocy x

  14. ta stołówka na ostatnim piętrze Akademii Muzycznej zwie się „Restauracja u Romana”. widok na tarasie zapiera dech, ale zapach pozostający na ubraniu po wyjściu z tej jadłodajni… poniekąd też… -,-

  15. Świetny wybór! ;) Do twojej listy miejscówek dodałabym:
    1. klubokawiarnia Relaks (ul.św.Tomasza 28) – świetny klimat i grzane piwo
    2. cafe Botanica (ul.Bracka 9) – przepyszne tosty i piwne drinki, masa zieleni i ogromna sala dla palących
    3. cafe Manekin (ul.św.Tomasza 25) – malutka dwupoziomowa knajpka stylizowana na salon krawiecki, najlepsi barmani pod słońcem
    3. NOWA HUTA – wciąż nieodkryta piękna dzielnica Krakowa, olbrzymi teren łąk nowohuckich, plac bieńczycki z zapiekankami dorównującymi tym z Kazimierza, piękna architektura okolic Placu Centralnego, zalew nowohucki z kaczkami i łabędziami, Aleja Róż, Kombinat, Muzeum PRL, kina studyjne, restauracja Stylowa (gdzie czas po prostu się zatrzymał i nadal pija się kawę z fusami w szklance), klubokawiarnia Kombinator, kiełbaski spod NCKu i wiele, wiele innych. ;)

    1. Wszystkie miejscówki znam i całkiem lubię, ale selekcja była ostra i stwierdziłam, że nie lubię ich AŻ TAK:) W klimacie Manekina jest jeszcze Cafe Magia za Mariackim. Na Nową Hutę muszę kiedyś poświęcić osobną wycieczkę, byłam tam raz czy dwa i kompletnie nie znam tej dzielnicy.

  16. świetny post, bardzo ciekawy, z penością przyda się podczas wycieczki do Krakowa:) Powodzenia pierwszego dnia na nowej uczelni! :) pozdrawiam, Małgosia

  17. Interesujący i wyczerpujący przewodnik ;D Jestem Polką, a mimo to przez 17 lat mojego życia nie byłam w Krakowie na dłużej niż 2 dni.W najbliższe wolne to koniecznie nadrobię, zachęciłaś mnie do zwiedzenia wszystkich tych magicznych miejsc. :)

  18. Najbardziej w tym wspisie podoabło mi się to, że mogłam przy wielu pozycjach postawić 'ptaszka’, a przy pozostałych zakrzyknąć: 'o kurde, tu jeszcze nie byłam!’:D Świetny przewodnik:) Jeszcze tylko wspomnę o kultowej prowincji z najlepszym tortem czekoladowym świata i najlepszą gorącą czekoladą:D I Milk Barze na Tomasza (na przeciwko Petit France) :) Tam mają idealnie przepyszne naleśniki z bananami<3

  19. W Krakowie bywam tylko turystycznie i właśnie uświadomiłaś mi, ile jeszcze miejsc nie odwiedziłam. Byłam tylko w Love Krove, Bajgelmamie i na zapiekankach, które pokochałam miłością absolutną ;)

  20. Post jest rewelacyjny! Jak tylko będę ponownie w Krakowie z pewnością zajrzę do tych miejsc :D. A mam takie pytanie z innej beczki, jakie są Twoje ulubione filmy? Może reżyser, jeżeli takiego masz?

    Pozdrawiam serdecznie!

  21. Chyba poświęcę jeden, cały dzień, aby odwiedzić chociaż część tych miejsc, bo wydają się naprawdę interesujące. Dziękuję za przewodnik, pozdrawiam!

    Marta

  22. Szacun za fantastyczny przewodnik :) Na prawdę inspirujący, i gdybym akurat nie leżała chora w łóżku to od razu pobiegłabym zwiedzać polecane przez Ciebie miejsca. Miły pomysł i jako jedna z tych co pytała o jakieś godne polecenia miejsca, dziękuję! :)

  23. do uroczych miejsc dodałabym w sumie jeszcze Morelę na Stolarskiej :) od września mieszkam za granicą (roczne studia) i cholera, już w pewien sposób tęsknię za Krakowem mimo że po 2 latach wydawało mi się że na chwilę się nim znudziłam ;p

  24. Aaa zdjęcie bramy Wawel Kraków <3 przechodzę tam codziennie z moim szalonym psem! Co do Chilli & Cynamon to jest ok, ale zdecydowanie najlepsze jest Momo przy ulicy Dietla, a w zasadzie to jedno danie Masal Dosa.
    Portobello jest świetne. Na końcu ulicy szewskiej w bramie znajduje się jeszcze jeden butik vintage, nie pamiętam nazwy, ale udało mi się upolować tam parę perełek min. jeansy Acne.

  25. Bardzo wyczerpujący post ;) Do miejsc wartych polecenia na Kazimmierzu dodałabym jeszcze kawiarnię Santoria na początku ulicy Józefa, nie pamiętam dokładnego adresu. Mają tam nieziemską kawę mrożoną i przemiłą obsługę, a do tego świetna muzykę, klimat i w sezonie białe stoliki w ogródku ;)

  26. Piękne miejsca, wiele nie znałam, choć żyję tutaj już od 3 lat :)) Ostatnio odkryłam Ogród Botaniczny, nad głowami latały mi wiewiórki z orzechami w pyskach. Muszę jeszcze odwiedzić ten Park, o którym piszesz.

  27. bezapelacyjnie kocham Kraków! nie ma dla mnie piękniejszego miasta w Polsce :) mam nawet taką małą tradycję. Każdego lata staram się odwiedzić Kraków chociaż na kilka dni :) myślałam, że znam go już całkiem nieźle ale Twój przewodnik Asiu bardzo szybko zweryfikował moją wiedzę :) dziękuję Ci za mnóstwo nowych powodów dla których będę odliczać dni aż znowu siądę na rynku i będę pochłaniać klimat i magię tego miejsca! :) P.S. jesteś bezkonkurencyjna w tym co robisz! Jak dla mnie numer 1 w polskiej blogosferze! tak trzymaj! :) Pozdrawiam :)

  28. Super, przebrnęłam przez cały post, rzetelnie napisany i b. dobrze się czyta- będąc następnym razem w Krk zajrzę do chociaż kilku poleconych przez Ciebie miejsc! ;) Poza tym masz plusa za naprawdę ładne zdjęcia!

  29. Nigdy nie byłam w Krakowie, bardzo chcę i wiem, że jak tylko zorganizujemy wreszcie wyjazd to wydrukuję sobie cały Twój post-przewodnik. świetnie to opracowałaś.

  30. Nie wierze, ze bywajac w novej pominelas 'warsztat’ (vis a vis novej), niepozorna knajpka, ale jedzenie wspaniale i do tego solidne porcje :)

    1. Byłam tam byłam, i to nawet ze dwa razy, jadłam chyba jakiś makaron, ale nie zachwycił mnie jakoś szczególnie. Jak będę następnym razem dłużej w Krakowie, dam mu drugą (a właściwie trzecią) szansę.

    1. Hehe spoko :) doskonale znam francuski to dlatego zwracam uwagi na takie małe błędy :)
      Magda
      Merci d’avoir pris en compte ma remarque ;)

  31. Super post, piękne zdjęcia, dużo ciekawych informacji a co do samego Krakowa….hmmm wiem, że potrafi zauroczyć niejednego,szczególnie jak ktoś wpadnie tylko na chwilę, na zwiedzanie, ale ja jakoś nie podzielam tego uwielbienia, niezbyt dobrze się czuję w takim 'starym’ klimacie ( a mieszkałam tam 7 lat i z ulgą się wyprowadziłam), nie wiem jak to określić trochę zatęchłym?;) nie przepadam też za bazarkami ze starocią i całą tą poetycko- melancholijną otoczką. Taka jestem nieromantyczna. Ale post na prawdę genialny, kto wie może kiedyś wpadnę do tych miejsc, które polecasz:)

  32. wow, przywaliłas ogromną dawką informacji :) wiele z tych miejsc naprawdę lubię – np. Albo Tak, do którego chodzi chyba cały wydział filozoficzny, nie wiedzieć czemu :) kiedyś w podziemiach był jeszcze pub Nowy Kuzyn, w którym zawsze przesiadywała moja ekipa z roku, ale od dawna jest tam już inna knajpa…
    gorąco popiera wybór Moa Burger i LoveKrove, te dwie miejscówki kłócą się w moim rankingu o miano najlepszej hamburgerowni ever :) Moment to też świetne miejsce, dopisałabym do listy także Spokój, nie wiem czy byłaś? A zapiekanki z Kazimierza – tylko u Endziora :) chodząca legenda :)
    jak w każdym dużym mieście można mieszkać tu latami i nie poznać wszystkiego, zwłaszcza, że niektóre miejsca zmieniają się ja w kalejdoskopie.
    świetny pomysł na wpis, wyszła Ci z tego taka klamra zamykająca Twoje krakowskie życie :) czekam teraz na wieści z Londynu!

    1. Pewnie że byłam w Spokoju, ale jakoś kiepsko się tam czuję, może z powodu kłębów dymu, które się tam kiedyś zwykły unosić. Za to Relaks jest całkiem spoko! Z tym zmienianiem się miejsc to trudna sprawa, z jednej strony fajnie jak się coś pojawia, z drugiej naprawdę ubolewam, jak znikają miejsca, które lubię. Co do Londynu to od tygodnia żyję w stresie, że choćbym nie wiem jak się starała, to wszystkiego tu nie zobaczę i zawsze jakiś super event/wykład/cokolwiek przegapię.

  33. Co do ul. Józefińskiej i otwarcia tam sklepu z męską odzieżą to nie wiem czy wiesz, że dla wszystkich krakusów i nie tylko ta część podgórza kojarzy się przede wszystkim z branżą garniturową. Z tego co wiem biznes zakładów odzieżowych kwitł tam już w okresie dwudziestolecia międzywojennego a tuż po wojnie otwarto tam jedną z najnowocześniejszych fabryk tekstylnych w Polsce. Fabryka ta później należała do Vistuli i szyła garnitury na całą Europę. Charakterystyczna dziura przed Drukarnią na ul Nadwiślańskiej jest pozostałością właśnie po niej. Ogólnie bardzo wiele osób mieszkających w Krakowie tam pracowało co za tym szło szkoły odzieżowe miały bardzo duże u nas powodzenie. Niestety, Unia zabrania prowadzenia w centrum miasta takich wielkich fabryk, więc musiała zostać sprzedana. Reasumując do dziś na Podgórzu w okolicach Piwnej są bodajże 4 sklepy z ekskluzywną męską odzieżą. Które jak na to, że są po za szlakiem handlowym radzą sobie całkiem nieźle dlatego, że trafiają do nich osoby uciekające od zgiełku centrów handlowych i ogólnie kojarzą to miejsce ze sklepami z garniturami. Sklep V. był przy fabryce prawie od początku swojej działalności.

    Co prawda, dawno mnie nie było w tamtych okolicach i nie miałem przyjemności odwiedzić Reykjavik District, więc nie wiem czy mają duży ruch. Ale, jeśli ich targetem są młodzi szczupli panowie to obawiam się, że mogą mieć problem ze sprzedażą. Czasem wydaje mi się, że takie sklepy mają prawo bytu jedynie w Krakowskiej (niestety).

    Pozdrawiam!

  34. Świetna, rzetelna robota! Super! Aż chciałabym się odwdzięczyć podobnymi informacjami o Londynie, ale niestety nie mam na to czasu. :) A zresztą samodzielne odkrywanie to sama przyjemność. Powodzenia, wszystkiego dobrego!

  35. Lubię takie Twoje wpisy. Nie wiem, czy już Ci pisałam, że w te wakacje byłam w Krakowie i dzięki Tobie zajrzałam do paru uroczych miejsc, w tym też takich, gdzie dobrze dają jeść. Więc pewnie kiedy następnym razem będę wybierała się do Krakowa, przypomni mi się ten post i wezmę go pod uwagę w planowaniu podróży :-)

  36. Stronę zapisuję do ulubionych i od teraz w każdy wtorek (jako że mam wolny od zajęć) będę odhaczała kolejne punkty z przewodnika. Pewne miejsca znam, ale większość, mimo iż w Krakowie mieszkam od roku, jeszcze czeka na odwiedzenie.

  37. Pod Lwem się zlikwidowało, w tym miejscu jest teraz Kura. Jakieś 90% miejsc znam i uwielbiam:) Przydałby się jeszcze przewodnik po północnym Krakowie – z tymi rejonami niestety nie jestem zbyt oblatana.

  38. Asia! (Pozwolę sobie na taką prywatę, bo zaglądam tu od bardzobardzo dawna, chociaż nigdy się nie ujawniałam publicznie w komentarzach)kocham Kraków, mam do niego sentyment razy sto, zawsze wymieniam je w moich miastach top. Chciałabym tam w końcu zamieszkać ale ciągle nie jest mi po drodze.. Teraz jednak.. Planuję wycieczkę do Krakowa z Twoim przewodnikiem. Bo kurcze blade (blade bo ja też zbladłam jak to zobaczyłam :)) w Twoich oczach Kraków jest jeszcze piękniejszy więc muszę wiele nadrobić.
    Kopnęłaś mnie tym postem i sprawiłaś, że się ruszę i zacznę działaś. DZIĘKI! :)

    PS. Życzę Ci wielu rumieńców w Londynie, wspaniałych chwil i czekam na przewodnik.

  39. Świetny post! Dorzucę jednak moje trzy grosze – Willa Oskara Schindlera to miejsce, gdzie mieszkał tylko przez pewnien czas. Jego główne mieszkanie znajdowało się przy Straszewskiego, niedaleko Wawelu. Tam też nakręcono Listę Schindlera. Obecnie jest to obiekt prywatny.
    Iwa

  40. 1. Nie marchewka i groszek a marchewka z groszkiem.
    2. Pod lwem nie istnieje od dobrych kilku miesięcy, na jego miejscu otwarto Kurę serwującą zupełnie inne dania niż wcześniej i nie podaje się tam już sushi.
    3. Sklep idea fix na ul. Józefa jakiś czas temu zamknięto.
    4. Muzeum Fabryka Schindlera nie skupia się na sylwetce Schindlera i jego dokonaniach, które można obejrzeć w filmie tylko ukazuje Kraków za czasów okupacji niemieckiej.

    pozdrawiam

  41. Śledzę bloga od jakiegoś czasu (mój ulubiony!), ale piszę po raz pierwszy. Wielkie wow, post rewelacyjny! Mieszkam w Krakowie, a wielu rzeczy nie widziałam, koniecznie będę musiała nadrobić :)

    Tak mi przyszło do głowy: na Kazimierzu bym jeszcze poleciła pub „Zaraz wracam”, mają tam rewelacyjne zestawy shotów o oryginalnych nazwach (kilkadziesiąt rodzajów, wszystkie rozpisane na ścianie koło baru), „Kawiarnę naukową” – niby zwyczajna, ale mam sentyment ;), restaurację włoską „Cosa nostra” na ul. Wawrzyńca – genialna pizza (a uważam się za znawcę, mieszkałam kiedyś we Włoszech i pracowałam w pizzerii ;) ), ponadto w tygodniu do 16 mają happy hours – wszystkie potrawy z menu za pół ceny :), knajpę „Aloha” na Miodowej – podłoga wysypana piaskiem, wiklinowe plażowe fotele, palmy i fototapeta z zachodem słońca ;) (po dwóch piwach zapominam, że nie jestem na Hawajach) ;)
    też bym mogła wymieniać długo – kocham Kraków :)

    pozdrawiam, Magda:)
    (madziosznik.wordpress.com)

  42. Lista doskonała i przydatna, od niedawna mieszkam w Krk i powoli zaczynam zaliczać co ciekawsze miejsca. Miło mieć tę perspektywę, że jeszcze przez długi czas będę mogła chodzić i odkrywać, tak „bogate” jest to miasto :)

    W zestawieniu brakuje mi tylko bardziej rozrywkowej strony Krakowa. Może masz jakiś sprawdzony klub, z porządną muzyką (chyba mogę zaufać Ci w tym aspekcie) i klimatem? Jest piątek wieczór, a ja siedzę w domu, bo nie mogę się odnaleźć w tych wszystkich internetowych dyskusjach o tym co, gdzie i jak wygląda pod względem imprez w tym mieście. Chyba w końcu pójdę gdzieś w ciemno, bo ja tańczyć chcę!

    Nie mogę skończyć bez pochwały… Twój blog – cudeńko. Pozdrawiam!

  43. Pingback: – WELCOME CRACOW

  44. Właśnie wróciłam z krótkiego urlopu. Widoki, smaki, zapachy, kolory… Bardzo dziękuję za ten fantastyczny wpis, dzięki któremu odnalazłam swoje ulubione miejsca w Krakowie. Pogoda jeszcze nie rozpieszcza, więc na Starowiślnej ani śladu po kolejce i lodach, ale Miód Malina okazał się jednym z najpyszniejszych adresów podczas naszego kilkudniowego pobytu :-)

  45. Super wpis. Jako rodowita krakowianka nie mogę się nie zgodzić z miejscami, które wyróżniłaś. Faktycznie, niektóre z nich nieoczywiste i mało znane ale wybitne w swoim rodzaju. Super!!!

  46. idealnie uchwyciłaś specyficzny klimat Krakowa :) z czego faktycznie wyszedł subiektywny przewodnik. Brakuje mi tu trochę widoków z kopców krakowskich :) piękne zdjęcia, pozdrawiam!

  47. Świetny przewodnik, wiele razy byłam w Krakowie, gdyż uwielbiam to miasto. Przy następnej wycieczce, na pewno udam się do miejsc polecanych przez Ciebie. Jak wiele jest jeszcze do odkrycia. Podczas pobytu korzystałam z wielu hoteli i tych niższej rango i tych trochę wyższej. Miałam okazję także spać w hotelu przy ulicy Kanoniczej i to było najlepsze z przeżyć, jakie mnie w Krakowie spotkało.

  48. Świeeetny post! Co prawda mieszkam tu, ale jestem tak totalnie zakochany w tym mieście, że i tak uwielbiam czytać takie artykuły. Kasiu, może piwnica pod Złotą Pipą? Wiem, jak ta nazwa brzmi, ale karmią naprawdę dobrze.

  49. Kocham Kraków, właśnie za te klimatyczne uliczki. Gdy się zboczy z głównych ulic poznaje się prawdziwą duszę miasta… miasto wówczas otula nas ciepłem, nawet w szare dni. A knajpy na Kazimierzu sprawiają, że nawet deszcz jest ok w tym mieście :)

  50. Kraków to zdecydowanie moje ulubione miasto w Polsce. Nigdzie indziej nie spotkałem ludzi, którzy codziennie poświęcają chwilę na spacer po ulicy. No i w przeciwieństwie do np. Warszawy mam wrażenie, że tutaj zwyczajnie nikt się nie śpieszy, nie widać ludzi biegnących na złamanie karku do pracy bo są spóźnieni, wszystko tutaj jest zwyczajnie luźniejsze niż gdziekolwiek indziej.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *